Barwne opisy oraz zdjęcia mogą zainteresować nie tylko etnografów. Oto fragment pracy egzaminacyjnej na nauczyciela szkół podstawowych w Prusach Ernsta Blana napisanej w roku szkolnym 1934/1935 pt. „Das Jahresbrauchtum im Bauerwitzer Volksgebiet. Bin Beitrag zur Gestaltung des volkskundlichen Unterrichts in meiner Heimat schule“, co w przetłumaczeniu na język polski brzmi: „Roczne zwyczaje w okolicy Baborowa. Wkład w kształtowanie nauczania etnografii w mojej lokalnej szkole”.
Archiwalne fotografie w tym tekście przedstawiają pochód z Judaszem oraz chłopców z kołatkami w Trawnikach (dzisiejsza gmina Pawłowiczki). Obydwa zdjęcia zostały wykonane w 1937 roku.

Poniżej fragment tejże pracy egzaminacyjnej znajdującej się w zasobach Archiwum Państwowego w Opolu, przetłumaczony na język polski.
Oprócz zwykłych ręcznych grzechotek, używano tak zwanej „Schnurre”. Był to ręczny wózek, którego oś była podłużnie nacięta. Na dnie wózka przymocowano trzy lub cztery drewniane listwy, które sięgały bezpośrednio do wału, tak że podczas prowadzenia wózka wywoływały one zgrzytanie. W Wielki Czwartek intensywnie grzechotano podczas „wypędzania Judasza”. Tuż przed południem chłopcy, czasami podobno było ich nawet 200, gromadzili się przed szkołą. Gdy tylko wybiła godzina 12, tłum ruszał, grzechocząc. W środku grupy młodzieży szedł najwyższy, który wcielał się w rolę Judasza; a następnie polną drogą poza miastem udawano się do kościoła św. Józefa. W przedsionku starego drewnianego kościoła Judasz został ubrany w niebieskie szaty i otrzymał kij do ręki. Ukrywał się w przedsionku, a chłopcy próbowali go wywabić ciągłym stukaniem. Gdy tylko wybiegł, wszyscy rzucili się do ucieczki, a w razie potrzeby ratowano się na pobliskich drzewach lub na murze cmentarza. Kto nie biegł wystarczająco szybko, dostawał od Judasza porządne lanie, więc gra trwała czasem godzinami, aż wszyscy byli zmęczeni. Na koniec Judasz „powiesił się” na drzewie, przy czym jeszcze raz grzechotano z całej siły.

















Napisz komentarz
Komentarze