Reklama
czwartek, 11 czerwca 2026 08:56
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Fotografka straciła sprzęt za 45 tysięcy złotych. Chciała tylko pomóc koledze

Sprzęt fotograficzny o wartości 45 tys. zł straciła fotograficzka z Kędzierzyna-Koźla. Kobieta pożyczyła dwa aparaty i trzy obiektywy koledze z branży, jednak ten ich nie zwrócił. Po drogim sprzęcie ślad zaginął. Sprawą zajęła się policja.
Fotografka straciła sprzęt za 45 tysięcy złotych. Chciała tylko pomóc koledze

Poszkodowana kobieta (imię i nazwisko do wiadomości redakcji) świadczy usługi fotograficzne w Kędzierzynie-Koźlu i we Wrocławiu, gdzie obecnie mieszka. Sprzęt pożyczyła koledze z branży, którego poznała dwa lata temu podczas wspólnego zlecenia, 7 czerwca tego roku. Aparaty i obiektywy przekazała w obecności świadka. Zgodnie z ustaleniami sprzęt miał do niej wrócić następnego dnia. Tak się jednak nie stało. Chodzi o aparat Nikon d850, Nikon d800 i obiektywy: Nikkor 70-200 f2.8, Nikkor 105 f1.4 oraz Nikkor 24-70 f2.8. Wartość sprzętu to około 45 tys. zł.

- Potrzebował tych aparatów, by obsłużyć imprezę weselną. Wcześniej dwukrotnie pożyczałam mu sprzęt i oddawał w terminie. Tym razem stało się inaczej - opowiada pokrzywdzona, która wpadła w tarapaty, gdyż w tym czasie sama miała zlecenia. - Znalazłam się w trudnej sytuacji, jednak poradziłam sobie. Musiałam utrzymać jakość świadczonych usług, więc sama pożyczyłam aparat - opowiada.

Kobieta relacjonuje, że fotograf po dwóch dniach wymyślania najróżniejszych historii napisał oświadczenie, w którym zobowiązał się oddać pożyczone rzeczy w nieprzekraczalnym terminie do 13 czerwca. "W przypadku niezwrócenia zostałem pouczony, że sprawa zostanie skierowana na drogę postępowania sądowego, tj. przywłaszczenia cudzej własności" - czytamy w odręcznie napisanym oświadczeniu.

Jednak dalej zwodził właścicielkę aparatów obietnicami oddania sprzętu. Pisał do niej wiadomości, w których informował, że pojawi się w umówionym miejscu z pożyczonym sprzętem, ale nie przyjeżdżał.

- Na początku dzwonił i pisał codziennie, kajał się i przepraszał. Po bodajże czterech dniach powiedział, że tego sprzętu nie ma, że jacyś ludzie mu ukradli, którym wisiał pieniądze, ale że odkupi. Wysyłał mi wiadomości z rzekomym sklepem internetowym ze Szczecina, w którym zamówił dla mnie aparaty. Dzwoniłam pod podany numer i jakaś osoba mówiła mi, że pracuje w tym sklepie i nadała już paczkę z całym sprzętem na jego adres. Po czym jak zadzwoniłam bezpośrednio do sklepu, to nikt taki tam nie pracował. Później kłamał, że odkupi nowy sprzęt, ale jak powiedziałam, że chcę swoje aparaty, to zapewnił, że odda tym ludziom pieniądze i odzyska mój sprzęt - opowiada kobieta.

14 czerwca sprawę zgłosiła na policji. Dodatkowo narzeczony poszkodowanej, który mieszka w Kędzierzynie-Koźlu, do pomocy zaangażował obsługę prawną, która na początku lipca złożyła pozew w Sądzie Rejonowym w Miliczu. 17 czerwca mężczyzna otrzymał ostateczne przedsądowe wezwanie do wydania rzeczy lub zapłaty, jednak i to pismo nie wywołało żadnej reakcji z jego strony.

Poszkodowana w międzyczasie skontaktowała się z byłą narzeczoną kombinatora. - Powiedziała mi, że jej sprzęt fotograficzny też zabrał i sprzedał w lombardzie - opowiada fotograficzka. W końcu razem z narzeczonym wybrali się do jego miejsca zamieszkania.

- Błagał, żebym nie przyjeżdżała. Mówił, że nie ma go w domu, że mieszka z rodzicami i nie chce ich w to mieszać. Czekał na początku ulicy w aucie. Najpierw tłumaczył, że sprzęt mu ukradziono z domu, potem, że z samochodu. Mówił, że rodzice nic nie wiedzą i nie chce ich narażać na zawał serca. Opowiadał, że ma długi i zaczął pokazywać esemesy, które otrzymuje od rzekomych osób, którym ma oddać pieniądze. Były to wiadomości, że zabiją jego żonę i dziecko - relacjonuje fotograficzka. Na miejsce wezwała policję.

- Byliśmy bezradni, a ja się bałam, czy czegoś nie zrobi. Mieliśmy nadzieję, że policja coś wskóra, a oni powiedzieli mu, że może nas pozwać o nękanie i nachodzenie. I on zaczął nam później grozić, że to zrobi. Wcześniej zapraszał na kawę i ciągle pisał, że jestem mile widziana, do momentu kiedy przyjechałam - przyznaje kobieta. - Po tej akcji coraz rzadziej odbierał telefony, a teraz wcale nie odbiera i nie odpisuje na wiadomości - dodaje.

Mają żal do policji. W ich ocenie niewiele zrobiła, by mogli odzyskać sprzęt.

- Podałam funkcjonariuszom adres, gdzie aparaty i obiektywy mogą być przechowywane, ich numery seryjne. Oczekiwałam, że się zainteresują, zaczną szukać w lombardach, przeszukają jego mieszkanie, że zrobią coś, mając tyle danych. Na początku mówili, że ktoś z dochodzeniówki się do mnie odezwie, ale nie było żadnego kontaktu, więc sama się kontaktowałam. Dowiedziałam się, kto prowadzi moją sprawę. 1 lipca umówiłam się na przesłuchanie, a dzień później osoba prowadząca sprawę poszła na trzytygodniowy urlop - opowiada załamana kobieta.

- Informuję, że w Komisariacie Policji Wrocław Psie Pole 14 czerwca br. zostało złożone zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 284 par. 2 Kodeksu karnego (przywłaszczenie sprzętu fotograficznego) na szkodę zawiadamiającej. Wyżej wymieniona wskazała osobę, która miała dopuścić się tego czynu. Pragnę poinformować, że czynności w tej sprawie są realizowane, przesłuchany został m.in. mężczyzna, o którym wspomniała zawiadamiająca. Policjanci prowadzą też działania operacyjne mające na celu odzyskanie utraconego mienia przez pokrzywdzoną. Jednakże z uwagi na ich niejawny charakter nie mogę poinformować o szczegółach. Z uwagi na ograniczenia wynikające z Ustawy o dostępie do informacji publicznej nie mogę przekazać wiedzy na temat toczących się postępowań wobec osoby wymienionej z imienia i nazwiska. Sprawa jest w toku. Zaplanowane są kolejne czynności procesowe - przekazał nam podkom. Wojciech Jabłoński z zespołu komunikacji społecznej Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

Poszkodowana kobieta i jej narzeczony rozmawiali z osobami, które znają mężczyznę. Twierdzą, że ów incydent nie jest odosobniony, a policja prowadzi wobec niego inne postępowania. Figuruje on też jako dłużnik na kilku stronach internetowych. Skontaktowaliśmy się z nim 5 sierpnia. Nie zgodził się na rozmowę telefoniczną, ale poprosił o przesłanie pytań drogą e-mailową. Obiecał odpowiedzieć na nie jeszcze tego samego dnia, ale nie zrobił tego również w kolejnych dniach.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Śmiechłem 19.08.2022 14:42
Nauczka na całe życie... i jak tu potem ufać ludziom? Nawet znajomi wykorzystają nas dla własnej korzyści..

Bogdan 19.08.2022 00:44
Ale jak sąsiad pożyczył rower i flaszkę to nie napisał nikt.

Jan. P 17.08.2022 17:29
Dobry zwyczaj nie przyczaj

Kutbert 17.08.2022 12:35
Państwo z dykty, ahh z dykty to było przed PiSem, teraz to już mokry karton...

Majkel 17.08.2022 06:54
Truuudne spraaawy.... Już po sprzęcie

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Pola Treść komentarza: Szcxyt bezczelności tych władz sięga zenitiu bo oczywiście tylko o seniorach się myśli którzy jak rozumiem pracują na to miasto i są jego przyszłością podczss gdy młodzi stąd uciekają i nic się z tym nie robi! Data dodania komentarza: 11.06.2026, 08:35 Źródło komentarza: Jak sprawić, by Kędzierzyn-Koźle był jeszcze bardziej przyjazny seniorom? Autor komentarza: Koz Treść komentarza: Budynek, gdzie był Dominik, wybudowany jest po wojnie. Budowały go, jak wiele innych w Koźlu i Kędzierzynie, Azoty, a mój tato nadzorował tę budowę. Poprzedni został rozebrany z powodu zniszczeń. Jak popatrzycie na przedwojenne zdjęcia, to zobaczycie różnicę. Data dodania komentarza: 11.06.2026, 05:57 Źródło komentarza: Tajemnicze zdjęcie, które przedstawia zrujnowane, powojenne Koźle Autor komentarza: Dis Treść komentarza: JD Data dodania komentarza: 10.06.2026, 20:49 Źródło komentarza: Uczniowie ZSTiO w kolejarskich mundurach. Prezent z PKP PLK w Tarnowskich Górach Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Zdjęcie wykonane jest przez amatora, co widać od razu – nie ma tu zachowanych kanonów fotografowania architektury, co rodzi przypuszczanie, że bohaterem zdjęcia miał zapewne w zamierzeniu być ów anonimowy chłopiec. Perspektywa zdjęcia jest wybitnie niekorzystna do oceny lokalizacji – nie widać na niej charakterystycznego ścięcia rogu kamienicy gdzie obecnie jest Bank Spółdzielczy ale widać zarys podobnego ścięcia rogu w kamienicy, gdzie kiedyś był Herbapol, a później Dombik. W kamienicy po lewej (Herbapol/Orbis) widać drzwi w charakterystycznym odstającym nadprożem – dzisiaj tego nie ma, a lokalizacja tych drzwi na zdjęciu jest za blisko drogi – pod drugim oknem pierwszego piętra kamienicy po lewej – w stanie obecnym takie drzwi istnieją, wyglądają na oryginalne, ale pozbawione są charakterystycznego odstającego nadproża i ulokowane są pod czwartym oknem pierwszego piętra. Być może to przebudowano. Stosunkowo szeroka sterta gruzu po lewej wskazuje, że było tam coś szerszego, niż dzisiejszy wąski chodnik, a jest jednocześnie za wąska, aby sądzić, że była tam zniszczona dodatkowa lewa ściana nośna kamienicy, choć może tu przekłamywać perspektywa i uchybienia sprzętu, którym wykonano zdjęcie. Charakterystyczna elewacja w prostokąty opisywanej kamienicy jest jedynie podobna do dzisiejszej i zaczyna się za wysoko w stosunku do stanu dzisiejszego – być może również przerobiono. Zdjęcie na pewno wykonano w zwartej zabudowie i o ile jest pewność, że to było w Koźlu, to należy sądzić że było to w okolicach Rynku. W samym Rynku od czasów powojennych porobiono stosunkowo nowe budynki – plomby na miejscu domniemanych starych. Hipotetycznie zatem sfotografowana scena mogłaby mieć lokację na rogu Rynku i ul. Poniatowskiego (patrząc w kierunku Targowej), na rogu Rynku i ul. Pamięci Sybiraków (patrząc w kierunku kościoła), czy też na rogu Rynku i ul. Czerwińskiego parząc w kierunku dworca PKS. Na zdjęciu chłopiec na coś wskazuje – być może to nieprzemyślana poza, albo coś ważnego według niego lub autora fotografii - może jakieś kuriozum, coś ciekawego, zniszczenie czegoś ważnego albo cokolwiek. Na rogu widać jakieś pionowe coś – być może słup a być może filar jakiegoś pomnika, który zaciekawił fotografujących. Nie może być tu absolutnej pewności, że zdjęcie przedstawia obecny budynek Banku Spółdzielczego, choć, jedynie być może, tak jest. Data dodania komentarza: 10.06.2026, 17:51 Źródło komentarza: Tajemnicze zdjęcie, które przedstawia zrujnowane, powojenne Koźle Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: A wiesz kolego dlaczego ten menel tak ma ? Bo MOPS który powinien pomóc każdemu Polakowi znajdującemu się akurat na rozdrożu czytaj stracił prace i nie ma za co żyć. Ale tak nie jest. Okazuje się że w/w instytucja cyganom, ukrą i menelom daje kasę, pomaga w zdobyciu lokum i płaci za nich. A alkoholizm to jak się okazuje choroba a więc ZUS niejednokrotnie przyznaje takim rentę by na Nasz koszt dalej chlali. A człowiek z wieloma chorobami jest przez orzeczników ZUS czy przez Powiatowy Zespół Orzecznictwa Osób Niepełnosprawnych uzdrawiany. Coś wiem na ten temat. Data dodania komentarza: 10.06.2026, 17:43 Źródło komentarza: Radni PiS chcą nadzwyczajnej sesji w sprawie oddziału pulmunologii R Autor komentarza: Rychu, taki lepszy Ryszard. Treść komentarza: Zrobić to sobie możesz pod prysznicem... rozumieć mamy, że wszyscy mieszkańcy mają spełnić Twe potrzeby? Data dodania komentarza: 10.06.2026, 17:21 Źródło komentarza: Osiedle zyska nowe miejsce spotkań. Powstanie minigolf i kolejne atrakcje rekreacyjne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna