Reklama
sobota, 10 października 2026 11:03
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Oskar jest jak słoneczko, które wszystko rozświetla

Oskar Staniewski to zwycięzca kwietniowej edycji organizowanego przez „Lokalną” plebiscytu na Bobasa Miesiąca. Z laureatem zabawy i jego rodzicami: Agnieszką Waś i Damianem Staniewskim, spotkaliśmy się w poniedziałek 22 maja w bawialni Nununu w Koźlu, by wręczyć prezenty za wygraną.
Oskar jest jak słoneczko, które wszystko rozświetla
Agnieszka Waś i Damian Staniewski z synkiem Oskarem

Radość z narodzin Oskara była ogromna. To pierwsza pociecha szczęśliwych rodziców, którzy mieszkają w Kędzierzynie-Koźlu.

- Jest cudownym dzieckiem i naszym oczkiem w głowie – podkreślają.

Oskar urodził się 11 marca o godzinie 5.55.- Bardzo  długo staraliśmy się o dzieciątko. Gdy dowiedzieliśmy się o ciąży, byliśmy przeszczęśliwi, że w końcu nam się udało – przyznaje mama Oskara.

Agnieszka i Damian chcieli mieć syna, ale nie dopytywali o płeć. Nie chcieli jej znać. W grudniu zorganizowali Gender Reveal Party (przyjęcie, na którym ogłasza się płeć dziecka).

- Znajoma dostała od pana doktora zaklejoną kartkę z zapisaną płcią i podczas imprezy dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli syna – opowiada Damian Staniewski.

Na świat przyszedł zdrowy, wspaniały chłopczyk. Ważył 4,08 kg i mierzył 59 cm. 

Zobaczyliśmy w końcu nasze maleństwo, na które czekaliśmy tak długo, aby było z nami. Uwielbiamy w nim każdy kawałeczek jego malutkiego ciałka. Jest jak słoneczko, które rozświetla wszystko wokoło. Kochamy go, odkąd dowiedzieliśmy się, że jest w brzuszku, a gdy się urodził, pokochaliśmy go jeszcze bardziej. Można patrzeć na niego ciągle jak w obrazek i zakochiwać się na nowo. Jest tak cudownym, grzecznym małym bobaskiem, naszym szczęściem – opowiada Agnieszka Waś.

Imię dla syna wybrał tata. Wcześniej rodzice umówili się, że jeśli będzie córka, to o imieniu zdecyduje Agnieszka, a w przypadku syna – Damian. - Nie wiem, czym się kierowałem, po prostu spodobało mi się imię Oskar – wyjaśnia dumny tata.

Oskar rośnie jak na drożdżach. Po dwóch miesiącach ma już 65 cm, a jego waga wzrosła do 6,5 kg. Gdy skończył miesiąc, pojechał w podróż do rodziców Agnieszki: Henryka i Jadwigi, którzy mieszkają w Warce. Dzięki temu szczęśliwi dziadkowie mogli zobaczyć wnuka na żywo. Popłynęły łzy radości.

- Rodzicom, niestety, zdrowie nie pozwala na takie długie trasy, a Oskarek uwielbia jeździć z nami autem. Po przyjeździe dziadek Henryk dowiedział się o konkursie na Bobasa Miesiąca i to on dołożył najwięcej starań, aby wnuk wygrał plebiscyt. I udało mu się – cieszy się Agnieszka Waś.

Rodzice Agnieszki razem z nią mają 10 dzieci: ośmiu synów i dwie córki. Rodzina jest więc bardzo liczna. Damian z kolei ma trzy siostry i brata. Jego rodzice: Dorota i Marek, mieszkają w Strzeleczkach w gminie Krapkowice. Dla nich Oskar jest pierwszym wnukiem. Byli bardzo zaskoczeni, gdy dowiedzieli się, że zostaną dziadkami, tym bardziej że informacja została przekazana w nietypowy sposób.

- Kupiliśmy im puzzle, które po ułożeniu utworzyły hasło „Będziecie dziadkami” – opowiada Damian. - Myśleli, że sobie żarty robimy – dodaje Agnieszka.

Oskarem, oprócz superrodziców, opiekuje się kotka o imieniu Marvel. Czworonóg pojawił się w mieszkaniu Agnieszki i Damiana w tym samym czasie, kiedy dowiedzieli się, że będą mieli dziecko. Kotka towarzyszyła Agnieszce podczas całej ciąży i często leżała na jej brzuchu.

- Pod koniec nie odstępowała mnie na krok, a jak poszłam do szpitala, szukała mnie w mieszkaniu. Tata Oskarka przywiózł jej pieluszkę tetrową syna, by poznała jego zapach. Gdy wróciliśmy do domu, podeszła i powąchała Oskarka i potem przechodziła obok i ocierała się o niego, a po kilku dniach zaczęła obok niego spać i zaczepiać go. Teraz można oglądać, jak razem zasypiają. Oskar ma przy sobie swojego pupila, który pilnował go od pierwszych dni w brzuszku, a od narodzin jest przy nim na każdym kroku - opowiada mama chłopczyka.

Agnieszka i Damian są razem od półtora roku.

- Poznaliśmy się w internecie, grając razem w Minecrafta. Potem zaczęłam pracę i zamieszkałam w Warszawie. Okazało się, że mamy spore grono wspólnych znajomych. Damian przyjechał na staż do Warszawy i przypadkiem spotkaliśmy się na domówce u wspólnego kolegi. Poznaliśmy się od razu - wspomina Agnieszka.

Internetowa znajomość szybko przerodziła się w przyjaźń.

- Czuliśmy się jak dwójka najlepszych kumpli, wiedzieliśmy wszystko o sobie i swoich najgorszych sekretach – zdradza. Znajomość zaowocowała wspólnym, przyjacielskim tatuażem, a potem los tak chciał, że się związaliśmy. Minęło już prawie półtora roku – opowiada.

Para podjęła decyzję, by być razem i mieć dziecko. - Oboje zawsze chcieliśmy założyć rodzinę i zaczęliśmy starać się o dzieciątko. Damian zapytał, czy przeprowadzę się do niego. Była to trudna decyzja, bo w Warszawie miałam mieszkanie i pracę. Ale zaryzykowałam – wspomina pani Agnieszka.

Damian Staniewski od 3 lat pracuje w kędzierzyńsko-kozielskiej policji. Jest dzielnicowym w Śródmieściu. To on niedawno podczas służby uratował z koleżanką mężczyznę, który próbował popełnić samobójstwo. Agnieszka po przeprowadzce do Kędzierzyna-Koźla znalazła pracę w jednym ze sklepów w galerii handlowej. Co ciekawe, rodzice Oskara z wykształcenia są kucharzami, ale żadne z nich nie zdecydowało się na pracę w tym zawodzie.

- Zraziły mnie do tej pracy praktyki. Mogę gotować w domu i na imprezach oraz świętach dla rodziny – argumentuje Damian Staniewski.

Szczęśliwa rodzina lubi spędzać czas na wspólnych zabawach, poznawaniu siebie nawzajem i spacerach. Para ma wspólne zainteresowania – wędrówki po górach. Jednym z ich marzeń jest zdobycie, razem z synem, Korony Gór Polskich. Agnieszka zaliczyła już trzy szczyty i to wszystkie z Oskarem w brzuszku, ale nie wiedziała wtedy jeszcze, że jest w ciąży. Damian zdobył osiem z 28 szczytów.

Oskar jest bardzo spokojnym dzieckiem i - co najważniejsze - w nocy daje pospać rodzicom.

- Jak wychodzę do pracy, to mówię, że jestem szczęśliwym, wyspanym ojcem – śmieje się Damian Staniewski i przyznaje, że nie może się doczekać, kiedy po pracy wróci do domu.

Damian świetnie realizuje się w byciu ojcem. Mówi o sobie, że jest od zadań specjalnych. Z synkiem spędza sporo czasu na zabawach z obrazkami kontrastowymi. Rodzina w sierpniu planuje wspólny urlop nad morzem, a w bliżej nieokreślonej przyszłości małżeństwo. - Chcielibyśmy, żeby Oskar przyniósł nam obrączki – snuje plany Agnieszka Waś.

Szczęśliwi rodzice podzielili się z nami swoimi marzeniami. Najważniejsze jest to, aby Oskarek był zdrów i rozwijał się prawidłowo. Chcieliby również mieć własne mieszkanie i żeby ich syn miał siostrzyczkę. Życzymy im, aby marzenia te spełniły się jak najszybciej.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Romów się zleciało masę ,mają czas i pieniądze Data dodania komentarza: 9.10.2026, 22:35 Źródło komentarza: Ruszył Jarmark Świętego Marcina na kozielskim rynku. Jest mnóstwo stoisk i atrakcji! ZDJĘCIA Autor komentarza: suweren Treść komentarza: A w jaki sposób udokumentuje, że obecnie to jego własność? Z całym szacunkiem - za paserkę jest kara, a ja sobie nie przypominam aby ten przedmiot był przez PKP wystawiony do sprzedaży. A może każdy może dzisiaj wejść np. do muzeum kolejnictwa i zabrać co zechce? To jak - jest jakiś dokument potwierdzający własność? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 22:13 Źródło komentarza: Kolejowa perełka idzie na sprzedaż. Taki artefakt to już rzadkość. ZDJĘCIA Autor komentarza: ☆PANTERA☆ Treść komentarza: Bez tresowe wychowanie po prawie 15 latach zaczyna wychodzić tak państwo chciało więc ma Data dodania komentarza: 9.10.2026, 21:39 Źródło komentarza: W naszym powiecie spokojnie. W innych częściach kraju nie do końca. ZDJĘCIA Autor komentarza: Wiwo Treść komentarza: Czy to prawda że jeden z zarzutów dotyczy działania wspólnie i w porozumieniu z Draginem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej po kradzieży talentu Wojtka Sokoła ? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 20:49 Źródło komentarza: 33-latek z Chrobrego usłyszał kilka zarzutów. Prokuratura czeka na opinię psychiatrów Autor komentarza: tw Treść komentarza: Ja ja naturlich Data dodania komentarza: 9.10.2026, 17:53 Źródło komentarza: Sentymentalna wizyta byłego maturzysty z 1976 roku w murach „Sienkiewicza” Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: Bo jakby rodzice i szkoła wychowywali to do takich aktów by nie dochodziło. Winę też za to biorą massmedia czytaj komórki, internet czyli bzdury w głowach młodych gniewnych. Wystarczy zauważyć brak kultury na ulicach ,rynku czy komunikacji miejskiej. Ten proceder trwa nie od dziś. I wszyscy zawodzą - czyli tzw. bezstresowe wychowanie... Data dodania komentarza: 9.10.2026, 17:01 Źródło komentarza: Po tragicznych atakach w szkołach na Mazowszu wzmożone patrole także w Kędzierzynie-Koźlu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama