Reklama
sobota, 18 lipca 2026 23:32
Reklama
Reklama
Reklama

Pochodzili z Koźla. Obaj byli uznanymi na Śląsku architektami

Archiwum Państwowe w Opolu przypomniało sylwetki Heinricha Tischlera – mistrza dolnośląskiego modernizmu oraz architekta Alberta Haddy. Obaj urodzili się w Koźlu pod koniec XIX wieku, a żeby było ciekawiej, dokładnie w tym samym 1892 roku. Warto zapoznać się z ich nietuzinkowym dorobkiem.
  • Źródło: Archiwum Państwowe w Opolu
Pochodzili z Koźla. Obaj byli uznanymi na Śląsku architektami
Heinrich Tischler projektował również wnętrza dla prestiżowych domów handlowych, m.in. dla Rudolfa Petersdorffa (dzisiejszy „Kameleon” we Wrocławiu)

Heinrich Tischler urodził się 25 maja 1892 roku w Koźlu jako syn kupca Louisa Tischlera i Fanny z domu Juliusburger. Co ciekawe, poprzez matkę był blisko spokrewniony z rodziną Hadda – Fanny i Bertha Hadda były siostrami. W 1897 roku rodzina przeniosła się do Wrocławia, gdzie Heinrich, po zdaniu matury i ukończeniu kursu budownictwa, rozpoczął w 1912 roku studia architektoniczne i malarskie w Miejskiej Szkole Sztuki i Rzemiosła. Edukację przerwał wybuch I wojny światowej. 

Tischler walczył na frontach, a te traumatyczne doświadczenia wywarły później silny wpływ na jego artystyczną wrażliwość. Po wojnie kontynuował naukę pod okiem takich mistrzów jak Hans Poelzig czy Fryderyk Pautsch. Jako stypendysta Fundacji Fränckla szybko zaczął zdobywać wyróżnienia w konkursach, co zapowiadało błyskotliwą karierę. Po studiach rozwinął wszechstronną działalność jako grafik, architekt i malarz. W 1925 roku wraz z Isidorem Ascheimem założył szkołę malarstwa i grafiki. Projektował również wnętrza dla prestiżowych domów handlowych, m.in. dla Rudolfa Petersdorffa (dzisiejszy „Kameleon” we Wrocławiu) oraz domu Gurassa w Opolu.

Lata 20. XX wieku były okresem jego największych sukcesów. W 1929 roku zaprojektował wyposażenie domów autorstwa Moritza Haddy na słynną wystawę Werkbundu, a rok później dołączył do Niemieckiego Związku Twórczego (Deutscher Werkbund). W swojej twórczości malarskiej Tischler łączył ekspresjonizm z realizmem, uwieczniając życie codzienne wrocławskich ulic, portrety i pejzaże. Jego ostatnia indywidualna wystawa odbyła się w 1931 roku – nadejście nazizmu brutalnie przerwało ten pasmo sukcesów.

Po 1933 roku, ze względu na żydowskie pochodzenie, Tischler został wykluczony z oficjalnego życia artystycznego. Pracował jako nauczyciel rysunku i projektował wyłącznie dla gminy żydowskiej. Choć prawdopodobnie planował emigrację do Palestyny, nie zdążył opuścić kraju. W listopadzie 1938 roku, po tragicznej Nocy Kryształowej, został aresztowany i osadzony w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie. Brutalne przesłuchania i nieludzkie warunki zrujnowały jego zdrowie.

Mimo interwencji rodziny i przyjaciół, pomoc nadeszła za późno. Choć zwolniono go z obozu, Heinrich Tischler zmarł 16 grudnia 1938 roku we wrocławskim szpitalu żydowskim w wyniku odniesionych obrażeń. Miał zaledwie 46 lat. Został pochowany na Nowym Cmentarzu Żydowskim przy ul. Lotniczej we Wrocławiu. Jego żonie, Else Hadda, oraz dwóm synom udało się uciec do Londynu, zabierając ze sobą znaczną część jego prac.

Dzięki determinacji żony, spuścizna artystyczna Tischlera przetrwała. W latach 70. kolekcja trafiła do Hansa Petera Reissego, a następnie została odkupiona przez Muzeum Śląskie w Görlitz. Dziś dzieła Tischlera można podziwiać również w Muzeum Miejskim we Wrocławiu, które w 2016 roku przypomniało jego sylwetkę podczas głośnej wystawy „Sztuka prześladowana”, przywracając mu należne miejsce w historii sztuki europejskiej.

Archiwum Państwowe w Opolu, Urząd Stanu Cywilnego w Koźlu, sygn. 45/904/19
 Heinrich Tischler urodzony 25.05.1892 r. w Koźlu. Niemiecki malarz, architekt wnętrz, projektant grafiki. Naukę rozpoczął w 1912 w Miejskiej Szkole Sztuki i Rzemiosła przerwaną w 1914 r. z powodu służby wojskowej na frontach I Wojny Światowej, kontynuował w 1918 r.  W 1897 zamieszkał we Wrocławiu, po ukończeniu gimnazjum ukończył rzemieślniczy kurs budownictwa. Od 1912 studiował architekturę i malarstwo w Miejskiej Szkole Sztuki i Rzemiosła, w 1914 przerwał naukę i został wcielony do wojska, walczył w I wojnie światowej. W 1918 powrócił na uczelnię, zajęcia prowadzili Hans Poelzig i Fryderyk Pautsch. Jednym z jego nauczycieli był Otto Mueller z którym połączyła go serdeczna przyjaźń. W 1925 założył z Isidorem Ascheimem szkołę malarstwa i grafiki, ponadto prowadził własną pracownię. Od 1927 był dekoratorem wnętrz domu handlowego Rudolfa Petersdorffa oraz projektantem domu handlowego Gurassa w Opolu. Po dojściu do władzy nazistów otrzymał jak wszyscy artyści pochodzenia żydowskiego zakaz wykonywania zawodu, był inwigilowany, a 11 XI 1938 r. aresztowany, uwięziony i zamęczony w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie, zmarł 16.12.1938 r. we Wrocławiu. 
Powyżej autoportret  Heinricha Tischlera z 1922 roku (Źródło: Wikipedia) 


Wśród jego głównych dokonań należy wymienić m.in. wnętrza domu handlowego Petersdorf. Zdjęcia pochodzą ze strony https://polska-org.pl.

 

Architekt z kupieckiej rodziny 

Natomiast Albert Hadda urodził się 30 sierpnia 1892 roku w Koźlu. Jego ojcem był kupiec Martin Hadda, a matką Bertha z domu Juliusburger. Albert miał pięcioro rodzeństwa; najstarszy brat, Siegmund, był cenionym chirurgiem, natomiast Moritz — podobnie jak Albert — został architektem. Niedługo po narodzinach Alberta rodzina przeprowadziła się do Siemianowic Śląskich, gdzie przyszły architekt uczęszczał do szkoły podstawowej i średniej.

W latach 1909–1913 studiował architekturę w Państwowej Akademii Sztuki i Rzemiosła Artystycznego we Wrocławiu, kształcąc się m.in. pod kierunkiem wybitnego architekta – Hansa Poelziga. Podczas pobytu w Berlinie Albert poznał Bertę Simlinger, którą poślubił w 1920 roku. W tym samym roku małżonkowie osiedlili się w stolicy Niemiec, gdzie Hadda podjął pracę w prestiżowym biurze projektowym Waltera Gropiusa, w którym pracował przez trzy lata.

Sytuacja Alberta zmieniła się drastycznie po przejęciu władzy w Niemczech przez nazistów, kiedy to stracił pracę u Gropiusa. Wobec braku zatrudnienia architekt wraz z żoną i trzema córkami powrócił do Wrocławia. Mimo starań o przyjęcie do Cesarskiej Izby Sztuk Pięknych, otrzymał decyzję odmowną ze względu na swoje żydowskie pochodzenie. Nie poddał się jednak – ukończył kurs rzemieślniczy, uzyskując nowe kwalifikacje i zajmując się odtąd projektowaniem mebli.

W 1941 roku Albert Hadda został deportowany do obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, gdzie zmuszano go do ciężkiej pracy w kamieniołomie. Podczas robót uległ wypadkowi, w wyniku którego doznał poważnego urazu nogi. W tym samym czasie jego żona, która przed ślubem przeszła na judaizm, została skierowana do prac przymusowych we Wrocławiu. Mimo niezwykle trudnych warunków i wyniszczającej rzeczywistości obozowej, Albertowi udało się przetrwać wojnę.

Po wyzwoleniu Hadda najpierw wyjechał do Fuldy, by po pewnym czasie ponownie wrócić do Wrocławia. W 1948 roku wraz z rodziną zdecydował się na emigrację do Izraela, gdzie znalazł zatrudnienie w firmie budowlanej w Tel Awiwie. Los nie oszczędzał go jednak i na emigracji – po śmierci żony oraz w obliczu trudnej sytuacji finansowej, w 1952 roku powrócił do Niemiec i osiadł we Frankfurcie nad Menem. Albert Hadda zmarł w 1975 roku. Został pochowany na cmentarzu żydowskim w Sztokholmie, gdzie mieszkała jedna z jego córek.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

mądry i oczytany 08.04.2026 16:39
Kilkunastu noblistów jest ze Śląska, więcej niż wszystkich polskich laureatów... Ale to przecież o niczym nie świadczy. Wspaniali ludzie.

Jacek 08.04.2026 13:51
Opolszczyzna nie chce mieć nic do czynienia z niemiecką kulturą jako obca. Wszystko co niemieckie musi być zapomniane i odrzucone jako potencjalnie szkodliwe. Przypominanie niemieckości szkodzi polskości naszych ziem.

Placek 08.04.2026 19:48
No to jedź do Polski.

tw 08.04.2026 12:11
kawał niemieckiej historii zalecam krzewić polskie dzije

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Elżbieta Treść komentarza: Wy się lepiej wypowiedzcie o bezpieczeństwie w mieście, szczególnie na Targowej, i rajdach młodych na hulajnogach gnających przez miasto albo przejście na Głubczyckiej koło Prokuratury, strach nogę postawić na przejściu wychodząc z parku!!! Tak rozpędzone auta jadą.Też wydarzenie, ślub bierze policjant,no wow. Data dodania komentarza: 18.07.2026, 19:10 Źródło komentarza: Policjant z Kędzierzyna-Koźla powiedział „tak”. Laura i Aleksander rozpoczęli wspólną drogę życia Autor komentarza: zcaK Treść komentarza: Ty Karcz gdzie ukończyleś studia ? W Kłodnicy czy Leśnicy bo ty taki inteligentny. Data dodania komentarza: 18.07.2026, 18:50 Źródło komentarza: Kozielska stadnina na ekranie. Kręcono tu znany serial, a konie zagrały w „Krzyżakach” Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: O brednie ? Nim głupcze nabazgrzesz te złośliwości sam sprawdź. Nawet podpisać się nie umiesz tylko za każdym razem chcesz brylować swą erudycją. Ale ci to jakoś nie wychodzi ... Data dodania komentarza: 18.07.2026, 18:26 Źródło komentarza: Kozielska stadnina na ekranie. Kręcono tu znany serial, a konie zagrały w „Krzyżakach” Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: Znowu szczują na ruskich a realnym zagrożeniem są ukraińcy którzy coraz częściej wobec Polaków są bezczelni, roszczeniowi. Prowokują kręcąc filmiki które następnie umieszczają w internecie zresztą zgodnie z wytycznymi ich ambasady na terenie Polski. Tylko jakoś o ich przestępczości w Polsce i wobec Polaków media nabierają wody w usta. To pytam się gdzie My żyjemy ? Czy to jeszcze Polska ? Data dodania komentarza: 18.07.2026, 18:21 Źródło komentarza: Sprawdzony zostanie system ostrzegania i alarmowania o zagrożeniu uderzeniami z powietrza Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: To się dopiero okaże. Bo jak na razie to za komisariatem policji w Koźlu dosyć często są nocne burdy pijackie. Data dodania komentarza: 18.07.2026, 18:14 Źródło komentarza: Ponad 20 kamer i nowe latarnie. Kozielskie Planty będą bezpieczniejsze i jaśniejsze. ZDJĘCIA Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: Bezpieczeństwo ruchu w mieście ? Pytam się jakie ? To czemu brak takiego rozwiązania na przejściach przy skrzyżowaniu Racławicka-Sądowa-Dunajewskiego czy 24Kwietnia-Roosevelta ? Duży ruch pojazdów a także pieszych... Data dodania komentarza: 18.07.2026, 18:13 Źródło komentarza: Miasto buduje dwa aktywne przejścia przy ŚDP „Promyczek”
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama