Reklama
sobota, 7 listopada 2026 19:40
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Płacił przez lata, potem dopłacił 30 tys. zł do ZUS. Spór o pracę na Słowacji trafił do prokuratury

Przez kilka lat mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla regularnie wpłacał pieniądze przedsiębiorcy, któremu - jak mówi - całkowicie zaufał. Był przekonany, że dzięki zagranicznemu zatrudnieniu na Słowacji będzie podlegał ubezpieczeniom społecznym i zabezpieczy sobie przyszłe świadczenia. Problemy pojawiły się, gdy przyszła pora przejścia na emeryturę.
Płacił przez lata, potem dopłacił 30 tys. zł do ZUS. Spór o pracę na Słowacji trafił do prokuratury

Mężczyzna od lat prowadzi w powiecie kędzierzyńsko-kozielskim jednoosobową działalność gospodarczą. Twierdzi, że aby uregulować swoją sytuację w ZUS, musiał wyłożyć z własnej kieszeni około 30 tys. zł. Przedsiębiorca stanowczo odrzuca jego zarzuty. Sprawa trafiła do prokuratury.

Na prośbę obu stron nie publikujemy ich prawdziwych danych osobowych. 75-letni mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla będzie występował w naszym materiale jako Marek, a przedsiębiorca jako Damian.

Pan Marek zgłosił się do naszej redakcji z obszerną dokumentacją spraw ciągnących się od kilkunastu lat. Przyniósł umowy, pokwitowania wpłat, korespondencję, pisma ZUS, dokumenty zagranicznych instytucji ubezpieczeniowych oraz orzeczenia słowackich sądów. Dziś twierdzi, że został wykorzystany. Wtedy – jak mówi – niczego nie podejrzewał. - Wierzyłem mu jak Panu Bogu - przyznaje.

Miało być taniej niż w polskim ZUS

Współpraca miała rozpocząć się około 2012 roku. Z zachowanych przez pana Marka dokumentów wynika, że początkowo wpłacał około 400 zł miesięcznie. W 2014 roku na pokwitowaniach pojawia się 575 zł, a dwa lata później 600 zł. Dokumenty potwierdzają regularne przekazywanie pieniędzy.

Według pana Marka cały mechanizm miał pozwolić na ograniczenie wysokich kosztów polskiego ZUS dzięki zatrudnieniu za granicą. - Płaciło się wtedy wysokie składki. U pana Damiana miały być mniejsze. Tłumaczył, że prawnie wszystko jest OK - opowiada senior.

Mężczyzna przyznaje, że zaufał przedsiębiorcy na tyle, iż nie kontrolował szczegółowo kolejnych działań. Część dokumentów dostawał do podpisu, inne przekazywał Damianowi, który - według jego relacji - przygotowywał odpowiedzi i zajmował się kontaktami z instytucjami. Problemy miały ujawnić się dopiero przy przechodzeniu na emeryturę.

- Miesiąc nie mam emerytury, drugi. Później dostałem informację z ZUS, że składki nie są uzupełnione - wspomina.

Musiałem wpłacić 30 tys. zł

Pan Marek twierdzi, że aby uzyskać świadczenie emerytalne, musiał wpłacić do polskiego systemu około 30 tys. zł. Uważa, że gdyby wcześniejsze rozwiązanie działało tak, jak je przedstawiano, nie musiałby wykładać tych pieniędzy z własnej kieszeni. Dlatego dziś tej kwoty domaga się od przedsiębiorcy. Pokazał nam korespondencję, jaką obaj mężczyźni wymienili na początku września 2026 roku, jeszcze przed złożeniem zawiadomienia do prokuratury. Marek wielokrotnie próbował się dodzwonić do Damiana. W końcu przedsiębiorca odpisał:

- Panie Marku. Jaki cel Panu przyświeca w wydzwanianiu i w jakim stopniu ten cel Pan już zrealizował? Ja na pewno ani nie zadzwonię, ani nie oddzwonię, ponieważ ja tak nie pracuję. (...) Proszę nie dzwonić, bo Pana zablokuję.

Kiedy Marek napisał, że otrzymał pismo z sądu i potrzebuje pomocy, otrzymał odpowiedź: - Ostatnia moja uwaga: albo merytorycznie, albo wcale. I żadnych spraw mandatowych czy emerytalnych. Nie moja bajka.

Wtedy senior napisał wprost: - Obiecał pan odzyskanie moich pieniędzy, to 30 tys. zł. (...) To pański pomysł, dlatego były te pisma pisane przez pana do sądu. Przedsiębiorca nie uznał roszczenia. Odpisał, że jeśli klient ma zastrzeżenia, powinien zmienić „adwokata”, i zapowiedział jego zablokowanie.

Nie ma takiej opcji

O pieniądze zapytaliśmy również pana Damiana. Czy zamierza oddać byłemu klientowi około 30 tys. zł?

- Nie ma takiej opcji - odpowiedział. Według przedsiębiorcy Marek błędnie interpretuje cel swoich wcześniejszych wpłat.

- On chyba nie wie, za co płacił. Gdzie ma napisane, że płacił za przyszłą emeryturę? Niech pokaże papier - mówił.

Damian przekonuje, że pieniądze były opłatami za konkretne usługi wskazane na fakturach, a nie składkami gwarantującymi świadczenie emerytalne. W przekazanych nam dokumentach rzeczywiście pojawiają się m.in. usługi związane ze szkoleniami i kursami językowymi. Marek twierdzi jednak, że traktował je jako element większego systemu, którego celem miało być zagraniczne ubezpieczenie i niższe koszty prowadzenia działalności. Co więcej, przedsiębiorca twierdzi, że wcześniej nie wiedział, iż Marek wpłacił około 30 tys. zł do polskiego ZUS. Gdy mu o tym powiedzieliśmy, odpowiedział:

- Jeżeli zapłacił, to dał się nabić w butelkę. Jego zdaniem procedura związana ze słowackim ubezpieczeniem powinna przebiegać inaczej, a klient nie powinien był samodzielnie regulować takich należności.

Praca czy tylko pozory pracy?

Pan Marek mówi dziś wprost, że jego zdaniem zagraniczne zatrudnienie nie miało charakteru normalnej, rzeczywistej pracy. Opisuje wyjazdy, podczas których uczestnicy mieli odwiedzać firmy, restauracje i inne miejsca, zbierać pieczątki oraz nazwy przedsiębiorstw, a następnie przekazywać dokumentację.

- Jechaliśmy, zbieraliśmy pieczątki, nazwy restauracji, biur czy innych miejsc i to się później dostarczało. Miało być uzasadnienie, że praca była wykonywana - relacjonuje. Pan Damian zdecydowanie odrzuca taki opis.

- Żadnej fikcji. Nie było żadnej fikcji - powiedział naszej redakcji. Twierdzi, że posiada ogromne archiwum dowodów faktycznej pracy. - Mamy osiem metrów sześciennych dokumentacji. Raporty z wykonanej pracy, karty meldunkowe z hoteli, faktury za hotele, faktury za środki transportu, karty przewozowe - wyliczał.

Według niego te materiały pokazują, że ludzie rzeczywiście wyjeżdżali na Słowację i wykonywali powierzone im zadania.

Były współpracownik: sprawa nie jest zero-jedynkowa

Udało nam się również skontaktować z osobą, która przez kilka lat współpracowała z przedsiębiorcą. Rozmówca nie ukrywa, że ich relacje zakończyły się w złej atmosferze i twierdzi, że sam stracił na tej współpracy niemałe pieniądze.

Jednocześnie jego opis wydarzeń nie jest jednoznaczny. Potwierdził, że cały system służył osobom chcącym „zoptymalizować koszty ZUS-u”. Potwierdził również organizowanie wyjazdów zagranicznych, tworzenie raportów i dokumentacji związanej z pracą. Zastrzega jednak, że uczestnicy rzeczywiście jeździli na Słowację, a cała sprawa jest bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. - Sprawa nie jest taka zero-jedynkowa. Jest bardzo skomplikowana - mówi. Według niego przedsiębiorca miał już w przeszłości podobne spory i część z nich kończyła się dla niego korzystnie.

System obejmował dziesiątki osób

Z rozmów wynika też, że nie była to działalność dotycząca jednej czy dwóch osób. Sam przedsiębiorca mówił nam o siedmiu spółkach, ośmiu latach działalności i setkach osób, które przewinęły się przez różne przedsięwzięcia. Obecnie grupa, która wspólnie walczy o uznanie zagranicznych okresów ubezpieczenia, ma liczyć około 20 osób. Wcześniej - według Damiana - było ich około 80. Przedsiębiorca twierdzi również, że część osób już otrzymuje emerytury ze Słowacji, w niektórych przypadkach z wieloletnim wyrównaniem. Dla niego ma to być argument przeciwko tezie, że cały system był fikcją.

Dokumenty przekazane redakcji pokazują, że sprawa wykracza daleko poza osobisty konflikt Marka z Damianem. W materiałach znajdują się orzeczenia słowackich sądów, w tym Sądu Najwyższego Republiki Słowackiej, dotyczące właściwego ustawodawstwa ubezpieczeniowego, podlegania zagranicznym ubezpieczeniom oraz działań słowackich instytucji. Jedno z orzeczeń z 2019 roku uchylało wcześniejszy wyrok sądu w Trnawie i kierowało sprawę do ponownego rozpoznania. Nie oznaczało to rozstrzygnięcia obecnego sporu o pieniądze ani stwierdzenia odpowiedzialności karnej którejkolwiek ze stron. Pokazuje jednak, jak długo i na ilu poziomach toczyły się postępowania. Sam przedsiębiorca mówi, że z instytucjami ubezpieczeniowymi walczy już 13 lat.

Osobisty konflikt

Wieloletnia współpraca Marka i Damiana zakończyła się ostrym konfliktem. Przedsiębiorca sam przyznał w rozmowie z nami:

- Doszło do takiej scysji SMS-owej, więc ja się na niego obraziłem. Tłumaczył, że klient - jego zdaniem - ocenił jego działania jeszcze przed zakończeniem wszystkich postępowań. - Jeżeli on mnie ocenia w połowie drogi, to niech sobie szuka adwokata - mówił. I dodał: - Niech sobie teraz kombinuje na własną rękę.

Marek odbiera tę sytuację zupełnie inaczej. Mówi, że przez lata ufał przedsiębiorcy, regularnie płacił i powierzał mu prowadzenie spraw dotyczących ubezpieczenia. Dlatego szczególnie dotknęło go to, że kiedy pojawiły się poważne problemy, współpraca została zerwana.

Marek twierdzi, że zna kolejne osoby gotowe potwierdzić, iż zagraniczna praca miała charakter jedynie pozorny.

Przedsiębiorca się tego nie obawia. - Jest grupa, która zezna inaczej. Myśmy jeździli, wykonywaliśmy pracę – odpowiada.

Zapowiada, że jest gotowy na konfrontację z byłymi pracownikami. - Nie mam nic przeciwko temu. Oczywiście jestem gotowy na konfrontację - mówi. Jego zdaniem to nie pracownik może samodzielnie przesądzić, że zatrudnienie było fikcyjne. Marek uważa odwrotnie – twierdzi, że osoby uczestniczące w systemie najlepiej wiedzą, jaki rzeczywiście był cel wyjazdów i wykonywanych czynności.

Zawiadomienie do prokuratury

W internecie od kilku lat można znaleźć również krytyczne komentarze osób przedstawiających się jako byli pracownicy lub klienci przedsiębiorcy. Część z nich opisuje problemy z ZUS, zadłużeniem oraz rozliczeniami. Są to jednak anonimowe lub częściowo anonimowe wpisy internetowe. Sam przedsiębiorca odpowiadział na część tych komentarzy. Konsekwentnie przekonywał, że problemy wynikają z działań polskich i słowackich instytucji ubezpieczeniowych, a osoby zatrudnione na Słowacji faktycznie wykonywały pracę.

11 września 2026 roku pan Marek złożył zawiadomienie dotyczące przedsiębiorcy w Prokuraturze Rejonowej w Kędzierzynie-Koźlu. O potwierdzenie tej informacji zwróciliśmy się do Prokuratury Okręgowej.

- Mogę potwierdzić, że takowe wpłynęło do Prokuratury Rejonowej w Kędzierzynie-Koźlu i zostało przekazane organom Policji celem przeprowadzenia postępowania sprawdzającego - przekazał naszej redakcji Stanisław Bar, prokurator Prokuratury Okręgowej, naczelnik wydziału i rzecznik prasowy.

Na tym etapie nie oznacza to przedstawienia komukolwiek zarzutów. Policja ma dopiero sprawdzić informacje zawarte w zawiadomieniu i ustalić, czy istnieją podstawy do wszczęcia postępowania.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Tryb 22.09.2026 23:35
Elaboraty z których nic nie wynika, to domena Kazimierza

kp 05.10.2026 20:00
nie oceniaj dnia przed zachodem słońca. kp

Podcerkiewny 21.09.2026 11:03
dzień dobry, Panie Arturze. otrzymałem info od innego mieszkańca K-K - członka grupy inicjatywnej, o pańskim artykule. nie czytam, gdyż nie mam potrzeby. rozmawialiśmy i to mi wystarczy. zauważyłem, że pańska postawa jest OK - nie wymienia mnie Pan z nazwiska (Damian - to ja, Kazimierz Podcerkiewny, mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla), jak zrobił to redaktor Pressmanii Krzysztof Sitko, który ogłosił urbi et orbi, że Kazimierz Podcerkiewny, mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla, wyłudził od ZUS 30 milionów złotych. nie mam nic przeciwko ujawnianiu moich danych w obiektywnym kontekście. pomówień nie akceptuję ani toleruję. ale! szkoda, że nic o tych milionach nie wiem, bo moze nie musiałbym ogłaszać upadłości konsumenckiej. a może to syndyk niewystarcająco się przyłożył, by znaleźć owe 30 milionów. ale! spraw prokuratorskich jest na stole kilka. między innymi o podjęcie na nowo umorzonego śledztwa, wszczętogo z mojego doniesienia z maja 2025, w związku z udokumentowanymi (ponad 60) naruszeniami przez urzędników wszystkich szczebli ZUS, przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków (czyny z art. 231 kk). prokurator PR w K-K, umorzył śledztwo, nie dokonawszy ani jednej wnioskowanej czynności dowodowej, w uzasadnieniu przywołując wyrok TSUE i SN, które... nie istnieją(sic!). zażalenie na postanowienie o umorzeniu? - długo by pisać. ale! czas działa na korzyść moją i skupionych wokół mnie, w grupie inicjatywnej - osób. słowacka Socialna Poistovna (odpowiednik ZUS), wypłaca już kilku osobom świadczenie emerytalne, a osoby, które nie osiągnęły wieku emerytalnego - otrzymały prognozy emerytalne. jasne: Słowacja wypłaca i będzie wypłacać świadcenia pracownikom fikcyjnie zatrudnionym w firmach skrzynkowych. co do samej publikacji: ja robię swoje. od ponad 10 lat, każdego dnia, 7 dni w tygodniu (od ponad 1,5 roku z wykorzystaniem AI), sporządzam średnio 2 pisma prawnicze (wnioski, odwołania, apelacje, a od ponad roku skargi do ETPCz i KE, petycje do PE). gdybym był adwokatem, rzeczywiście - 30 milionów miałbym ot tak. ale! z sali rozpraw, gdy udaję się do sądów, by wspierać pracowników moich słowackich spółek, gdy asertywnie dopominam się o uzanie statusu zainteresowanego-pracodawcy - wyprowadza mnie wzywana przez sędziów policja sądowa. tymczasem przepis kpc, wyrok SN i stanowisko MS, jasno stanowią, że mam zdolność procesową i sądową, a tym samym status zainteresowanego. o co zatem chodzi? żeby nie przeciągać. dziękuję za artykuł, pomimo, że nie zapoznaję się z jego treścią. na zakończenie: jestem wytrwały, konsekwentny, inteligentny, pracowity, etc, etc. zabawa w pisz pan na Berdyczów, pomidor, czy inne tam takie - nie zraża mnie w najmniejszym stopniu. sprawa o doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, którą przeciwko mnie wniosłą pewna pani z Rybnika, zakończyła się moim uniewinnieniem w obydwu instancjach. ja mam tyle. chętnie podałbym kontakt do siebie, jednak ogrom codziennej pracy, wyklucza udzielanie się w temacie. Pan Artur ma do mnie numer telefonu. jeśli Pan uzna, Panie Arturze, że ktoś może wnieść cokolwiek konstruktywnego - proszę udostępnić. wszystkiego dobrego! Kazimierz Podcerkiewny

kp 21.09.2026 10:53
dzień dobry, Panie Arturze. otrzymałem info od innego mieszkańca K-K - członka grupy inicjatywnej, o pańskim artykule. nie czytam, gdyż nie mam potrzeby. rozmawialiśmy i to mi wystarczy. zauważyłem, że pańska postawa jest OK - nie wymienia mnie Pan z nazwiska (Damian - to ja, Kazimierz Podcerkiewny, mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla), jak zrobił to redaktor Pressmanii Krzysztof Sitko, który ogłosił urbi et orbi, że Kazimierz Podcerkiewny, mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla, wyłudził od ZUS 30 milionów złotych. nie mam nic przeciwko ujawnianiu moich danych w obiektywnym kontekście. pomówień nie akceptuję ani toleruję. ale! szkoda, że nic o tych milionach nie wiem, bo moze nie musiałbym ogłaszać upadłości konsumenckiej. a może to syndyk niewystarcająco się przyłożył, by znaleźć owe 30 milionów. ale! spraw prokuratorskich jest na stole kilka. między innymi o podjęcie na nowo umorzonego śledztwa, wszczętogo z mojego doniesienia z maja 2025, w związku z udokumentowanymi (ponad 60) naruszeniami przez urzędników wszystkich szczebli ZUS, przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków (czyny z art. 231 kk). prokurator PR w K-K, umorzył śledztwo, nie dokonawszy ani jednej wnioskowanej czynności dowodowej, w uzasadnieniu przywołując wyrok TSUE i SN, które... nie istnieją(sic!). zażalenie na postanowienie o umorzeniu? - długo by pisać. ale! czas działa na korzyść moją i skupionych wokół mnie, w grupie inicjatywnej - osób. słowacka Socialna Poistovna (odpowiednik ZUS), wypłaca już kilku osobom świadczenie emerytalne, a osoby, które nie osiągnęły wieku emerytalnego - otrzymały prognozy emerytalne. jasne: Słowacja wypłaca i będzie wypłacać świadcenia pracownikom fikcyjnie zatrudnionym w firmach skrzynkowych. co do samej publikacji: ja robię swoje. od ponad 10 lat, każdego dnia, 7 dni w tygodniu (od ponad 1,5 roku z wykorzystaniem AI), sporządzam średnio 2 pisma prawnicze (wnioski, odwołania, apelacje, a od ponad roku skargi do ETPCz i KE, petycje do PE). gdybym był adwokatem, rzeczywiście - 30 milionów miałbym ot tak. ale! z sali rozpraw, gdy udaję się do sądów, by wspierać pracowników moich słowackich spółek, gdy asertywnie dopominam się o uzanie statusu zainteresowanego-pracodawcy - wyprowadza mnie wzywana przez sędziów policja sądowa. tymczasem przepis kpc, wyrok SN i stanowisko MS, jasno stanowią, że mam zdolność procesową i sądową, a tym samym status zainteresowanego. o co zatem chodzi? żeby nie przeciągać. dziękuję za artykuł, pomimo, że nie zapoznaję się z jego treścią. na zakończenie: jestem wytrwały, konsekwentny, inteligentny, pracowity, etc, etc. zabawa w pisz pan na Berdyczów, pomidor, czy inne tam takie - nie zraża mnie w najmniejszym stopniu. sprawa o doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, którą przeciwko mnie wniosłą pewna pani z Rybnika, zakończyła się moim uniewinnieniem w obydwu instancjach. ja mam tyle. chętnie podałbym kontakt do siebie, jednak ogrom codziennej pracy, wyklucza udzielanie się w temacie. Pan Artur ma do mnie numer telefonu. jeśli Pan uzna, Panie Arturze, że ktoś może wnieść cokolwiek konstruktywnego - proszę udostępnić. wszystkiego dobrego! Kazimierz Podcerkiewny

kp 21.09.2026 10:35
kp

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Obywatel Treść komentarza: Proponuje w pierwszej kolejności popracowac nad szacunkiem obywateli jak to zdobędą bez problemu znajdą ludzi do pracy a w tym polozenu od lat sa tylko Zomo chlopcamy na posyłki parti rządzących i co chwile sie kompromitują Data dodania komentarza: 7.11.2026, 15:01 Źródło komentarza: Nawet 6500 zł na rękę i dodatkowe świadczenia. Policja szuka chętnych do służby Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szanowna redakcji "zobowiązał się do pielęgnacji" - sam? Nie. Jest zobowiązany przepisami prawa! Trochę rzetelniej proszę pisać te artykuliki. Data dodania komentarza: 7.11.2026, 08:50 Źródło komentarza: Ponad 50 nowych drzew przy ścieżce pieszo-rowerowej „Szlakiem Kolejowym”. ZDJĘCIA Autor komentarza: Herr tusk Treść komentarza: A gdzie młodzi? W rajchu? Data dodania komentarza: 7.11.2026, 07:11 Źródło komentarza: Huczne 23. urodziny DDP „Nasz Dom” w Kędzierzynie-Koźlu. ZDJĘCIA Autor komentarza: Rowerzysta Treść komentarza: Zdecydowanie bardziej by sie przydalo zlikwidowac labirynty z barierek w srodku pola. Data dodania komentarza: 7.11.2026, 06:52 Źródło komentarza: Ponad 50 nowych drzew przy ścieżce pieszo-rowerowej „Szlakiem Kolejowym”. ZDJĘCIA Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Nie trzeba mieć wkształcenia ani doswidczenia. WYSTARCZY, ZE UMIESZ DUSIĆ. Już masz robotę. Data dodania komentarza: 7.11.2026, 05:06 Źródło komentarza: Nawet 6500 zł na rękę i dodatkowe świadczenia. Policja szuka chętnych do służby Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: Ceny tez idą w górę. Sporę dopłaty również ludzie muszą uiścić. Lecz pismak z lokalnej jak prosi się by ten opisał ową sytuację wraz ze schematem za co ludzie płacą to olewa to. Woli nabazgrać o pierdołach. Data dodania komentarza: 7.11.2026, 00:31 Źródło komentarza: Sezon grzewczy zwiększa zagrożenie zatruciem czadem. Policja apeluje o ostrożność
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna