Gospodarze przystąpili do meczu 22. kolejki PlusLigi bez środkowego Szymona Jakubiszaka, który był chory. Z kolei przyjmujący Rafał Szymura nie był w pełnej dyspozycji - zmagał się z problemami z plecami i nie wyszedł w podstawowym składzie. Mimo osłabień kędzierzynianie pierwszego seta rozegrali koncertowo. Prowadzenie 6:2 dały im błędy w ataku Pawła Cieślika oraz kontra Kamila Rychlickiego. Asy serwisowe Konrada Stajera i Jakuba Szymańskiego trzymały rywali na dystans (10:5, 13:8). Akademicy w pewnym momencie zbliżyli się na 12:14, ale ich pogoń przerwał Kamil Rychlicki, a błędy olsztynian znów dały miejscowym sporą przewagę (17:12). Przy mocnych zagrywkach Igora Grobelnego (dwa asy) ZAKSA odskoczyła na 21:13. W końcówce Jakub Szymański wykorzystał kontrę i wywalczył dla naszej drużyny setbola (24;15), a zwycięską akcję chwilę później zakończył Mateusz Rećko.
Zdecydowanie ciekawiej w hali im. Kazimierza Pietrzyka było po zmianie stron. Po wyrównanym początku gospodarze uzyskali trzypunktową zaliczkę (12:9), którą Indykpol szybko zniwelował dzięki dobrym blokom. Kontra Kamila Rychlickiego, dwa błędy w ataku Moritza Karlitzka oraz wygrane akcje Konrada Stajera i Jakuba Szymańskiego dały ZAKSIE wysokie prowadzenie (21:15). Trener Daniel Pliński dokonał kilku zmian i był to strzał w dziesiątkę. Łukasz Kozub posłał dwa asy, a goście odrobili część strat. Kiedy Kamil Rychlicki również zapunktował z zagrywki i było 24:20, wydawało się, że zespół z Kędzierzyna-Koźla wygra drugą partię, ale w końcówce stanął, a przeciwnik walczył do końca. Po asie Pawła Halaby i błędzie przekroczenia linii ataku po stronie Kamila Rychlickiego był remis po 24. Obie ekipy miały swoje okazje na skończenie seta, ale błędy własne gospodarzy przesądziły o ich porażce. Przy wyniku 28:28 Igor Grobelny popsuł zagrywkę, a za moment Jakub Szymański uderzył ze skrzydła w aut i to, co jeszcze kilka minut wcześniej zdawało się niemożliwe, stało się faktem.
Taki obrót sytuacji musiał wpłynąć na siatkarzy z Kędzierzyna-Koźla, którzy słabo weszli w kolejną partię. Tym razem to akademicy narzucili swoje warunki - mocno serwowali i byli skuteczni na siatce. Świetnie prezentowali się wprowadzeni w drugiej partii Łukasz Kozub, Karol Borkowski i Arthur Szwarc. Po kolejnym asie serwisowym tego ostatniego Indykpol w pewnym momencie prowadził 22:14. I znów stało się coś dziwnego - od tego momentu goście spuścili z tonu, a ZAKSA zaczęła odrabiać straty. Skuteczny był Kamil Rychlicki, a gospodarze zbliżyli się na 22:24. Pachniało powtórką z drugiej odsłony, jednak szaloną pogoń miejscowych przerwał Dawid Siwczyk. Choć uderzył ze środka w aut, to po challengu sędzia uznał, że piłka minimalnie zahaczyła o palec blokującego, i AZS wygrał 25:22.
Podopieczni trenera Andrei Gianiego nie potrafili wrócić do tego, co prezentowali w pierwszym secie, a rywale rozkręcali się z akcji na akcję. Indykpol prowadził od początku (2:0, 6:4, 11:8, 17:13). Gdy Konrad Borkowski i Paweł Cieślik wykorzystali kolejne kontry, AZS odskoczył na pięć punktów (19:14). Kędzierzynianie jeszcze poderwali się do walki. Po serii wygranych akcji doprowadzili do remisu po 21. Losy meczu rozstrzygnęły się w zaciętej końcówce. I choć nasza drużyna miała piłki setowe, ostatecznie goście wygrali na przewagi i zdobyli komplet punktów, dzięki czemu awansowali na trzecie miejsce. ZAKSA nadal jest ósma i ma dwa punkty przewagi nad Skrą, ale rozegrała o trzy spotkania więcej od bełchatowian.
ZAKSA: Quinn Isaacson (4), Jakub Szymański (11), Konrad Stajer (9), Igor Grobelny (11), Kamil Rychlicki (25), Karol Urbanowicz (5), Mateusz Czunkiewicz oraz Mateusz Rećko (1), Marcin Krawiecki, Rafał Szymura (4), Bartosz Zych
Indykpol: Jan Hadrava (5), Moritz Karlitzek (8), Johannes Tille, Paweł Cieślik (10), Paweł Halaba (17), Jakub Majchrzak, Jakub Ciunajtis oraz Łukasz Kozub (4), Karol Borkowski (13), Arthur Szwarc (11), Dawid Siwczyk (3)



















Napisz komentarz
Komentarze