piątek, 24 lipca 2026 22:31
Reklama
Reklama
Reklama

Oskar jest jak słoneczko, które wszystko rozświetla

Oskar Staniewski to zwycięzca kwietniowej edycji organizowanego przez „Lokalną” plebiscytu na Bobasa Miesiąca. Z laureatem zabawy i jego rodzicami: Agnieszką Waś i Damianem Staniewskim, spotkaliśmy się w poniedziałek 22 maja w bawialni Nununu w Koźlu, by wręczyć prezenty za wygraną.
Oskar jest jak słoneczko, które wszystko rozświetla
Agnieszka Waś i Damian Staniewski z synkiem Oskarem

Radość z narodzin Oskara była ogromna. To pierwsza pociecha szczęśliwych rodziców, którzy mieszkają w Kędzierzynie-Koźlu.

- Jest cudownym dzieckiem i naszym oczkiem w głowie – podkreślają.

Oskar urodził się 11 marca o godzinie 5.55.- Bardzo  długo staraliśmy się o dzieciątko. Gdy dowiedzieliśmy się o ciąży, byliśmy przeszczęśliwi, że w końcu nam się udało – przyznaje mama Oskara.

Agnieszka i Damian chcieli mieć syna, ale nie dopytywali o płeć. Nie chcieli jej znać. W grudniu zorganizowali Gender Reveal Party (przyjęcie, na którym ogłasza się płeć dziecka).

- Znajoma dostała od pana doktora zaklejoną kartkę z zapisaną płcią i podczas imprezy dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli syna – opowiada Damian Staniewski.

Na świat przyszedł zdrowy, wspaniały chłopczyk. Ważył 4,08 kg i mierzył 59 cm. 

Zobaczyliśmy w końcu nasze maleństwo, na które czekaliśmy tak długo, aby było z nami. Uwielbiamy w nim każdy kawałeczek jego malutkiego ciałka. Jest jak słoneczko, które rozświetla wszystko wokoło. Kochamy go, odkąd dowiedzieliśmy się, że jest w brzuszku, a gdy się urodził, pokochaliśmy go jeszcze bardziej. Można patrzeć na niego ciągle jak w obrazek i zakochiwać się na nowo. Jest tak cudownym, grzecznym małym bobaskiem, naszym szczęściem – opowiada Agnieszka Waś.

Imię dla syna wybrał tata. Wcześniej rodzice umówili się, że jeśli będzie córka, to o imieniu zdecyduje Agnieszka, a w przypadku syna – Damian. - Nie wiem, czym się kierowałem, po prostu spodobało mi się imię Oskar – wyjaśnia dumny tata.

Oskar rośnie jak na drożdżach. Po dwóch miesiącach ma już 65 cm, a jego waga wzrosła do 6,5 kg. Gdy skończył miesiąc, pojechał w podróż do rodziców Agnieszki: Henryka i Jadwigi, którzy mieszkają w Warce. Dzięki temu szczęśliwi dziadkowie mogli zobaczyć wnuka na żywo. Popłynęły łzy radości.

- Rodzicom, niestety, zdrowie nie pozwala na takie długie trasy, a Oskarek uwielbia jeździć z nami autem. Po przyjeździe dziadek Henryk dowiedział się o konkursie na Bobasa Miesiąca i to on dołożył najwięcej starań, aby wnuk wygrał plebiscyt. I udało mu się – cieszy się Agnieszka Waś.

Rodzice Agnieszki razem z nią mają 10 dzieci: ośmiu synów i dwie córki. Rodzina jest więc bardzo liczna. Damian z kolei ma trzy siostry i brata. Jego rodzice: Dorota i Marek, mieszkają w Strzeleczkach w gminie Krapkowice. Dla nich Oskar jest pierwszym wnukiem. Byli bardzo zaskoczeni, gdy dowiedzieli się, że zostaną dziadkami, tym bardziej że informacja została przekazana w nietypowy sposób.

- Kupiliśmy im puzzle, które po ułożeniu utworzyły hasło „Będziecie dziadkami” – opowiada Damian. - Myśleli, że sobie żarty robimy – dodaje Agnieszka.

Oskarem, oprócz superrodziców, opiekuje się kotka o imieniu Marvel. Czworonóg pojawił się w mieszkaniu Agnieszki i Damiana w tym samym czasie, kiedy dowiedzieli się, że będą mieli dziecko. Kotka towarzyszyła Agnieszce podczas całej ciąży i często leżała na jej brzuchu.

- Pod koniec nie odstępowała mnie na krok, a jak poszłam do szpitala, szukała mnie w mieszkaniu. Tata Oskarka przywiózł jej pieluszkę tetrową syna, by poznała jego zapach. Gdy wróciliśmy do domu, podeszła i powąchała Oskarka i potem przechodziła obok i ocierała się o niego, a po kilku dniach zaczęła obok niego spać i zaczepiać go. Teraz można oglądać, jak razem zasypiają. Oskar ma przy sobie swojego pupila, który pilnował go od pierwszych dni w brzuszku, a od narodzin jest przy nim na każdym kroku - opowiada mama chłopczyka.

Agnieszka i Damian są razem od półtora roku.

- Poznaliśmy się w internecie, grając razem w Minecrafta. Potem zaczęłam pracę i zamieszkałam w Warszawie. Okazało się, że mamy spore grono wspólnych znajomych. Damian przyjechał na staż do Warszawy i przypadkiem spotkaliśmy się na domówce u wspólnego kolegi. Poznaliśmy się od razu - wspomina Agnieszka.

Internetowa znajomość szybko przerodziła się w przyjaźń.

- Czuliśmy się jak dwójka najlepszych kumpli, wiedzieliśmy wszystko o sobie i swoich najgorszych sekretach – zdradza. Znajomość zaowocowała wspólnym, przyjacielskim tatuażem, a potem los tak chciał, że się związaliśmy. Minęło już prawie półtora roku – opowiada.

Para podjęła decyzję, by być razem i mieć dziecko. - Oboje zawsze chcieliśmy założyć rodzinę i zaczęliśmy starać się o dzieciątko. Damian zapytał, czy przeprowadzę się do niego. Była to trudna decyzja, bo w Warszawie miałam mieszkanie i pracę. Ale zaryzykowałam – wspomina pani Agnieszka.

Damian Staniewski od 3 lat pracuje w kędzierzyńsko-kozielskiej policji. Jest dzielnicowym w Śródmieściu. To on niedawno podczas służby uratował z koleżanką mężczyznę, który próbował popełnić samobójstwo. Agnieszka po przeprowadzce do Kędzierzyna-Koźla znalazła pracę w jednym ze sklepów w galerii handlowej. Co ciekawe, rodzice Oskara z wykształcenia są kucharzami, ale żadne z nich nie zdecydowało się na pracę w tym zawodzie.

- Zraziły mnie do tej pracy praktyki. Mogę gotować w domu i na imprezach oraz świętach dla rodziny – argumentuje Damian Staniewski.

Szczęśliwa rodzina lubi spędzać czas na wspólnych zabawach, poznawaniu siebie nawzajem i spacerach. Para ma wspólne zainteresowania – wędrówki po górach. Jednym z ich marzeń jest zdobycie, razem z synem, Korony Gór Polskich. Agnieszka zaliczyła już trzy szczyty i to wszystkie z Oskarem w brzuszku, ale nie wiedziała wtedy jeszcze, że jest w ciąży. Damian zdobył osiem z 28 szczytów.

Oskar jest bardzo spokojnym dzieckiem i - co najważniejsze - w nocy daje pospać rodzicom.

- Jak wychodzę do pracy, to mówię, że jestem szczęśliwym, wyspanym ojcem – śmieje się Damian Staniewski i przyznaje, że nie może się doczekać, kiedy po pracy wróci do domu.

Damian świetnie realizuje się w byciu ojcem. Mówi o sobie, że jest od zadań specjalnych. Z synkiem spędza sporo czasu na zabawach z obrazkami kontrastowymi. Rodzina w sierpniu planuje wspólny urlop nad morzem, a w bliżej nieokreślonej przyszłości małżeństwo. - Chcielibyśmy, żeby Oskar przyniósł nam obrączki – snuje plany Agnieszka Waś.

Szczęśliwi rodzice podzielili się z nami swoimi marzeniami. Najważniejsze jest to, aby Oskarek był zdrów i rozwijał się prawidłowo. Chcieliby również mieć własne mieszkanie i żeby ich syn miał siostrzyczkę. Życzymy im, aby marzenia te spełniły się jak najszybciej.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Przyjacielu popatrz Treść komentarza: na domy wokół świateł w Kłodnicy, po zapadnięciu zmroku jaki tam armagedon... Data dodania komentarza: 24.07.2026, 21:43 Źródło komentarza: W Kędzierzynie-Koźlu będą zakładane blokady na koła za nieprawidłowe parkowanie Autor komentarza: kochajmy koty Treść komentarza: Z bunkra przy Kraszewskiego wychodzą sobie zwierzątka= gryzonie, również z ruiny " zamku" obok. W okolicach Rynku też biegają. Koty pomogłyby, aby pozbywać się intruzów. Na działkach spokojnie rosną czereśnie gdy w pobliżu koty. A miasto możliwości stawia na wrony i podobne czarne ptaki, bo są pod ochroną. To, że były piękne trele w parku, w dzielnicy , to nieważne, trzeba słuchać krakania. Ludzie, którzy są przeciwni kotom, psom kochają dokarmiać ptaszyska, które w nadmiarze są wstrętne. Data dodania komentarza: 24.07.2026, 20:56 Źródło komentarza: Coraz więcej martwych kotów na działkach. Sekcja jednego z nich wykazała rozległe obrażenia Autor komentarza: klat Treść komentarza: Jeszcze nie wiesz że polacy to debile? Data dodania komentarza: 24.07.2026, 19:29 Źródło komentarza: Niebezpieczne skrzyżowanie DK38 i DW417 ma zostać przebudowane. GDDKiA przygotowała plan zmian Autor komentarza: Janda Treść komentarza: Fuj. Data dodania komentarza: 24.07.2026, 19:27 Źródło komentarza: Coraz więcej martwych kotów na działkach. Sekcja jednego z nich wykazała rozległe obrażenia Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Znaczy, że co – oznaczenie skrzyżowania, ograniczenie do iluś tam na głównej przed skrzyżowaniem, znak B-20 na podporządkowanej, namalowana linia bezwzględnego zatrzymania na podporządkowanej oraz zielono białe słupki skrajne nie działają już na polskich kierowców? Przecież tam jest płaściutko, równiutko i wszystko pod kątem prostym, bez żadnych serpentyn, górek, krzaków i innych szykan. Jak polski kierowca nie wie ile można jechać na jakiej drodze i że na stopie należy się zatrzymać i nie ma bata na to, to wyjdzie, że w byle pierdiszewie, od Ustrzyk Górnych po Inoujście i od Budników po Ozierany Małe trzeba będzie od razu budować ronda, wiadukty albo ślimaki autostradowe. A na każdym przejeździe kolejowym czterech policmajstrów- tak na wszelki wypadek, gdyby kierowcy zapomnieli tych wszystkich znaczków z płotkami, lokomotywami, krzyżykami i migającego czerwonego. Data dodania komentarza: 24.07.2026, 18:24 Źródło komentarza: Niebezpieczne skrzyżowanie DK38 i DW417 ma zostać przebudowane. GDDKiA przygotowała plan zmian Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Dwie serie pytań do pomysłodawcy, czyli Miasta. SERIA 1: Czy blokada może negatywnie wpłynąć na pojazd w zakresie uszkodzenia ogumienia, felgi, geometrii (trakcji), inne? Jeżeli właściciel pojazdu któremu to założono a potem zdjęto poweźmie wątpliwości, że uszkodzono mu samochód i pojedzie na przegląd techniczny, kto za ten przegląd zapłaci? Rozumiem, że Miasto? Jeżeli na tym przeglądzie stwierdzi się, że coś jest nie tak z samochodem po gmyraniu przy kołach przez Straż Miejską, kto płaci za naprawę? Rozumiem, że Miasto? Czy te blokady mają jakieś certyfikaty, deklaracje zgodności, homologacje i inne kwity orzekające, że zakładanie ich na koła i późniejsze ściąganie jest bezpieczne dla pojazdu i ludzi nim podróżujących? Czy dla przyszłych monterów tych blokad opracowano już stosowne instrukcje montażu uwzględniające oczywiście względy bezpieczeństwa kierowców i pasażerów blokowanych samochodów? Czy przeszkolono ich w tym zakresie? SERIA 2: Ostatni raz Straż Miejską widziałem w przestrzeni publicznej w drugiej połowie lat 90’ zeszłego wieku, kiedy to wychodziłem na długie przerwy obowiązujące w jednej ze szkół średnich w Koźlu – namiętnie i demonstracyjnie fotografowali oni źle zaparkowane samochody. Skoro ponownie planuje się ich masowo wypuścić na miasto, to bardzo dobrze, ale czy nie byłoby równie dobrze zdywersyfikować ich ogromny potencjał objawiający się jakże ciężką pracą w ten sposób, aby podzielić (na przykład pół na pół) – połowa do jakże strasznych przestępców parkowania, a druga połowa do tych psich gówien zalegających na chodnikach, płycie Rynku i ulicach Koźla w bezpośredniej okolicy kilkusetletnich zabytków? Data dodania komentarza: 24.07.2026, 18:08 Źródło komentarza: W Kędzierzynie-Koźlu będą zakładane blokady na koła za nieprawidłowe parkowanie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna