Sprawę szczegółowo opisaliśmy tutaj:
Adwokat Karolina Ilczyszyn-Jankowska z Kancelarii Adwokackiej we Wrocławiu, reprezentująca dziecko i jego rodziców, w kwietniu ubiegłego roku złożyła obszerne zawiadomienie do Opolskiego Kuratorium Oświaty wraz z wnioskiem o interwencję. Mimo, że zawiadomienie zawierało szeroki materiał dowodowy, w tym nagrania, kuratorium nie wszczęło postępowania nadzorczego wobec szkoły. Decyzja ta budzi poważne wątpliwości, ponieważ działania ograniczono wyłącznie do postępowania dyscyplinarnego wobec nauczycielki, pomijając ocenę funkcjonowania samej placówki.
Wtórne traumatyzowanie dziecka
„Na terenie szkoły prowadzone były czynności wyjaśniające zdarzenie z dnia 7 marca 2025 r. z udziałem małoletniego Markusa Königa przez przedstawicieli szkoły: dyrektora placówki Elżbietę Dziudę-Kampę, zastępcę dyrektora Iwonę Wicher, prezesa stowarzyszenia Adriana Osieckiego, pedagoga oraz psychologa, w sposób naruszający prawa dziecka, wskutek którego doszło do wtórnego traumatyzowania małoletniego. Zaniechano odsunięcia nauczycielki od prowadzenia zajęć z uczniami klasy III, a w konsekwencji zmuszono małoletniego Markusa do zmiany szkoły” - wskazuje adwokat Karolina Ilczyszyn-Jankowska.
Rodzice chłopca do dziś mają poczucie niesprawiedliwości. To nie ich syn zawinił, a mimo to musiał opuścić szkołę i środowisko, z którym był związany. Nauczycielka natomiast nadal figuruje w wykazie kadry, a nawet została nagrodzona.
Brak kontroli mimo poważnych zarzutów
Na pytania naszej redakcji, wysłane 26 marca, kuratorium odpowiedziało dopiero 13 kwietnia, po ponagleniu. Z przekazanych informacji wynika, że nie analizowano działań dyrektora szkoły, nie analizowano działań pedagoga i psychologa, nie badano, czy szkoła zapewniła dziecku bezpieczeństwo po zdarzeniu oraz nie prowadzono postępowania nadzorczego wobec placówki. W odpowiedzi na pytanie, czy działania szkoły były prawidłowe, urząd wskazał jedynie: „Nie było prowadzone postępowanie nadzorcze”.
Tymczasem, jak wynika z materiałów, dziecko miało być wielokrotnie zmuszane do odtwarzania sytuacji przemocy, zarówno w klasie, jak i podczas spotkań z dorosłymi. Dochodziło do sytuacji, w których uczeń demonstrował uderzenie na osobach dorosłych a kadra pedagogiczna odtwarzała sceny przemocy na własnych głowach. Proponowano też wspólne odtworzenie zdarzenia przez nauczycielkę, która zastosowała przemoc i uderzone dziecko. Mimo tak poważnych zarzutów kuratorium nie zbadało tych działań.
Wątek kontaktów dyrektorki w kuratorium
Szczególne wątpliwości budzi także wątek kontaktu dyrektorki z kuratorium. Podczas spotkania z rodzicami Elżbieta Dziuda-Kampa mówiła: „Nawet jak w kuratorium rozmawiałam, to powiedziałam jedną rzecz: proszę ostrożnie podejmować kroki. To nie jest czyn taki, od którego należy od razu nauczyciela odsunąć”.
Wypowiedź ta może sugerować, że już na wczesnym etapie sprawy szkoła miała przekonanie, iż wobec nauczycielki należy stosować raczej ostrożność i wsparcie niż zdecydowane działania chroniące dziecko. Kuratorium wyjaśniło, że 20 marca 2025 roku dyrektor szkoły zawiadomiła Rzecznika Dyscyplinarnego dla Nauczycieli. Następnie kurator polecił wszczęcie postępowania wyjaśniającego. W praktyce oznaczało to zakwalifikowanie sprawy wyłącznie jako deliktu dyscyplinarnego nauczycielki.
„Decyzją tut. organu sprawa została zakwalifikowana w ramach deliktu dyscyplinarnego i na tę okoliczność Kurator polecił wszczęcie postępowania wyjaśniającego Rzecznikowi Dyscyplinarnemu” - czytamy w odpowiedzi. Jednocześnie kuratorium poinformowało, że nie planuje przeprowadzenia kontroli, choć przyznało, że nawet po roku od zdarzenia kontrola doraźna jest możliwa.
„Nie ma drogi dwóch postępowań”
W rozmowie telefonicznej przedstawicielka kuratorium tłumaczyła: „Jeżeli do kuratorium wpływa wniosek, to trafia albo do trybu skargowego, albo do rzecznika dyscyplinarnego. W tej sprawie poszło do rzecznika”.
Na pytanie o brak kontroli wobec szkoły odpowiedziała: „Nie ma takiej drogi, żeby sprawa szła dwoma torami. Nie ma potrzeby powielania postępowania”. Jednak z oficjalnej odpowiedzi wynika coś więcej. Nie tylko nie wszczęto trybu skargowego, ale także nie przeprowadzono żadnej analizy działań szkoły jako instytucji.
Komisja Dyscyplinarna 20 sierpnia 2025 roku orzekła wobec nauczycielki karę nagany. Zarzucono jej naruszenie godności zawodu i obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa uczniom. Orzeczenie nie jest prawomocne, ponieważ złożono odwołanie. Jednocześnie nauczycielka nie została zawieszona i nadal pracuje w szkole.
Kuratorium wskazało, że brak odpowiedzi na pismo z kwietnia 2025 roku wynikał z faktu, że korespondencję prowadził rzecznik dyscyplinarny.
Problem w tym, że zawiadomienie dotyczyło znacznie szerszego zakresu niż tylko odpowiedzialność nauczycielki za sam akt uderzenia. Chodziło również o działania podjęte przez szkołę po incydencie, sposób traktowania dziecka, wtórną traumatyzację, brak odsunięcia nauczycielki oraz procedury bezpieczeństwa. Tych kwestii, jak przyznało kuratorium, nie analizowano.
Sprawa nadal budzi pytania
Po ponad roku wiadomo jedno. Przeprowadzono postępowanie wobec nauczycielki, ale nie zbadano, jak na przemoc wobec dziecka zareagowała szkoła jako instytucja. Oceniono działanie jednej osoby, ale nie przeanalizowano odpowiedzialności całej placówki.
W tej sprawie skierowaliśmy kolejne pytania do Kuratorium Oświaty w Opolu. Pytania w sprawie działań podjętych przez kuratorium i kadrę zarządzającą szkołą w Mechnicy skierowaliśmy również do Ministra Edukacji. Czekamy na odpowiedzi. Do sprawy wrócimy.



















Napisz komentarz
Komentarze