Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 16:18
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Fotograf Pabla Picassa przeżył obóz w Blechhammer i marsz śmierci

Utworzenie podczas II wojny światowej przez nazistowskie Niemcy wielkiego kompleksu obozów na obszarze dzisiejszego Kędzierzyna-Koźla spowodowało, że w jego granicach przebywała przez kilka lat prawie 50-tysięczna rzesza ludzi niemal z całej Europy, a nawet spoza jej granic.
Fotograf Pabla Picassa przeżył obóz w Blechhammer i marsz śmierci
Michel Sima i Pablo Picasso w pracowni w Antibes

I choć trudno o nich powiedzieć, że byli mieszkańcami ówczesnych Blechammer, Ehrenforst czy Heydebreck, bo przebywali tu pod przymusem, to jednak spędzili na tym terenie sporo czasu. Wśród nich były osoby, które były znane ze swego dorobku przed wojną lub zyskały sławę już po jej zakończeniu, a których nazwiska możemy znaleźć na kartach encyklopedii. Jedną z takich osób był Michał Smajewski, znany później jako Michel Sima, więzień podobozu Auschwitz w Sławięcicach.

Michał Smajewski przyszedł na świat 12 maja 1912 roku w Słonimiu na Nowogródczyźnie (obecnie miasto leży na Białorusi) w polskiej rodzinie pochodzenia żydowskiego. Od dziecka przejawiał wyjątkowe zdolności artystyczne, dlatego w 1929 roku wyjechał do Paryża studiować rzeźbę w słynnej Académie de la Grande Chaumière. Nauki pobierał tam do 1932 roku. Potem terminował w pracowniach rzeźbiarskich, m.in. u Ossipa Zadkine’a i Constantina Brancusiego.

W tym czasie wszedł w środowisko paryskiej awangardy artystycznej. Do jego znajomych należeli m.in.: Henri Matisse, Jeane Cocteau, Francis Picabia, Paul Éluard, Max Ernst, Robert Desnos. Poznał wtedy także Pabla Picassa. To właśnie na spotkaniach bohemy powstał jego pseudonim artystyczny: Sima - jako anagram słowa amis (przyjaciel).

Sima dał się wtedy poznać również jako utalentowany fotograf. Wykorzystywał te umiejętności zarobkowo, pracując dla paryskich agencji prasowych - dokumentował dla nich na kliszy fotograficznej bieżące wydarzenia.

Nie jest do końca jasne, ale są przesłanki do postawienia tezy, iż w 1940 roku Sima wstąpił do Camp de Coëtquidan - francuskiego obozu wojskowego w Bretanii, gdzie szkolono polskich ochotników do tworzących się na terytorium Francji polskich formacji wojskowych.

Dalsze losy Simy – Smajewskiego nie są dobrze opisane (nie zostawił spisanych wspomnień po wojnie). Wiadomo, że pozostał we Francji, gdzie jako Żyd został 2 sierpnia 1942 roku aresztowany w Nantes i uwięziony w obozie przejściowym w Drancy. Stamtąd – 29 sierpnia 1942 roku - wysłano go trzydziestym ósmym transportem do obozu zagłady Auschwitz-Birkenau.

Po kilku dniach podróży w bydlęcym wagonie Sima wraz z blisko dwustoma innymi mężczyznami został wyselekcjonowany na stacji kolejowej w Koźlu i trafił do obozu pracy dla Żydów Blechhammer w Sławięcicach. Tam poznał Waltera Spitzera – innego znanego artystę, tworzącego po wojnie w Paryżu.

Sima przeżył obóz w Blechhammer, marsz śmierci do Gross-Rosen i uwięzienie w obozie koncentracyjnym Buchenwald. Po wyzwoleniu, będąc poważnie chory i wyniszczony fizycznie i psychicznie, zamieszkał na francuskim Lazurowym Wybrzeżu, gdzie przypadkowo spotkał Pabla Picassa, za którego namową ponownie zajął się fotografią oraz rzeźbą i ceramiką.

Sima udostępnił Picassowi wynajmowane przez siebie atelier w pomieszczeniach Château d’Antibes, należącego do jego wieloletniego przyjaciela Romualda Dor de la Souchère, które wiele lat później stanie się muzeum poświęconym życiu i twórczości tego genialnego hiszpańskiego artysty.

W 1946 roku w Château d’Antibes powstał cykl fotografii Smajewskiego dokumentujących prace Picassa nad jego najważniejszym dziełem z tego okresu — muralem "Radość życia". Sima towarzyszył artyście niemalże każdego wieczora, tworząc raporty fotograficzne, dokumentujące pracę i dzieło hiszpańskiego artysty.

Jak czytamy w tekście Agnieszki Chwiałkowskiej pt. „Artystyczna przyjaźń w atelier Madoura – Michel Sima, Pablo Picasso”:

Na niektórych zdjęciach Picasso zostaje ukazany bezpośrednio przy pracy, na innych, podążając za wytycznymi Smajewskiego, przyjmuje najróżniejsze pozy wokół obrazów i ceramik. Bogatą kronikę artystycznych działań Hiszpana na Lazurowym Wybrzeżu uzupełnia cykl fotografii, wykonanych przez pochodzącego z Polski twórcę w atelier Madoura. Spotkanie z Picassem po opuszczeniu obozu koncentracyjnego w znacznym stopniu wpłynęło na dalszą drogę Michela Simy. Artysta nie tylko przyjął rolę dokumentalisty Picassa czy Matisse’a, twórcy portretów drugiej Szkoły Paryskiej, ale również na nowo zajął się rzeźbą i ceramiką. Na obiektach z lat 40. i 50. widać wpływ lokalnych tradycji, paryskich nauczycieli oraz rzeźb i ceramik, które Sima prawdopodobnie oglądał, zamieszkując w mieście świateł. Ceramika Smajewskiego w dużym stopniu została ukształtowana również dzięki doświadczeniu i twórczym eksperymentom hiszpańskiego mistrza.

Poza bogatą dokumentacją fotograficzną Pabla Picassa i jego aktywności twórczej Sima fotografował także wielu innych twórców Szkoły Paryskiej, takich jak: Georges Braque, Marc Chagall, Jean Cocteau, Marcel Duchamp, Max Ernst, Alberto Giacometti, Fernand Léger, Man Ray, Henri Matisse, Joan Miró i Francis Picabia.

Publikował swoje fotografie w magazynach "Vogue" i "Life". Zmarł w kwietniu 1987 roku w Tauriers we Francji.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna