To kolejny samochód, który dzięki jego pracy wrócił na drogi niemal w stanie fabrycznym. Choć w 2017 roku Andreas zapowiadał, że odrestaurowany Citroën BL 11 będzie jego ostatnim projektem, motoryzacyjna pasja ponownie zwyciężyła. Dwa lata temu rozpoczął odbudowę Garbusa, jednego z najbardziej rozpoznawalnych aut w historii motoryzacji.
Garbus którego zjadała korozja
Samochód został kupiony dwa lata temu w Niemczech, w miejscowości Korbach, niedaleko Willingen. Na pierwszy rzut oka wyglądał dobrze, jednak lata postoju pod gołym niebem zrobiły swoje.
- Auto stało siedem lat na trawie przy rondzie. Ono wyglądało bardzo ładnie. Z zewnątrz prezentowało się nieźle, ale okazało się, że blacharka była całkowicie zniszczona. Co się dotknęło, to się łamało jak papier - wspomina Andreas.
Garbusa rozebrano do gołej ramy. Wymieniono praktycznie całą blacharkę: podłogę wewnętrzną i zewnętrzną, progi, nadkola, błotniki, przednią i tylną klapę. Karoseria została zabezpieczona epoksydem okrętowym, a następnie polakierowana w oryginalnym, fabrycznym odcieniu niebieskiego Volkswagena, dziś nieco żywszym niż po latach blaknięcia.
Odbudowa od podstaw
Renowacja była prowadzona głównie na częściach możliwie najbardziej zbliżonych do oryginału. Andreas korzystał m.in. z wyspecjalizowanych sklepów w Krakowie i Poznaniu oraz z zagranicznych dostawców.
- Są części drogie, droższe i bardzo drogie. Ja kupowałem z tej średniej półki – opowiada Andreas. Samochód złożył na nowo prawie z oryginalnych części. - Niektóre były sprowadzane z zagranicy - dodaje. Jak przyznaje, pierwsze zamówione elementy musiał odesłać, ponieważ były zbyt cienkie i nietrwałe.
- To nie jest składanie auta z „papieru”. Wszystko było spawane ciągami, tak jak należy, nie punktowo - podkreśla.
Tak odrestaurowany samochód przetrwa z pewnością kolejne dekady. Pod maską garbusa znajduje się czterocylindrowy silnik bokser 1.3 benzyna chłodzony powietrzem, a wnętrze w dużej mierze zachowało oryginalny charakter. Fotele przednie i tylne są oryginalne, wymieniono jedynie elementy tapicerki bocznej i podsufitkę.
Pasja Andreasa wymaga sporo czasu ale jest też bardzo kosztowna. Za cenę renowacji garbusa można już kupić nowy samochód. Sam zakup skorodowanego auta w Niemczech wyniósł 3,5 tys. euro. Odrestaurowany Garbus nie trafi na sprzedaż. Andreas od lat obiecywał ten samochód swojemu synowi Martinowi. - Obiecałem i już się nie wycofam. To będzie prezent – mówi z uśmiechem.
Od lat ratuje motoryzacyjne perełki
Volkswagen Garbus to kolejny rozdział w bogatej historii renowacyjnej Andreasa Wiesnera. W połowie ubiegłego roku z garażu w Mechnicy wyjechał unikatowy Citroën BL 11 (1938/1942), legendarny model Traction Avant, który według lokalnych przekazów miał służyć funkcjonariuszom SB w Koźlu. Auto przetrwało powódź w 1997 roku. Jego renowacja trwała osiem lat, pochłonęła ponad 100 tys. zł, a silnik trzeba było sprowadzać z Belgii.
To miał być ostatni samochód Andreasa, jednak gdy prace nad nim dobiegały końca, na jego posesji stał już Garbus, czekając na nowe życie. Czy to rzeczywiście ostatni projekt pasjonata z Mechnicy?
- Cały czas tak mówię. Ale jak to się mówi: nigdy nie mów nigdy - śmieje się Andreas.
Pasjonat starych pojazdów z Mechnicy przez lata uratował już wiele motoryzacyjnych perełek. Swoją przygodę zaczynał jeszcze w podstawówce, ponad pół wieku temu.
- Już wtedy kręciły mnie starsze motocykle: Gazele i Komarki - wspomina.
Pierwszym poważnym projektem, który zapoczątkował jego przygodę z renowacją, był motocykl MZ 250.
- To było w latach 80-tych, był wtedy stan wojenny - wspomina Andreas. Z kolei pierwszym samochodem, który odrestaurował, był Mercedes W115 z 1969 roku. Było to w latach 90. Auto po renowacji trafiło do nowego właściciela w Opolu.
Później przyszła kolej na Mercedesa W108 280 SE z 1969 roku - samochód, którego odbudowa była spełnieniem marzeń Andreasa. Pojazd przez lata stał nieużywany w niemieckiej stodole. Gdy trafił do Mechnicy, był w opłakanym stanie, całkowicie pokryty rdzą. Renowacja była kosztowna i czasochłonna, a wiele części zostało wykonanych własnoręcznie, by ograniczyć koszty. Pomagał również kolega policjant, który później pojechał tym autem do ślubu.
Następnie Andreas odrestaurował Fiata 125p 1300 z 1971 roku z drążkiem zmiany biegów przy kierownicy. W jego bogatej kolekcji znajduje się także Ursus C-335 z 1977 roku, ciągnik, który do dziś zachwyca na dożynkach.
Kolejnym uratowanym jednośladem jest motocykl NSU z 1952 roku, zakupiony w Niemczech za 800 euro. Pojazd dosłownie stał pod rynną i niszczał, zanim trafił w ręce pasjonata z Mechnicy.
O pasji Andreasa pisaliśmy tutaj:
Podobał Ci się ten tekst? Chcesz nas wesprzeć? Postaw nam wirtualną kawę :)











































Napisz komentarz
Komentarze