niedziela, 6 września 2026 17:12
Reklama
Reklama
Reklama

Drugi poród w karetce - historia zatoczyła koło

Mówią, że nic dwa razy się nie zdarza, ale życie pisze niesamowite scenariusze. W kwietniu ubiegłego roku Patrycja Krzemińska z Przewozu urodziła Zuzię w karetce pogotowia. Minęło kilkanaście miesięcy i 12 czerwca urodziła Szymona, również w karetce. Na miejscu ten sam ratownik medyczny, a akcja porodowa na poboczu tej samej drogi w Cisku. Tym razem jednak było dramatycznie, bo dziecko nie oddychało po przyjściu na świat.
Drugi poród w karetce - historia zatoczyła koło

Cały tekst opisujący tą niesamowitą historię przeczytacie w aktualnym wydaniu Nowej Gazety Lokalnej z 18.06 br. (nr 23) a my przypominamy ubiegłoroczną publikację.

 

Ratownicy stanęli na wysokości zadania

Odebrali poród w karetce

Z niecodziennym wyzwaniem musieli zmierzyć się dwaj ratownicy medyczni Falck, którzy zostali wezwani do Patrycji Krzemińskiej z Przewozu w gminie Cisek. Kobieta była w zaawansowanej ciąży i skarżyła się na bóle brzucha. Gdy okazało się, że ratownicy nie zdążą dojechać z pacjentką do kozielskiego szpitala, zatrzymali samochód na drodze i przystąpili do odebrania porodu.

Do nietypowego zdarzenia doszło 16 kwietnia po godz. 20.

- Wiedziałam, że coś jest nie tak. Cały czas wychodziłam do toalety, miałam uczucie ciężkiego brzucha. Położyłam się i poczułam, że odchodzą mi wody. Byłam pewna, że zaczyna się poród. Wezwaliśmy pogotowie - opowiada Patrycja Krzemińska.

W zadysponowanej z Polskiej Cerekwi karetce był pochodzący z Kędzierzyna-Koźla Adam Kowalczyk i Michał Korzekwa z Raciborza. Ratownicy tworzą zgrany team i lubią ze sobą pracować. Co jakiś czas trafiają na wspólny dyżur.

W tym dniu kierowcą karetki był Michał, a Adam pełnił funkcję kierownika zespołu. To on podejmował decyzje. Ratownicy wiedzieli, że jadą do ciężarnej, ale z posiadanych informacji wynikało, że do porodu zostały jeszcze dwa tygodnie.

- Zaczęliśmy dyżur o dziewiętnastej, a po godzinie otrzymaliśmy wezwanie. Na miejscu, po zebraniu wywiadu i zbadaniu pacjentki, podjęliśmy decyzję o zabraniu jej do szpitala. Wydawało mi się, że dojedziemy - opowiada Adam Kowalczyk, który ratownikiem medycznym jest od ośmiu lat.

Karetka miała do pokonania około 15 kilometrów.

- Jechałem jak mogłem najszybciej. Częstotliwość skurczów szybko rosła. Gdy byliśmy w Cisku, usłyszałem, że mam zatrzymać samochód. Byliśmy zdani na siebie i nasze umiejętności - opowiada Michał Korzekwa, w zawodzie od dwóch lat.

Na wyposażeniu karetki znajdował się zestaw porodowy, w skład którego wchodziły podkłady i serweta chłonna dla noworodka, nożyczki, zaciski do pępowiny, gumowa gruszka i sterylne rękawiczki.

- Liczyłem się z tym, że kiedyś mogę uczestniczyć w akcji porodowej. Byliśmy do tego przygotowywani - opowiada Michał Korzekwa.

Poród nastąpił bardzo szybko i na szczęście bez komplikacji. O godzinie 20.40 na świat przyszła Zuzia. Dziewczynka ważyła 2,7 kg i mierzyła 51 cm. Od ratowników otrzymała 10 punktów w skali Apgar.

- Osuszyliśmy noworodka, położyliśmy go mamie na piersi, żeby czuł się bezpiecznie. Następnie Michał zacisnął zaciski na pępowinie, a ja ją odciąłem. Potem Michał wsiadł za kierownicę i już w czwórkę pojechaliśmy dalej. Powiadomiliśmy szpital, że przyjedziemy z dwoma pacjentami, a nie z jednym - relacjonuje Adam Kowalczyk.

- Chciałabym bardzo podziękować ratownikom za opiekę i za to, co zrobili – mówi Patrycja Krzemińska. Kobieta podkreśla, że mimo nietypowej sytuacji czuła się bardzo bezpiecznie.

- Panowie bardzo dobrze się mną zajmowali i dbali, by nic złego się nie stało. Nigdy wcześniej nie miałam tak dobrej opieki - przyznała szczęśliwa mama.

- Musieliśmy stanąć na wysokości zadania. Dla nas, ratowników, codzienność to pijany człowiek, zatrzymanie krążenia, wypadek, urwana ręka. Porody to rzadkość. Częściej mamy do czynienia z dramatem ludzi niż z takim szczęściem. Doświadczenie z porodem jest jednym z milszych w mojej pracy - przyznaje Adam Kowalczyk, który mimo że ma dwójkę dzieci, nie mógł uczestniczyć w ich porodzie.

Okazuje się, że to nie była pierwsza taka przygoda w pracy naszych ratowników.

- Już trzeci raz wiozłem panią do porodu, w tym jedną z Adamem, kiedy pacjentka zaczęła rodzić. Na szczęście byliśmy już pod szpitalem i gdy pojawiła się główka dziecka, na miejscu była już położna - opowiada Michał Korzekwa.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Kobek Treść komentarza: Wiadomo. Nóż w plecaku to norma w Porcie. Kto nie nosi ten ciapa. Data dodania komentarza: 6.09.2026, 16:39 Źródło komentarza: Matka Jakuba L. twierdzi, że ma dowód jego niewinności. Nowe pytania w sprawie zabójstwa Diany Autor komentarza: Komasarka Treść komentarza: Masakrą jest to, co napisałeś. Data dodania komentarza: 6.09.2026, 16:12 Źródło komentarza: Matka Jakuba L. twierdzi, że ma dowód jego niewinności. Nowe pytania w sprawie zabójstwa Diany Autor komentarza: Margo Treść komentarza: W sumie łatwo znalesc kozla ofiarnego , chlopak od młodych lat mial zaburzenia ale niebyl szkodliwy, i łatwo bylo mu wmówić wszystko , poprostu ze strachu i nacisku przyznał sie do winy gdyż jegoo psychika niepracuje tak jak powinna . No i co to za badania przedmiotów i krwi ze niedaly rady stwierdzić 100% tylko prawdo dodobnie jak krew powinna byc wyjść odrazu czy to z przedmiotu czy to z plecaka dlamnie śledztwo to jakaś masakra tylko całkiem mozna zniszczyć choremu dziecku zycie Data dodania komentarza: 6.09.2026, 13:59 Źródło komentarza: Matka Jakuba L. twierdzi, że ma dowód jego niewinności. Nowe pytania w sprawie zabójstwa Diany Autor komentarza: Portowiec Treść komentarza: Z moich obserwacji jakub jest specyficznym chłopakiem zagubionym bardzo, watpie zeby popełnił ta zbrodnie mial zamiłowanie do noży maczet survival itp latał po lesie lubił spędzać czas sam ze sobą noz mial zawsze przy sobie młotek znaleziony w plecaku to juz moze dodanie do całości, a przyznanie sie do winny to raczej wpływ bo trzeba bylo znalesc sprawcę i liczy sie sztuka , bardziej bym brał zeby przycisnąć dorianka i siostrę bo akurat duzo maja na sumienia ..... Data dodania komentarza: 6.09.2026, 11:46 Źródło komentarza: Matka Jakuba L. twierdzi, że ma dowód jego niewinności. Nowe pytania w sprawie zabójstwa Diany Autor komentarza: Realista Treść komentarza: Tak , sądząc po tych tłumach gości to impreza była dla wybranych !!! 🤣😂🤣 Ja przynajmniej nie znalazłem żadnych informacji 😭😭 Data dodania komentarza: 6.09.2026, 08:16 Źródło komentarza: Radość, zabawa i wspólne chwile na festynie parafialnym w Sławięcicach. ZDJĘCIA Autor komentarza: Janusz Treść komentarza: Temat grodzenia linii brzegowej, wójt konsekwentnie unika odpowiedzi na zadane pytanie, czy są zgody na grodzenie linii brzegowej za co jest kara administracyjna do 7500 zł, PZW grodzi linie brzegową na zawodach a ukarać nie ma komu. Data dodania komentarza: 6.09.2026, 06:51 Źródło komentarza: Sezon na Dębowej zakończony. Spokojnie, choć jeden z użytkowników notorycznie łamał regulamin. FILM
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna