Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 18:29
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Kędzierzyn-Koźle ma 50 lat. Miasto powstało 15 października 1975 roku

Miasto Kędzierzyn-Koźle utworzono 50 lat temu - 15 października 1975 roku - z połączenia kilku pobliskich miejscowości. Wspominamy, jak do tego doszło.
Kędzierzyn-Koźle ma 50 lat. Miasto powstało 15 października 1975 roku

Na początku lat 70. w Polsce Ludowej przeprowadzono kilka reform, które dotyczyły struktury administracyjnej państwa. W listopadzie 1972 roku zdecydowano się zlikwidować osiedla i przekształcić je w miasta. U nas powstało wtedy miasto Kłodnica i Sławięcice. W grudniu 1972 roku miasto Kłodnicę połączono z gminą Kłodnica, a Sławięcice z gminą Sławięcice, powstały tzw. gminy miejsko-wiejskie. Wcześniej te jednostki miały swoje osobne władze administracyjne. W tym samym roku również osiedle Blachownia włączono do Kędzierzyna. Zapowiedzią połączenia administracyjnego tych miejscowości była wcześniejsza decyzja lokalnych działaczy partyjnych. Idea powstania nowego miasta wyszła z kręgów komitetu wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, ale była konsultowana z organizacjami miejscowymi, szczególnie z tymi z dużych zakładów przemysłowych. 8 maja 1975 roku powstał Komitet Miejski Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Kędzierzynie-Koźlu.

Powołując Kędzierzyn-Koźle, nie pytano o słuszność tych działań mieszkańców, nie robiono nic, by uzyskać ich poparcie dla tej idei, co zresztą nie było w zwyczaju. Mieszkańców nie przygotowano na to i odbyło się to w sposób jakiś taki codzienny, a nie uroczysty. Przecież gdy tworzymy nową jakość, tak wielką, miasto o największym obszarze w województwie, to powinno wyglądać to bardziej uroczyście, a zrobiono to w sposób, można rzecz, nawet wstydliwy - wspominał przed laty na łamach "Lokalnej" Ryszard Pacułt, były przewodniczący rady miasta.

15 października 1975 roku, na podstawie rozporządzenia Ministra Administracji, Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska, włączono do Kędzierzyna obszar miast: Koźle, Kłodnica i Sławięcice wraz z obszarem całej gminy, to jest sołectwami: Cisowa, Lenartowice i Miejsce Kłodnickie. Choć to Kędzierzyn był podmiotem dominującym w tym układzie, to zdecydowano o zmianie nazwy i w ten sposób powstało zupełnie nowe miasto Kędzierzyn-Koźle. Miało powierzchnię 123 km kw., a jego 45 proc. obszaru zajmowały lasy. Nowa jednostka administracyjna liczyła ponad 69 tysięcy mieszkańców. Za organizacją nowych struktur odpowiadali naczelnicy miast: w Kędzierzynie Stanisław Biernat, w Koźlu Jerzy Berduszek, w Kłodnicy Jerzy Wantuła, a w Sławięcicach Julian Wieczorek. Robili to do końca 1975 roku. Od 1 stycznia 1976 zaczął funkcjonować Urząd Miejski Kędzierzyna-Koźla, ale koordynatorem jego pracy został Stanisław Jaroszewicz, pracownik Urzędu Wojewódzkiego w Opolu. Pełnił tę funkcję do 15 marca 1976. Pierwszym prezydentem miasta został Waldemar Derej, powołany na to stanowisko przez prezesa Rady Ministrów po pozytywnym zaopiniowaniu przez Miejską Radę Narodową. 

Plany partyjnych dygnitarzy wobec nowego miasta były ambitne: prognozowano, że w 1990 będzie ponad 110 tysięcy mieszkańców, mówiło się o budowie rafinerii i szybkim rozwoju aglomeracji, która z czasem miała wielkością prześcignąć Opole. Czy było to realne? Nowe miasto było bardzo duże i niezintegrowane. Długie na 22 i szerokie na 14 km, ciągnęło się wzdłuż jednej drogi. Mniejsze osiedla były typowymi wioskami. Brak było widocznego centrum. Kędzierzyn nie miał takiego. Wcześniej były pewne plany utworzenia rynku między ul. Judyma a obecną al. Jana Pawła II i ul. Głowackiego. Planowano wyburzenie całego kwartału miasta, wizja ta jednak upadła.

Po połączeniu planowano nowe centrum administracyjne i usługowe w Kłodnicy. Okazało się jednak, że nie można w planowanych miejscach prowadzić wysokiej zabudowy ze względu na złe warunki gruntowe, a także na brak wystarczających funduszy. Próbowano projektować tę zabudowę na palach. Żartobliwie mówiono: jeżeli Piotr I zbudował Petersburg na bagnach, to u nas można na palach. W Kłodnicy miały mieć siedzibę władze miejskie, tam miał zostać wybudowany teatr. Były to bardzo optymistyczne wizje. Muszę powiedzieć, że lata 1976 do 1978 to był dobry okres. Sławięcice miały być zapleczem rolno-ogrodniczym i rozwinął się tam wspaniale kombinat ogrodniczy. W 1979, tak jak w całym kraju, nastąpił krach finansowy miasta, załamała się produkcja przemysłowa. Wstrzymało to wiele prac w mieście - wspominał Ryszard Pacułt.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Szczury portowy 25.10.2025 06:16
Na 100 lecie juz bedzie wszystko dobrze

Koźlanin 15.10.2025 16:13
Tak kiedyś miasto które rozkwitało a dziś mieścina która upada przez panią Nowosielską i jej kompanów.

emi 15.10.2025 10:36
i od tego czasu władza komuchów trwa do dziś co widać po efektach

fedws 15.10.2025 14:16
bo to komunizm dziedziczny, razem ze stołkiem

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna