Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 15:15
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Z wizytą u milenijnego dziecka. Zbyt hucznie świętowali

Wiele razy w ubiegłym roku słyszeliśmy lub czytaliśmy, jak “trafić”, aby nasze dziecko urodziło się dokładnie pierwszego stycznia. Jednak natury nie da się oszukać - zawsze będzie tak, jak ma być.
  • Źródło: Gazeta Lokalna
Z wizytą u milenijnego dziecka. Zbyt hucznie świętowali

Autor: Marta SĄSIADEK

Państwo Bogna i Artur Smolińscy nie liczyli na to, że ich syn urodzi się właśnie tego dnia. Tymczasem mały Antoś jest jedynym milenijnym obywatelem miasta. Z tej okazji, chcąc uczcić pierwsze narodziny w magicznym roku 2000, wiceprezydent miasta Dariusz Jorg w towarzystwie Iwony Szwedy, kierownika referatu spraw socjalnych i opieki społecznej UM, i Urszuli Pająk odwiedzili małego kędzierzynianina i jego rodziców. - Poród planowany był właściwie na trzeciego lub czwartego stycznia, ale chyba zbyt hucznie świętowaliśmy Nowy Rok - powiedział podczas spotkania tato Antosia. - Żona trafiła do szpitala, po wielkich kłopotach z transportem, gdzieś około 4. nad ranem. O 10. wiedzieliśmy, że mamy syna. Imię malucha jest dość nietypowe, ale jak zapewniała nas mama - nie jest uwarunkowane chęcią podtrzymania tradycji rodzinnej czy zachowania pamięci o kimś szczególnym. 

Właśnie imię Antoni najbardziej przypadło do gustu młodym rodzicom. Mama dodała także, że gdyby była dziewczynka, miałaby na imię Zosia. W prezencie od prezydenta i jego świty pierwszy nowo narodzony w 2000 roku mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla otrzymał praktyczną i pomysłową przenośną huśtawkę oraz ubranko. A że chłopczyk rośnie niezwykle szybko, ciuszek jest troszeczkę “na wyrost”. - Nasz synek ma strasznie dużo zabawek i trochę baliśmy się, żeby coś się nie “zdublowało”- powiedziała Bogna Smolińska. Ale o huśtawce nikt wcześniej nie pomyślał, za to Antosiowi od razu przypadła do gustu. Na ręce państwa Smolińskich złożony został list z życzeniami zdrowia dla nich i Antosia. Rodzice zdążyli się już przyzwyczaić do że faktu, ich dziecko urodziło się w tym szczególnym dniu i właściwie nie sprawia im różnicy, czy to był pierwszy czy drugi stycznia. 

- Ale to w sumie fajnie, bo nigdy nie będę miał problemu z policzeniem wieku mojego syna - śmiał się pan Artur. 

- Za to dziadkowie są z tego powodu bardzo dumni - dodała mama. Na razie mały kędzierzynianin cały czas przebywa z panią Bogną, choć dziadkowie uwielbiają się nim opiekować. Z czasem pewnie będzie wołał przebywać z rówieśnikami, ale teraz najpewniej czuje się u mamy na rękach. Jest przy tym bardzo ciekawski pogodny. Nie odstraszył go nawet tłum ludzi, który nagle pojawił się wokół niego (oprócz przedstawicieli Urzędu Miasta byli też dziennikarze) ani wąsy wiceprezydenta Jorga, do którego bez wahania wyciągnął rączki. Chyba szybko się zaprzyjaźnili. 

Tekst pochodzi z Gazety Lokalnej nr 23 z 14.06.2000 r.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna