Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 19:16
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wzruszające pożegnanie z Julią Wójcik

Emilia Skrzek już nigdy nie porozmawia z Julią Wójcik, choć tak wiele chciałaby jej powiedzieć. Dlatego nagrała dla niej piosenkę i odtworzyła, by dźwięki popłynęły w stronę nieba.
  • Źródło: https://debica24.eu/
Wzruszające pożegnanie z Julią Wójcik

Emilia w badmintona gra od trzeciego roku życia. Jej tata Piotr zabierał małą córeczkę na zawody i obozy, a ona coraz bardziej rwała się do rakietki. Na poważnie zaczęła trenować, kiedy skończyła 6 lat i robiła to do osiągnięcia pełnoletności. Teraz gra już tylko rekreacyjnie.

W swojej dwunastoletniej karierze miała na koncie wiele sukcesów. Zdobywała medale mistrzostw Polski, była powoływana do kadry Polski, by reprezentować nasz kraj w zawodach międzynarodowych.

Za największy sukces uznaje srebrny medal MP, który wywalczyła w rywalizacji mikstów z kolegą klubowym z Orbitka Straszęcin Arkadiuszem Dydyńskim. Po drugiej stronie siatki w meczu finałowym w Bieruniu stanęła wtedy para Mariusz Golas i Julia Wójcik.

(zdjęcie zrobione przed finałem w Bieruniu, zawodnicy od lewej to: Julia Wójcik, Mariusz Golas, Emilia Skrzek i Arkadiusz Dydyński)

- Z Julką grałyśmy też razem debla na trzech turniejach. Była bardzo empatyczną osobą, nigdy nie pokazywała, że jest od kogoś lepsza, choć była najlepsza. Wygrywała wszystko, ale innych traktowała tak, jak chciała by ją traktowano - mówi Emilia Skrzek.

Mieszkały po dwóch stronach Polski, Emilia w Dębicy, Julia w Kędzierzynie-Koźlu, dlatego nie miały z sobą bliskiego kontaktu, nie pisały też do siebie za często.

- Kiedy jednak spotykałyśmy się na zawodach, zgrupowaniach czy obozach, zawsze była przy mnie, jak miałam gorsze chwile, jak mi coś nie szło. Mogłam na nią liczyć w dobrych i złych momentach. Ja za bardzo w siebie nie wierzyłam, ale ona we mnie wierzyła, dawała mi tym kopniaka - przyznaje była zawodniczka Orbitka.

W marcu 2023 roku przeżyła, podobnie jak całe badmintonowa społeczność, szok. Okazało się, że Julka ma nowotwór. Każdy chciał jej jakoś pomóc, płynęły słowa wsparcia. Wszyscy wierzyli, że ich 17-letnia koleżanka jest młoda i silna, więc będzie dobrze.

O chorobie dowiedziała się po zawodach Orlen Polish Open, kiedy ze spuchniętą ręką trafiła do lekarza. Ale nie od razu usłyszała diagnozę, dopiero podczas którejś już kolejnej wizyty u innego specjalisty. Trafiła do Przylądka Nadziei we Wrocławiu, w którym rok później, kiedy rozgrywane były te same zawody, zmarła. Koleżanki i koledzy uczcili jej pamięć minutą ciszy, wszyscy grali w czarnych strojach. To była bardzo smutna impreza.

- Na cmentarzu nad jej grobem chciałam z nią porozmawiać, ale już nie miałam jak, więc stwierdziłam, że dla niej zaśpiewam - mówi wzruszona Emilia.

Kiedy poprosiła o pomoc właścicieli Muzykomania Studio w Nagawczynie, gdzie od września uczy się śpiewu, ci od razu się zgodzili.

- Ewelina Krawiec, która jest moją nauczycielką, i jej mąż Damian, który robi nagrania, to niesamowici ludzie, wspierają mnie, jak tylko mogą - podkreśla.

Tuż przed nagraniem Emilia Skrzek zadzwoniła do pani Eweliny i stwierdziła, że nie da rady tego zaśpiewać, bo ma zablokowane gardło.

- Poradziła mi, to zaśpiewaj to emocjami - i tak zrobiła.

Wybrała piosenkę z repertuaru Sanah pt. Aniołom szepnij to. Nagrała ją w czwartek, a dwa dni później po raz pierwszy mogła ją odtworzyć.

- Wczoraj rozmawiałam jakby z Julką, patrzyłam w niebo i mówiłam, że to piosenka dla niej. Prosiłam, żeby dała mi jakiś znak, jak jej się podoba i wyszła piękna tęcza, a zaraz po piosence zniknęła, więc chyba jej się spodobało - Emilia Skrzek mówi te słowa przez łzy.

Dzień później, 21 kwietnia, dokładnie miesiąc po śmierci Julki, udostępniła nagranie publicznie. Chciała w ten sposób przekazać przyjaciółce, że choć już jej nie ma, każdy o niej pamięta i tęskni.

- Bo Julka zawsze najpierw myślała o innych, a dopiero później o sobie. Trzy dni przed jej odejściem, napisałam do niej, żeby się trzymała. Odpisała, dziękuję Emilka i od razy zapytała, jak ja się czuję, bo wiedziała, że też byłam w szpitalu. To była nasza ostatnia rozmowa - kończy Emilia Skrzek.

A o tym, jak pięknie żegna się z Julią, możecie się sami przekonać, słuchając jej wykonania

Materiał dzięki uprzejmości portalu www.dębica24.eu

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: A druga kasa biletowa wróci ? Kiedyś była. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 16:12 Źródło komentarza: Chcieli jechać pociągiem, pojechali autobusem. Konferencja o Magistrali Podsudeckiej Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama