Do mediów oraz instytucji zgłosili się rodzice dzieci, którzy – jak wynika z relacji – opierali się głównie na wypowiedziach swoich pociech oraz własnych obserwacjach, nie przedstawiając jednoznacznych dowodów.
Po zgłoszeniu sprawy działania podjęła dyrekcja przedszkola, która przeprowadziła wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. Nie wykazało ono przypadków przemocy fizycznej ani psychicznej wobec dzieci. Jednocześnie pracownica, której dotyczyły zarzuty, została odsunięta od pracy z dziećmi. Równolegle kontrolę przeprowadził Wydział Oświaty i Wychowania Urzędu Miasta w Kędzierzynie-Koźlu, działający jako organ prowadzący placówkę. Również w tym przypadku nie stwierdzono nieprawidłowości. Trzecia kontrola została przeprowadzona przez Kuratorium Oświaty w Opolu. Jak wynika z ustaleń, kuratorium podjęło działania na podstawie doniesień medialnych. Analiza dokumentacji oraz przeprowadzone czynności nie wykazały naruszeń, a wobec placówki nie wydano zaleceń pokontrolnych.
W toku działań potwierdzono również, że po zgłoszeniu sprawy dyrekcja wdrożyła procedury wynikające z przepisów o ochronie małoletnich, w tym tzw. „ustawy Kamilka”, zakładając m.in. kartę interwencji.
W sprawie prowadzone jest śledztwo wszczęte przez Prokuraturę Rejonową w Kędzierzynie-Koźlu. Na początku marca wydano postanowienie po przeprowadzeniu postępowania sprawdzającego.
- To postanowienie zostało wydane po przeprowadzeniu postępowania sprawdzającego. Dotyczy ono ewentualnego przestępstwa polegającego na znęcaniu się fizycznym i psychicznym nad podopiecznym uczęszczającym do tego przedszkola, czyli małoletnim dziecku, a tym samym osobą nieporadną ze względu na wiek, poprzez stosowanie przemocy wobec niego. Ta przemoc miała polegać na popychaniu, przytrzymywaniu, przyduszeniu, zamykaniu w pomieszczeniu - przekazał prokurator Stanisław Bar, rzecznik prasowy Prokuratury Rejonowej w Opolu.
Śledztwo prowadzone jest w kierunku Art. 207 § 1a Kodeksu karnego, który penalizuje znęcanie się fizyczne lub psychiczne nad osobą nieporadną ze względu na wiek, stan psychiczny lub fizyczny. Za ten czyn grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.
- Nikomu nie przedstawiono zarzutów, postępowanie zostało wszczęte w kierunku występku znęcania się. Zasadą jest, że w ramach postępowania bada się wszystkie zdarzenia faktyczne ujawnione w jego toku. Jeżeli pojawiają się informacje o innych ewentualnych przestępstwach, są one również weryfikowane - podkreślił rzecznik prokuratury, a odnosząc się do wyników kontroli przeprowadzonych w przedszkolu przez organ prowadzący oraz kuratorium oświaty, wskazał, że nie mają one charakteru wiążącego dla postępowania karnego. - Nie jesteśmy związani takimi dokumentami. Dla nas dowodem nie jest stanowisko innego organu administracji publicznej czy instytucji publicznej, tylko treść materiału dowodowego. Dowodem są zeznania świadków, zapisy monitoringu itp. Natomiast w tym przypadku mamy do czynienia z informacją o tym, że inny organ, w wyniku własnych działań, poczynił takie ustalenia - dodał.
Zapytaliśmy prokuratora również, czy w sprawie brane jest pod uwagę przesłuchanie dzieci z udziałem biegłego psychologa, co pozwoliłoby na procesową weryfikację ich relacji w sposób dostosowany do ich wieku i możliwości psychicznych. - Dzieci są w takich sytuacjach naocznymi świadkami zachowań o charakterze przestępczym – oprócz tego, że są pokrzywdzonymi. Zatem co do zasady powinny być przesłuchane. Natomiast zawsze właściwości osobnicze dziecka, jego rozwój psychiczny, tę kwestię w pewnym stopniu limitują - wyjaśnił prok. Stanisław Bar.
















Napisz komentarz
Komentarze