Reklama
środa, 21 stycznia 2026 03:30
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Jedna pacjentka umierała kilka albo kilkanaście razy. Nie... Nie dawaliśmy jej żadnej szansy. Mieliśmy ją sto osiemdziesiąt dni

Najtrudniejszy moment jest wtedy, kiedy musimy zaintubować pacjenta wcale nie osiemdziesięcioletniego, tylko dość młodego, który jest przytomny...
Jedna pacjentka umierała kilka albo kilkanaście razy. Nie... Nie dawaliśmy jej żadnej szansy. Mieliśmy ją sto osiemdziesiąt dni
Jadwiga Oronowicz

Jadwiga Oronowicz, anestezlojog z ponad 30-letnim doświadczeniem, zastępca kierownika oddziału intensywnej opieki szpitala w Kędzierzynie-Koźlu, to jedna z osób, która wzięła udział w projekcie "My z covidowego". Jego celem jest pokazać wysiłek, skutki osobiste i społeczne, jakie ponoszą pracownicy ochrony zdrowia w czasie pandemii COVID-19. Pisaliśmy o tym TUTAJ.

Historia opowiedziana przez Jadwigę Oronowicz jest jedną z bardzie poruszających. Możesz jej posłuchać klikając TUTAJ lub przeczytać poniżej.

"Najtrudniejszy moment jest wtedy, kiedy musimy zaintubować pacjenta wcale nie osiemdziesięcioletniego, tylko dość młodego, który jest przytomny... Wiadomo, że czas upływa, saturacja spada i trzeba go zaintubować. Trzeba go zaintubować i jeszcze ewentualnie zapytać, czy nie chce zadzwonić do rodziny.  Z tyłu głowy jest zawsze to, że być może to są ostatnie chwile przytomności i życia tego pacjenta, że może z kimś porozmawiać. Do nas pacjenci trafiają w stanie krytycznym, gdzie są zniszczone płuca. Zmiany w płucach obejmują ponad siedemdziesiąt procent, dziewięćdziesiąt, i potem się okazuje, że ten respirator owszem, przedłuża życie, natomiast go nie ratuje. Bo my nie mamy szans, jeśli są tak zniszczone płuca. Więc walczymy miesiąc, czasami dwa, czasami trzy. A pacjenci umierają w bardzo dużym procencie.

Jedyną nadzieją i właściwie takim motorem do działania jest pacjentka, która umierała nam kilka albo kilkanaście razy. Nie... Nie dawaliśmy jej żadnej szansy. Ta pacjentka jest przytomna, zdrowa. Znaczy zdrowa - w cudzysłowie. Zaczęła znowu malować. I wróciła kompletnie do życia, opiekuje się swoją dziewięćdziesięcioletnią matką. Mam z nią osobiście kontakt, ta pani do mnie dzwoni, pozdrawia, pyta się co i jak. Mieliśmy ją sto osiemdziesiąt dni. I to była taka walka. Ale mam też w drugą stronę. Mam młodych ludzi, których nie udało się uratować, pomimo wysyłania ich na terapię ECMO.

Ja też się usiłowałam uratować psychicznie, uwierzyć w to, że pandemia to jest w ogóle sprawa polityczna czy jakieś sterowanie społeczeństwem. Ale to jest taka ucieczka psychologiczna - jest coś złego, a my sobie mówimy, że tego nie ma. Wystarczy tutaj zobaczyć ludzi, dla których nie ma ratunku.

I to jest na pewno covid, to jest potwierdzone, widzimy zdjęcia płuc, których wcześniej - a pracuję ponad trzydzieści lat - wżyciu nie widziałam. Najgorsze jest to, że tych pacjentów w stanie takim, w jakim my dostajemy ich na oddział reanimacji... To jest w granicach cudu, że my jesteśmy w stanie ich wyciągnąć z tego.

To nie jest oczywiście jedna osoba, którą uratowaliśmy wciągu tego czasu. Trochę się udało, ale w bardzo dużym procencie my nie mamy szans, jesteśmy bezradni. Jedyne, co możemy zrobić, to włączyć terapię respiratorem. To jest specjalna terapia, to nie jest tylko tak, że podłączamy na sztuczny oddech pacjenta i już. To jest szczególna terapia. Taki pacjent wymaga też szczególnej opieki medycznej. Nie można nastawić respiratora i sobie odejść na ileś godzin, trzeba co chwilę sprawdzać parametry, żeby wentylacja była jak najbardziej skuteczna i oszczędzająca płuca. Czasami się udaje. Zbyt często nam się nie udaje i... To właściwie nie zależy od nas. Usiłujemy sobie wytłumaczyć, że to przecież nie jest nasza wina.

Najgorsze są też telefony od rodzin pacjentów. Rodziny są odłączone od swoich najbliższych, chcą się dowiedzieć czegokolwiek, więc dzwonią. A piętnaście, szesnaście telefonów w momencie, kiedy wychodzimy jest... No jest przytłaczające. Dlatego, że no co możemy mówić? Że się nic nie zmienia. Dla nas “nic się nie zmienia” to znaczy “jest dobrze”. A dla rodziny pacjenta nie bardzo. Oni chcą usłyszeć coś dobrego.

Czarny sen, najgorszy, który się powtarza, jest taki, że mnie wołają, biegnę przez szpital, w którym nikogo nie ma, i nie mogę znaleźć drogi. To jest straszne, ja się budzę cała mokra. Że nie zdążę. Pierwsza to nadzieja, że się to skończy. Druga - nadzieja, że tej trzeciej fali jednak nie będzie. A poza tym zawsze z tyłu głowy jest to, że jeżeli mnie wołają, to muszę coś zrobić, żeby pomóc."


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

zKK 20.03.2021 19:15
...zaintubować pacjenta wcale nie osiemdziesięcioletniego..... Chwała służbie zdrowia, ale mam nadzieję że seniorzy, którzy są ludźmi , jak inni, nie czytają tego tekstu. Wiele starszych osób boi się zgłaszać do lekarza, bo widzą, jakie jest podejście do ilości lat. Jeśli nie będzie więcej personelu, to granica wieku leczonych będzie coraz niższa. Czy rzeczywiście Technikum , Liceum Pielęgniarskie nie wykształci mądrych, dobrze pracujących pielęgniarek? U nas już tego zawodu w szkole nie ma.

Mieszkaniec 20.03.2021 18:40
Pełen szacunek i bezgraniczna wdzięczność dla Waszej pracy!

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: GośćTreść komentarza: Kiedyś to było fajne życie. Bilety kupowało się w kiosku lub w punkcie kontroli czasu i się jechało łamańcem. A teraz arak na MZK na fejsie, tiktoku czy tiktakach? A młodzi jak zabawki zdalnie sterowane.Data dodania komentarza: 20.01.2026, 20:29Źródło komentarza: Cyberatak na profil Facebook MZK w Kędzierzynie-Koźlu. Konto prawdopodobnie zostało przejęteAutor komentarza: ZenobiaTreść komentarza: Chodzi katolka do kościoła klęka coś jęczy i stęka pod nosem a później gorzkie żale wylewa na psy... Co za hipokrytka i faryzeuszka.....Data dodania komentarza: 20.01.2026, 18:48Źródło komentarza: Odnotowano już cztery przypadki otrucia psów. Mieszkańcy ostrzegają: „Ktoś kręci się koło posesji”Autor komentarza: ZgredzikTreść komentarza: Ty też ciągle warczysz i powinieneś mieć kaganiec na mordzie bo zagrożenie szerzysz pajacu.Data dodania komentarza: 20.01.2026, 17:31Źródło komentarza: Odnotowano już cztery przypadki otrucia psów. Mieszkańcy ostrzegają: „Ktoś kręci się koło posesji”Autor komentarza: KoźlaninTreść komentarza: Proszę ciągle ci sami komentatorzy którym wszystko przeszkadza. To właśnie tacy są potencjalnymi trucicielami psów czy kotów. Nie nawidzą zwierząt ani ludzi. I tym policja się powinna zająć.Data dodania komentarza: 20.01.2026, 17:21Źródło komentarza: Odnotowano już cztery przypadki otrucia psów. Mieszkańcy ostrzegają: „Ktoś kręci się koło posesji”Autor komentarza: KoźlaninTreść komentarza: Jak zwykle władzunia chwali się co "chcemy" i na tym się kończy ich rola. Kasa rozwalana jest na bzdury a efektu co jest najważniejsze brak !. Czyli mieszania czynszowe czy przyciągnięcie inwestorów a zatem nowe atrakcyjne miejsca pracy.... To jest najważniejsze a nie ciągłe podwyższanie pensji nauczycielom czy budowanie ścieżek rowerowych albo inwestycji w sport. Z tego dochodu do budżetu miasteczka nie będzie...Data dodania komentarza: 20.01.2026, 17:15Źródło komentarza: Na co miasto Kędzierzyn-Koźle wyda 488 milionów złotych?Autor komentarza: KoźlaninTreść komentarza: I co się dziwić ? Ilość mieszkańców tego upadającego miasteczka będzie się zmniejszać. Starzy umierają a młodzi wyjeżdżają w poszukiwaniu pracy lub kontynuacji nauki. Nowosielska od lat siedzi i nic dobrego nie robi i nie zrobiła by to miasteczko kwitło. Brak nowych lokali mieszkalnych - czynszowych, brak nowych atrakcyjnych miejsc pracy a to podstawa egzystencji każdego miasta. Port Kozielski każdy widzi jaki jest i taki jest stosunek władz jaki ten port. Czas by pożegnać ta panią i rozliczyć za okres demontażu Kędzierzyna-Koźla.Data dodania komentarza: 20.01.2026, 17:06Źródło komentarza: Nadal oscylujemy wokół 50 tysięcy mieszkańców, ale jest nas coraz mniej
Reklama
bezchmurnie

Temperatura: -8°C Miasto: Kędzierzyn-Koźle

Ciśnienie: 1020 hPa
Wiatr: 16 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama