Nasza redakcja otrzymała odpowiedzi z Ministerstwa Zdrowia oraz Opolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ. Obie instytucje podkreślają, że pominięcie szpitala w ministerialnych planach nie oznacza automatycznie zamknięcia porodówki. Nie ma jednak jednoznacznej deklaracji dotyczącej jej dalszego finansowania.
Przyszłość Oddziału Klinicznego Położnictwa, Ginekologii i Ginekologii Onkologicznej szpitala w Kędzierzynie-Koźlu budzi pytania w związku z opublikowanym przez Ministerstwo Zdrowia Schematem Zabezpieczenia Opieki Szpitalnej (SZOS). W dokumencie dotyczącym organizacji opieki szpitalnej uwzględniono placówki w Opolu, Krapkowicach i Strzelcach Opolskich, zabrakło natomiast kozielskiego szpitala, który dysponuje oddziałem położniczym o drugim poziomie referencyjności oraz zapleczem neonatologicznym.
O tej sytuacji już 20 października informował starosta kędzierzyńsko-kozielski Artur Maruszczak, podczas konferencji prasowej poświęconej m.in. Dniowi Otwartemu Porodówki. Zwrócił wówczas uwagę na pominięcie kozielskiego szpitala w ministerialnych dokumentach planistycznych i poinformował, że władze powiatu rozpoczęły rozmowy z resortem zdrowia.
- Otrzymaliśmy odpowiedź, że są to jedynie narzędzia planistyczne, ale moim zdaniem już teraz trzeba pokazywać to, co mamy, i bronić tego, aby przy ewentualnych zmianach mieszkańcy naszego powiatu nie byli stratni - zaznaczył starosta.
Teraz poznaliśmy szczegółowe stanowisko Ministerstwa Zdrowia. Nasza redakcja skierowała do resortu pytania dotyczące przyczyn pominięcia placówki, kryteriów kwalifikacji, przyszłego finansowania świadczeń oraz ewentualnego zagrożenia likwidacją oddziału. O wyjaśnienia poprosiliśmy również Opolski Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia.
Zabrakło zaledwie 42 porodów
Z odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia wynika, że podstawowym powodem nieuwzględnienia kozielskiego oddziału była liczba porodów przeprowadzonych w 2025 roku.
Zgodnie z przyjętymi kryteriami placówki posiadające drugi poziom referencyjności powinny przeprowadzać co najmniej 500 porodów rocznie. Tymczasem w szpitalu w Kędzierzynie-Koźlu w ubiegłym roku odebrano 458 porodów. Do osiągnięcia wymaganego minimum zabrakło więc zaledwie 42.
- W przypadku położnictwa i ginekologii na II poziomie referencyjnym podstawowym kryterium kwalifikacji było osiągnięcie przez świadczeniodawcę co najmniej 500 porodów rocznie - wyjaśnia Ministerstwo Zdrowia.
Resort podkreśla, że Schemat Zabezpieczenia Opieki Szpitalnej opracowano na podstawie danych sprawozdawczych za 2025 rok, stosując jednolite kryteria wypracowane we współpracy z konsultantami krajowymi i wojewódzkimi.
Przewidziano jednak możliwość odstępstwa od przyjętych wymagań. Nawet szpital, który nie osiągnął odpowiedniej liczby porodów, mógł zostać uwzględniony w schemacie, jeżeli jego funkcjonowanie było niezbędne do zapewnienia odpowiedniej dostępności terytorialnej świadczeń.
W przypadku Kędzierzyna-Koźla ministerstwo nie znalazło jednak podstaw do zastosowania takiego wyjątku.
- Analiza dostępności terytorialnej nie wykazała przesłanek uzasadniających odstąpienie od tego kryterium. W szczególności nie stwierdzono zwiększenia liczby gmin, dla których czas dojazdu do najbliższego miejsca udzielania świadczeń przekraczałby 60 minut - informuje resort.
Oznacza to, że według przyjętej metodologii dostępność opieki położniczej w regionie mogłaby zostać zapewniona przez inne placówki, nawet bez uwzględnienia kozielskiego oddziału w ministerialnym schemacie.
Czy porodówce grozi zamknięcie?
To najważniejsze pytanie, które skierowaliśmy do Ministerstwa Zdrowia. Odpowiedź resortu nie przesądza o przyszłości placówki, ale wyjaśnia, jakie znaczenie mają opublikowane dokumenty.
- Nieuwzględnienie danego zakresu świadczeń w Schemacie Zabezpieczenia Opieki Szpitalnej nie jest równoznaczne z decyzją o likwidacji zakresu ani z automatycznym zaprzestaniem jego finansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia - podkreśla ministerstwo.
Jak wyjaśnia resort, SZOS jest dokumentem o charakterze analityczno-planistycznym. Ma służyć ocenie potrzeb zdrowotnych mieszkańców oraz wskazywać kierunki ewentualnych zmian w organizacji opieki szpitalnej.
Sam fakt nieuwzględnienia oddziału w schemacie nie powoduje rozwiązania kontraktu z NFZ ani nie stanowi podstawy do automatycznego zakończenia finansowania świadczeń.
Ministerstwo zaznacza również, że decyzje dotyczące dalszego funkcjonowania poszczególnych oddziałów pozostają w kompetencjach podmiotów odpowiedzialnych za ich prowadzenie i zarządzanie.
Nie oznacza to jednak, że kozielskie położnictwo ma zagwarantowane finansowanie w kolejnych latach. W przesłanej odpowiedzi nie znalazła się jednoznaczna deklaracja dotycząca utrzymania kontraktu w 2027 roku.
NFZ: decyzje należą do organów właścicielskich
Stanowisko Ministerstwa Zdrowia potwierdza Opolski Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia. Również ta instytucja podkreśla, że ministerialny schemat nie jest dokumentem nakazującym zamykanie poszczególnych oddziałów.
- Propozycje Ministerstwa Zdrowia dotyczące Schematu Zabezpieczenia Opieki Szpitalnej to wyłącznie wskazówka, drogowskaz dla regionów, jak najlepiej odpowiadać na lokalne potrzeby, a decyzje o utrzymaniu, zawieszeniu czy zamknięciu oddziałów należą zawsze do organów właścicielskich - przekazała naszej redakcji Barbara Pawlos, rzecznik prasowy Opolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.
Odpowiedź Funduszu wskazuje zatem, że samo pominięcie kozielskiej porodówki w ministerialnym schemacie nie przesądza o jej zamknięciu. Kluczowe znaczenie dla przyszłości oddziału będą miały decyzje podejmowane na szczeblu lokalnym, a także dalsze kontraktowanie świadczeń.
W przypadku szpitala w Kędzierzynie-Koźlu szczególnie istotne staje się stanowisko władz powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego, będącego podmiotem tworzącym SP ZOZ, oraz dyrekcji placówki.
Starosta Artur Maruszczak już podczas październikowej konferencji zapowiadał działania mające na celu obronę funkcjonującego w Koźlu położnictwa. Podkreślał, że mimo planistycznego charakteru ministerialnych dokumentów nie należy lekceważyć ich znaczenia dla przyszłości szpitala.
Trzeba jednak pamiętać, że decyzja o utrzymaniu oddziału i zapewnienie mu finansowania z NFZ to dwie odrębne kwestie. O ile podmiot prowadzący szpital odpowiada za jego organizację, o tyle kontraktowanie świadczeń odbywa się na zasadach określonych w przepisach.
W odpowiedzi opolskiego NFZ również zabrakło konkretnej deklaracji dotyczącej finansowania kozielskiej porodówki w 2027 roku.
Dlaczego Opole, Krapkowice i Strzelce Opolskie, a nie Koźle?
Zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia również o to, dlaczego w schemacie uwzględniono szpitale w Opolu, Krapkowicach i Strzelcach Opolskich, pomijając Kędzierzyn-Koźle, gdzie funkcjonuje oddział o drugim poziomie referencyjności, posiadający zaplecze neonatologiczne. Resort odpowiedział, że wszystkie placówki oceniano według jednolitych zasad, uwzględniając zarówno liczbę porodów, jak i dostępność terytorialną świadczeń.
- Podmioty lecznicze uwzględnione w SZOS spełniały przyjęte kryteria kwalifikacyjne, a przeprowadzone analizy wskazywały na możliwość zapewnienia odpowiedniej dostępności świadczeń w ramach przyjętego modelu - informuje ministerstwo.
Nie przedstawiono jednak szczegółowego porównania poszczególnych szpitali ani nie wyjaśniono, jakie znaczenie dla oceny miało specjalistyczne zaplecze kozielskiej placówki.
Co istotne, w odpowiedzi nie odniesiono się również bezpośrednio do inwestycji przeprowadzonych w ostatnich latach w kozielskim szpitalu, choć o tę kwestię także pytaliśmy. Nie przedstawiono też szczegółowej analizy konsekwencji ewentualnego zamknięcia porodówki dla mieszkanek powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego.
Przyszłość porodówki wciąż niepewna
Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że wynik kwalifikacji w SZOS nie jest ostateczną decyzją dotyczącą przyszłości kozielskiej porodówki. Nie wskazuje jednak terminu, w którym miałyby zapaść wiążące rozstrzygnięcia dotyczące organizacji opieki położniczej w 2027 roku. Nie odpowiada również wprost na pytanie, czy szpital w Kędzierzynie-Koźlu może jeszcze zostać uwzględniony w ministerialnym schemacie.
Zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i Opolski Oddział Wojewódzki NFZ podkreślają więc, że pominięcie kozielskiej placówki w SZOS nie oznacza automatycznie jej likwidacji. Żadna z instytucji nie przedstawiła jednak jednoznacznych gwarancji dotyczących dalszego finansowania świadczeń położniczych.
Dla mieszkanek Kędzierzyna-Koźla i okolicznych gmin najważniejsza pozostaje odpowiedź na pytanie, czy nadal będą mogły rodzić dzieci w miejscowym szpitalu. Tym bardziej że chodzi o oddział dysponujący specjalistycznym zapleczem i prowadzący opiekę nad kobietami w ciąży oraz noworodkami.
Władze powiatu już w październiku zapowiedziały obronę funkcjonującego oddziału i rozpoczęły rozmowy z Ministerstwem Zdrowia. Teraz kluczowe będzie ustalenie, czy działania te pozwolą zabezpieczyć przyszłość kozielskiej porodówki, a przede wszystkim zapewnić jej dalsze finansowanie.



Napisz komentarz
Komentarze