W opinii przedstawicieli stowarzyszenia nie powinny funkcjonować dwa rozporządzenia w sprawie sygnałów alarmowych. Poważne luki w systemie wyszły na światło dzienne w ubiegłym roku, podczas naruszenia przestrzeni powietrznej na wschodzie naszego kraju, do którego doszło w nocy z 9 na 10 września br.
Aktualnie w Polsce syreny uruchamiane przez Państwową Straż Pożarną są włączane za każdym razem, kiedy jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej jest zadysponowana i wyjeżdża do akcji. Doprowadziło to do tego, że mieszkańcy przyzwyczaili się do sygnału i zobojętnieli na niego.
Obecnie w systemie prawnym występują dwa rozporządzenia dotyczące stosowania sygnałów alarmowych: MON z 2024 roku i MSWiA z 2025 r. Jednak są one niespójne.
"Rozporządzenie MSWiA wprowadziło bowiem dodatkowy sygnał alarmowy dla jednostki ochrony przeciwpożarowej, niewiele różniący się od alarmu dla ludności cywilnej"
W opinii przedstawicieli Towarzystwa Aktywności Obywatelskiej, takie rozwiązanie - oprócz problemów czysto technicznych - powoduje dezinformację i chaos komunikacyjny dla mieszkańców.
Powinno się więc ujednolicić system powiadamiania mieszkańców o zagrożeniach za pomocą syren alarmowych, tak aby istniał tylko jeden jasny sygnał, który każdy będzie mógł zdefiniować jako alarm o zagrożeniu lub jako komunikat o odwołaniu tego zagrożenia. Rozwiązanie jest proste. Strażacy (ochotnicy) zamiast syreną mogą być wzywani za pomocą elektronicznych systemów powiadamiania na przykład specjalną aplikacją na telefon. Skutek tej sytuacji jest dziś taki że słysząc długi modulowany sygnał syreny miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej z Kłodnicy nie wiemy czy pali się śmietnik czy lecą wrogie drony – czytamy na facebookowym profilu towarzystwa.
Odtwórz poniższy filmik i posłuchaj sygnału syreny OSP z Kłodnicy.
Poniżej filmik ze strony KP PSP dot. systemu ostrzegania i alarmowania ludności




















Napisz komentarz
Komentarze