Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 15:03
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Dopiero pokażą, na co ich stać

Koncepcja zajęć jest taka: zarażać młodych pasją do tańca i śpiewu ludowego. Młodzi nie mogą się już doczekać kolejnych, a ich instruktor, Beata Kozioł, która prowadzi Zespół Pieśni i Tańca Większyce, podkreśla: - To są dopiero zaczątki zespołu, ale i tak jestem zadowolona, że jest taka grupa. To zdolne dzieci.
Dopiero pokażą, na co ich stać
Młodzi adepci tańca i śpiewu ze swoją instruktorką

Autor: Fot. ZSP w Większycach

Zawodowo pracuje jako księgowa w Grupie Azoty PROREM sp. z o.o. Jej ogromną pasją, od dziecka, jest taniec i śpiew. W młodości przez kilka lat uczęszczała do Państwowej Szkoły Muzycznej w Kędzierzynie-Koźlu. W działającym wówczas ognisku baletowym zaraziła się miłością do tańca. 

Od kilkunastu lat tańczy i śpiewa w lokalnych zespołach folklorystycznych - dawniej w zespole „Komes”, a obecnie w zespole „Komorno". W 2016 r. uzyskała certyfikat ukończenia cyklu szkoleń "Muzyka i taniec”, organizowanych w ramach projektu „Edukacja kulturowa Opolszczyzny EDUKO 2016-2018". Zajęcia z dziećmi dają jej dużo radości. Z przyjemnością obserwuje postępy młodych. Ma nadzieję, że tak jak ona, dzieci będą miały okazję przeżyć swoją taneczną przygodę.

Z inicjatywy sołtysa

Zespół Pieśni i Tańca Większyce powstał z inicjatywy sołtysa Większyc Marka Matuszewskiego. Od września 2019 r., dzięki uprzejmości dyrektor Zespołu Przedszkolno-Szkolnego w Większycach Aleksandry Wrazidło, młodzi co poniedziałek uczestniczą w bezpłatnych zajęciach z instruktorką. Są to dzieci w wieku szkolnym z Większyc, Reńskiej Wsi, Radziejowa i Koźla. W większości siedmio- i ośmiolatki. Ale jest też 11-latek.

Od 1 marca zespół zaczął działać jako sekcja Gminnego Ośrodka Kultury w Reńskiej Wsi. Stąd ogromne podziękowania dla jej dyrektor, Dominiki Marzec-Chodynieckiej, za to, że zechciała go przyjąć pod swoje skrzydła. Celem prowadzonych zajęć jest powołanie do życia zespołu pieśni i tańca, który mógłby kultywować tradycje ludowe naszego regionu. Na zajęciach dzieci uczą się takich tańców, jak: trojak ("Zasiali górale"), zajączek, klapok ("Owczareczek nasz") czy grozik ("Poszło dziewczę po ziele"). Podczas prób na akordeonie przygrywa licealistka Natalia Zimnik, zdolna nastolatka, która angażuje się również w inne projekty.

Niewykluczone, że do programu zostaną wprowadzone także tańce ludowe z innych regionów Polski i tańce narodowe, tak by dzieci mogły poznać i prezentować folklor w szerszym zakresie. Dla urozmaicenia zajęć dzieci uczyły się już podstawowych kroków tańca narodowego, jakim jest kujawiak, do znanej piosenki ludowej „Czerwone jabłuszko”.

Chodzi o to, by zainteresować dzieci kulturą ludową, tradycją, skarbem przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Rozmówczyni wyraża nadzieję, że zajęcia przyczynią się do ogólnego rozwoju dzieci. Wszak taniec posiada bardzo wiele zalet.

- Wpływa na charakter. Tancerze uczą się konsekwentnie dążyć do celu, nabywają więcej gracji i kultury osobistej. Dzięki występom przed publicznością dzieci stają się bardziej pewne siebie, przez co łatwiej nawiązują nowe znajomości. Taniec uczy cierpliwości i samodyscypliny. Inne zalety to: wyprostowana postawa, piękna sylwetka, fantastyczna koordynacja ruchowa, dobra kondycja, poprawa koncentracji - wylicza pani Beata.

Brakuje chłopaków

Sfery życia społecznego regulują dziś zasady obowiązujące w związku z epidemią koronawirusa. Przed ich wprowadzeniem na zajęcia regularnie uczęszczali: Alicja Żarnowiecka, Magdalena Wistuba, Martyna Kuliczkowska, Julia Stadnik, Julia Waloszek, Anastazja Czollek, Karolina Czollek, Milan Tarsa, Nadia Tarsa i Amelia Rosa.

Zespół wciąż poszukuje dzieci, które chciałyby tańczyć.

- Oczywiście brakuje chłopaków. Liczę na to, że uda się ich zachęcić do wstąpienia w nasze szeregi - śmieje się rozmówczyni. - To są dopiero początki zespołu, ale i tak jestem zadowolona, że jest taka grupa. To fajne i zdolne dzieci. Nie mogłabym też nie pochwalić rodziców za ich zaangażowanie. Za to, że poświęcają swój czas, przywożąc pociechy na zajęcia.

Jeszcze nie mają na koncie występów przed szerszą publicznością. Za nimi jednak intensywne cotygodniowe zajęcia z układów tańców śląskich.

- W tym trudnym dla nas wszystkich czasie, kiedy próby nie mogą się odbywać, dzieci dostały do domu teksty piosenek ludowych do nauki. Znajomość tekstów jest bardzo ważna, gdyż maluchy jednocześnie tańczą i śpiewają - zaznacza Beata Kozioł.

Gdy tylko uda się okiełznać niewidzialnego wroga, zespół wystąpi na uroczystościach gminnych i na przeglądach dziecięcych ludowych grup tanecznych. W tym celu z marszałkowskiej inicjatywy sołeckiej pozyskano środki na zakup strojów śląskich. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama