niedziela, 9 sierpnia 2026 08:09
Reklama
Reklama
Reklama

Nie jesteśmy bliźniaczkami, ale wiele nas łączy. Rozmowa z trójmiejskimi artystkami Adrianą Owczarczyk i Pauliną Szymlek

Koncert zespołu Pierwiastek Z Trzech, w którym grają i śpiewają dwie utalentowane siostry, Adriana Owczarczyk i Paulina Szymlek, uświetnił XXXIV Ogólnopolski Przegląd Piosenki Turystycznej, Poezji Śpiewanej i Sztuk Różnych „Wrzosowisko”.
Nie jesteśmy bliźniaczkami, ale wiele nas łączy. Rozmowa z trójmiejskimi artystkami Adrianą Owczarczyk i Pauliną Szymlek

Autor: Adriana Owczarczyk i Paulina Szymlek z grupy Pierwiastek Z Trzech

Artystki przyjechały do Kędzierzyna-Koźla z Pomorza w towarzystwie perkusisty i gitarzysty. Zespół powstał na Kaszubach w 2014 roku z inicjatywy obu sióstr, odpowiedzialnych m.in. za wokal, teksty i kompozycje utworów. W 2018 roku ukazał się pierwszy album grupy zatytułowany „Pomiędzy chmurami” i to głównie utwory z tego krążka prezentowane były na tegorocznym „Wrzosowisku”, choć pojawiła się też zupełnie nowa piosenka, wykonana po raz pierwszy właśnie przed kędzierzyńsko-kozielską publicznością. Warto nadmienić, że Adriana i Paulina biorą udział w trwającej właśnie 12. edycji programu "The Voice of Poland", występując w drużynie Justyny Steczkowskiej.

- Przyjechałyście do nas z Trójmiasta i podbiłyście serca naszej publiczności. Tak na marginesie, jesteście do siebie podobne jak dwie krople wody.

- Faktycznie, można się pomylić (śmiech), ale tak naprawdę nie jesteśmy bliźniaczkami, bo między nami są cztery lata różnicy. Jednak te bliźniacze więzi czujemy i na scenie, i w życiu prywatnym. Podoba nam się to samo, dokonujemy podobnych wyborów życiowych, mamy zbliżone poglądy, zatem można powiedzieć, że w tym wymiarze mentalnym jesteśmy bliźniaczkami.

- Od wielu lat kroczycie artystyczną drogą. Kiedy nastąpił przełomowy moment, kiedy podjęłyście decyzję, że tą drogą będzie podążać?

- Nastąpił w 2014 roku. Praktycznie od dziecka śpiewałyśmy razem i pewnego dnia zaświtała nam myśl, iż może warto napisać coś swojego. Spróbować swoich sił. Najpierw zaczęliśmy w mniejszej formacji. Było nas troje. Nasz tercet wykonywał muzykę akustyczną, którą wykorzystaliśmy później w spektaklu „Śpij, kochana” o małej majowej muszce, jej przygodach, pierwszych krokach, uśmiechach i miłościach. Historię opowiadali aktorzy z Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu, z którymi jeździliśmy, przedstawiając swoją wizję jednodniowego życia muszki. Później postanowiliśmy poszerzyć skład naszego zespołu o kolejnych artystów, i tak już zostało. Pierwiastek Z Trzech zawsze był taki „rodzinny” i chcemy jak najdłużej podtrzymać ten klimat. Dlatego też w kameralnych przestrzeniach, jak tu w kozielskim domu kultury, czujemy się bardzo dobrze.

- Kultywujecie jakieś rodzinne tradycje muzyczne?

- Zarówno nasza babcia ze swoją siostrą, jak i nasza mama ze swoją siostrą śpiewały w dwugłosie. Zatem te żeńskie duety to taka nasza rodzinna tradycja, bo my, śpiewając w dwugłosie, również ją kontynuujemy. To jest niesamowite, bo przecież nasze losy mogły się potoczyć zupełnie inaczej. Poza tym nasza mama grała na mandolinie, a dziadek na harmonijce.

- Byłem pod wrażeniem bogactwa dźwięków w trakcie waszego koncertu. Towarzyszyło wam na scenie tak wiele instrumentów, poszerzających twórczy wachlarz możliwości zespołu Pierwiastek Z Trzech.

- Gdy kupujemy ukulele, to po pewnym czasie nasuwa się myśl, jak dany utwór będzie brzmieć na przykład na banjo czy mandolinie. Chcemy to sprawdzić, zatem ta liczba instrumentów w naszym zespole stale się powiększa. Dlatego po ukulele była gitara, potem pojawiło się banjo, mandolina, guitalele. Są to wszystko instrumenty z rodziny strunowców. Dobrze czujemy się w ich otoczeniu.

- Macie w zespole nowego wykonawcę.

- Tak, gitarzysta Adam Kasza to nasza świeżynka. Na koncercie w Kędzierzynie-Koźlu wystąpił też w roli basisty. Jest w naszym zespole od ponad miesiąca. Pochodzi z Łodzi. Ogrywa się z nami, choć faktycznie mamy do siebie dosyć daleko.

- Nagraliście dotychczas jedną płytę. Zakładam, że myślicie powoli o kolejnym krążku. Tym bardziej że pojawiają się kolejne utwory. Najnowszy zaprezentowaliście po raz pierwszy właśnie przed kędzierzyńsko-kozielską publicznością.  

- Oczywiście, mamy znacznie więcej nowych utworów, które czekają w szufladach na właściwy moment. Sukcesywnie staramy się je prezentować. To ważne, aby każdy nowy utwór wybrzmiał zawsze na jakimś koncercie, aby sprawdzić, jak reaguje na niego publika. W ten sposób badamy, w którą stronę warto by go zmodyfikować, aby był jeszcze lepszy. Pamiętamy o tym, że nasza garstka fanów czeka na nowe utwory, więc trzeba się pośpieszyć i je nagrać.   

- Przypuszczam, że przybędzie wam fanów, bo występujecie w obecnej edycji programu "The Voice of Poland".

- Mamy taką nadzieję.

- Podobno w Kędzierzynie-Koźlu jesteście po raz trzeci.

- Tak. Pierwszy raz byłyśmy tu w 2016 roku, a po raz trzeci na „Wrzosowisku” 2021, ale nie potrafimy sobie przypomnieć tej drugiej wizyty. Prawdopodobnie było to około 2018 roku. Mamy stąd bardzo miłe wspomnienia. Pamiętamy ten drewniany balkonik wychodzący na kameralną Salę Żyrandolową kozielskiego domu kultury. Kiedyś tam sobie ćwiczyłyśmy. Wchodząc podczas tegorocznego „Wrzosowiska” do tej sali, pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to właśnie ten balkonik. To jest piękne miejsce. Taki styl bardzo nam odpowiada. W takich przestrzeniach czujemy się doskonale i potrafimy lepiej oddać klimat naszej muzyki. 

- Po pierwsze miejsce, a z drugiej strony świetna kędzierzyńsko-kozielska publiczność, która czuje tę muzykę.

- Pomimo że my tej publiczności nie widzimy podczas koncertu, bo w sali jest ciemno, to da się wyczuć tę aurę, te reakcje, bo są przecież brawa, od czasu do czasu dostrzeżemy jakiś błysk oka i uśmiech na twarzy. To wszystko udziela się także nam. Kędzierzyńsko-kozielska publiczność jest wyjątkowa i tę serdeczność czuć za każdym razem, gdy tu jesteśmy. Nigdy się na niej nie zawiodłyśmy. Dużo ciepła bije tu od ludzi i za to dziękujemy.

***

Pierwiastek Z Trzech to zespół, który powstał z inicjatywy dwóch sióstr - Adriany Owczarczyk i Pauliny Szymlek, wywodzących się z malowniczej miejscowości Leśno na Kaszubach. Zespół tworzy muzykę z pogranicza indie-folk, indie-pop z wykorzystaniem instrumentów muzyki bluegrass (banjo, mandolina), z mocną folkową nutą. Pierwszy album grupy nosi tytuł "Pomiędzy chmurami". Na płycie znajduje się dwanaście utworów inspirowanych życiem, naturą i sztuką. W swoich tekstach autorki nawiązują do motywów podróży, przemijania, natury i malarstwa. W 2019 roku Pierwiastek Z Trzech zaprezentował się m.in. na Festiwalu Slot Art w Lubiążu i na antenie Radia Gdańsk.

 W skład grupy wchodzą: Adriana Owczarczyk - wokal, teksty, kompozycje, guitalele, mandolina, ukulele; Paulina Szymlek - wokal, teksty, kompozycje, banjo, ukulele; Adam Dulęba-Kasza - gitary; Marcin Szymlek - piano; Piotr Dudek - perkusja.

Rozmawiał Andrzej KOPACKI
 
Posłuchajcie trzech utworów wykonanych przez zespół Pierwiastek Z Trzech podczas XXXIV Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Turystycznej, Poezji Śpiewanej i Sztuk Różnych „Wrzosowisko”.
 
Kliknij aby odtworzyć
Drogi użytkowniku! Wykryliśmy, że korzystasz z programu blokującego reklamy w przeglądarce (AdBlock lub inny). Dzięki reklamom oglądasz nasz serwis za darmo. Prosimy, wyłącz ten program i odśwież stronę.
 
 
Kliknij aby odtworzyć
Drogi użytkowniku! Wykryliśmy, że korzystasz z programu blokującego reklamy w przeglądarce (AdBlock lub inny). Dzięki reklamom oglądasz nasz serwis za darmo. Prosimy, wyłącz ten program i odśwież stronę.
 
Kliknij aby odtworzyć
Drogi użytkowniku! Wykryliśmy, że korzystasz z programu blokującego reklamy w przeglądarce (AdBlock lub inny). Dzięki reklamom oglądasz nasz serwis za darmo. Prosimy, wyłącz ten program i odśwież stronę.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Świetny artykuł, ale osobiście zacząłbym tak, uzupełniając niejako: Kędzierzyńskie Azoty powstały na przełomie lat 40/50 zeszłego wieku na kompletnej ruinie poniemieckich zakładów koncernu Interessen Gemeinschaft Farbenindustrie AG (pupularnie: IG Farben) w dzisiejszym Kędzierzynie-Koźlu (ów. niem.: Heydebreck O.S.; amer.: Blechhammer South) produkujących w czasie II Wojny Światowej głównie benzynę syntetyczną, materiały smarne, kauczuki syntetyczne, kwasy tłuszczowe, glicerynę i formaldehyd wykorzystywane w produkcji militarnej. Była to produkcja ówcześnie strategiczna dla Niemców szczególnie po utracie złóż naftowych w Rumunii. Zakłady te ulokowano właśnie tutaj, czyli w ówczesnych Wschodnich Niemczech jako terenie nieosiągalnym dla uderzeń dalekiego zasięgu drugiej strony konfliktu wojennego. Z tych samych powodów zakłady o podobnym profilu produkcji ulokowano po sąsiedzku – Oberschlesische Hydrierwerke Aktien Gesellschaft Blechhammer (ów. niem.: Blechhammer, amer.: Blechhammer North, obecnie pol.: Blachownia ) oraz Schaffgotsch Benzin Werke GmbH (ów. niem.: Odertal, obecnie pol.: Zdzieszowice). Ta produkcja to był jedynie epizod czasowy i tonażowy - nigdy nie osiągnięto tu założonych przez Niemców i tak nikłych zdolności produkcyjnych, gdyż układ sił zmienił się w momencie, w którym 15 Armia Powietrzna Stanów Zjednoczonych Ameryki uzyskała możliwość operowania z terenu Włoch omijając silną obronę przeciwlotniczą na terenie Niemiec z dotychczasowego kierunku hipotetycznego uderzenia z Wielkiej Brytanii. Od tego czasu zakłady te były systematycznie niszczone w formie intensywnych bombowych nalotów lotniczych, szczątkowo odbudowywane przez ówczesnych gospodarzy (Niemców) rękami niewolników, czyli jeńców wojennych a ostatecznie zniszczone. Nasze Azoty przyjęły największy ciężar uderzenia – trzynaście bombardowań, łącznie 4000t bomb. To były bardzo złe dni, również dla mieszkańców okolicznych wiosek, gdyż często zdarzyły się uchybienia celności bombardowań. Po zakończeniu działań wojennych pozostałości ówczesnych IG Farben (dzisiejsze Azoty) zostały kompletnie rozebrane i wywiezione przez Rosjan do ówczesnego Związku Radzieckiego. Został tu tylko gruz. Dzisiejsze Zakłady Azotowe Kędzierzyn, będące obecnie elementem Grupy Kapitałowej Azoty zbudowali od podstaw Polacy. Dla osób zainteresowanych szczególnie polecam klepnięcie w okienko frazy „wojna o benzynę”. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 21:16 Źródło komentarza: Zakłady Azotowe Kędzierzyn na starych fotografiach. Niektóre są niesamowite Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Potwierdzam i zgadzam się. Moim zdaniem najlepsza aranżacja kozielskiego Rynku, to stan z fontanną-muszlą, żywopłotami, drzewami, rozległymi nasadzeniami kwiatowymi i wolnostojącymi kwietnikami. Jest to tutaj na jednej z widokówek. Wcześniejszych aranżacji nie pamiętam. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:52 Źródło komentarza: Tak prezentowało się nasze miasto na kartkach pocztowych Autor komentarza: wieśniak z miasta Treść komentarza: Pięć pytań: 1) Kto kogo zmusił do zakupu czegokolwiek - przykłady? 2) Kto kogo okradł skoro już mowa o złodziejstwie - przykłady? 3) Dlaczego dzisiaj cena litra PB95 w detalu u naszego narodowego paliwowego czempiona wynosi 7,02PLN w Brzesku a w Polanicy – Zdrój 7,34PLN? 4) Gdzie można kupić Izerę (polski samochód osobowy)? 5) Kto jest wieśniakiem, a kto niedoukiem podstaw ekonomii? Z góry dziękuję. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:24 Źródło komentarza: Świerkot z karą blisko 12,5 mln zł od UOKiK. Spółka odwołała się do sądu Autor komentarza: tw Treść komentarza: No dzieciarnia dała czadu Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:58 Źródło komentarza: Zamiast tradycyjnego „Biegaj z Koziołkiem” postawili na dwa kółka! ZDJĘCIA Autor komentarza: Nina Treść komentarza: Przecież można od drugiej strony wejść bez bramy.. więc poco takie zamieszanie. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:40 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Marudne głupoty frustrata. W kozielskim parku ławek jest na tyle, że jeszcze nie zdarzyło mi się, aby nie było gdzie usiąść. Pokrzywy oczywiście są jako element ekosystemu, ale raczej w mikrej mniejszości, za to są nowe nasadzenia roślin niskopiennych – cały ten tydzień jeżdżą tam goście z paletopojemnikiem na pace i pompą spalinową, którzy podlewają te rośliny. Drzewa nie usychają, bo drzew się nie podlewa, co najwyżej walą się ze starości, bo mają po kilkaset lat, czyli więcej, niż ty komórek mózgowych, zdaje się. Nie marudź, ceń co jest, bo takie miejskie planty to luksus i ewenement i w dodatku bez biletowania (na razie?). Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:16 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna