Przypomnijmy, do zdarzenia doszło 7 marca ubiegłego roku. „Jak ktoś jeszcze raz trzaśnie szafką, to trzasnę w łeb” - powiedziała nauczycielka, a następnie jej ręka wylądowała na głowie 9-letniego wówczas Markusa. Chłopiec zaczął płakać, a nauczycielka powiedziała do klasy: „Widzicie! Nie rzucam słów na wiatr!”. Markus miał być wtórnie traumatyzowany przez pracowników szkoły. Jak zeznają rodzice, był wielokrotnie zmuszany do odtwarzania zdarzenia z użyciem przemocy zarówno w klasie, jak i podczas spotkań z dorosłymi.Uczeń demonstrował uderzenie na osobach dorosłych, a kadra pedagogiczna odtwarzała sceny przemocy na własnych głowach. Markus odszedł ze szkoły, bo dyrekcja nie zgodziła się na zastosowanie własnych standardów ochrony małoletnich, które w takiej sytuacji nakazują przerwanie kontaktu nauczyciela z pokrzywdzonym uczniem.
Po roku, po naszej interwencji, kontrolę w szkole zapowiedziało Kuratorium Oświaty w Opolu. Choć urzędnicy mieli dostęp do materiałów dowodowych, w tym nagrań, przez wiele miesięcy nie podejmowali działań wobec placówki. Skupiono się jedynie na ukaraniu nauczycielki naganą. Zarzucono jej naruszenie godności zawodu i obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa uczniom. Orzeczenie nie jest prawomocne, ponieważ złożono odwołanie. Nauczycielka dalej pracuje w szkole.
Więcej o sprawie pisaliśmy tutaj:
Interwencja poselska
Pod koniec lutego br. do biura Grzegorza Brauna napisała Dorota König, matka Markusa: "Czy sprawiedliwość jeszcze istnieje? Czy układy i znajomości stoją ponad prawem? Czy w dzisiejszych czasach nauczyciel może bezkarnie bić dzieci? Po co standardy ochrony małoletnich?". Jak podkreśla, konsekwencje poniósł przede wszystkim jej syn. "Zmienił szkołę, zrezygnował ze wszystkich zajęć dodatkowych. Do dnia dzisiejszego uczęszcza do psychologa. Całkowicie stracił zaufanie do dorosłych. Wybudza się w nocy z płaczem, a nauczycielka jest chwalona, nagradzana, zaczęła uczyć religii, dostała wychowawstwo" - pisała Dorota König.
W odpowiedzi biuro europosła poinformowało, że sprawa została potraktowana z najwyższą powagą. Jak przekazał asystent krajowy Grzegorza Brauna, skierowano oficjalne pismo do opolskiego kuratora oświaty z prośbą o pilne wyjaśnienie przebiegu postępowania oraz działań podjętych wobec nauczycielki i dyrekcji szkoły. Biuro wystąpiło także do Sądu Rejonowego w Kędzierzynie-Koźlu o wyjaśnienie przyczyn przewlekłości postępowania.
"Sprawa, którą pani opisuje, nie powinna mieć miejsca. Szkoła ma obowiązek chronić dzieci, a nie tłumaczyć niewłaściwe zachowanie nauczyciela brakiem doświadczenia. Będziemy monitorować dalszy bieg sprawy i przekażemy państwu uzyskane informacje" - odpowiedziało biuro europosła.
Na pismo z 18 marca br. odpowiedziała opolska kurator oświaty Joanna Raźniewska. W piśmie dotyczącym zdarzenia z 7 marca 2025 roku wskazano, że 24 czerwca 2025 roku rzecznik dyscyplinarny przy wojewodzie opolskim wniósł do komisji dyscyplinarnej przy wojewodzie opolskim wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec nauczyciela ze Społecznej Szkoły Podstawowej im. ks. Jana Twardowskiego w Mechnicy.
Jak wynika z odpowiedzi kuratorium, nauczycielowi zarzucono uchybienie godności zawodu i naruszenie obowiązków określonych w Karcie nauczyciela w zakresie rzetelnego realizowania zadań związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć organizowanych przez szkołę. Sprawa dotyczy możliwości popełnienia czynu naruszającego prawa i dobro dziecka, polegającego na naruszeniu nietykalności cielesnej ucznia klasy III poprzez jednokrotne uderzenie go ręką w tył głowy.
Jednocześnie poinformowano, że w tej konkretnej sprawie opolski kurator oświaty nie podejmował działań nadzorczych. Nie wydano również zaleceń dla dyrektora szkoły. W odpowiedzi zaznaczono, że w placówce była przeprowadzona kontrola doraźna w innej sprawie. Jej zakres obejmował przestrzeganie przez dyrektora szkoły praw dziecka i standardów ochrony małoletnich.
Kontrola w innej sprawie
Sprawdziliśmy, czego dotyczyła ta kontrola. W październiku 2025 roku rodzice jednego z uczniów szkoły złożyli skargę na dyrektorkę placówki do Kuratorium Oświaty w Opolu. Równolegle pisma trafiły również do rzecznika dyscyplinarnego oraz Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Wsi Mechnica, które jest organem prowadzącym szkołę. Rodzice zarzucali dyrekcji m.in. brak bezstronności, naruszenie praw ucznia i nieprawidłowe stosowanie standardów ochrony małoletnich. Jednym z opisanych zdarzeń miał być apel szkolny, podczas którego, zdaniem ojca chłopca, doszło do publicznego napiętnowania ucznia.
- Po wakacjach synowi nie zeszła całkowicie farba do włosów, mimo naszych wysiłków, w tym niszczących włosy. Na apelu, uwaga: z okazji dnia zdrowia psychicznego, pani dyrektor wymieniła syna i inną dziewczynkę, piętnując włosy syna i rzekomo nieodpowiedni ubiór uczennicy. Przed całą szkołą. Pół roku po tym wydarzeniu synowi łamał się głos, kiedy dopytywałem o szczegóły - opowiada ojciec chłopca.
Drugi wątek dotyczył sporu między uczniami. Rodzice wskazywali, że dyrektorka Elżbieta Dziuda-Kampa miała prowadzić interwencję w sprawie, w której jedną ze stron był jej wnuk, również uczeń szkoły. Ich zdaniem rodziło to wątpliwości co do bezstronności. W skardze rodzice pisali o „rozmowie z małoletnim sam na sam, w podniesionym tonie, bez obecności opiekuna i wsparcia psychologicznego”. Zarzucali także „brak rzetelnego wysłuchania dziecka i weryfikacji faktów” oraz „naruszenie lub pozorność stosowania standardów ochrony małoletnich”. W ich ocenie problemem miały być również praktyki zniechęcania do udziału w edukacji zdrowotnej, skutkujące rezygnacją stu procent uczniów.
Po przeprowadzeniu czynności kuratorium uznało skargę za bezzasadną. Z dokumentów wynika, że w toku kontroli przeanalizowano dokumentację dotyczącą zagadnień objętych nadzorem kuratora oraz przyjęto wyjaśnienia dyrektora i wicedyrektora szkoły. W odniesieniu do zarzutu braku bezstronności ustalono, że po incydencie z października 2025 roku, w trakcie którego uczeń uderzył kolegę z klasy – wnuka dyrektorki, nie podejmowała ona samodzielnie czynności wyjaśniających. Jak wskazało kuratorium, dla zapewnienia bezstronności sprawę przekazano wicedyrektor szkoły. W uzasadnieniu podkreślono, że rozmowa z uczniem przebiegała w spokojnej atmosferze, z poszanowaniem godności ucznia, bez podniesionego tonu i w sposób umożliwiający mu swobodne wypowiedzenie się.
Nie potwierdzili zarzutów
Kuratorium nie potwierdziło również zarzutów dotyczących naruszenia standardów ochrony małoletnich. Wskazano, że standardy, które w szkole zostały wprowadzone zarządzeniem dyrektora 14 lutego 2024 roku, są systematycznie przypominane pracownikom i rodzicom, a dokumenty, w tym protokoły rad pedagogicznych, zarządzenia dyrektora oraz certyfikaty ukończonych szkoleń, mają świadczyć o pełnym wdrożeniu tych zasad w szkole. Za bezzasadny uznano także zarzut publicznego piętnowania dziecka. Kuratorium stwierdziło, że podczas prelekcji dotyczącej zdrowia psychicznego dyrektor szkoły zwróciła uwagę uczniom rozpraszającym przebieg zajęć, ale nie doszło do zachowań mogących zostać uznanych za publiczne ośmieszenie lub upokorzenie dziecka.
- Nie zbadawszy sprawy z elementarną rzetelnością, na podstawie edytowanych notatek pani dyrektor, stwierdzono, że wszystko jest w szkole w najlepszym porządku. Nie spytano nas o przebieg zdarzeń, przesłuchań syna itd., nie rozmawiano z dziećmi, a uzasadnienie oparto na notatkach, zresztą dynamicznie zmienianych. Uprzedzono mnie, że pani dyrektor ma rozległe znajomości i sprawa będzie zamieciona pod dywan - przyznaje w rozmowie z nami ojciec ucznia.
W sprawie edukacji zdrowotnej kuratorium wskazało, że dyrektor szkoły zaplanowała realizację tych zajęć zgodnie z przepisami, a rodzice uczniów klas IV-VIII złożyli dobrowolne rezygnacje z uczestnictwa dzieci w tych zajęciach.
- W szkole na wywiadówce jawnie nakłaniano rodziców do rezygnacji z edukacji zdrowotnej. Jest to ewidentne naruszenie prawa. Każdy rodzic może to poświadczyć, tyle że kuratorium oświaty nie widzi w tym problemu - zaznacza rodzic ucznia.
Według kuratorium szkoła zapewniła realizację treści z zakresu edukacji zdrowotnej w ramach innych przedmiotów oraz programu wychowawczo-profilaktycznego.

















Napisz komentarz
Komentarze