Szpik od dawczyni z Kędzierzyna-Koźla poleciał do Grecji. Tam znaleziono jej bliźniaczkę genetyczną

  • 26.02.2021, 15:52
  • ART
Szpik od dawczyni z Kędzierzyna-Koźla poleciał do Grecji. Tam znaleziono jej bliźniaczkę genetyczną Archiwum prywatne
O tym jak trudno znaleźć swojego bliźniaka genetycznego pisaliśmy miesiąc temu, opisując historię Krzysztofa Krzyka z Kędzierzyna-Koźla, który ratuje życie chorego mężczyzny z Anglii. 26 lutego swoimi doświadczeniami w byciu dawcą komórek macierzystych podzieliła się Joanna Wąsik z Kędzierzyna-Koźla. Jej z kolei udało się znaleźć swoją siostrę genetyczną.

Krzysztof Krzyk dwukrotnie przekazał komórki macierzyste swojemu bliźniakowi genetycznemu z Anglii. Przeczytacie o tym TUTAJ. Znalezienie bliźniaka genetycznego, czyli kogoś, kto ma identyczny układ antygenów HLA, jest niezwykle trudne. Prawdopodobieństwo, że się to uda, wynosi w najlepszym wypadku 1 do 20 000, a często jest to nawet 1 do kilku milionów. Dlatego niektórzy czekają na swojego bliźniaka genetycznego nawet kilka lat, a wielu pacjentów, niestety, nigdy nie znajduje zgodnego genetycznie dawcy. Ważne jest, by w bazie DKMS było jak najwięcej zarejestrowanych. Osoby, które chciałyby zostać dawcami i przyłączyć się do walki z nowotworami krwi, mogą sprawdzić, czy spełniają warunki, i dokonać rejestracji na stronie https://www.dkms.pl/.

Joannie Wąsik udało się znaleźć swoją bliźniaczkę genetyczną. To kobieta, która mieszka w Grecji. Po tym jak oddała swój szpik kostny by ratować jej zdrowie napisał o tym na swoim profilu na Facebooku

"Chciałam się dzisiaj podzielić moja historią, ponieważ uważam że należy jak najwięcej mówić na ten temat. Być może mam w znajomych kogoś kto słyszał o Fundacja DKMS, może nawet ktoś chciał się zarejestrować, ale ma pewne wątpliwości lub boi się bólu. Ja o fundacji dowiedziałam się już będąc w liceum, ale dopiero dwa lata temu zarejestrowałam się w bazie potencjalnych dawców. Bardzo chciałam komuś pomóc, ale szczerze mówiąc nigdy nie wierzyłam, że jest to możliwe. Przecież szanse są takie niewielkie. Ale mimo tego braku wiary zarejestrowałam się, na wszelki wypadek. Bo przecież nigdy nie wiadomo. Po dwóch latach telefon zadzwonił, a ja usłyszałam coś czego w życiu bym się nie spodziewała - znalazł się mój bliźniak genetyczny i potrzebuje mojej pomocy. Ciężko opisać emocje, które czułam w tamtym momencie. To był szok, ogromne szczęście, ale jednocześnie niepokój i zmartwienie o pacjenta, poczucie ogromnej odpowiedzialności i gotowość do działania. Od tamtej chwili tyle się działo... Klinika pacjenta poprosiła o pobranie krwiotwórczych komórek macierzystych z krwi obwodowej, więc przez 4 dni poprzedzające pobranie musiałam brać zastrzyki z czynnikiem wzrostu. W dniu pobrania wszystko było świetnie zorganizowane, przemiłe panie pielęgniarki sprawiły, że czułam się bardzo komfortowo. Oczywiście NIC nie bolało. Cała procedura odbywa się w super atmosferze, naprawdę nie ma się czego bać. Chciałam jeszcze dodać, że każdy zaczynając od Pani koordynator z Fundacji DKMS, przez pielęgniarki i lekarzy w klinice, naprawdę każda spotkana przeze mnie osoba była bardzo miła, pomocna i wyrozumiała. Jestem niesamowicie wdzięczna, szczęśliwa i zaszczycona, że mogłam komuś pomóc, napewno zrobię to ponownie jeśli zajdzie taka potrzeba.

Mój szpik poleciał do Grecji do mojej bliźniaczki genetycznej, pozostaje mi trzymać za Nią kciuki i życzyć powrotu do zdrowia."

ART

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe