Bardzo zainteresował go temat złóż rudy żelaza, więc zaczął wypytywać ludzi mieszkających w Rudnie i Rudzińcu, czy wiedzą, gdzie dokładnie przed laty wydobywano ten surowiec. Niestety, nikt nie potrafił wskazać takiego miejsca.
Próbował również szukać w oficjalnych urzędowych dokumentach wzmianki lub choćby śladu o takich złożach i również się zawiódł niczego nie znajdując.
Jednak kilka dni temu, jak to zwykle bywa, czyli zupełnym przypadkiem, trafiłem na niemiecką mapę geologiczną z 1929/30 roku, na której zobaczyłem upragnione i długo poszukiwane złoża rudy żelaza. Złoża położone w Niezdrowicach, tuż na granicy województw opolskiego i śląskiego – napisał Sławomir Wilkowski.
Złoża te znajdują się w warstwie grubego żwiru z dodatkiem gliny. Informacje te potwierdzają właściciele posesji mieszkający w pobliżu złoża oznaczonego na mapie, z których jeden wspomniał o rdzawej wodzie w studni i w odwodnieniach znajdujących się na działce, a inny o rozmowie z dawnym leśniczym, który opowiadał, że złoża rudy znajdował również w lesie między torami kolejowymi a ulicą Wiejską, czyli kilkaset metrów od złoża oznaczonego na mapie.
Postanowiłem obdzwonić kilku znajomych historyków, poszukiwaczy i zaprzyjaźnionych leśników, od których dowiedziałem się, że złoża rudy występują w kilku miejscach w lesie na terenie Nadleśnictwa Rudziniec i Nadleśnictwa Kędzierzyn, a w przypadku tego ostatniego usłyszałem, że podczas orki leśnej ujawniały się sporej wielkości złoża rudy darniowej. Na takie złoża, obserwując orkę, natrafił osobiście Krzysztof Lipniacki, pracownik Lasów Państwowych. Co ciekawe to sporej wielkości złoże znajdowało się na terenie Kędzierzyna-Koźla w lesie w pobliżu słynnego Białego Ługu. Pan Krzysztof opowiadał również o strumykach płynących przez ten las, które miały rdzawe zabarwienie. Podczas rozmowy przypomniał mi się strumyk o takim samym rdzawym zabarwieniu, który płynął przez bagna w Blachowni. Przed laty wydawało mi się, że to pozostałość zanieczyszczeń chemicznych pochodzących z niedalekich zakładów, jednak dziś obstawiam, że rdzawe zabarwienie mogło oznaczać występowanie w tym miejscu złóż rudy żelaza – tłumaczy twórca Bunker Kinga.
Jednocześnie zwrócił się on do internautów z pytaniem czy mają jakieś doświadczenia związane z rudą żelaza? Może udało Wam się przypadkiem trafić na takie złoża?
Poniższy tekst pochodzi ze strony surowce-naturalne.pl i warto się z nim zapoznać w kontekście naszych lokalnych złóż rudy żelaza.
Ruda darniowa to pospolita kopalina, powszechnie występująca na terenie Polski. Niska zawartość żelaza 30-50% w rudach darniowych sprawia, że pozyskiwanie żelaza z nich współcześnie jest nieopłacalne, jednakże to eksploatacja właśnie tej kopaliny zmieniła ludzką cywilizację – dostarczyła bowiem materiału do wytwarzania narzędzi znacznie trwalszego, łatwiej dostępnego niż stosowany wcześniej brąz.
Wyróżnia się dwie podstawowe odmiany teksturalne rud darniowych – sypkie i kawałkowe lub skaliste. Według badaczy pierwotna postać rudy jest miałka, dopiero z czasem, w wyniku odwodnienia ulega cementacji i tworzy postać gruzełkowatą, a nawet przybiera postać litych płyt o powierzchni do kilkudziesięciu metrów kwadratowych.
Jedną ze specyficznych własności tej kopaliny jest jej odnawialność – wyeksploatowane odpowiednio zrekultywowane tzn. przykryte darnią, z przywróconym przepływem wód – tak by była przywrócona naturalna roślinność i flora bakteryjna gleby, w ciągu kilku lat odnawiają się. Właściwość ta wynika ze specyficznych warunków powstawania tej kopaliny
Warunkiem powstania rud darniowych jest dopływ natlenionych wód lub wilgotne środowisko z bezpośrednim dostępem tlenu, dlatego ich tworzeniu sprzyjają tereny podmokłe i bagienne, takie jak podmokłe łąki, zakola rzek i jezior itp., gdzie w warunkach umiarkowanego klimatu następuje wytrącanie z roztworów związków żelazowych i ich osadzanie.
Źródłem żelaza dla związków żelazowych niesionych przez wody są gliny lodowcowe, iły, piaski, piaskowce, żwiry i lessy zawierające minerały żelaza występujące w postaci związków tlenkowych, wodorotlenkowych, siarczków, siarczanów, węglanów itd., które w następstwie zachodzących w wodzie procesów utleniania, hydrolizy i hydratacji, a także adsorpcji jonowymiennej zachodzącej na powierzchni minerałów ilastych czy działalności mikroorganizmów uwalniają żelazo ze skał.
Jony żelaza są transportowane przez wody podziemne, a następnie, w odpowiednich warunkach geochemicznych, osadzane. Powstające w ten sposób nagromadzenia rud różnią się charakterystyką w zależności od środowiska i zawartości substancji organicznej i mineralnej rudy, w tym zawartości żelaza.
Złoża występujące na terenie Polski wykształciły się stosunkowo niedawno – w holocenie, gdy podczas ocieplenia między zlodowaceniami wystąpiły dogodne, z punktu widzenia środowiskowego i geomorfologicznego, warunki dla ługowania, transportu zawiesiny tlenków i wodorotlenków i ich sedymentacji.
Pierwsze znaleziska świadczące o zastosowaniu kutego żelaza pochodzą z XV w. p.n.e. z terenów Anatolii. Umiejętność ta na północ od Alp pojawiła się ok. 2750 lat temu. Pierwszym surowcem było żelazo meteorytowe. Opracowanie technologii wytopu metalicznego żelaza z rud tlenkowych przypisuje się Hetytom, datując je na połowę II tysiąclecia p.n.e. Na terenie Polski rozkwit hutnictwa żelaza nastąpił w I –IV w. n.e. W tym czasie znajdowały się tu dwa największe centra metalurgii w barbarzyńskiej Europie – świętokrzyskie i mazowieckie (rejon Milanówka, Brwinowa, Pruszkowa). Wiedza o starożytnej technice wytopu żelaza z rud darniowych znana jest głównie na podstawie odsłoniętych przez archeologów stanowisk do wytapiania żelaza. Jednak sam proces wytopu jest wciąż nieznany. Naukowcy, zarówno historycy jak i inżynierowie, na drodze eksperymentu naukowego próbują odtworzyć podstawy teoretyczne procesu, jednak jak dotąd nie udało się powtórzyć wytopu żelaza w piecu kotlinkowym.
Wynika to z faktu, że badania archeologiczne dają jedynie informacje na temat pozostałości poprodukcyjnych, nie zachował się natomiast ani jeden piec; były to bowiem konstrukcje „jednorazowe” – po zakończeniu wypalania, by wyciągnąć łupkę żelaza konieczne było rozbicie pieca. Obecnie badacze przyjmują, że wytop rud darniowych przebiegał w następujący sposób: nad wykopanym w ziemi zagłębieniem, budowano z gliny zmieszanej z igliwiem lub sieczką stożkowy komin z niewielkimi otworami w dolnej części. By zapewnić dopływ powietrza i możliwość usuwania żużlu do dołka prowadzono ziemny kanał. Taki piec szybowy typu celtyckiego miał wysokość 1-1,5 m i średnicę 0,4-0,60 m i osiągał temperaturę 1200 st. C. Piec opalany był węglem drzewnym umieszczanym w ziemnej kotlince, do którego po osiągnięciu odpowiedniej temperatury dodawano wysuszoną rudę darniową z domieszką węgla drzewnego. W razie konieczności wdmuchiwano powietrze otworami w kominie za pomocą miechów, choć możliwe, że wystarczający przepływ powietrza dostarczał kanał. Wypalanie rudy trwało około doby i w jego wyniku powstawało 20-30 kg tzw. żelaza gąbczastego – zanieczyszczonej łupy, którą następnie wygrzewano w piecach kopulastych, a potem wielokrotnie przekuwano w celu oczyszczenia z resztek rudy i żużlu, aż do otrzymania kowalnego kęsa, nadającego się do produkcji narzędzi.
Od lat 60. i 70. XX wieku przy okazji eksperymentalnych wytopów organizowany jest festyn w Nowej Słupi – Dymarki Świętokrzyskie, który ma na celu popularyzację wiedzy na temat kultury okresu rozkwitu hutnictwa żelaza na obszarze Gór Świętokrzyskich. Proces wytopu żelaza wciąż inspiruje naukowców do nowych badań. Ostatnim eksperymentalnym wytopem żelaza techniką starożytną miał miejsce na AGH w marcu 2012 roku. Z 20 kg rudy i 30 kg węgla drzewnego uzyskano 2 kg żelaza.






















Napisz komentarz
Komentarze