Są na nim ślady kul karabinowych, ślady po wybuchu granatu oraz uszkodzenia mechaniczne, które można zobaczyć na cegłach i kamieniu z piaskowca. Największe uszkodzenia widać na dzwonnicy, na której znajdowała się kilkumetrowa wyrwa, którą dziś można zidentyfikować po innym kolorze cegieł. W kilku publikacjach jak również prywatnych wspomnieniach przeczytałem o wydarzeniach, które dotyczą budynku kościoła. Wydaje się że relacje te w pewnych kwestiach wzajemnie się wykluczają, jednak należy wziąć pod uwagę opcję, że historie te w jakiś sposób mogą się ze sobą łączyć.
W pierwszej z nich mieszkaniec Sławięcic, pan „B.”, były powstaniec śląski, opisuje wkroczenie Armii Radzieckiej do Sławięcic w 1945 roku. Pisze on o wieży kościoła, w której miał znajdować się niemiecki strzelec wyborowy lub obserwator, którego dwoma strzałami z armaty miał zneutralizować radziecki czołg znajdujący się na wzgórzu za cmentarzem. Pierwszy strzał miał trafić w wieżę i uszkodzić więźbę dachową, a drugi właśnie w dzwonnicę kościoła.
Z opowieści innych mieszkańców Sławięcic usłyszałem, że uszkodzenia powstały na skutek wysadzenia mostu przez powstańców w 1921 roku. Z informacji, które przeczytałem w publikacji Zyty Zarzyckiej wynika, że powstańcy wysadzili na terenie Sławięcic 04.06.1921 dwa mosty z czterech istniejących w tamtym czasie. Na pewno został wysadzony most na rzece Kłodnicy i jest to uwiecznione na zdjęciach, więc tu mamy pewność. Jest to most, który znajduje się obok szkoły podstawowej. Pozostały trzy mosty, z których jeden znajdował się na ówczesnym Kanale Kłodnickim (w miejscu dzisiejszego mostu na Kanale Gliwickim na ulicy Sławięcickiej ), drugi również na Kanale Kłodnickim, który istniał w miejscu dzisiejszego mostu na ulicy Wróblewskiego oraz most na Młynówce, tuż obok kościoła i to właśnie elementy tego mostu miały uszkodzić budynek kościoła. Podobno informacje o przebiegu tych zdarzeń znajdują się w kronice parafialnej, lecz niestety nie było mi dane do niej dotrzeć - wyjaśnia Sławomir Wilkowski z kanału historycznego Bunker King.
Zyta Zarzycka w swojej książce pod tytułem „Polskie działania specjalne na Górnym Śląsku 1919-1921” opisuje akcję grupy destrukcyjnej „Wawelberga” na terenie Sławięcic:
Dowodzili nią kpt. Puszczyński i dowódca podgrupy destrukcyjnej „Wschód" por. Damięcki („Damian"). Oprócz oddziału pchor. Sibery w akcji uczestniczył też oddział pchor. Tadeusza Meissnera, który wysadził dwa mosty na szosie Kędzierzyn - Sławięcice. Na jednym z nich w chwili wybuchu znajdowała się niemiecka piechota. Dodatkowym celem akcji miało być zastraszenie przeciwnika, przy jednoczesnym podniesieniu morale wyczerpanych walką i przeżywających kryzys oddziałów I dywizji powstańczej.
Sygnałem do rozpoczęcia akcji miało być wysadzenie mostu, przy którym znajdował się kpt. Puszczyński („Wawelberg").
W cytowanym wielokrotnie na stronach niniejszej pracy studium płk. dypl. Puszczyński wspomina ten fakt następująco: ...Wydałem rozkaz zwiększenia ładunków w podminowanych obiektach. Mimo bowiem, że z punktu widzenia taktyki saperskiej przygotowania wykonane były poprawnie, zależało mi na tym, aby siła wybuchu wywarła jak największe wrażenie na nieprzyjacielu. Poleciłem zatem zwiększyć ładunki wybuchowe parokrotnie i wykonać to za wszelką cenę. Rozległa się detonacja potwornej siły. Nie przewidzieliśmy jednej tylko okoliczności, nie spotykanej dotąd w naszej praktyce destrukcyjnej.
Otóż zarówno ulice Sławięcic, jak i nawierzchnie mostów wybrukowane były olbrzymimi brukowcami, tzw. kocimi łbami. Wyrzucone siłą olbrzymiego wybuchu na kilkaset metrów w górę, spadały na ogłuszonych ludzi istnym gradem morderczych pocisków. Przez kilkanaście minut słyszeliśmy detonacje następnych wybuchów. Z zadartymi głowami leżeliśmy na ziemi, obserwując, jak na miasto spada lawina olbrzymich kamieni”.
Akcja została przeprowadzona bez strat w ludziach. Oddział kpt. Puszczyńskiego opuścił miasteczko 4 czerwca, pod ogniem niemieckich dywersantów ukrytych w miejscowych domach, jako ostatni oddział powstańczy.
Ciekawy tekst udało się też znaleźć Sławomirowi Wilkowskiemu w publikacji Karola Joncy, który opisuje te wydarzenia następującymi słowami:
21 czerwca 1921 r. sławięcicki naczelnik gminy informował landrata w Koźlu o znacznych stratach materialnych powstałych w czasie powstania. Zniszczone zostały m. in. trzy mosty na rzece Kłodnicy i Młynówce, wysadzone przez wycofujące się oddziały powstańcze. Straty ponieśli również mieszkańcy Małej Wsi narażonej na obstrzał artyleryjski. Sławięcicki proboszcz Geschoeser zgłosił szkody powstałe w kościele w związku z wysadzeniem mostów na rzece. Nieznaczne szkody wyrządził pocisk artyleryjski, który przebił mur kościoła, lecz nie eksplodował.
















Napisz komentarz
Komentarze