wtorek, 21 lipca 2026 21:16
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
W Dziergowicach woda spada, ale nie zostaje

Gdy ziemia traci pamięć o wodzie. Problem suszy w rolnictwie

W Dziergowicach susza nie zaczyna się latem – ona trwa cały rok. Woda spada, ale nie zostaje, a gleba przesycha szybciej, niż rolnicy zdążą zareagować. Jacek Krzywniak, gospodarujący na najbardziej wrażliwych na przesuszenie terenach gminy Bierawa, mówi wprost: „Jesteśmy cztery miesiące w plecy z opadami”, a deszcze nawalne „spływają jak po betonie”. Z gospodarzem spotykamy się tuż przed falą upałów, która pobije historyczne rekordy temperatury w Polsce. On już wtedy widzi, że gleba „nie ma czym oddychać”, ale mimo narastającej suszy potrafi utrzymać swoje pola w dobrej kondycji – dzięki wiedzy, doświadczeniu i konsekwentnemu budowaniu próchnicy oraz życia glebowego.
Gdy ziemia traci pamięć o wodzie. Problem suszy w rolnictwie
Z Jackiem Krzywniakiem spotykamy się tuż przed upałami, które pobiją historyczne rekordy. Gospodarz tłumaczy, że w Dziergowicach o wodę walczy się nie w czasie burzy, lecz w każdym dniu między opadami

Autor: W

Jacek Krzywniak gospodaruje w Dziergowicach, na terenach, gdzie gleby są lekkie, piaszczyste, podatne na przesuszanie szybciej niż w jakiejkolwiek innej części gminy Bierawa. To obszar, który od lat uchodzi za jeden z najbardziej wrażliwych na suszę w całym powiecie kędzierzyńsko-kozielskim. Woda wsiąka tu błyskawicznie, ale równie szybko znika. Wierzchnia warstwa gleby traci wilgoć w ciągu kilku dni bez opadów, a intensywne ulewy nie poprawiają sytuacji – spływają po powierzchni, zamiast zasilać głębsze warstwy.

Pan Jacek zna ten teren od dziecka. Dorastał w gospodarstwie, które jego rodzice odbudowywali po latach zaniedbań, przywracając stawy rybne, regenerując ziemię, próbując zatrzymać wodę w krajobrazie. Dziś prowadzi gospodarstwo regeneratywne, w którym próchnica, okrywa roślinna i życie glebowe są nie dodatkiem, lecz fundamentem przetrwania.

- Susza jest od kilku lat. Ciągniemy na stały niedobór opadów i ta susza w głębokich warstwach tylko się pogłębia - w jego głosie nie ma zaskoczenia, raczej zmęczenie powtarzalnością zjawiska. Dziergowice nie mają okresów „normalnych”, w których gleba mogłaby się odbudować. Każdy rok zaczyna się od niedoboru i kończy na niedoborze.

Krzywniak opowiada o danych ze swojej stacji meteorologicznej. Od początku roku do 1 maja spadło zaledwie 37 milimetrów opadów. - To był najtrudniejszy okres, sucha zima i sucha wiosna - podkreśla. Od maja do końca czerwca spadło około 130 milimetrów, ale to wciąż nie wystarcza, by nadrobić straty. - Jesteśmy jakieś cztery miesiące w plecy, jeśli chodzi o bilans opadów - dodaje. W jego ocenie nadchodzące upały, sięgające nawet 40 stopni, tylko przyspieszą ubytek wody z gleby. - Stres cieplny działa na rośliny dużo gorzej niż na ludzi. Łan potrafi się ugotować - wyjaśnia. Wystarczy, że temperatura wewnątrz łanu zboża przekroczy 41-42 stopnie, a procesy fizjologiczne przestają działać.

Susza jako stan permanentny

Rozmówca zwraca uwagę, że pamięć o dawnych warunkach pogodowych jest krótka. - Ludzie idealizują przeszłość - mówi. Wspomina zimy z końca lat 80. i początku 90. XX wieku, które zapamiętał jako śnieżne i stabilne. Dziś takie sezony zdarzają się rzadko. Jednocześnie podkreśla, że zmiany klimatu mają charakter cykliczny. - Jesteśmy na końcu małej epoki lodowcowej, klimat się ociepla - tłumaczy. W jego ocenie w historii były okresy zarówno skrajnie zimne, jak i skrajnie ciepłe, a obecne zjawiska wpisują się w długoterminowe procesy geologiczne. Mimo to uważa, że działalność człowieka ma wpływ na klimat, choć nieporównywalnie mniejszy niż naturalne źródła emisji. - Nie jesteśmy w stanie podgrzać atmosfery tak, jak robi to natura - stwierdza.

W Dziergowicach widać także spadek poziomu wód gruntowych. - Zamiast odzyskiwać wodę z ujęć, wywozimy ją do oczyszczalni i do Odry - podkreśla. W jego ocenie problemem jest również kopalnia w Kotlarni, która od lat pompuje wodę, zaburzając lokalny bilans. - To ma duży wpływ na gospodarkę wód gruntowych - dodaje. Wspomina, że w przeszłości systemy melioracyjne pozwalały regulować poziom wody, zatrzymywać ją w okresach suszy i odprowadzać w czasie nadmiaru. - Kiedyś były zastawki, można było spiętrzać wodę - wspomina. - Dziś ta infrastruktura jest zniszczona, a jej brak pogłębia problem. Dawne niemieckie systemy gospodarki wodnej, oparte na ceramicznych drenach i regulowanych ciekach, działały jak lokalne magazyny wody. Po latach zaniedbań zostały tylko fragmenty, które nie pełnią już swojej funkcji - dodaje.

Gospodarz z Dziergowic obserwuje także zmiany w charakterze opadów. - Jeżeli przez ileś miesięcy nie ma deszczu, ziemia robi się przesuszona - tłumaczy. W jego ocenie gleba zachowuje się jak sucha gąbka: jeśli jest całkowicie wysuszona, nie przyjmie wody. - Takie nawałnice, gdzie jednorazowo spada 30-40 litrów, spływają. Nie są w stanie użyźnić gleby - mówi. W Dziergowicach woda nie ma czasu, by wsiąknąć. Spływa rowami melioracyjnymi, które zamiast zatrzymywać wodę, odprowadzają ją w stronę Odry. - To jest proces bardzo szybkiego spływania. Gleba nie ma struktury, która pozwalałaby zatrzymać wodę choć na chwilę - podkreśla.

To klasyczny przykład erozji wietrznej – ziemia traci najcenniejszą warstwę próchniczną, a pole zaczyna dosłownie „uciekać” w powietrze
Archiwum prywatne

Woda, która nie wsiąka

W ocenie Krzywniaka to właśnie brak próchnicy i życia glebowego decyduje o tym, czy woda zostanie choć na chwilę. Gleba pozbawiona materii organicznej tworzy zwartą strukturę, która nie pozwala wodzie wsiąkać głębiej.

Dlatego od lat buduje próchnicę i retencję glebową. Gdy zaczynał, analizy pokazywały 2-2,5 procent próchnicy. - Dziś mam 5-6 procent - zaznacza. To różnica, która decyduje o tym, czy roślina ma kilka dodatkowych dni na doczekanie deszczu. Jak zaznacza, próchnica poprawia właściwości wodno-powietrzne gleby, rozluźnia strukturę i ogranicza powstawanie dużych brył, które trudno namoczyć. Materia organiczna wraca do gleby w postaci słomy, obornika i kompostów. - Nie da się tego generować sztucznie - podkreśla. W gospodarstwie stosuje także międzyplony, które osłaniają glebę i ograniczają erozję. Każda roślina, która rośnie, spowalnia spływ wody i w odpowiednim momencie wraca do gleby jako źródło próchnicy. To gra warta świeczki. Międzyplony działają jak naturalna bariera, która zatrzymuje wodę na polu, nawet podczas intensywnych opadów.

Drugim filarem retencji są dżdżownice. Rolnik mówi o nich jak o inżynierach glebowych. - Widać, że jest ich więcej - zaznacza. - Drążą kanaliki, które szybciej nawilżają profil glebowy i poprawiają wymianę gazową. Ich agregaty działają jak naturalny nawóz, bo zwierzęta te przetwarzają wielokrotnie więcej materii niż pobierają - wyjaśnia pan Jacek. Po intensywnych opadach na polach pojawiają się mewy, które żerują na dżdżownicach wychodzących z gleby. - One wiedzą, gdzie szukać białka - mówi. W jego ocenie spadek liczebności dżdżownic realnie przekłada się na szybsze przesychanie pól, bo gleba traci strukturę, która pozwala wodzie wsiąkać głębiej. W gospodarstwie stosuje także metodę „gaci”, polegającą na zakopaniu bawełnianej tkaniny i sprawdzeniu, jak szybko zostanie rozłożona przez życie glebowe. - Poza szwami nie powinno nic z nich zostać - mówi. To prosty test, który pokazuje, czy gleba żyje, czy jest martwa.

Rolnictwo regeneratywne jako jedyna obrona

Rolnik z Dziergowic od lat prowadzi gospodarstwo bezorkowe. W jego ocenie brak orki poprawił próchnicę w wyższych warstwach, ale nie jest rozwiązaniem idealnym. Przy zmiennych warunkach może dochodzić do zagęszczenia głębszych partii gleby, dlatego czasem potrzebne jest głęboszowanie. Bezorkowość stawia też nowe wyzwania, jak większa presja chwastów. - Orka wybacza błędy. Bezorkowość wymaga ciągłej nauki - tłumaczy. Uważa, że nie ma jednej metody, która działa zawsze. Uprawa uproszczona ogranicza erozję, szczególnie po deszczach nawalnych, które najczęściej uderzają w sierpniu. - W latach suchych orka potrafi wyciągnąć wilgoć z gleby, a nadmierne rozdrobnienie powoduje zamulanie i wypłukiwanie. Uprawa bezorkowa zostawia większe agregaty glebowe, które są bardziej odporne na spływ i wiatr - zauważa Krzywniak.

Niemniej ważną rolę odgrywają w jego gospodarstwie stawy rybne, odbudowane przez jego rodziców w latach 90. - Widać bardzo pozytywną zmianę na mikroklimat - mówi. - Lustrzane powierzchnie wody zwiększają wilgotność powietrza, sprzyjają powstawaniu rosy i mgły. Noce są cieplejsze, a dni delikatnie chłodniejsze - precyzuje. Opowiada, że rośliny i zwierzęta lepiej radzą sobie w pobliżu wody, bo lokalny mikroklimat łagodzi skutki upałów. I choć nie ma porównania z czasem sprzed powstania stawów, to obserwacje z ostatnich dwóch dekad pokazują, że retencja wodna w krajobrazie działa. Dlatego stawy pełnią funkcję nie tylko produkcyjną, ale także klimatyczną, wpływając na lokalne warunki w sposób zauważalny.

Rozmówca uważa, że wielu rolników w regionie wciąż nie ma świadomości, jak bardzo struktura gleby decyduje o tym, jak długo pole trzyma wodę. - Widać uprawę rabunkową - stwierdza. - Rolnicy wywożą wszystko z pola, nie oddając materii organicznej, która powinna wrócić do gleby - dodaje. Zwraca też uwagę na inny problem – brak badań glebowych. - Badanie kosztuje kilkadziesiąt złotych za próbkę. Mimo to wielu rolników sypie nawozy sztuczne bez wiedzy o stanie gleby - podkreśla. Jest przekonany, że retencja glebowa to praca na lata. Wapnowanie daje efekty po roku albo po czterech. Kompost i obornik po dwóch, trzech sezonach. Międzyplony po kilku latach. - Tu nie da się na szybko. To są dekady. Rolnictwo regeneratywne wymaga cierpliwości, konsekwencji i zrozumienia procesów zachodzących w glebie. Produkcja rolna jest rozciągnięta w swojej cykliczności - tłumaczy. Każda zmiana potrzebuje czasu, by przynieść efekty.

Przejmuj się tym, na co masz wpływ

Na koniec mówi o swojej filozofii. - Przejmuj się tym, na co masz wpływ - podkreśla. Jest świadomy, że nie ma wpływu na przebieg pogody, ale może minimalizować skutki suszy poprzez odpowiednie terminy siewu, nawożenie, obserwację prognoz i unikanie stresowania roślin w okresach bez opadów. - Trzeba korzystać z tego, co jest. Co nam natura da. Rolnictwo wymaga elastyczności i dostosowania się do warunków, które zmieniają się z roku na rok. Jeżeli widzę, że w prognozie nie ma zapowiedzi opadów, nie wyjeżdżam z nawozami - zaznacza. Jak dodaje, każdy błąd w czasie suszy może pogorszyć sytuację roślin, dlatego decyzje trzeba podejmować ostrożnie.

W Dziergowicach woda spada, ale nie zostaje. Susza trwa, nawet gdy pada. Gleby lekkie przegrywają z upałem szybciej niż inne, a jedyną realną retencją jest gleba, która potrafi zatrzymać wodę choć na chwilę. Jacek Krzywniak próbuje ją odbudować, ponieważ wie, że w przyszłości może nie chodzić o plon, tylko o przetrwanie.

Choć to skrajny przypadek zaledwie na jednym z pól gospodarza, pokazuje, jak silna erozja wietrzna zaczyna „zabierać” glebę nawet poza pole – ziemia traci spójność i rozpada się przy każdym przejeździe
Archiwum prywatne

Materiał powstał w ramach projektu Stowarzyszenia Gazet Lokalnych


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Koźlanin 21.07.2026 18:26
Czemu nie jest budowany zbiorniki p-poż ,retencyjny w Kotlarni. Czemu także nie wykorzystują zbiornika Dziergowice ?

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Yuras Treść komentarza: Cudowny człowiek ,ulubiony profesor,pięknie skrzypił na skrzypkach ... Data dodania komentarza: 21.07.2026, 19:56 Źródło komentarza: Nie żyje Jerzy Siodlaczek. Wieloletni nauczyciel II LO w Kędzierzynie-Koźlu Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: Ilu na jak długo oraz na jakich warunkach zostali przyjęci owi pracownicy? Data dodania komentarza: 21.07.2026, 18:27 Źródło komentarza: Rośnie zatrudnienie w Eko-Oknach w Kędzierzynie-Koźlu. Firma poszukuje kolejnych pracowników Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: Czemu nie jest budowany zbiorniki p-poż ,retencyjny w Kotlarni. Czemu także nie wykorzystują zbiornika Dziergowice ? Data dodania komentarza: 21.07.2026, 18:26 Źródło komentarza: Gdy ziemia traci pamięć o wodzie. Problem suszy w rolnictwie Autor komentarza: :D Treść komentarza: Grzesiu lizusie gratulujesz swoim a bydło to wy często robicie wobec ludzi. Data dodania komentarza: 21.07.2026, 18:21 Źródło komentarza: Policjant z Kędzierzyna-Koźla powiedział „tak”. Laura i Aleksander rozpoczęli wspólną drogę życia Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: Mam pytanie : co oprócz gadania i posilania się na koszt mieszkańców zrobiła owa rada na rzecz osiedla Stare Miasto ? Proszę tu o konkretne merytoryczne odpowiedzi a nie jakieś złośliwe idiotyzmy. Data dodania komentarza: 21.07.2026, 18:14 Źródło komentarza: Dwa wakaty na Starym Mieście. Będą wybory uzupełniające Autor komentarza: Malgosia Treść komentarza: RIP, Profesorze... Data dodania komentarza: 21.07.2026, 17:35 Źródło komentarza: Nie żyje Jerzy Siodlaczek. Wieloletni nauczyciel II LO w Kędzierzynie-Koźlu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna