wtorek, 23 czerwca 2026 23:16
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Dwaj Węgrzy przepłyną 1200 km z Kędzierzyna-Koźla do Gdańska

Dwaj żeglarze znad Balatonu zdecydowali się przypomnieć w niecodzienny sposób o bardzo ważnym w historii polsko-węgierskich relacji wydarzeniu sprzed 445 lat, kiedy to 1 maja 1576 r. w katedrze wawelskiej biskup kujawski Stanisław Karnkowski udzielił Stefanowi Batoremu ślubu z Anną Jagiellonką i koronował na króla Polski. Rejsem z Kędzierzyna-Koźla do Gdańska dwaj sympatyczni Węgrzy postanowili uczcić koronację swojego rodaka.
Dwaj Węgrzy przepłyną 1200 km z Kędzierzyna-Koźla do Gdańska

Autor: Od lewej: Péter Józsa i Ferenc Szilágyi

Pierwotnie mieli wyruszyć z Gliwic, by pokonać Kanał Gliwicki i dalej popłynąć Odrą na północ. Miejscem startu była jednak kozielska marina Lasoki.

Obaj panowie są już na emeryturze i od 10 lat mieszkają z mieście Békéscsaba, położonym nieopodal granicy węgiersko-rumuńskiej. Podobne wyprawy, jak ta obecna w Polsce, to dla nich nie pierwszyzna. W zeszłym roku, płynąc łajbą, uczcili jeszcze inne ważne dla narodu węgierskiego wydarzenie.  

Nowe państwo Madziarów powstało na gruzach monarchii austro-węgierskiej, która rozpadła się po I wojnie światowej. Terytorium dzisiejszych Węgier ukształtowało się w 1920 roku na mocy układu trianońskiego. Traktat w Trianon został parafowany 4 czerwca 1920 roku w pałacu Grand Trianon w Wersalu. Był to traktat pokojowy podpisany między Węgrami, a państwami Ententy: Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią, Francją, Włochami, Japonią, Rumunią, Królestwem SHS (późniejsza Jugosławia), Czechosłowacją i Polską.

- W zeszłym roku, by uczcić to wydarzenie sprzed stu lat, popłynęliśmy z Węgier do Paryża, docierając ostatecznie aż do Atlantyku. Zajęło nam to łącznie dwa miesiące. Obecny rejs w Polsce przypadający w Roku Pamięci Batorego nie jest aż tak długi. Rzecznik Narodowości Polskiej w węgierskim Parlamencie, Ewa Słaba-Rónai objęła nasz rejs patronatem honorowym. Ta pani pochodzi z Katowic i mieszka obecnie na Węgrzech - opowiada urodzony w Budapeszcie Péter Józsa, kapitan jednostki, która wypłynęła dziś z Koźla w kierunku Opola. Dopłyną do Kostrzyna nad Odrą, następnie Wartą i Notecią dotrą do Wisły i królową polskich rzek udadzą się na północ aż do Gdańska. Łącznie 1200 km. Mają dużo czasu, terminy ich nie gonią, zatem nie wyznaczyli sobie dnia, ani godziny dotarcia na metę. Zresztą na wodzie lepiej niczego nie planować.

Péter Józsa przez 30 lat był dziennikarzem. Dziś zajmuje się też tłumaczeniem literatury pięknej z języka polskiego na węgierski. Tłumaczył chociażby Sławomira Mrożka i Wiesława Myśliwskiego. Jest też pisarzem. Pan Péter dobrze zna nasz kraj, ponieważ przez 10 lat mieszkał w Krakowie. Jego żoną jest Polska, a ich najmłodszy syn, który również poślubił Polkę, mieszka obecnie w Jaworznie. Zgodnie z planem syn i wnuk pana Pétera zaliczy część rejsu Odrą do Opola lub nawet Wrocławia.

Kolega pana Piotra, z którym płynie obecnie Odrą to Ferenc Szilágyi i zarazem I oficer jednostki pn. „Szalonta”. Rzeki, ani jakiekolwiek akweny nie są mu obce, ponieważ przez lata związany był z gospodarką wodną.

- Liczymy na dobrą pogodę i sprzyjającą głębokość rzek. Podczas takich rejsów wszystko jest możliwe. Mogą wystąpić różne nieprzewidziane sytuacje i niespodzianki - nie ukrywa nasz rozmówca, którego jednostka liczy 7,5 m długości, 2,5 m szerokości, a zanurzenie wynosi 65 cm.

W drogę powrotną z Gdańska na Węgry, żeglarze wyruszą już samochodem z przyczepą, na której umieszczą swoją łajbę. Na południu zatrzymają się Krakowie, gdzie na Wawelu złożą wieniec kwiatów na grobie Stefana Batorego.   

Bogdan Balawender z mariny Lasoki był mile zaskoczony wizytą sympatycznych Węgrów, choć różni goście z zagranicy odwiedzają go regularnie.

- W ostatnich miesiącach zaczęło się tu naprawdę mnóstwo rejsów. Tu wszystko tętni życiem. W tym roku wodowało się u mnie dwóch Holendrów, którzy popłynęli z Koźla aż do swojej ojczyzny. Czechów mam tu na bieżąco. Tylko w niedzielę trzy załogi czeskie pływały po Odrze w okolicach Koźla. Przykładowo od czterech lat odwiedza mnie czeski żeglarz Milan, który pływał teraz po Bałtyku. Zgubił wprawdzie szalupę na morzu, ale już ją odnalazł i wraca powoli na południe. Tak więc przygód mu nie brakuje. Mam doskonały kontakt z tymi pozytywnie zakręconymi ludźmi, którzy chętnie tu przyjeżdżają, co zresztą bardzo mnie cieszy. 

Zapraszamy do poniższej fotogalerii!

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Leokadia Treść komentarza: Który to Patryk ? Jaka dzielnica ? Data dodania komentarza: 23.06.2026, 18:57 Źródło komentarza: Dzielnicowy z Kędzierzyna-Koźla w gronie najlepszych na Opolszczyźnie! Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Obserwowałem te wykopaliska fragmentarycznie osobiście, jak jeszcze Rynek był w fazie płytkiej odkrywki. Przechodząc obok widziałem tam co najmniej dwóch mężczyzn i jedną kobietę grzebiących w ziemi. Ubrani byli w ciuchy typu militarnego. Byli w szacowanym wieku 25-35. Kobita przy mnie coś znalazła (róg Rynku przy dawnej księgarni) i podjęła z ziemi, strasznie przy tym marudząc i narzekając, że to tylko gwoździe. Gwoździe wyglądały na bardziej z czasów biblijnych niż z GSu z lat 80’ XXw. Cała sytuacja była dla mnie bardzo dziwna z kilku powodów: 1) Kto to w ogóle jest? – nie mieli żadnych identyfikatorów i wyglądało to tak dla pobocznego obserwatora, jakby przypadkowi „harcerze” przyszli sobie tam pogrzebać przy okazji remontu Rynku; 2) Że im się w ogóle chce? – padał wtedy deszcz; 3) NIE BYŁO TAM żadnych garniturowców z notatnikami, szkicownikami i aparatami fotograficznymi, czyli nadzoru – a to w końcu strefa „A”, czyli ścisłej ochrony konserwatorskiej; 4) Nigdzie nie zauważyłem tablic informacyjnych, że trwają prace archeologiczne. Groteskowa całość tego wszystkiego skojarzyła mi się z czymś tak prostym, jak koszenie trawnika na posesji – po skoszeniu trawy przylatuje kto chce, czyli ptaki aby powybierać sobie to co ich interesuje, czyli jakieś robactwo. Dla kontrastu – kiedyś obserwowałem z boku ekshumację żołnierzy (niemieckich) na tzw. Starym Cmentarzu w Koźlu - tam to wyglądało ZGOŁA INACZEJ. Z tym Rynkiem to wyjdzie w końcu tak, że albo ktoś to źle zorganizował albo nie przypilnował należycie, albo jedno i drugie. Data dodania komentarza: 23.06.2026, 17:22 Źródło komentarza: Unikatowa moneta znaleziona w Koźlu zniknęła. Co się stało z denarem Władysława Łokietka? Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: A ja zielony wodór. Ino gdzie indziej - jakieś 20km na prawo i na dół na mapie i na razie tylko w fazie projektu. Data dodania komentarza: 23.06.2026, 17:07 Źródło komentarza: Kłęby czarnego dymu nad Zdzieszowicami. Mieszkańcy zaalarmowali straż pożarną Autor komentarza: Tadeusz Glaz Treść komentarza: URUCHOMIĆ linię kolejową Kludzbork-Strzelce Opolskie-K-rzyn-Kożle-Pilszcz/Opava,po ktej mogli by kursować pociągi dalekobieżne z Kołobrzeg-Opava i dalej,srdecznie pozdrawiam Data dodania komentarza: 23.06.2026, 16:35 Źródło komentarza: Pojawi się nowe połączenie kolejowe do Krakowa przez Kędzierzyn-Koźle? Autor komentarza: Mbape Treść komentarza: Ja widziałem czarną parę. Data dodania komentarza: 23.06.2026, 12:16 Źródło komentarza: Kłęby czarnego dymu nad Zdzieszowicami. Mieszkańcy zaalarmowali straż pożarną Autor komentarza: Ss Treść komentarza: A ekolodzy gdzie ? My nie możemy ogniska zapalić a oni zatruwają środowisko czarnym dymem Data dodania komentarza: 23.06.2026, 08:31 Źródło komentarza: Kłęby czarnego dymu nad Zdzieszowicami. Mieszkańcy zaalarmowali straż pożarną
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna