Debiut był możliwy dzięki decyzji KTS Gliwice, który kończy sezon i żegna się z najwyższą ligą. W takiej sytuacji działacze postanowili dać młodemu zawodnikowi szansę gry na poziomie, do którego w skali kraju dociera niewielu trenujących tenis stołowy. Kroker podkreślał w mediach społecznościowych, że to dla niego wyjątkowa okazja i zachęcał kibiców, by śledzili jego pierwszy występ w elicie.
Droga Krokera do najwyższej ligi zaczęła się w UKS Cisek, gdzie stawiał pierwsze kroki i otrzymał pierwszą licencję. Później trafił do KTS Kłodnica, a następnie do MMKS Kędzierzyn‑Koźle, w którym spędził dwa sezony. W rozgrywkach 2024/2025 przeniósł się do KTS Gliwice, gdzie gra w trzecim zespole, rywalizując na co dzień w śląskiej 3. lidze. Z każdym rokiem zdobywał doświadczenie, a jego ranking rósł wraz z liczbą rozegranych spotkań. W Gliwicach szybko stał się częścią szerokiej kadry, co ostatecznie otworzyło mu drogę do debiutu w najwyższej klasie rozgrywek.
Portal superliga.com informuje, że Krzysztof Kroker był 86. zawodnikiem, który pojawił się w tym sezonie na poziomie krajowej elity. To samo źródło przywołało trenera Jarosława Tomickiego, który zapowiadał, że nasz młody zawodnik dostanie szansę w meczu z mistrzami Polski, a kolejne spotkanie klub rozegra już podstawowym składem. Gliwicka drużyna, jedna z najstarszych w lidze, znacząco obniżyła średnią wieku właśnie dzięki wprowadzeniu juniora z Przewozu.
KTS Gliwice zamyka tabelę i po sezonie opuszcza najwyższą ligę. Ostatnie dwa mecze – 9 i 12 kwietnia – klub rozegrał u siebie. Jedyny triumf odniósł 6 marca 2025 roku, pokonując Dojlidy Białystok 3:2. W takim kontekście debiut zawodnika z naszego powiatu był nie tylko sportowym wyróżnieniem, ale też symbolicznym gestem wobec kogoś, kto od lat konsekwentnie pracuje na swój rozwój.
I choć Krzysztof przegrał swoje starcie z Patrykiem Lewandowskim 0:3 (a cały mecz zakończył się wynikiem 0:3), to sam fakt debiutu ma większe znaczenie niż rezultat jednego pojedynku. Dla 18‑latka z Przewozu to doświadczenie, które może zaprocentować w kolejnych sezonach, a dla lokalnych klubów – dowód, że praca u podstaw naprawdę potrafi wynieść zawodnika na najwyższy poziom.



















Napisz komentarz
Komentarze