Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 15:54
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Natan Morkis to mały śmieszek. Skrada serca uśmiechem

Jego wizytówką jest piękny uśmiech, który pojawia się jak na zawołanie, i trudno, patrząc na niego, również się nie uśmiechnąć. Natan Morkis to kolejny laureat organizowanego przez „Lokalną” plebiscytu na Bobasa Miesiąca. Chłopiec wygrał sierpniową edycję naszej zabawy. Rodzice mówią o nim, że jest ich kochanym śmieszkiem.
Natan Morkis to mały śmieszek. Skrada serca uśmiechem

Zwycięzca naszej zabawy urodził się 3 lipca o godzinie 17.45. W chwili narodzin ważył 3,02 kg, a mierzył 55 cm. Obecnie Natan waży 5 kg i mierzy 66 cm.

Z Bobasem Miesiąca i jego rodziną spotkaliśmy się 15 września, by wręczyć nagrody za wygraną w konkursie. Joanna i Alan Morkisowie mieszkają na ul. Krokusów w Kędzierzynie-Koźlu. Natan ma siostrzyczkę, 4-letnią Nadię. Dziewczynka bardzo kocha braciszka i nie odstępuje go na krok.

- Jak byłam w ciąży, to Nadia dużo mówiła do brzuszka, śpiewała i przytulała się do niego. Gdy Natan przyszedł na świat, to się rozpłakała. A jak przyszliśmy do domu, to nikomu nie pozwalała do niego podjeść, bo to jej braciszek. Cały czas go przytula i daje mu buziaczki – opowiada Joanna Morkis.

Nadia lubi opiekować się braciszkiem. Nauczyła się już zmieniać mu pampersy.

- Od kiedy to potrafi, to nieważne, czy pampers jest pełny czy nie, musi być zmieniony. Ale ważne, że chce – śmieje się Alan Morkis.

Rodzina ma kotkę Kicię.

- Przygarnęłam ją z ulicy rok wcześniej, nim byliśmy razem z Alanem, i mój tata się śmiał z niego, że bierze mnie razem z kotem, i innej opcji nie ma – żartuje Joanna.

Para poznała się w 2008 roku w nieistniejącej już kawiarni „Ewa” w Kędzierzynie.

- Siedziałam z koleżanką, a on dosiadł się do nas ze swoim kolegą. Później mąż się musiał trochę postarać, żebyśmy w końcu byli razem – wspomina.

Joanna i Alan 6 sierpnia ubiegłego roku, po 13 latach bycia razem, sformalizowali swój związek.

Narodziny Natana to najpiękniejsza rzecz, jaka przytrafiła się w rodzinie Morkisów w tym roku, a był on wyjątkowo trudny, ponieważ w ostatnim czasie odeszły dwie bliskie im osoby.

Poród, który miał być krótki i prosty, wcale taki nie był, jednakże narodziny synka wniosły wiele radości w ich życie. Zarówno Natan, jak i jego siostrzyczka to pierwsze wnuki w rodzinie.

- Gdy było już wiadomo, że na świat przyjdzie chłopiec, to buźka mi się ucieszyła – przyznaje Alan Morkis, który podczas porodu sam przeciął pępowinę.

Tato Natana od dwóch lat pracuje jako zawodowy kierowca. W domu jest w każdy weekend.

- Wykorzystujemy to na maksa, żeby się sobą nacieszyć – podkreśla Joanna.

Czasami Alanowi udaje się odwiedzić rodzinę w tygodniu. A co jakiś czas ma okazję zafundować dzieciom i żonie przejażdżkę ciężarówką.

- Raz pojechaliśmy na festyn rodzinny do przedszkola Nadii. Zainteresowanie dzieci ciężarówką było w pewnym momencie większe niż wozem strażackim – opowiada Alan Morkis.

Natan jest bardzo pogodnym dzieckiem, dużo się śmieje.

- Nawet jak wstaje o trzeciej nad ranem, to ma uśmiech na twarzy – zauważa Alan Morkis, któremu o tej porze wcale nie jest do śmiechu.

- Natan nie lubi spać, woli podziwiać świat i bawić się z siostrą. Lubimy spacerować i tańczyć. Natan chce być zawsze blisko siostry. Każdego ranka, po przebudzeniu, czeka na nią. Na spacerach śpi w chuście i potrafi tak przespać całą przechadzkę. Natomiast jak jedzie w wózku, to nie chce zasnąć, tylko się rozkłada. Zaczepia praktycznie każdego. Zarówno do pań w przedszkolu Nadii, jak i do zupełnie obcych osób, które się do niego uśmiechną, po swojemu próbuje „zagadać” i oczywiście obdarza wszystkich szczerym uśmiechem – mówi szczęśliwa mama.

Alan lubi bawić się z synem. Często udaje odgłosy różnych zwierząt, wtedy Natan się śmieje, machając przy tym rączkami i nóżkami. Najnowsza ich zabawa to samoloty.

- Mąż trzyma Natana na rękach, na brzuchu i tak nim porusza, jakby latał. Sprawia im to dużą radość, a syn ma wtedy uśmiech od ucha do ucha – relacjonuje Joanna.

Rodzina stara się jak najwięcej czasu spędzać razem.

- Lubimy jeździć na rowerach. Nadia lubi różne sporty: jazdę na rowerze i hulajnodze, a teraz próbuje sił na rolkach. Chce też nauczyć się pływać – zdradza Joanna.

Rodzice przyznają, że Natan jest całkowitym przeciwieństwem Nadii.

- Poczuliśmy się, jakbyśmy mieli pierwszy raz do czynienia z niemowlakiem. Nadia nie miała problemów brzuszkowych, za to  Natanek bardzo cierpiał. Nadia od zawsze kochała się kąpać, Natan z kolei wpadał w histerię podczas kąpieli. Siostra budziła się na jedzenie co trzy godziny z zegarkiem w ręku, a Natan potrafi jeść nawet co godzinę – zauważa Joanna.

- Córka czasami jest zazdrosna o braciszka. Jak wracam z pracy w piątek po całym tygodniu, to lgnie do mnie, ale to jest fajne. Mam dla niej czas i siły – przyznaje głowa rodziny.

Największym marzeniem rodziców jest, by ich pociechy były zdrowe i szczęśliwe.

- Dzięki temu i my jesteśmy szczęśliwi – przyznają. Życzymy im, by czerpali jak najwięcej radości z wychowywania swoich pociech, a także dużo miłości i zdrówka!


 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna