Jakaś klątwa ciąży nad drużyną z Kędzierzyna-Koźla w sezonie 2025/2026. Podopieczni trenera Andrei Gianiego w kolejnym spotkaniu mieli szansę na zwycięstwo, ale jej nie wykorzystali. Podobnie jak w kilku poprzednich meczach ZAKSA traci punkty tak potrzebne w rywalizacji o miejsce w play-offach. Jedno oczko wywalczone na terenie wicelidera z Warszawy jest cenne, ale może okazać się za mało, by znaleźć się w czołowej ósemce.
- Pozostaje duży niedosyt, że nie udało nam się zdobyć więcej punktów w tym pojedynku. Była na to szansa, ale się nie udało. Mecz mógł się podobać, ale mam wrażenie, że w ważnych momentach drużyna z Warszawy swoją zagrywką wywierała na nas dużą presję i dzięki temu wygrała. Szkoda wyniku, ale ten punkt też jest cenny i patrzymy do przodu - przyznał Kamil Rychlicki, który zdobył 21 punktów i atakował ze skutecznością 54 procent.
- Tak naprawdę cieszyć może tylko nasza gra. Nie można zarzucić, że to spotkanie stało na niskim poziomie. To był mecz walki. W każdym secie trzeba było udowodnić swoją wyższość, żeby zwyciężyć. Tie-break zdecydowanie nie poszedł po naszej myśli. Już na początku seta rywale „rozstrzelali” nas zagrywką. Później musieliśmy gonić wynik i ryzykować, co niestety się nie udało - dodał Mateusz Rećko.
ZAKSA wciąż zajmuje dziewiąte miejsce. Jej kolejnym przeciwnikiem będzie ostatni w tabeli, walczący o utrzymanie Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa. Mecz w hali im. Kazimierza Pietrzyka odbędzie się 6 marca o godz. 20.00.














Napisz komentarz
Komentarze