niedziela, 9 sierpnia 2026 06:47
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama

Maciej Niemas kręci filmy o problemie bezdomności w Kędzierzynie-Koźlu

Macieja Niemasa, twórcę filmów o problemie bezdomności w Kędzierzynie-Koźlu i nie tylko, niektórzy kojarzą z materiałów, które regularnie zamieszcza na swoim kanale w serwisie YouTube.
Maciej Niemas kręci filmy o problemie bezdomności w Kędzierzynie-Koźlu
Maciej Niemas: - Lubię chodzić ulicami miasta i czuć jego rytm

Chociaż nie jest z wykształcenia dziennikarzem, wcześniej pracował w lokalnych mediach oraz współpracował z agencjami fotograficznymi. Dziś jest kierowcą w firmie zajmującej się wywozem i utylizacją odpadów.

- Prawie dziesięć lat temu podjąłem decyzję, aby oprócz w umiejętności związane z fotografowaniem, publikowaniem tekstów oraz tworzeniem grafiki zainwestować w dodatkowy zawód - opowiada. - Dzięki tej decyzji mam dzisiaj kontakt z ciężko pracującymi ludźmi, o których niewiele się mówi, a którzy są - według mnie - solą tej ziemi. Mam dla nich ogromny szacunek i nie wyobrażam sobie dzisiaj powrotu za biurko.

Maciej Niemas mieszka w Kędzierzynie-Koźlu od urodzenia - z małą przerwą, kiedy przez kilka lat mieszkał w Prudniku z powodów zdrowotnych.

- Mam wiele miłych wspomnień związanych i z Kędzierzynem, i z Prudnikiem, a utożsamiam się z całym regionem - od Kędzierzyna-Koźla aż po Nysę - mówi. - Lubię chodzić ulicami miasta i czuć jego rytm. Z perspektywy chodnika widać więcej niż zza szyby samochodu, szczególnie w mało popularnych dzielnicach lub na peryferiach. Życie, to prawdziwe, nie ma wiele wspólnego z tym wykreowanym przez większość środków masowego przekazu.

Skąd pomysł na publikowanie filmów zwracających uwagę na tematykę bezdomności?

- Mój kanał nie dotyczy wyłącznie osób bezdomnych, ale faktycznie to oni dominują w moich materiałach - przyznaje rozmówca. - Wcześniej fotografowałem znane osoby z pierwszych stron gazet i w pewnym momencie swojej działalności doszedłem do wniosku, że fotografia dzisiaj nie jest autentyczna. Dokonuje się zmian w zdjęciu, które po korekcie jest bajecznie piękne, niesamowicie dramatyczne lub nienaturalnie przerysowane. Miałem dość uwieczniania przecinania kolejnych wstęg przez ważne osobistości. Film dokumentalny nie potrzebuje tanich efektów i chyba to pociąga mnie w nim najbardziej. W filmie widać, czy ktoś jest autentyczny czy też udaje kogoś, kim nie jest.

Uważa, że bezdomni są w filmie w pewnym sensie obnażeni.

- Pomimo ich małych kłamstewek, które wychwytujemy w wypowiedziach - zaczynamy te osoby poznawać, a nawet lubić. Przestają być niewidzialnymi żebrzącymi postaciami spod sklepu lub na parkingu - przyznaje.

Kiedy Maciej Niemas był małym chłopcem, ojciec sadzał go na motorze i razem jechali w kierunku Blachowni, do pokoju pełnego kamer i dymu papierosowego, gdzie rządził Ireneusz Radź.

- Razem z tatą pracowałem przy zdjęciach w maleńkiej, zaciemnionej kuchni. Klisza fotograficzna oraz ludzie pełni pasji towarzyszą mi właściwie od początku. Dzisiaj mam fantastyczny kontakt z Andrzejem Szopińskim-Wisłą, który jest dla mnie legendą i z którego doświadczenia czerpię wiedzę potrzebną w tym rzemiośle - opowiada.

Jaki jest cel działalności Macieja?

- Staram się przekazać odbiorcom, że granica pomiędzy dobrobytem a upadkiem jest bardzo cienka. Dzisiaj wielu ludzi dzieli od bezdomności kilka niezapłaconych rat kredytu lub źle podjęta decyzja o zmianie pracy, rozwód, gniew, zaniedbanie - uważa.

Twórca filmów przyznaje, że rozmawiając z osobami bezdomnymi, często odnosi wrażenie, że zazwyczaj są w tej sytuacji z własnej winy, chociaż nie jest to regułą. Podkreśla, że wśród bezdomnych możemy spotkać ludzi, którzy dawniej mieli rodziny, zajmowali wyższe stanowiska w pracy, a nawet byli profesorami na wyższych uczelniach.

- Z różnych powodów znaleźli się w punkcie, z którym sobie nie radzą. Mają problem z uzależnieniem, chorobą, dostosowaniem do pędzącego świata. Niestety, nie każdemu z nich można pomóc wrócić do społeczeństwa - choć osobiście uważam, że oni nadal są jego częścią. Funkcjonują jakby obok, po drugiej stronie lustra, w które nasze ja boi się zaglądać - mówi Maciej Niemas.

Podczas rozmów z osobami dotkniętymi bezdomnością musi pokazywać dystans i nie ulegać emocjom.

- Nie jest to łatwe. Plecak ze wspomnieniami tych ludzi jest coraz cięższy, a ja często już podczas powrotu do domu czy montażu filmu przeżywam te rozmowy ponownie. Zawsze staram się pomóc, jednak proces wychodzenia z bezdomności jest złożony. Tutaj potrzebny jest terapeuta, a ja nim nie jestem. Swoimi filmami mogę jedynie wpłynąć na czyjeś decyzje, ale to wszystko, co mogę zrobić - uważa autor.

Jak potoczyły się losy bohaterów jego filmów?

- Udało się zmienić życie Wojtka z ulicy Wojska Polskiego. Jest trzeźwy i mieszka w Markocie. Relacje Adama z ojcem nie pozwalają na wyjście z lasu. On raczej pozostanie tam na długo. Janek nie chce niczego zmienić. Lubi pić i prawdopodobnie umrze gdzieś na klatce schodowej - opowiada.

Podczas rozmowy może wydarzyć się wszystko.

- Bezdomny nie jest aktorem, nikt nie zna scenariusza. Łatwo mi przychodzi nawiązywanie kontaktu i chyba dzięki temu ci ludzie się przede mną otwierają. Nie płacę bezdomnym za wywiad, ale wspieram ich żywnością. Nie kupuję alkoholu, czasem kupię papierosy. Któremuś z nich oddałem baterie do radia, które akurat miałem przy sobie. Różnie to bywa - kończy Maciej Niemas.

Kanał Macieja Niemasa na YouTube


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Łukasz Wiliński 27.07.2026 12:23
Podczas kręcenia jednego z materiału Maciej Niemas bez zgody został użyty wizerunek mojej mamy oraz start wydarzenia Rajd pamięci Czesia. W związku z tym, proszę o NATYCHMIASTOWE usunięcia powyższego materiału. Tylko JA wyraziłem zgodę na nagranie MOJEJ wypowiedzi (co jest udokumentowane). WSZYSTKO INNE BYŁO nagrane BEZ POZWOLENIA ! Proszę usunąć materiał !

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Świetny artykuł, ale osobiście zacząłbym tak, uzupełniając niejako: Kędzierzyńskie Azoty powstały na przełomie lat 40/50 zeszłego wieku na kompletnej ruinie poniemieckich zakładów koncernu Interessen Gemeinschaft Farbenindustrie AG (pupularnie: IG Farben) w dzisiejszym Kędzierzynie-Koźlu (ów. niem.: Heydebreck O.S.; amer.: Blechhammer South) produkujących w czasie II Wojny Światowej głównie benzynę syntetyczną, materiały smarne, kauczuki syntetyczne, kwasy tłuszczowe, glicerynę i formaldehyd wykorzystywane w produkcji militarnej. Była to produkcja ówcześnie strategiczna dla Niemców szczególnie po utracie złóż naftowych w Rumunii. Zakłady te ulokowano właśnie tutaj, czyli w ówczesnych Wschodnich Niemczech jako terenie nieosiągalnym dla uderzeń dalekiego zasięgu drugiej strony konfliktu wojennego. Z tych samych powodów zakłady o podobnym profilu produkcji ulokowano po sąsiedzku – Oberschlesische Hydrierwerke Aktien Gesellschaft Blechhammer (ów. niem.: Blechhammer, amer.: Blechhammer North, obecnie pol.: Blachownia ) oraz Schaffgotsch Benzin Werke GmbH (ów. niem.: Odertal, obecnie pol.: Zdzieszowice). Ta produkcja to był jedynie epizod czasowy i tonażowy - nigdy nie osiągnięto tu założonych przez Niemców i tak nikłych zdolności produkcyjnych, gdyż układ sił zmienił się w momencie, w którym 15 Armia Powietrzna Stanów Zjednoczonych Ameryki uzyskała możliwość operowania z terenu Włoch omijając silną obronę przeciwlotniczą na terenie Niemiec z dotychczasowego kierunku hipotetycznego uderzenia z Wielkiej Brytanii. Od tego czasu zakłady te były systematycznie niszczone w formie intensywnych bombowych nalotów lotniczych, szczątkowo odbudowywane przez ówczesnych gospodarzy (Niemców) rękami niewolników, czyli jeńców wojennych a ostatecznie zniszczone. Nasze Azoty przyjęły największy ciężar uderzenia – trzynaście bombardowań, łącznie 4000t bomb. To były bardzo złe dni, również dla mieszkańców okolicznych wiosek, gdyż często zdarzyły się uchybienia celności bombardowań. Po zakończeniu działań wojennych pozostałości ówczesnych IG Farben (dzisiejsze Azoty) zostały kompletnie rozebrane i wywiezione przez Rosjan do ówczesnego Związku Radzieckiego. Został tu tylko gruz. Dzisiejsze Zakłady Azotowe Kędzierzyn, będące obecnie elementem Grupy Kapitałowej Azoty zbudowali od podstaw Polacy. Dla osób zainteresowanych szczególnie polecam klepnięcie w okienko frazy „wojna o benzynę”. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 21:16 Źródło komentarza: Zakłady Azotowe Kędzierzyn na starych fotografiach. Niektóre są niesamowite Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Potwierdzam i zgadzam się. Moim zdaniem najlepsza aranżacja kozielskiego Rynku, to stan z fontanną-muszlą, żywopłotami, drzewami, rozległymi nasadzeniami kwiatowymi i wolnostojącymi kwietnikami. Jest to tutaj na jednej z widokówek. Wcześniejszych aranżacji nie pamiętam. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:52 Źródło komentarza: Tak prezentowało się nasze miasto na kartkach pocztowych Autor komentarza: wieśniak z miasta Treść komentarza: Pięć pytań: 1) Kto kogo zmusił do zakupu czegokolwiek - przykłady? 2) Kto kogo okradł skoro już mowa o złodziejstwie - przykłady? 3) Dlaczego dzisiaj cena litra PB95 w detalu u naszego narodowego paliwowego czempiona wynosi 7,02PLN w Brzesku a w Polanicy – Zdrój 7,34PLN? 4) Gdzie można kupić Izerę (polski samochód osobowy)? 5) Kto jest wieśniakiem, a kto niedoukiem podstaw ekonomii? Z góry dziękuję. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:24 Źródło komentarza: Świerkot z karą blisko 12,5 mln zł od UOKiK. Spółka odwołała się do sądu Autor komentarza: tw Treść komentarza: No dzieciarnia dała czadu Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:58 Źródło komentarza: Zamiast tradycyjnego „Biegaj z Koziołkiem” postawili na dwa kółka! ZDJĘCIA Autor komentarza: Nina Treść komentarza: Przecież można od drugiej strony wejść bez bramy.. więc poco takie zamieszanie. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:40 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Marudne głupoty frustrata. W kozielskim parku ławek jest na tyle, że jeszcze nie zdarzyło mi się, aby nie było gdzie usiąść. Pokrzywy oczywiście są jako element ekosystemu, ale raczej w mikrej mniejszości, za to są nowe nasadzenia roślin niskopiennych – cały ten tydzień jeżdżą tam goście z paletopojemnikiem na pace i pompą spalinową, którzy podlewają te rośliny. Drzewa nie usychają, bo drzew się nie podlewa, co najwyżej walą się ze starości, bo mają po kilkaset lat, czyli więcej, niż ty komórek mózgowych, zdaje się. Nie marudź, ceń co jest, bo takie miejskie planty to luksus i ewenement i w dodatku bez biletowania (na razie?). Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:16 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna