Otóż na solidnym ogrodzeniu zbudowanym z czerwonej cegły już wiele lat temu zauważył on kilkadziesiąt dziur po strzałach z broni palnej. Wtedy lokalny miłośnik historii nie przywiązywał do tego większej wagi, sądząc że to pozostałość po walkach z czasów drugiej wojny światowej jakich wiele w naszych okolicach.
„Jednak w 1997 roku usłyszałem ciekawą historię. Jeden ze starszych mieszkańców Sławięcic twierdził że właśnie w tym miejscu w styczniu 1945 roku rozstrzelano więźniów obozu z kolumny, która przechodziła tą drogą. Esesmani postanowili w tym miejscu wyeliminować więźniów, którzy nie mieli sił żeby iść dalej” – napisał twórca kanału historycznego Bunker King.
Druga wersja którą usłyszał wiele lat później mówiła o walkach w 1921 roku i stanowisku ogniowym w tym miejscu. Na płocie widać ślady małego i słabego kalibru, najprawdopodobniej 9x19 mm. Dziur po kulach jest ponad sześćdziesiąt. Kule nie wbiły się w cegły, więc raczej trzeba tu wykluczyć większe i mocniejsze kalibry. Zdaniem Sławomira Wilkowskiego wykluczyć należy też radziecki 7,62x25 mm., czyli amunicję do popularnej pepeszki, która jako mocniejsza na pewno zrobiłaby większe szkody i wbiła się na stałe w niektóre cegły.
Wydaje mi się że wersję walk z 1921 roku można wykluczyć właśnie ze względu na użyty kaliber, a w tamtych czasach byłby to mocny niemiecki 7,92x57 mm. Prawdopodobnie takie szkody w cegle mógł uczynić MP-40, czyli niemiecki pistolet maszynowy. Ludzi którzy mają wiedzę na temat wydarzeń które miały miejsce na ulicy Batorego proszę o kontakt - napisał Sławomir Wilkowski.
Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zasil nas kofeiną
![]()







































Napisz komentarz
Komentarze