niedziela, 9 sierpnia 2026 04:54
Reklama
Reklama
Reklama

Świat widziany oczyma zawodowych strażaków

Robert Brzoza, Maciej Rempoła oraz Piotr Steuer w mediach społecznościowych prowadzą stronę "Fire and more", co w dosłownym tłumaczeniu oznacza "Ogień i więcej". Chcą pokazać, czym się zajmują, bo jak wiadomo, praca strażaka nie polega jedynie na gaszeniu pożarów.
Świat widziany oczyma zawodowych strażaków

- Temat na stworzenie takiej strony zrodził się osiem lat temu. Brakowało wtedy zapału. Jednak teraz się zmotywowałem i zacząłem działać w tym kierunku. Zainspirowałem dwóch kolegów z jednostki i powoli zaczynamy publikować różne treści - opowiada Robert Brzoza.

- Do kogo kierowane są wasze publikacje?

- Nasze treści kierujemy do wszystkich, których interesuje służba mundurowa, ale również do osób, które nie mają bladego pojęcia o straży pożarnej. W naszych social mediach pojawiają się treści edukacyjne, historyczne, pewne sytuacje widziane okiem strażaka, jak również informacje na tematy powiązane, a jednocześnie uzmysławiające pewne rzeczy, które mogą się przydać każdemu czytelnikowi. Tak naprawdę nasz profil kierowany jest do każdego.

- Opisujecie tylko własne sytuacje?

- Większość naszych postów piszemy na podstawie własnych doświadczeń. Opisujemy sytuacje, w których braliśmy udział, czy to na akcji czy podczas ćwiczeń. Osobiście piszę też o tym, jak pewne sytuacje widzę swoim okiem, okiem strażaka, który mierzy się z trudnościami zarówno podczas akcji, jak i w życiu prywatnym. Ale również o pozytywnych i zabawnych sytuacjach z tym związanych. Maciej z kolei raz na jakiś czas robi między innymi przegląd mediów, śledzi i przygląda się trudnym akcjom w naszym kraju, zbiera w całość i dodaje w poście. Piotr opisuje różne dzieje z historii, która jest ważna, ponieważ - naszym zdaniem - gdyby nie nasi przodkowie, nie byłoby nas tu i teraz w tym miejscu. Poza tym mało tego typu treści jest w internecie. Odpowiadając jednym zdaniem: opisujemy swoje sytuacje, ale również omawiamy te zapożyczone.

- Jesteście zarówno zawodowymi strażakami, jak i druhami OSP. Duże są różnice w działaniach tych dwóch jednostek?

- Nie. W zasadzie nie ma żadnej różnicy, jeśli chodzi o działania. Zawsze działamy według określonych zasad i procedur. Różnica jest taka, że strażak w PSP jest bardziej wyszkolony, gdyż podczas każdej służby doskonali się zawodowo. Ponadto w PSP mamy swoje specjalizacje. Natomiast Ochotnicza Straż Pożarna od pewnego czasu szybko się rozwija, ma dobry sprzęt, jest coraz lepiej wyszkolona. Poza tym w niektórych rejonach, gdzie z naszej jednostki ratowniczo-gaśniczej jest daleko, często bywają pierwsi na miejscu zdarzenia. W PSP przychodzimy do służby na 24 godziny, a służba w OSP nigdy się nie kończy, stąd też mamy wielki szacunek do strażaków ochotników.

- Wiem, że strażakiem się jest, a nie bywa. Ale skoro jesteście zarówno w PSP, jak i w OSP, to kiedy znajdujecie czas na rodzinę i hobby?

- Odpowiem na swoim przykładzie. W moim OSP jest dobra i zgrana ekipa strażaków i strażaczek, młodszych wiekiem. Ustępuję im więc miejsca. Oczywiście zawsze, jeśli będą potrzebować, służę im swoim doświadczeniem. Jeśli trzeba, to również wyjadę z nimi do akcji. Myślę jednak, że już czas przekazać im pałeczkę. Widzę w nich potencjał i w zasadzie siebie sprzed kilku, a może nawet kilkunastu lat, gdy to ja zaczynałem działać w OSP. Poza tym, tak jak podpowiada Maciej i Piotrek, kończąc służbę w PSP, mamy 48 godzin wolnego. To czas, który służy wypoczynkowi, rodzinie, samorealizacji i każdy z nas potrafi go zagospodarować.

- Wracając do "Fire and more". Czy poprzez tę stronę chcecie też zachęcić ludzi, aby wstępowali do OSP?

- Nie myśleliśmy o tym w ten sposób. Oczywiście, będziemy się cieszyć, jeśli ktoś z czytelników wstąpi w szeregi OSP czy PSP. Jeśli ktoś będzie miał pytania, jak to zrobić, służymy pomocą. Można się z nami skontaktować. Jednakże skupiamy się bardziej na rzeczach, które mogą się przydać nie tylko w naszym zawodzie, czyli na szeroko rozumianej edukacji. Chcemy przekazać swoją wiedze, swoje doświadczenia. Nie wszystkie nasze wpisy są typowo o straży pożarnej. Oczywiście, prezentujemy sprzęt, gdyż w naszej jednostce jest go naprawdę dużo. Możemy go pokazać i opisać. Ale widzimy też, że na przykład nasz post o nożyczkach taktycznych, które nosimy w kieszeni swojego nomeksu, zainteresował chociażby pielęgniarkę. Nasze doświadczenia związane są również z innymi służbami, innymi podmiotami, z którymi mamy okazję współpracować. Dlatego też może się okazać, że czytając nas, ktoś postanowi zostać na przykład ratownikiem medycznym.

- Jak układa się współpraca z innymi służbami?

- Myślę, że jest bardzo dobra. Wynikają czasem jakieś nieporozumienia, ale są one związane głównie z systemem. Każdy z nas ma swoje procedury, a one nie zawsze idą ze sobą w parze. Cały czas się dogrywamy, ale na miejscu działań każdy funkcjonariusz czy ratownik daje z siebie sto procent. Działamy profesjonalnie i wspieramy się nawzajem. Ostatnimi czasy często spotykamy się na różnych szkoleniach, prowadzonych chociażby przez CBŚP, Straż Graniczną czy SPAP. Ale również my szkolimy inne służby i to procentuje. Jako strażacy, musimy współdziałać z innymi służbami i odwrotnie. Do tego zostaliśmy powołani - do ratowania i służby drugiemu człowiekowi.

- Macie jakieś plany na przyszłość związane z "Fire and more"?

- Chcemy dalej publikować posty o tematyce historycznej, promować bezpieczeństwo, testować i opisywać sprzęt, z którym mamy do czynienia, relacjonować zdarzenia i ćwiczenia widziane przez nasz pryzmat. Ale to tylko część rzeczy, które chcielibyśmy pokazać. Plany są ambitne i wciąż się rozwijamy, szukamy nowych odbiorców i zastanawiamy się nad tym, w jaki sposób możemy się przyczynić do tego, by nasze posty dobrze się czytało. By wpływały na poprawę bezpieczeństwa i obycia z pewnymi sytuacjami, które każdego z nas mogą spotkać w życiu prywatnym. Wiadomo, że większość z nas szuka informacji w internecie, dlatego myślimy, że jest to dobra droga i należy prezentować to wszystko w naszych social mediach.

 

Fot. Rafał Pulkowski Fotografia | www.studio2k.pl



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Świetny artykuł, ale osobiście zacząłbym tak, uzupełniając niejako: Kędzierzyńskie Azoty powstały na przełomie lat 40/50 zeszłego wieku na kompletnej ruinie poniemieckich zakładów koncernu Interessen Gemeinschaft Farbenindustrie AG (pupularnie: IG Farben) w dzisiejszym Kędzierzynie-Koźlu (ów. niem.: Heydebreck O.S.; amer.: Blechhammer South) produkujących w czasie II Wojny Światowej głównie benzynę syntetyczną, materiały smarne, kauczuki syntetyczne, kwasy tłuszczowe, glicerynę i formaldehyd wykorzystywane w produkcji militarnej. Była to produkcja ówcześnie strategiczna dla Niemców szczególnie po utracie złóż naftowych w Rumunii. Zakłady te ulokowano właśnie tutaj, czyli w ówczesnych Wschodnich Niemczech jako terenie nieosiągalnym dla uderzeń dalekiego zasięgu drugiej strony konfliktu wojennego. Z tych samych powodów zakłady o podobnym profilu produkcji ulokowano po sąsiedzku – Oberschlesische Hydrierwerke Aktien Gesellschaft Blechhammer (ów. niem.: Blechhammer, amer.: Blechhammer North, obecnie pol.: Blachownia ) oraz Schaffgotsch Benzin Werke GmbH (ów. niem.: Odertal, obecnie pol.: Zdzieszowice). Ta produkcja to był jedynie epizod czasowy i tonażowy - nigdy nie osiągnięto tu założonych przez Niemców i tak nikłych zdolności produkcyjnych, gdyż układ sił zmienił się w momencie, w którym 15 Armia Powietrzna Stanów Zjednoczonych Ameryki uzyskała możliwość operowania z terenu Włoch omijając silną obronę przeciwlotniczą na terenie Niemiec z dotychczasowego kierunku hipotetycznego uderzenia z Wielkiej Brytanii. Od tego czasu zakłady te były systematycznie niszczone w formie intensywnych bombowych nalotów lotniczych, szczątkowo odbudowywane przez ówczesnych gospodarzy (Niemców) rękami niewolników, czyli jeńców wojennych a ostatecznie zniszczone. Nasze Azoty przyjęły największy ciężar uderzenia – trzynaście bombardowań, łącznie 4000t bomb. To były bardzo złe dni, również dla mieszkańców okolicznych wiosek, gdyż często zdarzyły się uchybienia celności bombardowań. Po zakończeniu działań wojennych pozostałości ówczesnych IG Farben (dzisiejsze Azoty) zostały kompletnie rozebrane i wywiezione przez Rosjan do ówczesnego Związku Radzieckiego. Został tu tylko gruz. Dzisiejsze Zakłady Azotowe Kędzierzyn, będące obecnie elementem Grupy Kapitałowej Azoty zbudowali od podstaw Polacy. Dla osób zainteresowanych szczególnie polecam klepnięcie w okienko frazy „wojna o benzynę”. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 21:16 Źródło komentarza: Zakłady Azotowe Kędzierzyn na starych fotografiach. Niektóre są niesamowite Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Potwierdzam i zgadzam się. Moim zdaniem najlepsza aranżacja kozielskiego Rynku, to stan z fontanną-muszlą, żywopłotami, drzewami, rozległymi nasadzeniami kwiatowymi i wolnostojącymi kwietnikami. Jest to tutaj na jednej z widokówek. Wcześniejszych aranżacji nie pamiętam. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:52 Źródło komentarza: Tak prezentowało się nasze miasto na kartkach pocztowych Autor komentarza: wieśniak z miasta Treść komentarza: Pięć pytań: 1) Kto kogo zmusił do zakupu czegokolwiek - przykłady? 2) Kto kogo okradł skoro już mowa o złodziejstwie - przykłady? 3) Dlaczego dzisiaj cena litra PB95 w detalu u naszego narodowego paliwowego czempiona wynosi 7,02PLN w Brzesku a w Polanicy – Zdrój 7,34PLN? 4) Gdzie można kupić Izerę (polski samochód osobowy)? 5) Kto jest wieśniakiem, a kto niedoukiem podstaw ekonomii? Z góry dziękuję. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:24 Źródło komentarza: Świerkot z karą blisko 12,5 mln zł od UOKiK. Spółka odwołała się do sądu Autor komentarza: tw Treść komentarza: No dzieciarnia dała czadu Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:58 Źródło komentarza: Zamiast tradycyjnego „Biegaj z Koziołkiem” postawili na dwa kółka! ZDJĘCIA Autor komentarza: Nina Treść komentarza: Przecież można od drugiej strony wejść bez bramy.. więc poco takie zamieszanie. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:40 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Marudne głupoty frustrata. W kozielskim parku ławek jest na tyle, że jeszcze nie zdarzyło mi się, aby nie było gdzie usiąść. Pokrzywy oczywiście są jako element ekosystemu, ale raczej w mikrej mniejszości, za to są nowe nasadzenia roślin niskopiennych – cały ten tydzień jeżdżą tam goście z paletopojemnikiem na pace i pompą spalinową, którzy podlewają te rośliny. Drzewa nie usychają, bo drzew się nie podlewa, co najwyżej walą się ze starości, bo mają po kilkaset lat, czyli więcej, niż ty komórek mózgowych, zdaje się. Nie marudź, ceń co jest, bo takie miejskie planty to luksus i ewenement i w dodatku bez biletowania (na razie?). Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:16 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna