Reklama
sobota, 17 października 2026 03:05
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Ktoś „ozdobił” okolicę stosem odpadów. Sprawa trafiła na policję. ZDJĘCIA

W połowie drogi między firmą Kania w Pawłowiczkach a Karchowem ktoś postanowił „upiększyć” okolicę w sposób, który trudno nazwać inaczej niż skrajnym brakiem szacunku dla ludzi i miejsca, w którym żyjemy.
Ktoś „ozdobił” okolicę stosem odpadów. Sprawa trafiła na policję. ZDJĘCIA

Źródło: sołectwo Pawłowiczki

Przy drodze między firmą Kania w Pawłowiczkach a Karchowem ktoś wyrzucił ogromną ilość śmieci. Widać tam wszystko: worki po materiałach budowlanych, styropian, dywany, akcesoria gastronomiczne, a nawet dokumenty urzędowe. To nie jest coś, co można wrzucić do bagażnika osobówki. Ktoś musiał podjechać busem albo małą wywrotką i po prostu wysypać to przy drodze. Trudno zrozumieć, dlaczego wciąż zdarzają się takie sytuacje, skoro każdy – mieszkańcy i firmy – płaci za odbiór odpadów.

Osoba, która natrafiła na to dzikie wysypisko, postanowiła sprawdzić, co dokładnie zostało tam wyrzucone. Po przejrzeniu sterty okazało się, że wśród śmieci leżą faktury, dokumenty z ZUS-u, zgłoszenia ubezpieczeniowe i inne papiery z jednej działalności gospodarczej. Część z nich ma daty sprzed wielu lat, co może wskazywać, że ktoś opróżniał lokal podczas remontu. Dokumenty zostały zabezpieczone i przekazane policji.

Nie jest to pierwszy taki przypadek w gminie Pawłowiczki. Problem dzikich wysypisk wraca regularnie. W ubiegłym roku wzdłuż dróg od Ostrożnicy po sąsiednie miejscowości ktoś masowo wyrzucał butelki po napojach – było ich setki. W tym roku wzdłuż obwodnicy Pawłowiczek pojawiają się kartony po owocach. Teraz sytuacja jest jeszcze poważniejsza, bo podobne hałdy śmieci znaleziono również między Grudynią a Ucieszkowem oraz w okolicach Ostrożnicy, gdzie ktoś wrzucił big‑bagi z odpadami do wykopanej wcześniej dziury.

Wyrzucanie odpadów w miejscach do tego nieprzeznaczonych to brak poszanowania zasad współżycia społecznego, ale też wykroczenie, a czasem przestępstwo. Grozi za to grzywna do 5 tys. zł, obowiązek posprzątania terenu na własny koszt, a jeśli sprawca tego nie zrobi – gmina usuwa odpady i wystawia rachunek. Jeżeli wśród śmieci znajdują się materiały mogące szkodzić środowisku, w grę wchodzi odpowiedzialność karna, nawet do pięciu lat więzienia. Do tego dochodzą koszty transportu, utylizacji i cała procedura administracyjna.

Mieszkańcy mają już dość takich „niespodzianek”. Śmieci nie tylko szpecą okolicę, ale też obciążają wszystkich podatników. Miejmy nadzieję, że tym razem sprawa nie skończy się na sprzątaniu i rozłożeniu rąk. Dokumenty znalezione wśród odpadów to konkretny trop, a policja ma realną szansę ustalić, kto odpowiada za to nieodpowiedzialne zachowanie.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Łucja 10.04.2026 14:52
Teraz się zacznie wypisywanie co powinno się stać z tymi co to wyrzucili.

Rob 13.04.2026 05:50
A według Ciebie droga Łucji, co powinno się stać?

Knur z lasu. 13.04.2026 22:21
Ty Łucja, syp śmieci do kubła a nie do trawy.

Walu 10.04.2026 14:27
to jeśli się śmieciarz podpisał, to grupa speed może działać.

Ostatnie komentarze
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna