Temat był przez nas opisywany w listopadzie ubiegłego roku:
Umorzenie postępowania przez Prokuraturę Rejonową w Kędzierzynie-Koźlu zostało uznane za niezasadne, a sprawa została odebrana miejscowej jednostce i przekazana do prowadzenia innej prokuraturze spoza regionu.
To efekt pracy Fundacji ECPU Polska, która zainteresowała sprawą Ministra Sprawiedliwości oraz naszej interwencji dziennikarskiej i pytań skierowanych do Prokuratury Krajowej, które doprowadziły do przeanalizowania całego postępowania w Departamencie Postępowania Przygotowawczego.
Przeprowadzana w Departamencie Postępowania Przygotowawczego PK analiza postępowania Prokuratury Rejonowej w Kędzierzynie-Koźlu (sygn. 4337-0.Ds.1101.2025) pozwoliła na stwierdzenie, że podjęta decyzja o umorzeniu postępowania była niezasadna. W związku z tym polecono podjąć umorzone postępowanie i wszcząć śledztwo o czyn z art. 13 § 2 kk w zw. z art. 200 § 3 kk i przeprowadzić czynności dowodowe. Dla zachowania pełnego obiektywizmu uznano za konieczne przekazanie, poza właściwością miejscową, prowadzenie śledztwa innej jednostce prokuratury, spośród jednostek podległych Prokuraturze Regionalnej we Wrocławiu - poinformowała nas Anna Adamiak, prokurator i rzecznik prasowy Prokuratora Generalnego.
Co to oznacza w praktyce?
Decyzja Prokuratury Krajowej ma bardzo konkretne skutki. Po pierwsze, sprawa formalnie wraca do życia - nie w formie wstępnych czynności sprawdzających, ale pełnoprawnego śledztwa. Po drugie, zmienia się kwalifikacja prawna - postępowanie będzie prowadzone w kierunku usiłowania doprowadzenia małoletniego do obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, co stanowi przestępstwo zagrożone wieloletnią karą pozbawienia wolności. Po trzecie, śledztwo zostaje odebrane lokalnej prokuraturze, co jest wyraźnym sygnałem braku zaufania do dotychczasowego sposobu prowadzenia sprawy.
Innymi słowy Prokuratura Generalna uznała, że sprawa została zakończona zbyt szybko, zbyt powierzchownie i z naruszeniem standardów, jakie obowiązują w sprawach dotyczących bezpieczeństwa dzieci.
Przypomnijmy, 10 sierpnia 2025 roku fundacja ECPU Polska znana jako „Łowcy PDF-ów” zatrzymała w Kędzierzynie-Koźlu 35-letniego mężczyznę pracującego w rodzinnym domu dziecka. Zawiadomienie dotyczyło rozmów prowadzonych przez komunikator z osobą podającą się za 13-letnią dziewczynkę. Rozmówczynią była wolontariuszka fundacji ECPU Polska, dorosła kobieta i matka, która działała w ramach monitorowania sieci.
Zabezpieczone rozmowy, których treść zna redakcja, zawierały jednoznaczne wątki seksualne: pytania o masturbację, propozycje wymiany nagich zdjęć, sugestie „zabawy siusiakiem”, a także przesłanie przez mężczyznę zdjęcia własnego penisa w stanie wzwodu. Informacja o wieku „13 lat” pojawiała się wielokrotnie i nigdy nie była kwestionowana.

Mimo to Prokuratura Rejonowa w Kędzierzynie-Koźlu umorzyła sprawę jeszcze przed formalnym wszczęciem dochodzenia, uznając, że nie doszło do realizacji znamion czynu zabronionego.
Stanowisko prokuratury opierało się na bardzo wąskiej interpretacji art. 200a §2 k.k., zgodnie z którą - zdaniem śledczych - brak było „usilnego ponaglania” do realizacji propozycji seksualnej. Jednocześnie nie powołano biegłych seksuologów ani psychologów, uznając, że nie jest to konieczne do oceny treści rozmów i przesyłanych zdjęć.
To właśnie te decyzje wzbudziły największe wątpliwości. W zdecydowanej większości podobnych spraw w Polsce opinie biegłych stanowią standard, a zdjęcia genitaliów w stanie pobudzenia są kwalifikowane jako materiały o charakterze pornograficznym. Taką praktykę potwierdzają zarówno orzeczenia sądów, jak i codzienna praktyka prokuratorska.
Tej sytuacji nie da się obronić
W sprawie od początku aktywnie działała fundacja ECPU Polska, znana jako „Łowcy PDF-ów”. Jej przedstawiciel, Alex Hunter, nie ma wątpliwości co do skali zaniedbań.
– Niezależnie od tego, jaką linię obrony próbowaliby przyjąć, w obu przypadkach sytuacja wygląda bardzo źle. Albo dopuścili do pracy osobę, która przejawia skłonności pedofilskie i, co szczególnie niepokojące, mówi o tym wprost, spontanicznie i bez żadnego przymusu. Z nagrań wynika, że czuł się swobodnie, otwarcie opowiadał o swoich skłonnościach, a nawet poruszał ten temat w rozmowie z księdzem. To pokazuje, że miał świadomość swojego problemu - przekazał nam Alex Hunter z fundacji ECPU Polska, znanej jako „Łowcy PDF-ów”.
Jego zdaniem druga możliwa linia obrony, czyli próba tłumaczenia wszystkiego rzekomą dysfunkcją intelektualną tej osoby, również nie wytrzymuje krytyki. Trudno bowiem zaakceptować sytuację, w której ktoś mający takie ograniczenia samodzielnie sprawuje opiekę nad osobami małoletnimi, zabiera je na boisko, do miasta czy w inne miejsca. Niezależnie od przyjętej wersji, z punktu widzenia nadzoru i bezpieczeństwa dzieci jest to nie do obrony.
- Ponadto dysponuję dowodem rzeczowym dotyczącym zdarzenia sprzed kilkunastu dni przed zatrzymaniem. Właścicielka rodzinnego domu dziecka opisała sytuację, w której podejrzewany wpadł w furię, gdy jedna z wychowanek wróciła do placówki ze swoim chłopakiem. Doszło do agresji, połamania telefonu oraz scen zazdrości. To pokazuje, że jest to osoba niebezpieczna. Skoro wpadł w taki szał, równie dobrze mógł wyrządzić komuś poważną krzywdę. Te okoliczności zostały zabezpieczone w formie dowodu - opowiada Alex Hunter.
W ocenie ECPU Polska, która ma wieloletnie doświadczenie z tego typu postępowaniami, tej sprawy nie da się obronić.
– Próby jej ukrywania czy „ukręcania jej łba”, mówiąc kolokwialnie, tylko pogarszają sytuację i stawiają osoby odpowiedzialne w jeszcze gorszym świetle. Człowiek empatyczny, dbający o dobro dzieci – a tak powinno się postrzegać osoby prowadzące rodzinne domy dziecka czy pogotowia opiekuńcze - powinien stać na straży bezpieczeństwa swoich podopiecznych. W tej sytuacji niestety tego nie widać – ocenia Alex Hunter i dodaje: - Jeśli Patryk jest chory, należy mu pomóc. Jeśli jest winny, należy go ukarać. Pod żadnym pozorem nie można jednak go ukrywać i udawać, że nic się nie stało. Nasza fundacja zawsze stoi po stronie dzieci i chyba nikt, kto ma w sobie choć minimum empatii, nie ma w tej sprawie odmiennego zdania.
Decyzja, która pokazuje systemowy problem
Odebranie sprawy kozielskiej prokuraturze i przekazanie jej innej jednostce to nie tylko decyzja procesowa. To również sygnał, że w tej sprawie mogło dojść do poważnych błędów interpretacyjnych i proceduralnych. Szczególnie w kontekście informacji z Prokuratury Okręgowej w Krakowie, gdzie w latach 2024–2025 nie odnotowano ani jednego przypadku umorzenia „przed wszczęciem” w sprawach dotyczących art. 200a k.k. Na tym tle decyzja z Kędzierzyna-Koźla jawi się jako ewenement.
Najważniejsze jest jednak to, że sprawa Patryka nie jest już zamknięta. Śledztwo zostanie przeprowadzone od nowa, z pełnym zakresem czynności dowodowych, pod nadzorem innej prokuratury. To oznacza możliwość ponownej analizy rozmów, powołania biegłych, przesłuchania świadków i realnej oceny, czy doszło do przestępstwa.
Doceniasz to, co robimy? Wesprzyj nasz portal!
Powiązane teksty:



















Napisz komentarz
Komentarze