7 kwietnia 30 r. wąskimi uliczkami Jerozolimy, po wcześniejszym przesłuchaniu i biczowaniu, szedł z ciężką, ważącą ponad czterdzieści kilogramów, belką krzyża na ramieniu skazaniec – Jezus Chrystus. Udawał się za miasto, na Golgotę – miejsce straceń, będące samotną skałą powstałą w wyniku eksploatacji miejscowego kamieniołomu. Tuż obok znajdował się cmentarz, na którym zostanie pochowany w jednym z wykutych w skale grobów. Po pokonaniu przeszło 600 m z twierdzy Antonia do miejsca egzekucji rozpoczął się proces wykonania wyroku wydanego przez Piłata. Na miejscu kaźni belkę (patibulum o szerokości 1,8 m) niesioną przez Jezusa przytwierdzono do, umocowanej w skale, belki pionowej (stipes o wysokości 3-4 m), a potem Chrystusa przybito do tak powstałego krzyża. Było to kolejne cierpienie, jakie Mu zadano. Według archeologów używano gwoździ stolarskich o długości około 16 cm i grubości, w najszerszym miejscu, 0,9 cm. Mając na uwadze żydowską wrażliwość, skazaniec nie był nagi, lecz miał przepaskę na biodrach. Męka Jezusa rozpoczęła się w południe i trwała około trzech godzin. Zakończyła się około godziny piętnastej naszego czasu. Do martwego Chrystusa podszedł żołnierz i – dla pewności, że nie żyje – przebił mu serce włócznią. Wbił jej grot z prawej strony, między piątym a szóstym żebrem, tak jak się tego uczyli rzymscy legioniści. Włócznia przebiła opłucną, osierdzie i prawy przedsionek serca. Tym, który to zrobił, był – według przekazu pierwotnych chrześcijan – Longin, jeden z pierwszych świętych Kościoła. Jest on utożsamiany z setnikiem, który w Ewangeliach Marka, Łukasza i Mateusza, tuż po męczeńskiej śmierci, uwierzył, że Jezus był Mesjaszem.
Droga Longina do świętości
Ze względu na skąpość źródeł wielu faktów możemy się jedynie domyślać. Ten rzymski setnik prawdopodobnie pochodził z Cezarei Kapadockiej, która znajdowała się w Imperium Rzymskim (na terenie dzisiejszej Turcji). Mężczyźni z tego terenu często zaciągali się do armii. Dowodził oddziałem, tzw. centurią, który składał się z pięćdziesięciu do stu żołnierzy. Jak wspomniano wcześniej, w dniu śmierci Jezusa uwierzył w jego boskość. Szybko porzucił służbę wojskową, przyjął chrzest z rąk apostołów i gorliwie zaczął głosić Dobrą Nowinę. Prowadził działalność misyjną w Jerozolimie, a następnie w rodzimej Kapadocji. Była to skuteczna działalność, gdyż przyniosła wiele nawróceń. Zginął około roku 58, podczas prześladowań chrześcijan przez cesarz Nerona.
Gdy postawiono go przed rzymskim namiestnikiem, ten zaoferował mu wolność w zamian za wyrzeczenie się wiary w jedynego Boga. Longin miał odmówić tymi słowy: „Nie mogę wyrzec się mojego Pana Jezusa Chrystusa, którego widziałem na krzyżu i przy zmartwychwstaniu. On jest prawdziwym Bogiem i tylko Jemu należy się cześć”. Ta odpowiedź sprowadziła na niego karę śmierci. Został stracony zgodnie z obowiązującymi przepisami jako winny obrazy majestatu cesarskiego (crimen laesae maiestatis) poprzez odmowę złożenia ofiary bogom i wyznawanie zakazanej religii. Po uprzednich torturach, które godnie znosił, został – jako obywatel rzymski – ścięty mieczem. Jest świętym Kościoła katolickiego i prawosławnego. Uznawany za patrona tych, którzy poszukują duchowego oświecenia i nawrócenia, jak i żołnierzy czy kowali. Przyzywany przez wiernych przy ranach zadanych białą bronią. Komu Longin przekazał lancę, źródła milczą. Ponoć miał ją w swym posiadaniu inny męczennik Kościoła, Maurycy, stąd nazywana jest często Włócznią św. Maurycego.
Z Jerozolimy do Konstantynopola
Broń, którą się posługiwał, czyli włócznia, a dokładnie jej grot, czczona jest jako relikwia i przechowywana w Watykanie. Czy to rzeczywiście ów oręż? Trudno to stwierdzić z całą stanowczością, zresztą Kościół nigdy nie twierdził, że jest autentyczna. Przez wieki była to jedna z czterech najcenniejszych relikwii papiestwa. O jej randze świadczy między innymi drogocenna oprawa, w której się znajduje. Relikwiarz wykonany jest z kryształu, złota i drogocennych kamieni.
Historia włóczni jest dość burzliwa. W pierwszych wiekach była własnością jerozolimskiej wspólnoty chrześcijan. Wspominają o niej pielgrzymi odwiedzający Ziemię Świętą. Wiemy, że została podzielona na dwie części i eksponowana w kościele Apostołów na górze Syjon i Bazylice Męczenników. W 614 r. wojska szacha perskiego Chosroesa II zdobyły bizantyjską wówczas Jerozolimę i zrabowały cenną relikwię. W toku kolejnej kampanii cesarz Herakliusz pokonał Persów, w konsekwencji perska arystokracja obaliła szacha. Jego następca Kawad II zawarł pokój z cesarstwem i oddał zrabowane czternaście lat wcześniej relikwie. Włócznia wróciła do Jerozolimy, lecz już w VIII w. pojawia w Konstantynopolu – stolicy cesarstwa, wymieniana w spisie znajdujących się w tym mieście relikwii. Jak się tam znalazła? Zapewne z powodu muzułmanów, którzy zagrozili Ziemi Świętej.
Włócznia za potężnymi murami Konstantynopola miała być bezpieczna. Trzon złożono w największym i najważniejszym kościele – Hagia Sophia, a ostrze w cesarskim skarbcu pałacu Bukelon. Włócznia była bezpieczna, ale miasto nie. Zostało ono zdobyte w 1204 r. przez krzyżowców, którzy uczynili je stolicą Cesarstwa Łacińskiego. Jego władca Baldwin II, potrzebując gotówki, w 1241 r. sprzedał tę część relikwii, która była trzonem włóczni, królowi Francji Ludwikowi IX, a dla siebie zachował ostrze. Ten cenny nabytek przechowywano przez blisko 550 lat w paryskiej kaplicy Sainte Chapelle (z wyjątkiem krótkiej podróży do Rzymu, o czym poniżej). W 1789 r. we Francji wybuchła rewolucja o bardzo antychrześcijańskim obliczu. Relikwia, zrabowana, bezpowrotnie zaginęła.
Relikwia przedmiotem przetargu
Ostrze włóczni jest bezpieczne do 1453 r., kiedy to Turcy Osmańscy, pod wodzą sułtana Mehmeda II, zdobywają miasto, co jest równoznaczne z ostatecznym upadkiem cesarstwa bizantyjskiego. Niedługo po tym niezwykle ważnym wydarzeniu, które czasami uznawane jest za koniec średniowiecza, następca zdobywcy sułtan Bajazyd II przekazał cenną relikwię papieżowi Innocentemu VIII. Był to rok 1492. Dlaczego muzułmański władca to zrobił? Przecież prowadził walki z władcami chrześcijańskimi, m.in. z królem Polski Janem Olbrachtem o wpływy w Mołdawii, której zabrał porty czarnomorskie Kilię i Białogród. Są dwie koncepcje wyjaśniające takie zachowanie. Bajazyd II miał konkurenta do tronu – był nim jego przyrodni brat Cem.
Innocenty VIII, jako głowa Kościoła, czuł się zobowiązany do zorganizowania krucjaty przeciwko Turkom, którzy z impetem podbijali ziemie chrześcijan. W 1489 r. w ręce papieskie został przekazany przez joannitów z Rodos cenny jeniec – Cem. Nadarzyła się okazja, by wykorzystać konkurenta do władzy w celu osłabienia Turków. Było to w okresie przygotowań do kongresu władców europejskich w celu zorganizowania wyprawy krzyżowej. Zapewne Bajazyd II, poprzez swoich szpiegów, śledził te przygotowania i wiedział, że przyrodni brat może być atutem w ręku chrześcijan. Ostatecznie krucjaty nie zorganizowano, ale sułtan wolał dmuchać na zimne. Zaproponował papieżowi układ: w zamian za zatrzymanie Cema pod strażą w Rzymie przekaże mu relikwię Włóczni św. Longina i czterdzieści tysięcy dukatów rocznie. Biskup Rzymu przystał na taki układ. Zdawał sobie bowiem sprawę, że trudno będzie zorganizować kolejną krucjatę, a druga taka okazja z możliwością odzyskania przedmiotu związanego z Męką Pańską może się nie powtórzyć. Równie ważnym argumentem był ten związany z finansami. Skarbiec watykański świecił pustkami, więc pokusa skorzystania z zastrzyku gotówki była duża. Druga koncepcja sugeruje, że jeniec miał być przekazany władcy osmańskiemu, ale układ przez papieża nie został dotrzymany. Gdy w maju 1492 r. Krzysztof Kolumb przybył do portu Palos, by wyruszyć w wiekopomną wyprawę do Indii, do portu w Ankonie przybił statek pod turecką banderą z cenną relikwią. Odebrali ją dwaj kardynałowie: Rodrigo Borgia, późniejszy papież Aleksander VI, i Giuliano della Rovere, późniejszy papież Juliusz II. I tak włócznia trafiła do Wiecznego Miasta. W XVIII wieku kolejny następca Innocentego VIII – Benedykt XIV, którego wybitny myśliciel epoki oświecenia, Monteskiusz, nazwał papieżem uczonych, postanowił sprawdzić autentyczność relikwii. Poprosił króla Francji o przekazanie mu do porównania trzonu włóczni, który był przechowywany w paryskiej świątyni Sainte Chapelle. Okazało się, że te dwa elementy pasują do siebie.
Jeszcze jedna włócznia, i kolejne
Czy rzeczywiście w Watykanie przechowywane jest ostrze włóczni, którą żołnierz rzymski przebił bok Chrystusa? Włócznią chwalą się też Ormianie. Włócznia Przeznaczenia z katedry Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego w Eczmiadzynie, według tradycji, została odnaleziona przez Piotra Bartłomieja, uczestnika pierwszej krucjaty, w Kościele św. Piotra w Antiochii. Kolejny egzemplarz znajduje się w Klasztorze Dominikanów w Izmirze. To prawdopodobnie kopia grotu przechowywanego w Eczmiadzynie.
Również Wiedeń szczyci się związkami z tą niezwykłą relikwią Męki Pańskiej. Egzemplarz z muzeum w Hofburgu jest uważany za autentyczny. I to on odegrał największą rolę w nowożytnej historii Europy. Podobno był to dar papieża Leona III dla Karola Wielkiego. Ne wiadomo, jak trafił do rąk papieża. Niemiecki król Henryk I Ptasznik uznał, że nie ma ceny, której by nie zapłacił, byle tylko wejść w posiadanie relikwii. Dopiął swego (oddał w zamian Rudolfowi, królowi Burgundii, część Szwabii), a włócznia przyniosła mu wiele zwycięstw. Pokonał Węgrów, a potem dał ją synowi Ottonowi, by ten – wzmocniony boskim atrybutem – wyruszył przeciwko swemu bratu.
W tamtych czasach polityka i religia stanowiły jedność, dlatego lancea sacra stała się symbolem władzy danej od Boga. Symbolizowała nie tylko siłę, lecz także prawo moralne władcy. W średniowieczu jej ranga była równie wysoka, jeżeli nie wyższa niż korony.
Dar cesarski dla Chrobrego
Historia wiedeńskiej włóczni splata się z dziejami Polski, szczególnie z osobą Bolesława Chrobrego. W roku 1000, w czasie pielgrzymki Ottona III do grobu św. Wojciecha w Gnieźnie, doszło do wyjątkowego spotkania cesarza i Bolesława Chrobrego. Wydarzenie to miało ogromne znaczenie nie tylko dla Polski, ale i dla całej Europy. Otto III, zafascynowany polskim władcą, z którym łączyły go wartości chrześcijańskie, okazał mu najwyższe uznanie. W geście hołdu i szacunku zdjął z głowy swój diadem i symbolicznie koronował Bolesława. Przekazał mu też kopię cesarskiej Włóczni św. Maurycego, relikwię, która stanowiła symbol potęgi i boskiego uznania. Wręczenie włóczni przez cesarza można odczytać jako wyraz sojuszu pomiędzy państwami, co okazało się bardzo istotne w kontekście procesu legitymizacji władzy Bolesława Chrobrego na arenie międzynarodowej. Cesarski podarunek potwierdzał prestiż i pozycję Bolesława wśród chrześcijańskich władców Europy, symbolizując przynależność Polski do grona chrześcijańskich monarchii europejskich. Był to krok ku koronacji królewskiej Bolesława, która nastąpiła w 1025 roku, co miało ogromne znaczenie dla dalszego rozwoju Polski.
W polskiej historii ślad Włóczni św. Maurycego pozostał także w sztuce. Jan Matejko umieścił ją na swoich obrazach: w „Bitwie pod Grunwaldem” dzierży ją jeden z pieszych wojowników atakujących Ulricha von Jungingena (oczywiście symbolicznie), a w „Koronacji Bolesława Chrobrego” znajduje się ona w rękach samego króla.
Kopia Włóczni św. Maurycego przechowywana jest w skarbcu wawelskiej katedry, stanowiąc nie tylko cenny zabytek, ale i pamiątkę historycznego momentu w 1000 roku. Łącząc fakty, mity i wiarę, pozostaje fascynującym symbolem duchowych i politycznych korzeni państwa polskiego.
Czy jesteśmy w stanie jednoznacznie wskazać włócznię, którą przebity został bok Chrystusa? A jeśli tak, czy wtedy pozostałe straciłyby znaczenie? A co, jeśli żadna z powyższych włóczni nie jest oryginałem? Należy pamiętać, że to nie przedmiot, nawet bezpośrednio związany z Męką Pańską, ma szczególną moc. Jego znaczenie jest inne. Nawet jeśli jest kopią, przypomina o najważniejszym dla wyznawców Chrystusa wydarzeniu. Być może nigdy nie dowiemy się, gdzie przechowywana jest prawdziwa Święta Włócznia, dlatego kluczowa jest tu, jak w przypadku wielu katolickich relikwii, rola wiary.
















Napisz komentarz
Komentarze