wtorek, 23 czerwca 2026 19:33
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Jacek Pelczar w pisaniu inspiruje się mitologią słowiańską

Po latach hobbystycznego pisania Jacek Pelczar z Kędzierzyna-Koźla postanowił spróbować swoich sił w konkursach literackich. Zainspirowany mitologią słowiańską, nieustannie odkrywa jej tajemnice. O pisaniu mówi, że to jego nałóg, bo nieraz chciał to rzucić, ale nie potrafił.
Jacek Pelczar w pisaniu inspiruje się mitologią słowiańską
Jacek Pelczar przy pracy nad kolejnym opowiadaniem

Jak zaczęła się jego miłość do słowa pisanego?

- Generalnie trudno mi znajdować początki. Zawsze myślę o przyczynach, źródłach, próbuję odszukać ten mały kamyczek wywołujący lawinę - opowiada Jacek Pelczar. - Podobnie w przypadku mojego pisania, które czaiło się gdzieś obok mnie na długo, nim to sobie uświadomiłem. Od kiedy pamiętam, kochałem czytać, uwielbiałem literaturę. Pisanie wypracowań było jedną z niewielu rzeczy sprawiających mi przyjemność w czasach szkolnych.

Wtedy też zaczął wymyślać swoje pierwsze historie. Przestał je pisać na studiach, ale sam nie wie dlaczego. Wrócił do tego lata później, kiedy mieszkał w Stanach Zjednoczonych, z dala od rodaków.

- Mimo że wciąż dużo czytałem po polsku, zacząłem łapać się na tym, że czasem, gdy rozmawiałem w ojczystym języku, brakowało mi jakiegoś słowa. Wstyd mi było z tego powodu przed znajomymi i rodziną, ale chyba najbardziej przed samym sobą, bo filologowi przecież coś takiego zwyczajnie nie przystoi. Wymyśliłem wtedy, że wrócę do pisania, by ćwiczyć język - wspomina.

Swoje teksty wydał w kilku antologiach: „Słowiański horror”, „Tabu 2”, „24.02.2022”.  Publikował również w czasopismach literackich: „Sofa”, „Biały Kruk” i „Histeria”. Opowiadanie jego autorstwa pod tytułem „Pieniacz”, będące częścią serii „Słowiańske koszmary”, można znaleźć w portalu Audioteka.

- Myślę, że do tej pory najtrudniejszym do napisania tekstem była dla mnie „Aurora” - przyznał Jacek Pelczar. - To opowiadanie, w którym mieszam kilka gatunków literackich. Fabuła postawiona jest do góry nogami. Od początku nikt nie wie, co tak naprawdę się dzieje, łącznie z główną postacią będącą narratorem. Kartka po kartce czytelnik odkrywa zawoalowane losy bohatera, wraz z nim dowiadując się, że historia ta skończyła się w momencie, w którym się zaczęła. Tworzenie tego tekstu przypominało budowanie domku z kart; wystarczył jeden fałszywy ruch, pojedyncze zdanie niebędące na miejscu, i całe opowiadanie by się posypało.

Pod koniec sierpnia nakładem wydawnictwa Planeta Czytelnika ukaże się antologia słowiańskiej fantastyki „Tryzna”, w której również znajdzie się opowiadanie kędzierzynianina. Jego bohaterami są dwaj słowiańscy wojownicy znani jako Bracia Wilcy. Jesienią autor spodziewa się publikacji jeszcze jednej antologii z jego udziałem, także w słowiańskich klimatach.

- Jestem też w trakcie pisania solowego zbioru opowiadań o dość nieoczekiwanym motywie przewodnim. Prace są na zaawansowanym etapie. Jeśli szczęście dopisze i wszystko pójdzie zgodnie z planem, to może już w przyszłym roku ukaże się pierwsza w pełni moja książka - zapowiada autor, podkreślając, jak ważna jest miłość do tego, co się robi.

- Dla mnie literatura to coś więcej niż tylko hobby - mówi Jacek Pelczar. - Często wydaje mi się, że to, co robię, pozbawione jest sensu. Spędzam kilkadziesiąt lub więcej godzin, pisząc opowiadanie na jakiś nabór. Zawsze jest to okupione jakimś kosztem. Najczęściej jest nim czas, którego nie poświęcam rodzinie i przyjaciołom, odmawiam sobie innych przyjemności, w tym snu, i odrzucam zlecenia zarobkowe. A wszystko za „szczęść Boże”, bo na tym poziomie, na którym jestem, pisze się za darmo, w zamian za publikację i egzemplarz autorski. Wiele razy, po różnych porażkach, obiecywałem sobie skończyć z pisaniem albo przynajmniej zrobić od niego długą przerwę, myśląc o innych pożytecznych rzeczach, na które mógłbym wykorzystać zaoszczędzony czas. Jednak nim się obejrzałem, znowu siedziałem przed komputerem, stukając w klawisze - wspomina.

 Kiedy pytamy go o miłość do słowiańszczyzny, podkreśla, że kiedy zaczął interesować się kulturą Słowian, był to jakby „zaginiony etnos”, i to właśnie owo zapomnienie przyciągnęło go do tego, by zgłębić temat.

- Sama słowiańszczyzna i zainteresowanie nią towarzyszą mi od bardzo dawna, a właściwie od czasów liceum, kiedy włączyłem się w ruch rekonstrukcji historycznej - opowiada nasz rozmówca. - Odtwarzałem wczesne średniowiecze. Najpierw byli to wikingowie, potem Słowianie. Nagle odkryłem, że istnieje cały aspekt historii, który jest mi słabo znany - bo w szkole nie uczono o tym zbyt wiele, a który stanowi przecież moje kulturowe i etniczne dziedzictwo. Zafascynował mnie ten zaginiony etnos, mój i wszystkich dookoła, któremu niewiele osób poświęcało wtedy uwagę. Zacząłem dużo o nim czytać, wkręciłem się tak, że ukończyłem filologię słowiańską.

Te jego zainteresowania nie rozmyły się z wiekiem, jak to często się zdarza. Dziś dalej zgłębia je, nie tylko tworząc teksty fantasy ze słowiańskimi motywami. Regularnie publikuje w czasopiśmie „Gniazdo – rodzima wiara i kultura”, skupiającym się na wszystkim, co słowiańskie. Pisuje tam zarówno artykuły, jak i bajki dla dzieci ze słowiańską nutą.

 Czego możemy nauczyć się od naszych słowiańskich przodków?

- Przede wszystkim miłości i szacunku do natury. Jak żyć w zgodzie z jej rytmem i prawami. Słowianie wiedzieli, że człowiek jest częścią przyrody, ma w niej swoje miejsce. My o tym zapominamy albo może już zapomnieliśmy. Wydaje nam się, że jesteśmy poza lub ponad wszystkim innym, a to nieprawda. Nie jesteśmy w stanie żyć bez natury, natomiast ona bez nas poradzi sobie doskonale. Ba! Nawet dużo lepiej niż z nami! - kończy Jacek Pelczar.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Leokadia Treść komentarza: Który to Patryk ? Jaka dzielnica ? Data dodania komentarza: 23.06.2026, 18:57 Źródło komentarza: Dzielnicowy z Kędzierzyna-Koźla w gronie najlepszych na Opolszczyźnie! Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Obserwowałem te wykopaliska fragmentarycznie osobiście, jak jeszcze Rynek był w fazie płytkiej odkrywki. Przechodząc obok widziałem tam co najmniej dwóch mężczyzn i jedną kobietę grzebiących w ziemi. Ubrani byli w ciuchy typu militarnego. Byli w szacowanym wieku 25-35. Kobita przy mnie coś znalazła (róg Rynku przy dawnej księgarni) i podjęła z ziemi, strasznie przy tym marudząc i narzekając, że to tylko gwoździe. Gwoździe wyglądały na bardziej z czasów biblijnych niż z GSu z lat 80’ XXw. Cała sytuacja była dla mnie bardzo dziwna z kilku powodów: 1) Kto to w ogóle jest? – nie mieli żadnych identyfikatorów i wyglądało to tak dla pobocznego obserwatora, jakby przypadkowi „harcerze” przyszli sobie tam pogrzebać przy okazji remontu Rynku; 2) Że im się w ogóle chce? – padał wtedy deszcz; 3) NIE BYŁO TAM żadnych garniturowców z notatnikami, szkicownikami i aparatami fotograficznymi, czyli nadzoru – a to w końcu strefa „A”, czyli ścisłej ochrony konserwatorskiej; 4) Nigdzie nie zauważyłem tablic informacyjnych, że trwają prace archeologiczne. Groteskowa całość tego wszystkiego skojarzyła mi się z czymś tak prostym, jak koszenie trawnika na posesji – po skoszeniu trawy przylatuje kto chce, czyli ptaki aby powybierać sobie to co ich interesuje, czyli jakieś robactwo. Dla kontrastu – kiedyś obserwowałem z boku ekshumację żołnierzy (niemieckich) na tzw. Starym Cmentarzu w Koźlu - tam to wyglądało ZGOŁA INACZEJ. Z tym Rynkiem to wyjdzie w końcu tak, że albo ktoś to źle zorganizował albo nie przypilnował należycie, albo jedno i drugie. Data dodania komentarza: 23.06.2026, 17:22 Źródło komentarza: Unikatowa moneta znaleziona w Koźlu zniknęła. Co się stało z denarem Władysława Łokietka? Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: A ja zielony wodór. Ino gdzie indziej - jakieś 20km na prawo i na dół na mapie i na razie tylko w fazie projektu. Data dodania komentarza: 23.06.2026, 17:07 Źródło komentarza: Kłęby czarnego dymu nad Zdzieszowicami. Mieszkańcy zaalarmowali straż pożarną Autor komentarza: Tadeusz Glaz Treść komentarza: URUCHOMIĆ linię kolejową Kludzbork-Strzelce Opolskie-K-rzyn-Kożle-Pilszcz/Opava,po ktej mogli by kursować pociągi dalekobieżne z Kołobrzeg-Opava i dalej,srdecznie pozdrawiam Data dodania komentarza: 23.06.2026, 16:35 Źródło komentarza: Pojawi się nowe połączenie kolejowe do Krakowa przez Kędzierzyn-Koźle? Autor komentarza: Mbape Treść komentarza: Ja widziałem czarną parę. Data dodania komentarza: 23.06.2026, 12:16 Źródło komentarza: Kłęby czarnego dymu nad Zdzieszowicami. Mieszkańcy zaalarmowali straż pożarną Autor komentarza: Ss Treść komentarza: A ekolodzy gdzie ? My nie możemy ogniska zapalić a oni zatruwają środowisko czarnym dymem Data dodania komentarza: 23.06.2026, 08:31 Źródło komentarza: Kłęby czarnego dymu nad Zdzieszowicami. Mieszkańcy zaalarmowali straż pożarną
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna