niedziela, 6 września 2026 19:08
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama

Pomóżmy Marysi przemówić!

„Chcielibyśmy opowiedzieć naszą historię, a dokładniej mówiąc, historię naszej córeczki i choroby, jaka ją dotknęła” – piszą rodzice Marysi Augustyniak z Kędzierzyna-Koźla. Dziewczynka urodziła się 18 lipca 2014 roku. Miała długie, ciemne włoski, 56 cm wzrostu, ważyła 3,75 kg, otrzymała 10 punktów w skali Apgar. Była pierwszym wymarzonym dzieckiem. Przez pierwszych sześć miesięcy życia Marysia rozwijała się prawidłowo.
Pomóżmy Marysi przemówić!

Pierwszy objaw, który zaczął niepokoić rodziców: Marysia nie przewracała się z brzuszka na plecy. Później pojawił się problem z raczkowaniem. Wizyty u pediatry i neurologa potwierdziły u dziecka niskie napięcie mięśniowe, co wiązało się z rozpoczęciem rehabilitacji.

- Na szczęście przed ukończeniem pierwszego roku życia Marysia trafiła do cudownej rehabilitantki – „cioci Dorotki”. Była to pierwsza osoba na naszej drodze, która przedstawiła nam konkretny plan działania. Dzięki niemu Marysia nabrała sił. I tak po kilku miesiącach, z wielką radością, zobaczyliśmy, jak Marysia najpierw zaczęła raczkować, a później o własnych siłach wstawać i w końcu zaczęła sama chodzić – wspominają rodzice.

O ile rozwój ruchowy dziecka przebiegał pomyślnie, o tyle rozwój intelektualny był, niestety, opóźniony. Wielu specjalistów mówiło, że dziewczynka z czasem dorówna swoim rówieśnikom, żeby się niczym nie przejmować. Niestety, przed ukończeniem dwóch lat zaczęły pojawiać się u niej niepokojące objawy, świadczące o jakimś zaburzeniu. Dziecko zaczęło oddalać się od rodziców. Nie reagowało na swoje imię, nie potrafiło bawić się ulubionymi zabawkami. Przestało reagować na to, co się wokół niego dzieje.

 

- Zaczęliśmy szukać przyczyny takiego zachowania córki. Przez cały czas Marysia była rehabilitowana. Chodziła na hipoterapię oraz uczęszczała na zajęcia ze specjalistami. Pomimo że nie znaliśmy przyczyny tego zaburzenia, nie chcieliśmy, żeby zapomniała tego wszystkiego, czego zdążyła się nauczyć – opowiadają rodzice.

Po wielu badaniach i hospitalizacjach, kiedy dziewczynka miała już prawie cztery lata, trafiła w końcu do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, gdzie w poradni chorób metabolicznych lekarze stwierdzili, że może chodzić o tzw. zespół Retta. Niestety, wynik był pozytywny.

 

Dziecko z zespołem Retta na pozór rozwija się prawidłowo, jednakże przed ukończeniem pierwszego roku życia, z dnia na dzień, staje się cichsze, traci kontakt z otoczeniem. Później pojawiają się nieuzasadnione płacze, krzyki, nocne przebudzenia. Dziecko zaczyna tracić nabyte wcześniej umiejętności. Pojawiają się zaburzenia mowy, problemy z rączkami, które wykonują tzw. ruchy stereotypowe. Są to najczęściej gesty przypominające mycie rąk, wykręcanie i klaskanie. Mogą pojawiać się także drgawki lub ataki padaczkowe, skolioza i bezdechy.

Niestety, leku na to nie ma. Pozostaje jedynie terapia, która polega na trudnej i długotrwałej rehabilitacji, pozwalającej na rozwój fizyczny i społeczny.

- Potwierdzona diagnoza była dla nas ogromnym szokiem. Nie spodziewaliśmy się, że Marysia cierpi na tak okrutną chorobę. Pomimo takiego wyroku stwierdziliśmy, że się nie poddamy i będziemy walczyć o to, aby każdy dzień naszej córki był jej dniem sukcesu – przyznają rodzice.

 

Marysia jest dziewczynką pogodną i uśmiechniętą. Wiele osób, oglądając jej zdjęcia, nie może uwierzyć, że cierpi na tak straszną chorobę. Dużo przeszła w swoim krótkim życiu. Ciągłe pobyty w szpitalach oraz badania bardzo ją wycieńczają, ale pomimo to jest bardzo dzielna. Niestety, nie mówi. Komunikuje się ze światem za pomocą obrazkowej metody alternatywnej PCS. Dziewczynki z tym schorzeniem nazywane są „milczącymi aniołami”, zamkniętymi w swoim niewinnym i niesłuchającym ich ciele.

 

- Każdego dnia uczymy się, jak żyć z zespołem Retta. Czytamy o nim, by wiedzieć, czego się spodziewać, ponieważ wciąż jest wiele do zrobienia. Obecnie naszym celem jest uzbieranie środków na zakup specjalnego zestawu do komunikacji w postaci tabletu Microsoft PC Surface Pro 6, urządzenia PCEye Mini oraz oprogramowania Tobii Dynavox Comunicator 5. Dzięki takiemu zestawowi nasza córka, za pomocą wzroku, będzie mogła zdecydować, co w danej chwili chce faktycznie zrobić i na co ma ochotę, przez co w pewnym stopniu się usamodzielni – wierzą rodzice.

 

Niestety, rodziców Marysi nie stać na taki wydatek, tym bardziej że koszty związane z rehabilitacją i zajęciami ze specjalistami są bardzo wysokie. Za naszym pośrednictwem apelują do ludzi dobrej woli o wsparcie tego zakupu.

 

Wpłaty można dokonać poprzez portal: POMAGAM.PL oraz stronę FUNDACJI DZIECIOM

lub przelewem tradycyjnym: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, numer konta: 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994, tytułem: „34859 Augustyniak Maria darowizna na pomoc i ochronę zdrowia”.

 

 

Więcej o Marysi przeczytacie w tysięcznym wydaniu "Nowej Gazety Lokalnej" (E-WYDANIE)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Iwcia 13.04.2019 19:23
Witam! Bardzo współczuję rodzicom, mam nadzieję że uda się uzbierać pieniążki na ten sprzęt, jedno co dziwi to gdzie jest państwo które ma wspierać tych którzy potrzebują tego wsparcia i pomocy. CI młodzi ludzie - rodzice walczą i służba zdrowia o tym wie, gdzie pomoc? Panie premierze? A ile jest takich rodzin które potrzebują pomocy ile? Gdzie państwo - rząd? Gdze?

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Kobek Treść komentarza: Wiadomo. Nóż w plecaku to norma w Porcie. Kto nie nosi ten ciapa. Data dodania komentarza: 6.09.2026, 16:39 Źródło komentarza: Matka Jakuba L. twierdzi, że ma dowód jego niewinności. Nowe pytania w sprawie zabójstwa Diany Autor komentarza: Komasarka Treść komentarza: Masakrą jest to, co napisałeś. Data dodania komentarza: 6.09.2026, 16:12 Źródło komentarza: Matka Jakuba L. twierdzi, że ma dowód jego niewinności. Nowe pytania w sprawie zabójstwa Diany Autor komentarza: Margo Treść komentarza: W sumie łatwo znalesc kozla ofiarnego , chlopak od młodych lat mial zaburzenia ale niebyl szkodliwy, i łatwo bylo mu wmówić wszystko , poprostu ze strachu i nacisku przyznał sie do winy gdyż jegoo psychika niepracuje tak jak powinna . No i co to za badania przedmiotów i krwi ze niedaly rady stwierdzić 100% tylko prawdo dodobnie jak krew powinna byc wyjść odrazu czy to z przedmiotu czy to z plecaka dlamnie śledztwo to jakaś masakra tylko całkiem mozna zniszczyć choremu dziecku zycie Data dodania komentarza: 6.09.2026, 13:59 Źródło komentarza: Matka Jakuba L. twierdzi, że ma dowód jego niewinności. Nowe pytania w sprawie zabójstwa Diany Autor komentarza: Portowiec Treść komentarza: Z moich obserwacji jakub jest specyficznym chłopakiem zagubionym bardzo, watpie zeby popełnił ta zbrodnie mial zamiłowanie do noży maczet survival itp latał po lesie lubił spędzać czas sam ze sobą noz mial zawsze przy sobie młotek znaleziony w plecaku to juz moze dodanie do całości, a przyznanie sie do winny to raczej wpływ bo trzeba bylo znalesc sprawcę i liczy sie sztuka , bardziej bym brał zeby przycisnąć dorianka i siostrę bo akurat duzo maja na sumienia ..... Data dodania komentarza: 6.09.2026, 11:46 Źródło komentarza: Matka Jakuba L. twierdzi, że ma dowód jego niewinności. Nowe pytania w sprawie zabójstwa Diany Autor komentarza: Realista Treść komentarza: Tak , sądząc po tych tłumach gości to impreza była dla wybranych !!! 🤣😂🤣 Ja przynajmniej nie znalazłem żadnych informacji 😭😭 Data dodania komentarza: 6.09.2026, 08:16 Źródło komentarza: Radość, zabawa i wspólne chwile na festynie parafialnym w Sławięcicach. ZDJĘCIA Autor komentarza: Janusz Treść komentarza: Temat grodzenia linii brzegowej, wójt konsekwentnie unika odpowiedzi na zadane pytanie, czy są zgody na grodzenie linii brzegowej za co jest kara administracyjna do 7500 zł, PZW grodzi linie brzegową na zawodach a ukarać nie ma komu. Data dodania komentarza: 6.09.2026, 06:51 Źródło komentarza: Sezon na Dębowej zakończony. Spokojnie, choć jeden z użytkowników notorycznie łamał regulamin. FILM
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna