Reklama
piątek, 2 października 2026 06:39
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Martyna Szczepanowska o pracowni dekoracji weselnych

Dekorowanie przyszło do niej samo. Gdy znaleźli się chętni, by - jak sama o sobie mówi - "babka od wianków" zajęła się salą weselną, zaryzykowała. Opłaciło się, bo dziś ma frajdę z tego, co robi, i sporo zadowolonych klientów.
Martyna Szczepanowska o pracowni dekoracji weselnych

Szalony pomysł dekoracji przyniósł nie tylko mnóstwo stresu, ale i ogrom satysfakcji. Dziś Martyna Szczepanowska, tworząca nietuzinkowe dekoracje w pracowni o wdzięcznej nazwie "Anturaż", ma na swoim koncie liczne realizacje w wielu stylach.

- Najważniejsza jest dla mnie zawsze reakcja młodej pary i to ich oceny motywują mnie najbardziej - podkreśla. - Nie mam na koncie żadnych tytułów czy wyróżnień. Nie chcę, by "Anturaż" ścigał się o jakieś miejsce w rankingach. To, co się obecnie dzieje w pracowni, i tak jest dla mnie szokiem. Nie celowałam w dekorowanie przyjęć. Nawet mi się to nie śniło. Moje największe przedsięwzięcie? Każde wesele jest totalnym przedsięwzięciem!

Martyna zaznacza, że wśród klientów są zarówno osoby dające jej mnóstwo swobody w tworzeniu, jak i pary młode, które mają zaplanowany każdy detal. Stara się podołać zadaniu niezależnie od sytuacji. Jej praca to wspomniany proces planowania dekoracji, organizacja dodatków, takich jak tkaniny, serwetki, świece, świeczniki, podtalerze. Często po jej stronie leży także wydruk z planem stołów. Do tego dochodzi wybór roślin, ich obróbka i układnie kompozycji. Potem montaż dekoracji i demontaż.

Co sprawia, że rozwijanie pasji ma sens?

- Dwie rzeczy: praca i serce. Bywa różnie. Czasem zwyczajnie brakuje człowiekowi sił i wtedy, gdyby nie wkładane w tę pracę serce, zwyczajnie byłaby klapa. A bez ciężkiej pracy nie da się też niczego osiągnąć. "Anturaż" nieraz pociągał za sobą wyrzeczenia, nieprzespane noce, a nawet morze łez - wspomina Martyna Szczepanowska. - Ale czuję, że warto. W zamian ludzie przynieśli mi  tyle dobrych słów, że chce się pracować jeszcze intensywniej. Nie ma recepty na powodzenie ani zestawu rad, które je gwarantują. Myślę, że trzeba być przede wszystkim uczciwym, szczerym i otwartym. Ludzie zawsze wyczują fałsz i do takiego miejsca nie przyjdą. Nie ma co udawać, bo tak się nie da żyć. No i otwartość na otoczenie, na drugiego człowieka. Do tego ciut odwagi i można działać.

Parę lat temu zaczynała od lepienia aniołków z masy solnej, potem przyszedł czas na wianki. "Anturaż" powstał w marcu 2019 roku.

- Miałam w domu wolny pokój, z którego nikt nie korzystał. Mąż kupił mi farbę i przeniósł regały z garażu. Wstawiliśmy stół ze strychu i stare kuchenne krzesło - jeszcze z mojego rodzinnego domu. Zamówiłam drewniany stempel z nazwą pracowni w wianku. Pamiętam pierwsze zakupy - 500 zł wydane w ciemno. Bałam się, że pieniądze się nie zwrócą. Teraz mnie to trochę bawi, ale wtedy to była poważna inwestycja. I tak "Anturaż" na początku stanowiły wianki i figurki aniołków. Potem doszły flower boxy i inne ozdoby. A później pojawiły się wesela - wspomina.

Na co dzień pracownia jest jej miejscem pracy. Dzień związany z weselną dekoracją rozpoczyna od ułożenia bukietu ślubnego. Użyte rośliny są podstawą całej aranżacji, a sam bukiet stanowi najważniejszą kompozycję.

- Pracownia to moje trzecie dziecko - śmieje się. - Kiedy nie przygotowuję weselnej dekoracji, biorę się za realizację zamówień na rożnego rodzaju drobniejsze ozdoby. Czuję, że "Anturaż" to jest to!


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mądry i oczytany Treść komentarza: Robi niesamowite wrażenie, kiedyś coś sklejałem. Pamiętam też doskonale, że model tego statku "Kędzierzyn" był w gablocie w holu szkoły podstawowej nr 1 na ul. Kościelnej. Ciekawi mnie co się z nim później stało, bo go tam teraz już nie widuję. Data dodania komentarza: 1.10.2026, 22:13 Źródło komentarza: Budują potężny model statku M/S „Kędzierzyn”. Jeszcze w tym roku go zwodują Autor komentarza: bacaglaca Treść komentarza: niech się chłopaki cieszą wielkie gratu Data dodania komentarza: 1.10.2026, 18:15 Źródło komentarza: Kami Semeniuk - świeżo upieczony siatkarski mistrz Europy - z wizytą w magistracie. FOTO Autor komentarza: Tommy Lee Jones Treść komentarza: Na pewno niepoczytalność robi ogromną różnicę bliskim osoby zamordowanej... W sumie to należało by go przeprosić i odszkodowanie zapłacić za bezczelne oskarżenia że mógł być poczytalny. A jakby komuś się mój wpis nie podobał to wytłumacz sobie że mogę być niepoczytalny więc i mi wolno. Data dodania komentarza: 1.10.2026, 16:29 Źródło komentarza: Jakub L. był niepoczytalny. Biegli wydali opinię w sprawie zabójstwa Diany na Żabieńcu Autor komentarza: Anonim Treść komentarza: Na dożywocie do psychiatryka. Pokój bez klamek i najlepiej wyrzucić klucz. Skoro raz zabił najpewniej zrobi to ponownie. Matka nie dopilnowała go raz, nie dopilnuje i kolejny. Ktoś napisze, że może brać leki i być pod kontrolą. Kto go zmusi do tablet? Matka? Jasne już w to wierzę. Data dodania komentarza: 1.10.2026, 16:06 Źródło komentarza: Jakub L. był niepoczytalny. Biegli wydali opinię w sprawie zabójstwa Diany na Żabieńcu Autor komentarza: Iza Treść komentarza: To przecież rodzinne branie. Data dodania komentarza: 1.10.2026, 16:01 Źródło komentarza: Jakub L. był niepoczytalny. Biegli wydali opinię w sprawie zabójstwa Diany na Żabieńcu Autor komentarza: Piotr Treść komentarza: Patus Data dodania komentarza: 1.10.2026, 14:38 Źródło komentarza: 33-latek, który groził mieszkańcom śmiercią, został zatrzymany przez policję i trafił do szpitala
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna