Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 15:07
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Poznajcie 130-letnią historię OSP w Kłodnicy. Zdjęcia archiwalne

Ochotnicza Straż Pożarna w Kłodnicy ma 130 lat. Jubileusz świętowała na początku września września. Uroczystość rozpoczęła się od mszy świętej w intencji wszystkich strażaków OSP Kłodnica. Następnie uczestnicy przemaszerowali wraz z orkiestrą pod remizę, gdzie odbył się uroczysty apel.
Poznajcie 130-letnią historię OSP w Kłodnicy. Zdjęcia archiwalne

W czasie uroczystości przedstawiono rys historyczny jednostki i odznaczono najbardziej zasłużonych strażaków. Wśród zaproszonych gości znaleźli się: wiceprezes Zarządu Głównego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej druhna Teresa Tiszbierek, zastępca opolskiego komendanta wojewódzkiego PSP bryg. Dariusz Gieroń, prezes Zarządu Powiatowego ZOSP RP w Kędzierzynie-Koźlu dh Michał Klimek, prezes Zarządu Miejskiego ZOSP RP dh Marcin Born, komendant powiatowy PSP w Kędzierzynie-Koźlu st. bryg. Piotr Dudek, zastępca prezydenta miasta Wojciech Jagiełło, starosta powiatu Paweł Masełko, przewodniczący rady miasta Ireneusz Wiśniewski, nadbryg. w st. spocz. Karol Stępień, a także przedstawiciele zaprzyjaźnionych organizacji, podmiotów i jednostek OSP.

- Nasz najstarszy druh, który przeżył 92 lata, zmarł kilka dni temu. Nie było go na naszym święcie, bo już wtedy był ciężko chory. Obecnie żyjący najstarszy, ale w stanie spoczynku, ma 76 lat. Czynnym druhem można być do 65. roku życia, a mamy kilku takich, którzy zbliżają się do tego wieku - mówi Klaudiusz Norek, prezes OSP Kłodnica.

W 1892 roku, po serii pożarów na terenie dzisiejszego powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego, które spowodowały duże straty materialne, powstała Ochotnicza Straż Pożarna w Kłodnicy. Od tego czasu przez OSP przewinęło się ponad tysiąc druhów.

- Mieliśmy lata, że było wielu strażaków, ale bywały też takie okresy, że brakowało ludzi. Właściwie to nawet dziś, gdyby przyszło do nas pięćdziesiąt osób, to dla każdego znalazłoby się coś do roboty - twierdzi Klaudiusz Norek.

Pierwsze oficjalne zebranie założycielskie OSP w Kłodnicy odbyło się 24 sierpnia 1892 roku. Wówczas w szeregi strażaków wstąpiło 47 mieszkańców. Pierwszym prezesem został Kraft, a naczelnikiem Tonf. Podstawę finansową działalności OSP stanowiły składki członkowskie w wysokości 30 fenigów miesięcznie oraz jednorazowe wpisowe w wysokości 74 fenigów, jak również darowizny pieniężne od mieszkańców i instytucji. Z tych pieniędzy zakupiono pierwszy sprzęt pożarniczy, który umożliwiał uczestniczenie w akcjach gaśniczych. Początkowy okres działalności OSP jest godny podziwu, gdyż strażacy z uzbieranych środków wybudowali strażnicę.

- Dziś działa to zupełnie inaczej. Jesteśmy w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym i otrzymujemy środki z Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej oraz budżetu gminy. Dodatkowe środki, które otrzymujemy, to różne dotacje i sponsorzy - zaznacza prezes OSP Kłodnica.

Nową kartą w historii OSP Kłodnica jest okres po 1945 roku. Wcześniej I i II wojna światowa zniszczyły dorobek wielu lat pracy druhów. W wojnach poległo wielu strażaków, również strażnica przestała istnieć. W 1946 roku odbudowano zniszczoną remizę i  zaczęto kompletować sprzęt pożarniczy. Na początku 1947 roku OSP Kłodnica liczyła 12 strażaków oraz kilkunastu członków wspierających.

- Dziś mamy 96 członków, z czego 55 jest czynnych, a 41 wspierających oraz jeden honorowy. W tym 32 druhów jest uprawnionych do udziału w akcjach ratowniczo-gaśniczych. I mamy jeszcze młodzieżową drużynę pożarniczą, a także kobiecą drużynę pożarniczą - dodaje prezes.

Jednostka zaczęła się rozwijać po 1948 roku, kiedy został wybrany nowy zarząd. Z uzyskanych dochodów w 1956 roku zakupiono pierwszy samochód pożarniczy marki STAR 20 GM, a w 1965 roku Zawodowa Straż Pożarna w Kędzierzynie-Koźlu przekazała OSP beczkowóz marki STAR 21.

- Pierwsza ważna rocznica remizy to 70-lecie. Wówczas nasza jednostka otrzymała od społeczeństwa Kłodnicy sztandar za szczególne zasługi. Natomiast w 80. rocznicę istnienia OSP przeprowadzono w czynie społecznym gruntowną modernizację strażnicy - opowiada Klaudiusz Norek.

Czerwiec 1979 roku był ogromnym wyzwaniem i próbą dla druhów z Kłodnicy - uczestniczyli w gaszeniu największego pożaru w Rafinerii Czechowice, za co zostali odznaczeni medalami za zasługi dla pożarnictwa.

- W setną rocznicę istnienia nasza jednostka została odznaczona najwyższym odznaczeniem OSP, jakim jest Złoty Znak Związku. Otrzymali je również najstarsi członkowie naszej jednostki. Długo jednak nie cieszyliśmy się z tego, gdyż kilka dni później w akcji gaszenia pożaru lasu w Kuźni Raciborskiej zginął nasz druh Andrzej Malinowski - wspomina prezes.

Na początku 1993 roku jednostka otrzymała nowy wóz gaśniczy Jelcz, który służył druhom prawie 30 lat. Poprzedni wóz spłonął w pożarze w Kuźni Raciborskiej wraz z całym sprzętem gaśniczym.

Nie był to jednak koniec złej passy, bo w 1997 roku przyszła powódź tysiąclecia i zniszczyła strażnicę, cały sprzęt ratowniczo-gaśniczy oraz większość archiwalnych materiałów. Na odbudowę remizy zrzuciło się wielu sponsorów.

W 2003 roku trzeci członek OSP w Kłodnicy, Paul Gawlitza, został odznaczony Złotym Znakiem Związku, a w 2007 roku uhonorowano tym odznaczeniem Franciszka Morawca, który również otrzymał Medal Honorowy im. Bolesława Chomicza.

- Kolejna powódź w 2010 roku nie dotknęła już naszej remizy. Nasi strażacy przepracowali wówczas setki godzin, ratując mienie oraz umacniając wały, pompowali wodę z zalanych terenów oraz rozwozili żywność wśród poszkodowanych. Pracowali z poświęceniem, czasem po kilkadziesiąt godzin, bez przerwy - opowiada prezes Klaudiusz Norek.

W 2017 roku remiza została powiększona i nabrała nowoczesnego wyglądu. Powstał dodatkowy garaż, dwie szatnie - jedna dla kobiet, druga dla mężczyzn, wymieniono dach oraz instalację elektryczną i grzewczą. Tego samego roku wysłużonego jelcza zastąpił nowy wóz ratowniczo-gaśniczy marki Volvo.

- W każdej chwili można wstąpić w nasze szeregi. Wystarczy się do nas zgłosić i poinformujemy, co dalej. Liczą się chęci, a bycie strażakiem ma wiele zalet. Przede wszystkim daje satysfakcję z niesienia pomocy innym. Dlatego, jak już wcześniej wspominałem, dla każdego znajdzie się u nas miejsce i coś do roboty - zachęca prezes OSP Kłodnica Klaudiusz Norek.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna