Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 16:24
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

W dziergowickiej kapliczce i na tamtejszym cmentarzu ukryta jest ciekawa historia. ZDJĘCIA

W książce „Z dziejów parafii Dziergowice”, którą napisał ksiądz Helmut Ekert, możemy przeczytać o krzyżach i kapliczkach znajdujących się na terenie Dziergowic. Tematowi przyjrzał się kanał historyczny Bunker King.
  • Źródło: Bunker King
W dziergowickiej kapliczce i na tamtejszym cmentarzu ukryta jest ciekawa historia. ZDJĘCIA

Prawie każdy krzyż i kapliczka na terenie Dziergowic i pobliskiej Solarni jest związana z jakąś ciekawą historią. Nie inaczej jest w tym przypadku. 

Poniżej cytat z książki księdza Helmuta Ekerta

Kapliczki i krzyże znajdujące się na terenie parafii są znakiem wiary, miejscem modlitwy. Stawiali je ludzie w dowód wdzięczności za otrzymane łaski, bardzo często jako wyraz pokuty i przebłagania za popełnione grzechy, lub dla upamiętnienia ważnego wydarzenia. W tych krzyżach i kapliczkach ukryta jest historia, którą z myślą o przyszłych pokoleniach warto wydobyć i ukazać, aby nie zaginęła o nich pamięć i dziedzictwo wiary przodków. Te szczególne miejsca wpisane w krajobraz naszej parafii zostaną przedstawione w oparciu o dostępne informacje zapisane lub przekazane przez mieszkańców parafii.

- Mnie zainteresował jeden z fragmentów książki, który związany jest z jedną z najmniej znanych kapliczek - przyznaje Sławomir Wilkowski, twórca kanału Bunker King, powołując się na interesujący fragment książki duchownego.  

Trudno ustalić datę jej pochodzenia. Jest wymurowana z cegły klinkierowej. Posiada ceglaste zadaszenie uwieńczone żelaznym krzyżem. W niszy kapliczki znajduje się figurka Najświętszej Maryi Panny, która jest zabezpieczona okienkiem przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Na uwagę zasługuje fakt, że przez cały rok nieznani ofiarodawcy przynoszą tam kwiaty, latem z ogrodu, a zimą sztuczne. Z tą kapliczką wiąże się pewne opowiadanie przekazywane przez niektórych mieszkańców Solarni. 

Mówi ono o czterech braciach, którzy wybrali się na wojnę. Najmłodszy z nich poległ na wojnie i nie wrócił do domu. Dlatego do dzisiaj wokół kaplicy rosną trzy duże kasztanowce i licha lipa.  W cieniu tych drzew od dawnych lat ludzie pracujący na polu znajdowali schronienie przed upałem i deszczem, oraz mieli okazje do duchowego pokrzepienia serca przez modlitwę. Także było to miejsce odpoczynku dla wędrujących na południe handlarzy smolą i solą.

W 1999 roku, rodzina Dziura-Lustig przeprowadziła we własnym zakresie remont kapliczki, postawiła kilka drewnianych ławek, które służą, zwłaszcza starszym parafianom, w czasie spotkań modlitewnych. Obecnie roztacza nad nią opiekę.

- Niestety, nie udało mi się ustalić kim byli bracia wspomniani w tej legendzie i czy w ogóle istnieli, lecz inny fragment z tej samej książki może rzucać więcej światła na to, skąd się wzięła kapliczka w tym właśnie miejscu. Hipotezę, że może to być miejsce pochówku, wysunął wiele lat temu jeden z historyków – napisał Sławomir Wilkowski. 

Oto fragment książki:

Czas wojny trzydziestoletniej (1618-1648) także wycisnął swoje piętno na niewielkiej osadzie. Przez Dziergowice przeszły wojska szwedzkie i duńskie (1631). Znakiem ich obecności miał być cmentarz żołnierzy szwedzkich znajdujący się na pograniczu Dziergowic i Solarni, oraz szwedzkie szable, które odkryto podczas prac wykopaliskowych prowadzonych na dolnym cmentarzu. Z pewnością tragiczne skutki wojny trzydziestoletniej udzieliły się również mieszkańcom Dziergowic.

Kapliczka znajduje się około 350 metrów od głównej drogi łączącej Dziergowice z Solarnią i około 250 metrów od najbliższych zabudowań. 

- To wręcz idealne miejsce na cmentarz. Wprawdzie badając ten temat usłyszałem od starszego mieszkańca Dziergowic, że żołnierzy szwedzkich, czy też duńskich pochowano obok kaplicy św. Nepomucena, czyli kaplicy cmentarnej, bo to właśnie tam znaleziono „szable”, lecz nie wierzę, by żołnierze, którzy polegli prawdopodobnie w jakiejś potyczce z wojskami cesarskimi, byli pochowani w centrum wioski, biorąc pod uwagę, że najprawdopodobniej byli innego wyznania oraz zajmowali się głównie rabunkiem, gwałtami i mordowaniem miejscowej, bezbronnej ludności. To raczej wykluczało pochówek na cmentarzu. Jest więc wielce prawdopodobne, że miejsce w którym znajduje się kapliczka ma związek z pochówkiem żołnierzy sprzed kilkuset lat. Kapliczka jest zbudowana z solidnej cegły, na której widać ślady postrzałów z broni palnej, prawdopodobnie z kalibru 7,62x25, czyli z popularnej rosyjskiej pepeszki (PPSz41). Jeden z pocisków do dziś znajduje się w środku cegły. Jest to pozostałość po ostatniej wojnie - zauważa Sławomir Wilkowski. 

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna