Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 17:52
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Pierwsze polskie pieśni wielkanocne powstały około 700 lat temu

Wielkanoc to najważniejsze święto chrześcijan. Liturgia nabożeństw z nim związanych już w pierwszych wiekach istnienia Kościoła została wzbogacona o śpiewy, które ciągle się rozwijają.
Pierwsze polskie pieśni wielkanocne powstały około 700 lat temu
Tryptyk Ołtarz Eucharystii to dzieło niderlandzkiego malarza Dirka Boutsa wykonane w latach 1464-68 dla kościoła św. Piotra w Lowanium. Część środkową stanowi "Ostatnia Wieczerza". Na lewym skrzydle sceny "Spotkanie Abrahama z Melchizedekiem" (u góry) oraz "Pascha żydowska" (u dołu). Na prawym skrzydle sceny "Zbieranie manny" (u góry) i "Eliasz na pustyni" (u dołu).

Autor: Wikipedia

Często nie zdajemy sobie sprawy, że śpiewamy pieśni o bardzo dawnym rodowodzie lub używamy zawołań, które mają swoje źródła w początkach chrześcijaństwa. Pieśniom wielkanocnym poświęca się mniej uwagi niż kolędom, warto jednak docenić utwory na czas Zmartwychwstania.

Jak powszechnie wiadomo, chrześcijaństwo dotarło do Polski w 966 r. i potrzebowało kilku wieków, by się zakorzenić. Językiem liturgii była łacina, gdyż literacki język polski jeszcze nie istniał. Lingua latina rozbrzmiewała w nadwiślańskich kościołach i klasztorach początkowo w surowych murach romańskich świątyń. Jednak już w XII w. obok języka Cycerona można było usłyszeć język naszych praprzodków, m.in. w pieśniach wielkanocnych.

Wielowiekowa tradycja świętowania Zmartwychwstania Chrystusa pozwala nakreślić bogaty repertuar pieśni zawartych w księgach liturgicznych, śpiewnikach i innych zbiorach muzycznych. Niektóre z nich pochodzą ze średniowiecza, jednak większość powstała przed końcem XIX w. Stosunkowo niewielka część pieśni wielkanocnych tworzona była w ostatnich dziesięcioleciach XX w. Dzięki długiemu procesowi ich powstawania możemy poznać ówczesną świadomość religijną i kulturową Polaków.

Najstarsza pieśń

Wiemy, że w dwunastym stuleciu wykonywany był w języku staropolskim tekst „Chrystus Pan zmartwychwstał”. Rodzimy śpiew przedzielał łacińskie strofy pieśni rezurekcyjnej. W 1365 r. Świętosław z Wilkowa w „Graduale płockim” zanotował pierwszą znaną polską pieśń wielkanocną, a jednocześnie pierwszy pisany w języku ojczystym utwór poetycki – „Krystus z martwych wstał je”. Utwór ten prawdopodobnie jest przekładem trzeciej zwrotki czeskiego tropu z I połowy XIV wieku „Buoh všemohuci”, ułożonego do melodii niemieckiej pieśni „Christ ist erstanden” z XII w. Wyjaśnić trzeba, że trop to popularna forma utworu wykształcona w VIII-IX w., polegająca na poszerzaniu fragmentów istniejącego odcinka chorału gregoriańskiego poprzez wstawki tekstowe, muzyczne lub tekstowo-muzyczne. Przypuszcza się, że „Krystus z martwych wstał je” pełnij rolę hymnu bojowego. Dlaczego? Żeby to zrozumieć, należy wsłuchać się w jego słowa. W transliteracji brzmiały one:

Krystus z martwych wstał je,

Ludu przykład dał je,

Eż nam z martwych wstaci,

Z Bogiem krolewaci,

Kyrie eleison.

Jak widać, wyśpiewanie przed bojem tego utworu dawało nadzieję walczącym na to, że mimo śmierci w bitwie zmartwychwstaną tak jak Chrystus. Ponieważ pieśń była również śpiewana przez niemieckie rycerstwo (Polska toczyła wojny z niemieckim zakonem krzyżackim), została zastąpiona przez „Bogurodzicę” w roli hymnu bojowego. Ciekawostką i jednocześnie łącznikiem kultur jest zwrot „Kyrie eleison”. Jest to grecka formuła w świecie kultury łacińskiej. Można to przetłumaczyć jako „Panie, zmiłuj się”. W Kościele wschodnim już w IV w. rozwinęła się litania błagalna, w której wymieniano liczne imiona, a następnie wołano „Kyrie eleison”. W okresie wypraw krzyżowych uwidocznił się bliższy kontakt Europejczyków z kręgu kultury łacińskiej z kulturą wschodnią i włączenie tej formy modlitwy do Kościoła rzymskiego. Tak więc ta pierwsza polska pieśń wielkanocna jest świadkiem zarówno tego, jak zmieniał się nasz język, jak i łączenia się kultury duchowej Europy Zachodniej i Wschodniej.

W Płocku znajdował się również pontyfikał „Stella chori Plocensis”, który zawierał opis nocnej procesji rezurekcyjnej i zbiór pieśni wielkanocnych. Jego powstanie datuje się na lata 1360-1370, czyli ten sam okres, z którego pochodzi „Graduał płocki”. Mogliśmy tam zaleźć (w czasie II wojny światowej te cenny dla polskiej kultury zabytek zaginął, zachował się jedynie jego odpis z 1939 r.) utwór „Wstał  z martwych krol nasz, Syn Boży” – to trop, który był wykonywany przez dwóch duchownych w czasie rezurekcji po antyfonie „Cum rex glorie” i wcześniejszym odsłonięciu krzyża. „Przez twe święte weskrznienie” (współczesna wersja tego śpiewu nosi tytuł „Przez Twoje święte zmartwychpowstanie”)  to również trop mający czeskie korzenie. Utwór ten składa się z rymowanych wersów o różnej długości, wyrażających proste treści modlitewne, jak pochwała Syna Bożego, przypomnienie jego zasług dla ludzkości, prośba o odpuszczenie grzechów. Utwór był popularną pieśnią kościelną wykonywaną głównie przez wiernych podczas procesji.

Złoty wiek kultury

„Wszego świata wszystek lud” to pieśń pasyjna zapisana w 1407 r. przez kopistę Szczepana z Krajkowa, ale przypuszcza się, że powstała w XIV w. „Jezus Chrystus Bóg-człowiek, mądrość Oćca swego” to również prawdopodobnie XIV-wieczny utwór pasyjny, którego najstarszy zapis pochodzi z 1420 r. „Wesoły nam dzień nastał” (pozornie do niej podobna, znana dzisiaj, pieśń „Wesoły nam dzień dziś nastał” jest późniejszą, pochodzącą z przełomu XVI i XVII w.) to pochodzący z I połowy XV w. pięciowersowy trop wielkanocny będący tłumaczeniem łacińskiego tropu „O quam felix haec dies” („Laeta dies illuxit”), prawdopodobnie za pośrednictwem czeskim („Veselýt nám den nastal”). W XVI w. – w wyniku reformacji – doszło do rozłamu w Kościele zachodnim, co nie zahamowało twórczości religijnej. Na XVI stulecie datowana jest pieśń „Krystus Pan zmartwychwstał, zwycięstwo otrzymał”. Autorem tej rezurekcyjnej pieśni prawdopodobnie był Jakub Lubelczyk (1530-1567), pisarz, tłumacz i poeta, polski działacz reformacyjny, pastor Kościoła kalwińskiego. Ze „złotym wiekiem” kultury polskiej łączymy również utwór „Dnia tego świętego wielkanocnego”. W XVII stuleciu śpiewano „Wesoły nam dzień dziś nastał”, „Dziś Chrystus Król wiecznej chwały” oraz tłumaczenie Collaudemus – „Wysławiajmy Chrysta Pana”. Następny wiek wzbogacił naszą kulturę o takie utwory, jak „Alleluja, chwalcie Pana”, „Alleluja, Jezus żyje”, „Chrystus zmartwychwstały”, „Dni wesołe nam nastały”, „Dziś nam nastał dzień ozdobny”, „Jezus przeszedł smutne drogi”, „Książę życia tryumfuje nad śmiercią”.

Polska tradycja

Z XVIII w. pochodzą kolejne pieśni, np. „Nie zna śmierci Pan żywota” do tekstu Franciszka Karpińskiego i z muzyką Teofila Klonowskiego. Wiek XIX dał nam popularną i dziś pieśń „Otrzyjcie już łzy płaczący”, którą znajdujemy w wydaniu „Śpiewnika kościelnego” ks. Jana Siedleckiego z roku 1878, a także „Wesel się, Królowo miła” autorstwa ks. Józefa Wrzeciony, do której muzykę skomponował wspomniany już Teofil Klonowski. Owa pieśń ukazała się w śpiewniku ks. Michała Marcina Mioduszewskiego.

XIX-wieczne zbiory Oskara Kolberga, stanowiące niezwykle cenne źródło informacji o ówczesnej polskiej kulturze ludowej, dokumentują żywą tradycję polskich śpiewów w liczbie 12,5 tys. pieśni, wśród których występuje 336 śpiewów religijnych, w tym wielkanocne.

Ogromny wkład w opracowanie pieśni wielkanocnych, obok Teofila Klonowskiego, włożyli m.in. tacy polscy kompozytorzy, jak: Feliks Nowowiejski, Czesław Krych, ks. Antoni Chlondowski, Jan Maklakiewicz, Henryk Miłek, Tomasz Flasza.

Oczywiście pieśni związanych z Wielkanocą jest dużo więcej i nie sposób o nich wszystkich tu napisać. Oprócz liturgicznych walorów użytkowych mają one wartości artystyczne. Powstawały w różnych epokach historycznych, więc ich forma literacko-muzyczna odzwierciedla etapy rozwoju języka polskiego oraz estetyki muzycznej. Wielowiekowa tradycja pieśni wielkanocnych sprawiła, że ich teksty różnią się od współczesnej polszczyzny. Te osobliwości przejawiają się choćby w archaizmach leksykalnych, czyli występujących w tekstach przestarzałych bądź wyłączonych z użycia wyrazów, np.  zelżywie, samowładnie, wszystek.

Ważne, byśmy śpiewając je, mieli świadomość, że uczestniczymy w sztafecie pokoleń, które śpiewem wyrażają swoją radość ze Zmartwychwstania Chrystusa i dodają jakąś cząstkę siebie do naszej kultury. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama