Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 18:25
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Seniorzy nie lecą sobie w kulki, tylko w nie grają. ZDJĘCIA

Seniorzy z Domów Dziennego Pobytu nr 2 i 5 w Kędzierzynie-Koźlu, rozegrali turniej gry w kule. Pomimo, iż była to tylko zabawa, dało się wyczuć nutkę rywalizacji.
  • Źródło: DDP nr 2
Seniorzy nie lecą sobie w kulki, tylko w nie grają. ZDJĘCIA

Emocje opadły dopiero przy kiełbasce z grilla i wspólnie spędzonym czasie w ogrodzie. 

- Piękna pogoda, trochę ruchu, grill i wspaniałe towarzystwo, cóż może być piękniejszego – można przeczytać na facebookowym profilu Domu Dziennego Pobytu nr 2 „Magnolia” w Kędzierzynie-Koźlu.

Trzeba przyznać, że ta tradycyjna francuska gra towarzyska w kule - znana nad Sekwaną pod nazwą pétanque - zyskuje w Polsce coraz szersze grono sympatyków. 

Wspomniana gra popularna jest w szczególności w południowej Francji (Prowansja), ale uprawiana także w pozostałych regionach tego kraju, jak również w innych państwach europejskich, jak chociażby Belgia, Hiszpania, Włochy, Szwajcaria, Niemcy, Szwecja, Polska. Na świecie jest dość popularna w takich krajach jak: Tunezja, Maroko, Wietnam, Tajlandia, Madagaskar, Kanada, Senegal. Rozgrywana jest jako sport nieolimpijski w ramach World Games. 

Należy do najliczniej reprezentowanych dyscyplin sportu na świecie – w samej Francji liczba licencjonowanych zawodników wynosi 600 tysięcy. 

Gra w kule jest uprawiana coraz częściej w Polsce, głównie w parkach i niewybetonowanych skwerach. W Polskiej Federacji Petanque zrzeszonych jest ponad 35 klubów. 

Zasady gry

Rozgrywki odbywają się na placu o wymiarach (które dla gry turniejowej wynoszą min. 15×4 m). Gra polega na rzucaniu z wytyczonego okręgu metalowymi kulami o średnicy od 70,5 do 80 mm (ciężar od 650 do 800 g) w kierunku małej drewnianej lub plastikowej kulki o średnicy 30 mm nazywanej po francusku cochonnet, co znaczy prosiaczek (w Polsce częściej używa się nazwy świnka).

W danej rozgrywce każdy gracz stara się umieścić swoją bulę bliżej świnki lub wybić punktujące (stojące najbliżej świnki) bule przeciwnika. Rzuca zawsze zawodnik drużyny, której kula aktualnie nie punktuje (nie znajduje się najbliżej świnki). Po wyrzuceniu wszystkich kul gracze podliczają punkty: zdobywa je tylko zwycięzca rozgrywki (którego kula stoi najbliżej świnki), który otrzymuje punkt za każdą bulę umieszczoną bliżej świnki niż najbliższa śwince kula przeciwnika.                                                                                                                 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna