Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 16:26
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Leon Mazur: nastoletni stolarz z Większyc. Filmiki z jego warsztatu podbijają internet

Leon Mazur ma 17 lat, pochodzi z Większyc i buduje swoją markę w sieci. Nastoletni stolarz nagrywa krótkie filmiki do mediów społecznościowych, głównie na TikToka, gdzie pokazuje swoją codzienną pracę z drewnem, kolejne realizacje oraz kulisy prowadzenia własnej stolarni.
Leon Mazur: nastoletni stolarz z Większyc. Filmiki z jego warsztatu podbijają internet

Jego nagrania osiągają setki tysięcy, a nawet miliony wyświetleń. Ostatnio Leon był także gościem telewizyjnego programu TVP2 "Pytanie na śniadanie, gdzie zaprezentowano go jako przykład młodego człowieka, który hobby zamienił w prawdziwy fach.

Jak podkreślano na antenie, Leon nie tylko pracuje w stolarstwie, ale samodzielnie stworzył swoją przestrzeń do pracy.
Mało tego, zrobił sam sobie stolarnię. Jak ktoś buduje albo remontuje się w domu, to wie, że to jest bardzo dobry fach. Ale zobacz, zaczęło się od hobby, to jest naprawdę prawdziwa praca - słyszeli widzowie.

„Zapraszam do mojej stolarni”

W programie Leon oprowadził ekipę telewizyjną po swoim warsztacie i opowiedział, skąd wzięła się jego pasja.
- Dzień dobry, zapraszam do mojej stolarni. Mam 17 lat, pasjonuję się obróbką drewna - mówił przed kamerą.

Jak zdradził, jego przygoda z drewnem zaczęła się bardzo wcześnie.
Zacząłem w wieku gdzieś 8 lat już swoje pierwsze projekty z drewna, z odzysku, z paletu dokładnie. Zrobiłem leżak - opowiadał.

Podczas gdy rówieśnicy bawili się na podwórku, Leon wolał spędzać czas wśród narzędzi i drewna. Ja się chyba po prostu z tym urodziłem” – mówił Leon.

Pasja do stolarstwa ma w jego rodzinie długą historię.
- Mój dziadek był stolarzem kiedyś, tak samo mój wujek. I od nich też na pewno lekko to przejąłem - przyznał.

Nerwy mamy i pierwsza piła

Nie obyło się jednak bez stresu, zwłaszcza dla najbliższych.
Nie ukrywam, że też to było okupione trochę moimi nerwami – mówiła mama Leona.
Może miał 10–11 lat, już miał pierwszą piłę, już ciął. A ja na przykład byłam w domu, miałam okno otwarte i słyszałam, że tylko bzzz, bzzz. No i po prostu się trzęsłam, czy coś się nie zdarzy - wspominała na antenie.

Leon konsekwentnie rozwijał swoje umiejętności również w Zespole Szkół nr 1 w Kędzierzynie-Koźlu.
- Chodziłem 3 lata do szkoły zawodowej. Jako stolarz się uczyłem. Miałem właśnie ostatnio egzamin czeladniczy i już jestem czeladnikiem - opowiadał.

Pomysły rodzą się w głowie

Młody stolarz podkreśla, że wiele projektów powstaje spontanicznie.
- Projekt rodzi się w mojej głowie. Tak po prostu już mam, że coś sobie wymyślę. No i zaczynam działać - mówił.

Swoją wiedzą chętnie dzieli się w internecie.
- Stwierdziłem, że pokażę innym po prostu od czego zacząć, jak to wygląda. Jest to taka nisza. Próbowałem się w nią wbić i się chyba wbiłem - dodawał.

Warsztat zbudowany własnymi rękami

Podczas wizyty w stolarni Joanna Kopaniecka, reporterka w „Pytaniu na śniadanie” zapytała czy wszystko, co widać wokół, jest jego dziełem.
Tak, wszystko co tutaj jest zrobiłem własnoręcznie – odpowiedział Leon.

- Co było największym wyzwaniem?  Na pewno te szuflady? –Joanna wskazała na regał.

- Nie. To wszystko to jest raczej łatwizna. Największym wyzwaniem było postawienie tej konstrukcji – Leon wskazał na belki na których osadzony jest jego warsztat. Następnie opowiedział o schodach.

- Można dotknąć, zobaczyć.  Solidna sosna. Do warsztatu jak najbardziej się nada – opowiadał nastolatek. - Najważniejsze, żeby obliczyć dobry kąt i później już idzie z górki - dodał.

Leon ma już na koncie także nietypowe realizacje.
- Z takich nietypowych zleceń na pewno stajenka do kościoła. Wierni i ksiądz byli bardzo zadowoleni ze stajenki - opowiadał.

- Leon stworzył mi łóżko. Opowiedziałem jakie bym chciał. Mam praktycznie takie, jak sobie wymarzyłem – opowiada Olivier, brat Leona. - Jest to dla niego pasja, bo poświęca temu praktycznie cały swój czas – dodaje.

W głowie Leona rodzą się cały czas nowe pomysły. 

Pierwsze poważne zakupy i dorosłe decyzje

- Rano zawsze dzieci wychodziły do szkoły. I Leon nie poszedł. Ja mówię, no czemu ty nie idziesz? Za chwilę zadzwonił dzwonek do drzwi – opowiada mama Leona o momencie, który szczególnie ją zaskoczył. W ich  domu pojawił się handlowiec, który był umówiony z Leonem.

Młody stolarz kupował swoją pierwsza maszynę.

Piłę stolarską. Taką profesjonalną – precyzuje tato Leona.

- Ja tam gdzieś stałam w kuchni. A on siedział z tym panem i sam rozmawiał. Jak stolarzy. Jak profesjonalista, Nie spodziewałam się, że to się tak rozwinie - mówi dumna mama.

Dla samego Leona największą nagrodą jest efekt końcowy pracy.
Satysfakcja jest ogromna. Z takiego kawałka surowego drewna nagle powstaje jakiś stół, schody. To jest to, to jest właśnie fajne – podsumowuje Leon.

Historia Leona Mazura pokazuje, że warto realizować swoje pasje, być konsekwentnym a ciężka praca jest drogą do sukcesu - nawet w bardzo młodym wieku.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Gruby 06.02.2026 19:30
Wielkie brawa!

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna