niedziela, 9 sierpnia 2026 03:57
Reklama
Reklama
Reklama

Propozycja Franciszka Binka z os. Południe nie trafiła na podatny grunt. ZDJĘCIA

O tym, że kozielskie osiedle Południe od lat boryka się z problemem kanalizacji deszczowej, poinformował naszą redakcję Franciszek Binek. To mieszkaniec tego osiedla, który zasygnalizowany nam ostatnio temat próbował nagłośnić w zeszłym roku.
Propozycja Franciszka Binka z os. Południe nie trafiła na podatny grunt. ZDJĘCIA
Brak cykliczności konserwacji rowu powoduje, że odpływ z kanalizacji osiedlowej w rowie melioracyjnym jest przeważnie zatopiony

Problematyka z pewnością nie jest mu obca. Franciszek Binek to mieszkaniec ulicy Wrzosowej, dawny przewodniczący Rady Osiedla Południe. Był kiedyś kierownikiem gospodarki wodno-ściekowej w Koksowni Zdzieszowice. Później znalazł zatrudnienie jako dyspozytor w spółce Miejskie Wodociągi i Kanalizacja w Kędzierzynie-Koźlu. Co więcej, znalazł rozwiązanie zasygnalizowanego w artykule problemu. Wyjaśnił, iż osiedlowa kanalizacja deszczowa posiada dwa ujścia.

- Jedno zlokalizowane jest w sąsiedztwie ulicy Raciborskiej. Ujście to odprowadza ścieki bezpośrednio do potoku Golka i funkcjonuje poprawnie. Drugie (z ul. Wiklinowej) odprowadza deszczówkę do rowu melioracyjnego z ujściem do potoku Golka - tłumaczy Franciszek Binek. - Rów jest dodatkowo odbiornikiem deszczówki z obwodnicy południowej i z obszaru rolnego między obwodnicą a ulicą Głubczycką, na którym niebawem powstanie park handlowy o powierzchni 24 tys. mkw. Ciekawe, co z deszczem? Ujście z osiedlowej kanalizacji do rowu w wyniku stałego podtopienia funkcjonuje wadliwie. Rów melioracyjny zlokalizowany jest w zasobach Skarbu Państwa i nie posiadając administratora, pozbawiony jest cyklicznej konserwacji - przekonuje.

Pomysł liczy już 25 lat

Na wniosek Rady Osiedla Południe Starostwo Powiatowe w Kędzierzynie-Koźlu dwukrotnie wykonało prace konserwacyjne w przypadku wspomnianego rowu.

- Jednak brak cykliczności konserwacji rowu powoduje, że odpływ z kanalizacji osiedlowej w rowie melioracyjnym przeważnie jest zatopiony. Ponadto poziom wód gruntowych na terenie osiedla jest podwyższony - wylicza Franciszek Binek. - Spiętrzenie opadów deszczowych w rowie melioracyjnym spowodoe jest również sytuacją w rejonie ujścia potoku Golka do rzeki Odry. Ujście zlokalizowane jest w gąszczu zarośli, krzewiasto-drzewnych należących do użytku ekologicznego „Stara Odra”. Sugeruję, aby ujście potoku Golka przemieścić i ulokować przed wspomnianym wyżej użytkiem ekologicznym z odpływem do starorzecza Odry. Rozwiązanie to ułatwi i zwiększy efektywność prac konserwacyjnych w korycie Golki. Spowoduje to również obniżenie poziomu wód w rowie melioracyjnym i, w dalszej kolejności, poprawi funkcjonowanie osiedlowej kanalizacji deszczowej - przekonuje nasz rozmówca.

Pan Franciszek tłumaczy, że jest to koncepcja, do której wiele lat temu przekonywali go byli kędzierzyńsko-kozielscy radni miejscy: Bohdan Górniak oraz Franciszek Jakubczyk.

- Obaj jeszcze w 2000 roku zorganizowali tuż przy starorzeczu Odry wyjazdową sesję rady miasta, w której i ja wtedy uczestniczyłem jako przewodniczący Rady Osiedla Południe. Byłem świadkiem tego spotkania radnych i w pełni podzielałem przedstawione wówczas stanowisko samorządowców - dodaje Franciszek Binek.

Co na to urzędy?

W tej sprawie zwróciliśmy się ostatnio z zapytaniem do dwóch różnych instytucji. Pierwszą był Wydział Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miasta Kędzierzyna-Koźla.

„Po zapoznaniu się z treścią propozycji Pana Franciszka Binka nasuwają się następujące wnioski. Zarówno Golka (Koźlanka), jak i starorzecze Odry to cieki wodne będące w zarządzie Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, i to zarządca cieków winien wypowiedzieć się co do możliwości i zasadności zmiany przebiegu cieku. Prezydent miasta nie posiada kompetencji w tym zakresie. Kanalizacją deszczową (także tę odprowadzającą wody opadowe i roztopowe z osiedla Południe) zajmuje się spółka Miejskie Wodociągi i Kanalizacja w Kędzierzynie-Koźlu Sp. z o.o., która podejmuje działania w przypadku wadliwego działania urządzeń czy problemów związanych z odprowadzaniem wód.

Trudno odnieść się do przesłanego pomysłu, obejmującego mapkę z odręcznie nakreślonymi zmianami przebiegu cieku, popartymi czysto teoretycznymi rozważaniami. Dla takiej inwestycji niezbędne jest opracowanie operatu wodnoprawnego - określenie wpływu planowanej zmiany na stosunki wodne, ekosystem, interesy osób trzecich, poprzedzone dokonaniem przeliczeń. Należy przewidzieć skutki i ocenić zasadność realizacji, a dopiero po przeprowadzeniu tej analizy możliwe będzie określenie stanowiska.

Jeśli Pan Franciszek Binek, jako największy problem, wskazuje na utrudniony przepływ wód na ujściu potoku Golka, to może najprostszym rozwiązaniem będzie zwrócić się do zarządcy cieku z prośbą o udrożnienie tego odcinka przez Wody Polskie, co jako Urząd Miasta uczynimy” - można przeczytać w odpowiedzi, jakiej w imieniu Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa UM Kędzierzyna-Koźla udzieliła jego kierownik Gabriela Helbin-Golasz.

Zapytanie skierowaliśmy także do Wód Polskich. Na odpowiedź nie czekaliśmy długo. Wpłynęła do naszej redakcji 2 grudnia br. i brzmi następująco:

„Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie - Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach informuje, że przedstawiona przez mieszkańca Kędzierzyna-Koźla propozycja przełożenia odcinka ujściowego potoku Golka poza obszar użytku ekologicznego Stara Odra, który został ustanowiony przez Radę Miasta Kędzierzyna-Koźla w 2020 roku, w ocenie Wód Polskich w Gliwicach nie znajduje uzasadnienia. Ingerencja, związana z przebudową odcinka potoku na terenie cennym przyrodniczo, wiązałaby się z prowadzeniem prac budowlanych, robót ziemnych, które mogłyby zniekształcać dotychczasową rzeźbę terenu i wpływać na stosunki wody na tym obszarze, nie wspominając o uciążliwościach dla siedlisk i stanowisk fauny i flory, które się tam znajdują w czasie prowadzenia takich prac oraz po ich zakończeniu. Co więcej, propozycja mieszkańca nie znajduje również uzasadnienia, gdyż jej realizacja nie rozwiąże sygnalizowanego problemu: nieefektywnego systemu odprowadzania wód opadowych z terenu osiedla. Zadaniem własnym gminy pozostaje budowa i utrzymanie kanalizacji deszczowej i tym samym zapewnienie infrastruktury do odprowadzania wód opadowych. Jednak o zagospodarowaniu wód deszczowych na danej działce powinien także myśleć właściciel tej działki. Po wtóre mieszkaniec zwraca uwagę na stan rowu melioracyjnego, wskazując, że nie posiada on administratora, podczas gdy co do zasady rów pozostaje w utrzymaniu właściciela działki, na której się znajduje. Reasumując, przełożenie koryta potoku Golka nie jest uzasadnione przedstawioną sytuacją. Nie można utożsamiać naturalnego potoku ze sztucznym urządzeniem: kanałem kanalizacyjnym. Mimo że odbiera on wody deszczowe z systemu kanalizacji, pełni szereg innych funkcji, w tym cennych przyrodniczo” – wyjaśnia Linda Hofman, rzecznik prasowy Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie - RZGW w Gliwicach.

Propozycja zakłada dokonanie, liczącego około 200 metrów, przekopu w rejonie mostka aż do starorzecza Odry

Jak to pogodzić?

Nieco upraszczając, potok Golka uchodzi do Odry, jednak wcześniej - na długości około kilometra - meandruje. To dość długi odcinek, który trzeba na bieżąco oczyszczać m.in. z powalonych pni i zalegających w nim gałęzi. Wprawdzie Wody Polskie wiosną tego roku czyściły ten fragment Golki, ale już kilka miesięcy później należałoby go ponownie udrożnić. W wielu miejscach zalegają w nim połamane konary. Zresztą trudno się dziwić, ponieważ odcinek ten porasta bujna roślinność, a stare drzewa są coraz słabsze i podatne na złamania szczególnie podczas silniejszych wiatrów czy też krótkich, ale intensywnych opadów deszczu.

Użytek ekologiczny „Stara Odra” jest bogato porośnięty roślinnością, ale pnie i konary starych drzew nieustannie lądują w Golce, utrudniając, a nawet poważnie blokując swobodny przepływ wód w niektórych jej miejscach. To z kolei wpływa na piętrzenie się wody. Stąd propozycja dokonania, liczącego około 200 metrów, przekopu w rejonie mostka aż do starorzecza, które po pierwsze ma bezpośrednie połączenie z Odrą, a po drugie nie zalegają w nim pnie ani konary. Nie byłoby więc zagrożenia związanego ze spiętrzaniem się wód opadowych, spływających od strony os. Południe, co z kolei sprawia, że odpływ z kanalizacji deszczowej w rowie melioracyjnym jest przeważnie zatopiony. Poza tym - o czym wspominaliśmy wcześniej - poziom wód gruntowych na terenie osiedla jest wtedy podwyższony.

 - Nie byłoby już tego konfliktu potoku z przyrodą u samego ujścia Golki do Odry. Czyli z jednej strony byłoby to działanie na rzecz ochrony środowiska, ponieważ zarządca nie ingerowałby w ten wyjątkowo cenny fragment użytku ekologicznego „Stara Odra”. Z drugiej strony całe to zaproponowane przeze mnie przedsięwzięcie miałoby wymiar ekonomiczny, ponieważ Wody Polskie nie musiałyby już podejmować kosztownych prac związanych z czyszczeniem tego krętego, liczącego kilometr odcinka Golki. Każdego roku zarządca zaoszczędziłby dzięki temu sporo pieniędzy. Natomiast mieszkańcy nie musieliby się już stresować, ponieważ woda z Golki spływałaby do Odry i poziom wód gruntowych na os. Południe nie rodziłby poważniejszych obaw - dodaje Franciszek Binek.

 Ten, wydawałoby się, racjonalny argument nie trafił jednak na podatny grunt ze strony zarządcy cieku. Z pozoru niegroźna Golka, zwłaszcza podczas intensywnych opadów deszczu, nieraz napsuła krwi mieszkańcom os. Południe.

Obecne ujście Golki do Odry
Użytek ekologiczny „Stara Odra”

 

Potok Golka uchodzi do Odry, jednak wcześniej - na długości około kilometra - meandruje. To dość długi odcinek, który trzeba na bieżąco oczyszczać m.in. z powalonych pni i zalegających w nim gałęzi. Potwierdzają to poniższe zdjęcia. 

 

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

mit 28.12.2025 22:37
Pan Franciszek proponuje przenieść ujście Golki z niższego poziomu nad poziome morza na wyższy, bo bez wątpienia ma być przeniesiony w górę rzeki. Niewiele bo niewiele ale jednak. Przecież to spowoduje podniesienie poziomu Golki przy ujściu i spowolni ruch wody w niej. Pomysł jest nietrafiony, a Redakcja jeszcze bije w ten bębenek dziwiąc się, że pomysł nie trafia na podatny grunt. Jak wyżej napisałem, jest zły pomyśl z tym przeniesieniem ujścia Golki do Odry.

Lago 28.12.2025 19:50
Golka na złość okolicznych mieszkańców meandruje. Jeden koleś chce ją wyprostować, bo mu woda za słabo schodzi. I taki facio pracował na kierowniczych stanowiskach? No to pięknie firmami zarządzał. Jak nie wiesz co zrobić to zapytaj najpierw.

Mieszkaniec 28.12.2025 13:39
Pomysł palcem po wodzie pisany. Może Pan Binek i inni mieszkańcy osiedla, zamiast odprowadzać wodę zaczną ją retencjonować u siebie. Ale nie, lepiej wymyślić wielomilioniwy, z czapy wzięty pomysł przekopania wszystkiego i zniszczenia. Ludzie otwórzcie oczy czas zacząć współpracować z przyrodą a nie walczyć, bo tej walki nie wygramy.

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Świetny artykuł, ale osobiście zacząłbym tak, uzupełniając niejako: Kędzierzyńskie Azoty powstały na przełomie lat 40/50 zeszłego wieku na kompletnej ruinie poniemieckich zakładów koncernu Interessen Gemeinschaft Farbenindustrie AG (pupularnie: IG Farben) w dzisiejszym Kędzierzynie-Koźlu (ów. niem.: Heydebreck O.S.; amer.: Blechhammer South) produkujących w czasie II Wojny Światowej głównie benzynę syntetyczną, materiały smarne, kauczuki syntetyczne, kwasy tłuszczowe, glicerynę i formaldehyd wykorzystywane w produkcji militarnej. Była to produkcja ówcześnie strategiczna dla Niemców szczególnie po utracie złóż naftowych w Rumunii. Zakłady te ulokowano właśnie tutaj, czyli w ówczesnych Wschodnich Niemczech jako terenie nieosiągalnym dla uderzeń dalekiego zasięgu drugiej strony konfliktu wojennego. Z tych samych powodów zakłady o podobnym profilu produkcji ulokowano po sąsiedzku – Oberschlesische Hydrierwerke Aktien Gesellschaft Blechhammer (ów. niem.: Blechhammer, amer.: Blechhammer North, obecnie pol.: Blachownia ) oraz Schaffgotsch Benzin Werke GmbH (ów. niem.: Odertal, obecnie pol.: Zdzieszowice). Ta produkcja to był jedynie epizod czasowy i tonażowy - nigdy nie osiągnięto tu założonych przez Niemców i tak nikłych zdolności produkcyjnych, gdyż układ sił zmienił się w momencie, w którym 15 Armia Powietrzna Stanów Zjednoczonych Ameryki uzyskała możliwość operowania z terenu Włoch omijając silną obronę przeciwlotniczą na terenie Niemiec z dotychczasowego kierunku hipotetycznego uderzenia z Wielkiej Brytanii. Od tego czasu zakłady te były systematycznie niszczone w formie intensywnych bombowych nalotów lotniczych, szczątkowo odbudowywane przez ówczesnych gospodarzy (Niemców) rękami niewolników, czyli jeńców wojennych a ostatecznie zniszczone. Nasze Azoty przyjęły największy ciężar uderzenia – trzynaście bombardowań, łącznie 4000t bomb. To były bardzo złe dni, również dla mieszkańców okolicznych wiosek, gdyż często zdarzyły się uchybienia celności bombardowań. Po zakończeniu działań wojennych pozostałości ówczesnych IG Farben (dzisiejsze Azoty) zostały kompletnie rozebrane i wywiezione przez Rosjan do ówczesnego Związku Radzieckiego. Został tu tylko gruz. Dzisiejsze Zakłady Azotowe Kędzierzyn, będące obecnie elementem Grupy Kapitałowej Azoty zbudowali od podstaw Polacy. Dla osób zainteresowanych szczególnie polecam klepnięcie w okienko frazy „wojna o benzynę”. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 21:16 Źródło komentarza: Zakłady Azotowe Kędzierzyn na starych fotografiach. Niektóre są niesamowite Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Potwierdzam i zgadzam się. Moim zdaniem najlepsza aranżacja kozielskiego Rynku, to stan z fontanną-muszlą, żywopłotami, drzewami, rozległymi nasadzeniami kwiatowymi i wolnostojącymi kwietnikami. Jest to tutaj na jednej z widokówek. Wcześniejszych aranżacji nie pamiętam. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:52 Źródło komentarza: Tak prezentowało się nasze miasto na kartkach pocztowych Autor komentarza: wieśniak z miasta Treść komentarza: Pięć pytań: 1) Kto kogo zmusił do zakupu czegokolwiek - przykłady? 2) Kto kogo okradł skoro już mowa o złodziejstwie - przykłady? 3) Dlaczego dzisiaj cena litra PB95 w detalu u naszego narodowego paliwowego czempiona wynosi 7,02PLN w Brzesku a w Polanicy – Zdrój 7,34PLN? 4) Gdzie można kupić Izerę (polski samochód osobowy)? 5) Kto jest wieśniakiem, a kto niedoukiem podstaw ekonomii? Z góry dziękuję. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:24 Źródło komentarza: Świerkot z karą blisko 12,5 mln zł od UOKiK. Spółka odwołała się do sądu Autor komentarza: tw Treść komentarza: No dzieciarnia dała czadu Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:58 Źródło komentarza: Zamiast tradycyjnego „Biegaj z Koziołkiem” postawili na dwa kółka! ZDJĘCIA Autor komentarza: Nina Treść komentarza: Przecież można od drugiej strony wejść bez bramy.. więc poco takie zamieszanie. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:40 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Marudne głupoty frustrata. W kozielskim parku ławek jest na tyle, że jeszcze nie zdarzyło mi się, aby nie było gdzie usiąść. Pokrzywy oczywiście są jako element ekosystemu, ale raczej w mikrej mniejszości, za to są nowe nasadzenia roślin niskopiennych – cały ten tydzień jeżdżą tam goście z paletopojemnikiem na pace i pompą spalinową, którzy podlewają te rośliny. Drzewa nie usychają, bo drzew się nie podlewa, co najwyżej walą się ze starości, bo mają po kilkaset lat, czyli więcej, niż ty komórek mózgowych, zdaje się. Nie marudź, ceń co jest, bo takie miejskie planty to luksus i ewenement i w dodatku bez biletowania (na razie?). Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:16 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna