Reklama
sobota, 6 czerwca 2026 10:21
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Bardzo lubimy tu wracać

Bartas Szymoniak - twórca gatunku muzycznego określanego mianem beatrock wystąpił ostatnio w Domu Kultury „Koźle”. Z artystą rozmawialiśmy o przygodzie w programie „Idol”, współpracy z kultowym zespołem Sztywny Pal Azji, dźwiękonaśladownictwie oraz swoich wizytach w naszym mieście.
Bardzo lubimy tu wracać
Bartas podczas występu Domu Kultury „Koźle”

Autor: foto: Andrzej Kopacki

- Swoją aktywność artystyczną rozpocząłeś w 2005 roku. Trzy lata później trafiłeś do legendarnej grupy Sztywny Pal Azji, gdzie byłeś wokalistą aż do 2015 roku. Jak rozpoczęła się twoja przygoda z tym zespołem?
 

- Wszystko zaczęło się od przesłuchań. Pamiętam jak zadzwonił do mnie ówczesny menadżer tworzącego się nowego zespołu, powstającego na bazie muzyków grupy Sztywny Pal Azji, ale także T.Love i KnŻ. Dowodził tym wszystkim Jarek Kisiński. Pojechałem na te przesłuchania, sprawdziłem się i rozpoczęliśmy współpracę. Ostatecznie formacja się rozwiązała, a ja wkrótce zaproponowałem Jarkowi, żeby reaktywował Sztywny Pal Azji.
 

- Zmotywowałeś go krótko mówiąc.
 

- Tak można powiedzieć, no i zaproponowali mi angaż w roli frontmana.
 

- To był dobry czas dla ciebie?
 

- Bardzo dobry. W sumie osiem lat, choć pierwsze dwa lata były dość ciężkie. Zespół był bowiem trochę zapomniany i pojawiły się chwile zwątpienia wśród chłopaków. Natomiast było to dla mnie coś nowego. Każda rzecz mnie nakręcała. Na ile tylko potrafiłem, motywowałem chłopaków do działania i wspólnymi siłami daliśmy radę. Po trzech latach współpracy, twórczość grupy Sztywny Pal Azji znów wyszła na światło dzienne. Wszystko zaczęło nabierać tempa i dobrze funkcjonować. Piękny czas, za który jestem wdzięczny. Zagraliśmy prawie siedemset koncertów. Nie zabrakło też wyjazdów zagranicznych w tym mojego pierwszego lotu do Stanów Zjednoczonych, którego nie zapomnę do końca życia.
 

- Urodziłeś się w 1984 roku, czyli jesteś jeszcze bardzo młodym człowiekiem. Nie możesz więc pamiętać tych czasów, kiedy Sztywny Pal Azji cieszył się największą popularnością w Polsce, a była to druga połowa lat 80. i pierwsza połowa lat 90. Grupa ta rozpoczęła działalność w 1985 roku, a jej nazwę fani wymieniali jednym tchem obok takich legend polskiej muzyki rozrywkowej jak Lady Pank, Republika, Maanam, Oddział Zamknięty, Dżem, Kobranocka, Perfect, Lombard, Budka Suflera, czy TSA. Jak się odnalazłeś wśród starych rockowych wyjadaczy, bo tak naprawdę byłeś świeżą krwią w tej branży.
 

- Jestem chłopakiem pochodzącym z małej miejscowości i od razu trafiłem na głęboką wodę. Najpierw zostałem jednym z laureatów telewizyjnego programu „Idol”. Później nawiązałem kontakt z legendami polskiego rocka. Tuż przed rozpoczęciem tej współpracy byłem tego świadom i bardzo mnie to fascynowało. W tamtym składzie, który rozpoczął działalność, zaczęło się to wszystko fajnie odbudowywać. Myślę, że Jarek Kisiński, Zbigniew Ciaputa, Wojciech Wołyniak, Krystian Różycki, wcześniej Jacek „Koniu” Śliwczyński i ja, wprowadziliśmy ten zespół na właściwe tory. Dzięki temu przez te osiem lat przeżyłem praktycznie wszystko. Jestem osobą, która ma w sobie dużo pokory, robię swoje i doceniam to co mam. Dlatego cieszę się, że mogę od trzynastu lat żyć z muzyki, a od pięciu jestem w pełni niezależnym i wolnym artystą.
 

- Jak wspominasz przygodę z programem „Idol”?
 

- Poznałem wtedy wspaniałych ludzi. Zresztą z moją menedżerką, Krysią Kurek, która pracowała przy tym programie, współpracujemy do dziś. Niestety teraz Krysia ma raka, ale nie chcę rozwijać tego smutnego tematu. Piękny czas, przyjaźnie, które przetrwały do dziś. Sam sukces w „Idolu” też otworzył mi niejedne drzwi w show biznesie. Poza tym dzięki temu programowi zamieszkałem w Warszawie. Gdy już tam przyjechałem, to tak zostałem i do dziś mieszkam w stolicy.
 

- Jesteś kojarzony z beatrockiem, który promujesz w naszym kraju. Nie stronisz też od gry na gitarze, a nawet na skrzypcach o czym mało kto pamięta.
 

- Na skrzypcach gram bardzo rzadko. Na ostatniej płycie brzmienie skrzypiec pojawiło się śladowo, na wcześniejszej również, a na tej, która ukaże się na przełomie 2019/2020 roku, stanowiącej niejako kontynuację „Alarmu”, nie będzie go raczej wcale. Niemniej jednak przyznaję, że mam sentyment do tego instrumentu i dobrze jest posiadać umiejętność gry na skrzypcach. Jeśli tylko jest okazja, to sobie o nich przypominam.
 

- Muszę przyznać, że beatrock w twoim wykonaniu robi wrażenie. To taka zabawa dźwiękiem.
 

- To, co tworzę, nazwałem sobie beatrockiem, ponieważ sam beatbox ogranicza się jedynie do naśladownictwa np. perkusji, generalnie dźwięków rytmicznych. Natomiast ja połączyłem tworzenie tych dźwięków ze śpiewem, do tego trzeba dorzucić gitarę Michała. Wszak występuję na scenie wraz z gitarzystą i wokalistą Michałem Parzymięso. W ten właśnie sposób powstaje beatrock, czyli rozbudowana wersja dźwiękonaśladownictwa, która służy mi głównie po to, aby tworzyć całe kompozycje muzyczne.
 

- Uczestniczyłeś w wielu festiwalach, począwszy od Opola, Sopotu, a na Chicago kończąc. Który z nich stanowi dla ciebie największą nobilitację?
 

- Wszystkie dobrze wspominam. Zarówno pierwszy występ w Opolu, jak i na nieistniejącym już sopockim festiwalu Top Trendy. Jednak najbardziej w pamięci utkwiły mi występy podczas dwóch koncertów telewizyjnych - w 2017 r. kiedy zaśpiewałem z orkiestrą mój własny utwór „Wiatr” oraz „Dwadzieścia lat wolności” na Placu Teatralnym w Warszawie z grupą Sztywny Pal Azji.
 

- W Kędzierzynie-Koźlu jesteś nie po raz pierwszy. Jak oceniasz tutejszą publiczność?
 

- Jest świetna. Są tu fantastyczni ludzie. Bardzo lubimy tutaj wracać. Ostatni raz graliśmy w sali kozielskiego domu kultury dwa lata temu. Pamiętam, że wtedy było super, podobnie zresztą jak i tym razem. Dodatkowo mamy tu swój fanklub, który nas wspiera i przez cały czas czerpiemy pozytywną energię, która płynie od tych ludzi. Zawsze wyczuwam osoby, które myślą podobnie jak ja i cieszę się, że właśnie takich możemy spotkać w Kędzierzynie-Koźlu. Na koniec chciałbym serdecznie pozdrowić wszystkich czytelników „Nowej Gazety Lokalnej” i portalu Lokalna24. Do zobaczenia na koncercie w przyszłym roku, gdyż znów zamierzamy odwiedzić wasze miasto, promując nasz najnowszy krążek.

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: omzrik juz jedzie Treść komentarza: Afroamerykańską rasisto :D Data dodania komentarza: 6.06.2026, 05:27 Źródło komentarza: Czarna pszczoła uchwycona na kozielskich ogródkach działkowych. ZDJĘCIA Autor komentarza: Kpina DM 2026 Treść komentarza: Mam nadzieję że ten syf na parkingach sklepów prywatnych,chodnikach, parkach itd będzie posprzątany przez organizatorów tego wydarzenia. Aleję Jana Pawła pewnie wypicuja a reszta głęboko gdzieś jak co roku, nie potraficie posprzątać wszystkiego w okolicy, to wasza impreza i wasz problem a nie nas lokalnych przedsiębiorców. Data dodania komentarza: 6.06.2026, 00:36 Źródło komentarza: Dni Kędzierzyna-Koźla rozpoczęte. Orkiestra Żeglugi „przegoniła” deszczowe chmury. ZDJĘCIA Autor komentarza: Mateusz Treść komentarza: W chrześcijaństwie joga bywa uznawana za grzech lub zagrożenie duchowe z powodu jej korzeni w religiach Wschodu. Kościół katolicki zwraca uwagę na to, że joga to nie tylko ćwiczenia fizyczne, ale system filozoficzno-religijny prowadzący do panteizmu i bałwochwalstwa (sprzeczne z I przykazaniem) oraz próbę osiągnięcia zbawienia własną mocą. Data dodania komentarza: 5.06.2026, 23:43 Źródło komentarza: Zbliża się Międzynarodowy Dzień Jogi na Dębowej Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: Tak ciekawe ile pójdzie rzeczywiście na deklarowany sprzęt medyczny a ile na te ryczące maszyny ? Bo nie ma tu tak na prawdę rozliczenia finansowego jak jest w opluwanym przez wielu durnych Polaków WOŚPie. Tam przynajmniej nie ukrywają wydatków .... i nie na założyciela jak kanalie hejtują. Data dodania komentarza: 5.06.2026, 23:13 Źródło komentarza: Lamborghini, Ferrari i McLaren przyjadą na kozielski Rynek. W niedzielę wielkie motoryzacyjne show Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: Co wy tacy malkontenci ? Przecież trzeba dać im zarobić na przyszłe artystyczne emerytury by przed komisją Tuska nie musieli błaznować w celu przyznania czy nie emerytury. Data dodania komentarza: 5.06.2026, 23:04 Źródło komentarza: Program Dni Kędzierzyna-Koźla 2026. Gwiazdami Roxie, Liber i Mezo oraz Fisz Emade Tworzywo Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: Ćwiczcie, ćwiczcie bo mięso armatnie jest potrzebne.... Data dodania komentarza: 5.06.2026, 22:58 Źródło komentarza: Poligon zamiast szkolnych ławek. Tak ćwiczyli kadeci z Kędzierzyna-Koźla. ZDJĘCIA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna