Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 16:50
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Najpierw było tu wojsko, potem harcerze i miłośnicy wschodnich sztuk walki. Kto następny? ZDJĘCIA

Na terenie kozielskiego parku nie brakuje ciekawej zabudowy o bogatej historii. Znajduje się tam między innymi schron forteczny (przy ul. Skarbowej 4), zlokalizowany tuż za domem dziecka. Po kilku latach przerwy znów pojawiają się pomysły na jego zagospodarowanie.
Najpierw było tu wojsko, potem harcerze i miłośnicy wschodnich sztuk walki. Kto następny? ZDJĘCIA
Józef Szargut (na zdjęciu) cieszy się, że dyrekcja ZS nr 1 przymierza się do zagospodarowania tego cennego zabytku

Wspomniany schron, założony na planie prostokąta o wymiarach 22x7 metra, mieścił niegdyś działobitnie i izby forteczne. Gdy czasy jego świetności przeminęły, obiekt przechodził z rąk do rąk. Przez dłuższy czas znajdował się m.in. pod opieką harcerzy, którzy urządzili w harcówkę. Powódź tysiąclecia w 1997 roku mocno dotknęła tę zabytkową budowlę, podobnie jak dom kultury, dom dziecka i Budowlankę z przyległym do niej internatem. Po wielu latach miejscem, które znajduje się pod jurysdykcją Zespołu Szkół nr 1, zainteresowali się miłośnicy wschodnich sztuk walki. 

- Około 2020 roku pojawiła się propozycja, aby w dawnym schronie utworzyć „Kozielski Szaolin”, gdzie dzieci, młodzież i dorośli mogliby trenować sztuki walki w różnych stylach, a w szczególności wing chun, którego jestem przedstawicielem - tłumaczy Józef Szargut. - Po użyczeniu tego pomieszczenia przez dyrekcję Zespołu Szkół nr 1 w Kędzierzynie-Koźlu doprowadziliśmy je do takiego stanu, że można tam było rozpocząć treningi. Musieliśmy najpierw uprzątnąć to miejsce. Z wnętrza zabytkowej budowli wywieźliśmy kilka kontenerów starych rupieci, złomu, desek, starych krzeseł, połamanych szaf. W pracach, które doprowadziły do utworzenia namiastki szkoły kung-fu, wspomagali mnie Wojciech Rajchel oraz Robert Głuch. Ponieważ w środku nie było zapewniających nam ciepło grzejników, zajęcia prowadziliśmy w okresie letnim, kiedy centralne ogrzewanie nie było potrzebne. Jednak po pewnym czasie zakupiliśmy kaloryfery, wynajęliśmy instalatora i ostatecznie to ogrzewanie tam powstało. Położyliśmy też panele podłogowe, specjalną wykładzinę, dzięki czemu mogliśmy przeprowadzać nasze treningi - wspomina Józef Szargut.

Tak dawniej wyglądała budowla w parku
Źródło: Polska ORG

Problem z dachem

O pilny i kompleksowy remont prosił się dach starego schronu fortecznego, ponieważ zaczął przeciekać.

- W tamtym czasie wykonaliśmy taki zakres prac, na jaki pozwalały nam nasze fundusze. Zajęcia prowadziliśmy dwa razy w tygodniu po dwie godziny, gdyż z uwagi na panującą w środku wilgoć i pleśń nie dało się dłużej wytrzymać. Ostatecznie naszą przygodę z tym miejscem zakończyliśmy około 2023 roku i już tam nie wróciliśmy, choć marzył nam się kozielski ośrodek wschodnich sztuk walki przy ulicy Skarbowej na długie lata. Jednak koszty remontu dachu o powierzchni 160 mkw. przerastały nasze możliwości. Wojewódzki konserwator zabytków przedstawił nam zbyt duże wymagania techniczne i finansowe w tym względzie. Jako główny najemca tego obiektu nie byłem w stanie ich spełnić, gdyż sięgały one około 200 tysięcy złotych. W tej chwili jesteśmy dysponentami innego pomieszczenia, w którym niebawem rozpoczną się kolejne zajęcia w stylu wing chun - wyjaśnia nasz rozmówca.

Warto przypomnieć, że Józef Szargut już w latach 1971-1982 ćwiczył karate kyokushinkai, a od 1982 do 1985 w stołecznym Ośrodku Dalekowschodnich Sztuk Walki uprawiał wing chun pod kierunkiem sifu Janusza Szymankiewicza, który był pierwszym nauczycielem tego stylu w Polsce. Inaczej mówiąc, już w latach 70., kiedy termin kyokushinkai brzmiał dosyć egzotycznie, a nazwisko Bruce Lee nie budziło większych skojarzeń, Józef Szargut jeździł do Warszawy, by szlifować tajniki samoobrony u prekursora kung-fu w Polsce. To, czego nauczył się w stolicy, przekazywał, po godzinach pracy, garstce swoich uczniów w Budowlance; na co dzień był nauczycielem wychowania fizycznego w Zespole Szkół nr 1 w Kędzierzynie-Koźlu.

W 1985 r. Józef Szargut wraz z grupą entuzjastów zorganizowali i prowadzili pierwszą sekcję stylu wing chun w Koźlu, jak i na Śląsku. W 1987 r., po powrocie z treningów w klasie mistrza Chan Chiu (w Holandii), została przekształcona w Szkołę Wing Chun Kung Fu. Kolejne lata (1988-1993) to czas wspólnych treningów pod kierunkiem mistrza Andreasa Hofmana z Niemiec, ówczesnego ucznia mistrza Cheng Kwonga z Hongkongu. W trakcie kolejnych wizyt mistrza Andreasa Hofmana Józef Szargut, po egzaminie praktycznym, otrzymał dyplom instruktora oraz formalny certyfikat nadający mu prawo prowadzenia Polskiego Centrum Wing Chun linii mistrza Cheng Kwonga i Andreasa Hofmana.

Dawnym schronem fortecznym zainteresowali się miłośnicy wschodnich sztuk walki. Józef Szargut (na zdjęciu) chciał tu stworzyć „Kozielski Szaolin”. Pomysł udało się zrealizować tylko częściowo

Poszerzając swoją wiedzę i umiejętności w tym stylu, koźlanin także w następnych latach współpracował z wybitnymi nauczycielami wing chun niemalże z całego świata. Następnie przyszedł czas na podróże do Chin (w 2005 roku) po szkołach wing chun w mieście Foshan, a następnie do Wietnamu (w 2011 roku), gdzie Józef Szargut ćwiczył w szkole mistrza Nguyen Ngoc Noia. Trudno się zatem dziwić marzeniom dotyczącym stworzenia w dawnym schronie na Skarbowej „Kozielskiego Szaolin”.

Szkoła wchodzi do gry

W rozmowie z nami dyrektor Zespołu Szkół nr 1 Ewelina Kowaś przyznaje, że pomysłów na zagospodarowanie tego miejsca jest sporo.

- Gorzej z realizacją, bo z niektórych koncepcji trzeba zrezygnować. Jest to obiekt zabytkowy, przez co i nakłady finansowe w przypadku realizacji części pomysłów byłyby bardzo wysokie. Więc musimy czasami zejść na ziemię. Już moja poprzedniczka, pani dyrektor Urszula Więcek, starała się, aby ten zabytek był należycie chroniony. Największym problemem na chwilę obecną jest przeciekający dach, co doprowadza do zawilgocenia ścian. Wiele lat temu powstała tam też dobudówka, są sanitariaty, ogrzewanie, z którego staramy się zimą korzystać, by choć częściowo osuszyć wnętrze budowli. Oczywiście mnóstwo pracy wraz z przyjaciółmi wykonał też pan profesor Józef Szargut, usuwając z obiektu liczne przedmioty, które trafiały tam przez lata. Zrobiła się z tego taka mała graciarnia - przyznaje dyrektor Kowaś.

Dawny schron jest zamknięty, ale pracownicy techniczni Budowlanki starają się go regularnie wietrzyć. Teraz nadszedł czas na poważniejsze działania.

- Dwa lata temu, jak był jeszcze pan starosta Paweł Masełko, szukaliśmy możliwie najtańszego rozwiązania na zagospodarowanie zabytku. Pojawiły się pierwsze kosztorysy. Aktualnie prowadzimy korespondencję z wojewódzkim konserwatorem zabytków, który ewentualną zgodę na remont schronu wyraża pod warunkiem, że nawiążemy do jego historycznego wyglądu i odtworzymy tzw. „zielony dach” - wyjaśnia pani dyrektor. - Zatem najpierw trzeba zerwać obecną warstwę, następnie dokonać oceny stanu technicznego stropu i, jeśli będzie on zadowalający, to zapewnić odpowiednią izolację, zagruntować podłoże itd. Jeżeli wymiana całego stropu nie będzie konieczna, a to okaże się dopiero po ściągnięciu warstwy, która się tam obecnie znajduje, to samo utworzenie takiego „zielonego dachu” kosztuje ponad 100 tysięcy złotych. Natomiast ewentualna wymiana stropu oznacza podwojenie tej kwoty i robi się już z tego 200 tysięcy złotych. Trzeba też osuszyć stare mury, co niewątpliwie będzie się wiązać z dodatkowymi kosztami. Ostatnio odwiedziliśmy to miejsce wspólnie z inspektorem budowlanym z kędzierzyńsko-kozielskiego starostwa. Powiat ma bowiem przygotować kosztorys całego zadania. W najbliższych tygodniach zwrócę się do starostwa z wnioskiem o przeznaczenie pieniędzy na opracowanie projektu technicznego, który potem musi jeszcze zatwierdzić wojewódzki konserwator zabytków - dodaje Ewelina Kowaś.

Budynek mieścił niegdyś działobitnie i izby forteczne

Ciekawe pomysły

Nasza rozmówczyni nie ukrywa, że szkole brakuje pomieszczeń.

- Jest nas bardzo dużo. To jest około tysiąca uczniów. Co miesiąc mamy 100 osób, które przyjeżdżają do nas na kursy doszkalające. Więc dawny schron idealnie nadawałby się na jakąś pracownię. Jak osuszymy wnętrze i zapewnimy tam odpowiedni standard, to można też tam zrobić piękną salę konferencyjną. Kolejny pomysł to sala fitness. Mamy już sprzęt w postaci bieżni, rowerów stacjonarnych, żeby młodzież z tego korzystała - wylicza dyrektor ZS nr 1. - Myśleliśmy nawet o wirtualnej strzelnicy, ale znajdujące się wewnątrz tej budowli półkoliste sklepienie za bardzo ogranicza pole widzenia. Natomiast na zewnątrz obiektu można ustawić ławki, gdzie uczniowie usiądą i odpoczną. Jednak najważniejsze jest to, aby ten zabytek uchronić, i na tym najbardziej nam zależy. Pan starosta podchodzi do tej sprawy ze zrozumieniem i jest po naszej stronie. Czekamy więc na kosztorys i projekt. My się staramy, a niestety wandale pomalowali ostatnio jedną ze ścian zabytkowego schronu. Z ubezpieczenia na piaskowanie ścian możemy uzyskać kilkaset złotych, a takie czyszczenie bohomazów może w tym przypadku pochłonąć nawet do kilkunastu tysięcy złotych. Zgłosiliśmy to na policję, był u nas dzielnicowy. W parku jest monitoring miejski, być może uda się coś jeszcze ustalić - nie wyklucza nasza rozmówczyni.  

Józef Szargut cieszy się, że dyrekcja ZS nr 1 przymierza się do zagospodarowania tego cennego zabytku.

- Będzie to kolejny obiekt, który znajdzie się pod należytą ochroną, służąc przy okazji młodzieży szkolnej. Szkoda tylko, że grafficiarze umieścili tam ostatnio swoje malowidło. Jest świeże, bo powstało w tym roku. To bardzo przykre, że w ten sposób traktuje się nawet zabytki, niszcząc ich elewacje - ubolewa Józef Szargut.

Wandale nie oszczędzili nawet zabytku, ubolewa Józef Szargut


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna