Pani Barbara Celi słowa wdzięczności kieruje zarówno pod adresem strażaków z OSP Dzielnica, jak i OSP Łany.
- Często zastanawiałam się, po co komu Ochotnicza Straż Pożarna. Lecz po tym co przeżyłam 9 lipca, dziękuję Bogu, że są takie ochotnicze formacje jak OSP. Tego dnia około godziny 5.00 przebudziłam się i poszłam sprawdzić, czy z moją ciężko chorą mamą jest wszystko dobrze. Na szczęście jej stan był stabilny. Jednak, gdy spojrzałam przez okno, zobaczyłam mój samochód, który stał w płomieniach. Nie zastanawiając się ani chwili, obudziłam swego męża i próbowałam dodzwonić się na numer alarmowy straży pożarnej. Miałam problem, ponieważ zasięg sieci komórkowej jest u nas bardzo kiepski. Nim się dodzwoniłam, mój mąż próbował w międzyczasie ugasić płonące auto. Raptem w kilka minut od zgłoszenia, usłyszałam syreny, a zaraz potem najpierw strażacy z OSP Dzielnica, a następnie z OSP Łany dotarli na miejsce i przystąpili do gaszenia samochodu. Poszło im to bardzo sprawnie. Nigdy bym nie przypuszczała, że auto może się spalić na skutek zwarcia instalacji elektrycznej. Strażaków z OSP wsparli też koledzy z Państwowej Straży Pożarnej z Kędzierzyna-Koźla, ale oni z uwagi na odległość wynoszącą około 20 kilometrów, potrzebowali więcej czasu, bo ponad 20 minut, aby dojechać na miejsce zdarzenia. Jeden ze strażaków z Koźla przyznał nawet, że dobrze, iż mamy w Dzielnicy swoją OSP, bo to się mogło dla nas skończyć o wiele gorzej, gdyby nie natychmiastowa akcja gaśnicza. Dlatego jeszcze raz chciałam serdecznie podziękować strażakom z OSP Dzielnica i Łany za uratowanie naszego dobytku. Jesteście wielcy - kończy pani Barbara.































Napisz komentarz
Komentarze