- Niedawno zakończył się sezon jeździecki halowy. Jak ocenia pan występy zawodników „Lewady”?
- Zdobyliśmy 15 medali mistrzostw Polski w różnych kategoriach wiekowych. Również na arenie międzynarodowej nasze zawodniczki Małgorzata Morsztyn i Żaneta Skowrońska w tej chwili już się liczą. Sezon ten był pod względem sukcesów rekordowy.
- Był pan zaskoczony tymi efektami?
- Bardzo. Jeździectwo jest sportem niewymiernym. Zawsze potrzeba takiego efektu domina. Tzn. dzisiaj jest się dobrym, a to sędziowie docenią za którymś tam razem Ii nie sądziłem, że od razu wypadniemy tak dobrze.
- Czyli ujeżdżenie ma coś wspólnego z jazdą figurową na lodzie?
- Jazdę figurową na lodzie i jazdę figurową na koniu można w pewien sposób porównać.
- Po tych sukcesach powinno być łatwiej?
- Rzeczywiście. Nasze zawodniczki są już znane i myślę, że nie powinny być gorzej oceniane niż do tej pory.
- Jaka jest najważniejsza impreza, do której przygotowują się pańscy zawodnicy?
- Są to niewątpliwie mistrzostwa Polski w ujeżdżeniu, które odbędą się we wrześniu we Wrocławiu. Wystartujemy także w tegorocznej edycji Pucharu Świata, gdzie chcemy dość mocno zaznaczyć swój udział. Natomiast w Mistrzostwach Europy Młodych Jeźdźców wystartuje Żaneta Skowrońska.
- Sukcesy pańskiego klubu zostały docenione przez Polski Związek Jeździecki, ponieważ “Lewada” stała się ośrodkiem przygotowań olimpijskich, a pan - trenerem kadry olimpijskiej Ateny 2004. Kiedy pan się dowiedział o nominacji?
- Było to jesienią ubiegłego roku.
- Jak się zostaje trenerem kadry olimpijskiej?
- Bardzo łatwo, lekko i przyjemnie.
- Ilu pan miał konkurentów?
- Sześciu.
- Kto zadecydował o pańskiej nominacji?
- Prezydium Polskiego Związku Jeździeckiego. Brane były pod uwagę przede wszystkim osiągane wyniki oraz predyspozycje indywidualne. Szczerze mówiąc, spodziewałem się tej nominacji.
- Ile lat pracuje pan jako trener jeździectwa?
- Około trzydziestu, chociaż jeszcze rok temu byłem czynnym zawodnikiem. Występowałem również w kadrze narodowej.
- Pańscy wychowankowie prześcignęli już mistrza?
- Nie można tego tak oceniać, bo by im się w głowach poprzewracało. Jednak wydaje mi się, że nie są gorsi.
- Na kim oprze pan swoją kadrę?
- Myślę, że i Małgorzata Morsztyn, i Żaneta Skowrońska mają duże szanse na występy olimpijskic. W rywalizacji liczyć się będzie na pewno Ania Bienias z Warszawy i Klaudyna Pisarska z Poznania oraz Joanna Lobko z Sopotu. Oprócz nich jest cała plejada młodych jeźdźców, która również ma szansę.
- Były trener piłkarskiej reprezentacji Polski Janusz Wójcik z kasy związku miesięcznie za swoją pracę pobierał 25 tysięcy brutto. Ile będzie zarabiał trener kadry olimpijskiej jeźdźców?
- W tej chwili jeszcze nic nie zarabia. Jestem w trakcie negocjacji, ale myślę, że będzie to kwota około 6 tysięcy złotych brutto.
- Dużo to czy mało?
- Jest to suma, która mnie satysfakcjonuje.
- Jak pan myśli, czy zarobki trenerów kadry Polski, obojętnie jakiej dyscypliny sportu, powinny być jawne?
- Zdecydowanie tak. Tym bardziej, że są to pieniądze normalnie opodatkowane, odprowadzany jest - ZUS, a trenerzy są jakby osobami . publicznymi.
- Dziękuję za rozmowę.

Tekst pochodzi z Gazety Lokalnej nr 21 z 31.05.2000 r.


















Napisz komentarz
Komentarze