Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 17:49
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Program naprawczy w Grupie Azoty Kędzierzyn przynosi pierwsze efekty

Sytuacja finansowa Grupy Azoty ZAK wciąż jest bardzo trudna, ale program naprawczy wprowadzony w spółce z Kędzierzyna-Koźla przynosi pierwsze efekty.
Program naprawczy w Grupie Azoty Kędzierzyn przynosi pierwsze efekty
Zarząd Grupy Azoty ZAK. Od lewej: Agnieszka Kurpińska, Mirosław Ptasiński i Dariusz Bednorz

Bieżąca sytuacja spółki w świetle wyników finansowych po pierwszym półroczu 2024 roku była tematem konferencji prasowej Grupy Azoty Kędzierzyn. O finansach, wdrażanym planie naprawczym, sytuacji handlowej i prowadzonych w firmie przedsięwzięciach mówili prezes zarządu Mirosław Ptasiński oraz wiceprezesi: Agnieszka Kurpińska i Dariusz Bednorz.

Grupa Azoty ZAK SA w pierwszej połowie 2024 roku wypracowała skonsolidowane przychody ze sprzedaży na poziomie 1,15 mld zł i wynik EBITDA w wysokości 36 mln zł, przy marży 3,1 procent. Jej poziom uległ poprawie o 24 p.p. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Wynik netto w pierwszym półroczu br. wyniósł minus 49 mln zł, co stanowi poprawę o 235 mln zł w stosunku do wyniku za pierwsze półrocze 2023 r.

- Widzimy poprawę w wynikach finansowych w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego. Jednak wyniki poprzednich okresów spowodowały, że spółka ma problemy finansowe. Dług jest znaczny, bo wynosi ponad 10 mld zł. Jako grupa mamy kilkanaście instytucji, w tym dwa banki europejskie, z którymi musimy negocjować warunki finansowanie - wyjaśnia Mirosław Ptasiński. - Oczywiście musimy też myśleć o działalności operacyjnej i nowy zarząd w Kędzierzynie od razu wprowadził program naprawczy. Po kilku miesiącach mamy pierwsze efekty, przede wszystkim oszczędności kosztowe. Analizujemy każdy obszar, departament, wydział i komórkę, aktualizujemy i dopasowujemy struktury do bieżących potrzeb. Po negocjacjach ze stroną społeczną wprowadziliśmy pewne modyfikacje w zakładowym zbiorowym układzie pracy, które też przyniosą efektywne oszczędności. Bardzo dziękuję całej załodze za wyrozumiałość, bo wszyscy mają świadomość trudnej sytuacji w naszej firmie. Chcemy, aby wszyscy byli zaangażowani w program naprawczy, ale też w działania poprawiające efektywność produkcyjną czy inne obszary funkcjonowania firmy - dodał prezes Grupy Azoty ZAK.

Cały czas największą bolączka dla spółki z Kędzierzyna-Koźla, jak i całej Grupy Azoty, jest import nawozów z Białorusi i Rosji. I co najgorsze dla rodzimego przemysłu, jest to tendencja wzrostowa. Import nawozów do Polski w całym 2023 roku wyniósł 2,278 mln ton, a po siedmiu miesiącach obecnego roku, jest to już 1,568 mln ton. Temat nie jest nowy, ale jakoś cały czas nie widać rozwiązań chroniących krajowych producentów.

- Jeśli chodzi o część handlową, to możemy się tutaj pochwalić zauważalnym wzrostem sprzedaży wolumenów, zarówno po stronie nawozowej, jak i biznesu Oxoplat - przyznaje Agnieszka Kurpińska. - Pomimo wysokiego importu nawozów, wprowadzenie nowej polityki handlowej w ramach struktur korporacyjnych Grupy Azoty, przyniosło pozytywne efekty. Dla nas bardzo ważna jest relacja z rynkiem i to są główne kierunki naszych działań. Komunikacja z klientami pozwala nam lepiej dopasować naszą ofertę. Zauważalna jest poprawa sytuacji jednostki Oxoplats, gdyż pierwsze półroczne pozwoliło ulokować 40 procent więcej wolumenów na rynku, w porównaniu do roku 2023. Cenne jest to, że poprzez nasze ostatnie działania, wracają do nas klienci, z którymi nie było współpracy przez ostatnie dwa, trzy lata. Doceniają oni nasze rozwiązania, działania optymalizujące, stabilizację produkcji, kwestie logistyki i szybkość dostaw. Patrzymy więc z optymizmem w przyszłość, choć sytuacja na rynku globalnym na razie nam nie sprzyja - dodała wiceprezes.

Pomimo tych wszystkich trudności i niepewnej sytuacji na terenie kędzierzyńskiego zakładu cały czas prowadzone są inwestycje. W ramach nowej koncepcji energetycznej zakończono budowę kotła szczytowo-rezerwowego i 30 września został on oddany do eksploatacji.

- Przed nami kolejna, duża inwestycja, a będzie to modernizacja węzła gazu syntezowego. To duży kompresor, który planujemy oddać do użytku pod koniec tego roku. Pozostałe nasze plany inwestycyjne analizujemy i będziemy realizować je w miarę naszych potrzeb, zarówno rynkowych, jak i finansowych - zapowiada Dariusz Bednorz.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

X.krzysztof 07.10.2024 22:32
Czy karamba nadal jest dyrektorem

Y 10.10.2024 08:54
A kto to taki?

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna