W piątek, 23 października, Magda Gessler zakończyła kilkudniowy pobyt w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie wraz z ekipą TVN realizowała kolejny odcinek „Kuchennych rewolucji”. Tym razem znana restauratorka odwiedziła bar „Schabowy i Spółka” przy ulicy Damrota, prowadzony przez Patrycję i Piotra Kucharzyków. Lokal przeszedł gruntowną metamorfozę, otrzymał nowy wystrój, menu oraz nazwę – „Trzy Kotlety”.
Zwieńczeniem rewolucji była uroczysta kolacja finałowa, która rozpoczęła się w piątek o godzinie 21. Zaproszeni goście mogli zobaczyć odmienione wnętrze i spróbować potraw przygotowanych według nowych receptur. Wśród uczestników znalazła się między innymi prezydent Kędzierzyna-Koźla Sabina Nowosielska. W wydarzeniu uczestniczyła również nasza redakcja, jako jedyna reprezentująca lokalne media.
Przyjazd Magdy Gessler wzbudził ogromne zainteresowanie mieszkańców. Przez cały jej pobyt przed restauracją gromadzili się ludzie, którzy chcieli spotkać gwiazdę telewizji, porozmawiać z nią lub zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Restauratorka nie kryła zaskoczenia tak serdecznym przyjęciem.
We wtorek, 27 października, odmieniony lokal ponownie otworzył swoje drzwi dla klientów. Teraz każdy może osobiście sprawdzić, jak smakuje kuchnia „Trzech Kotletów”. Na emisję odcinka z Kędzierzyna-Koźla trzeba będzie jednak poczekać do wiosny 2027 roku. Dopiero wówczas widzowie poznają szczegóły przebiegu rewolucji oraz historię jej uczestników.
Kilkudniowa obecność ekipy telewizyjnej w naszym mieście wywołała również wiele pytań o sam program. Jak to możliwe, że w ciągu zaledwie kilku dni restauracja zmienia się nie do poznania? Kto finansuje remont i wyposażenie? Czy emocjonujące sceny znane z telewizji są wcześniej planowane? O odpowiedzi poprosiliśmy Nikolę Mihova, producenta „Kuchennych rewolucji”.
Kto płaci za „Kuchenne rewolucje”?
Jak wyjaśnia producent, restauratorzy nie płacą ani za udział w „Kuchennych rewolucjach”, ani za zmiany przeprowadzane w ich lokalach. Tak było od początku istnienia programu. Wszystkie koszty związane z realizacją metamorfozy pokrywa TVN.
- Restauratorzy nie płacą za udział w „Kuchennych rewolucjach”, jak również za przeprowadzane zmiany. Nigdy nie płacili. Koszty te są po stronie TVN-u. Restauratorzy muszą zapewnić funkcjonowanie restauracji podczas rewolucji, tak aby mogła działać jak dotychczas. My przeprowadzamy proces zmian, ale po zakończeniu zdjęć właściciele działają już samodzielnie. Kolokwialnie mówiąc, robią, co chcą - wyjaśnia Nikola Mihov.
Po kilku tygodniach Magda Gessler wraca do restauracji, aby sprawdzić, czy wprowadzone zmiany przyniosły oczekiwane rezultaty. Jak podkreśla producent, sytuacja w odwiedzanych ponownie lokalach bywa bardzo różna.
- Czasami jest świetnie, czasami bohaterowie potrzebują jeszcze trochę wsparcia, a czasami jest bardzo źle. Na tym etapie wszystko pozostaje już jednak w rękach właścicieli i kucharzy. Każdy może podążać wybraną przez siebie drogą. My możemy jedynie zobaczyć, jak to wygląda, a pani Magda ocenić sytuację i wyrazić swoją opinię – tłumaczy producent.
Cztery dni, które mogą odmienić restaurację
Do programu nie trafiają przypadkowe lokale. Jak zaznacza Nikola Mihov, produkcja poszukuje przede wszystkim restauracji, które rzeczywiście zmagają się z poważnymi problemami finansowymi, a ich właściciele są zdeterminowani, aby uratować swoje biznesy.
- Zawsze szukamy restauracji, w których występują prawdziwe problemy finansowe. Zależy nam na współpracy z osobami zdeterminowanymi do ratowania swoich biznesów. Szukamy ludzi, którym warto pomagać, dla których „Kuchenne rewolucje” mogą być szansą na zmianę - podkreśla.
Cała metamorfoza trwa zaledwie cztery dni. Piąty dzień realizacji to powrót Magdy Gessler po kilku tygodniach, podczas którego restauratorka sprawdza, jak lokal radzi sobie po zakończeniu rewolucji.
- Program jest w zasadzie dokumentalnym zapisem tego, co dzieje się podczas rewolucji przeprowadzanej przez Magdę Gessler. Na całość mamy cztery dni, dokładnie tak, jak widać to w odcinkach. Piąty dzień to powrót po kilku tygodniach. Czasu jest bardzo mało, a tempo zmian ogromne - przyznaje producent.
Pierwsze dwa dni służą przede wszystkim poznaniu restauracji, jej problemów, pracowników i właścicieli. Magda Gessler musi w tym czasie zebrać jak najwięcej informacji, aby zaproponować rozwiązanie dopasowane do konkretnego miejsca.
Co ciekawe, restauratorka przed rozpoczęciem nagrań nie wie, do jakiego lokalu trafi.
- Magda Gessler nigdy nie dostaje wcześniej informacji, do jakiej restauracji jedzie. To, co widać w programie, dzieje się niemal na żywo. Jej reakcje, zaskoczenia, rozmowy i emocje są zapisem prawdziwych wydarzeń – wyjaśnia Nikola Mihov.
To właśnie Magda Gessler opracowuje koncepcję odmienionej restauracji. Decyduje o jej charakterze, nowym menu, nazwie oraz wystroju. Gdy pomysł jest już gotowy, pozostają zaledwie dwa dni na wprowadzenie go w życie.
- Wszystko dzieje się bardzo szybko. Pani Magda musi najpierw zebrać maksymalnie dużo informacji, aby zaproponować restauratorom optymalne rozwiązanie. Następnie powstaje koncepcja nowego lokalu, którą trzeba zrealizować w niezwykle krótkim czasie - dodaje producent.
Bez aktorów, statystów i wyreżyserowanych scen
Nikola Mihov odnosi się również do pojawiających się czasami opinii, że emocjonujące sytuacje znane z „Kuchennych rewolucji” są wcześniej przygotowywane na potrzeby telewizji. Jak zapewnia, program nie opiera się na scenariuszu, według którego uczestnicy mieliby odgrywać określone role.
- Nie zatrudniamy aktorów ani statystów. Wszystkie osoby występujące w programie to prawdziwi ludzie: pracownicy, właściciele restauracji lub osoby przypadkowo pojawiające się w okolicy. Reżyseria ma charakter dokumentalny i polega na umiejętności uchwycenia wszystkich istotnych sytuacji, które są ważne dla opowiedzenia historii. Wszystko dzieje się żywiołowo - podkreśla.
Producent przyznaje, że sami uczestnicy często są początkowo przekonani, iż udział w programie telewizyjnym oznacza konieczność występowania przed kamerami według wcześniej ustalonych zasad.
- Uczestnicy programu często nastawiają się na początku na zdjęcia typowo telewizyjne. Sądzą, że wszystko będzie ustawione, a oni zagrają wyznaczone im role. Są bardzo zaskoczeni, kiedy okazuje się, że niczego nie muszą grać. Mają po prostu być sobą i zazwyczaj dość szybko zapominają o tym, że biorą udział w programie - opowiada Nikola Mihov.
Jak zaznacza, najważniejszym celem „Kuchennych rewolucji” nie jest stworzenie atrakcyjnego widowiska z udziałem właścicieli restauracji, ale doprowadzenie do rzeczywistej zmiany w funkcjonowaniu ich biznesów.
- Sukcesem uczestników jest to, gdy zrozumieją, że walczą o swoją restaurację, o pracę dla siebie i swoich bliskich, a nie o to, żeby „fajnie” wypaść w odcinku - podsumowuje producent „Kuchennych rewolucji”.
Nikola Mihov to polski reżyser i producent telewizyjny, który od 2010 roku odpowiada za sukces „Kuchennych rewolucji” jako reżyser i główny producent formatu. Od lat związany jest z domem produkcyjnym Constantin Entertainment Polska, gdzie w 2023 roku awansował na stanowisko głównego producenta. Poza flagowym hitem TVN reżyserował cenione programy o tematyce społecznej i dokumentalnej, takie jak „Komornicy. Czas zapłaty”, „Wolni od długów” oraz „Gliniarze. Nocne życie”, a swoje pierwsze szlify w branży zbierał pod koniec lat 90. m.in. przy produkcji „Pierwszy milion”.



Przeczytaj też:



Napisz komentarz
Komentarze