niedziela, 9 sierpnia 2026 06:45
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama

Alkomaty - czy można im wierzyć?

Jazda pod wpływem alkoholu bądź tylko jego użyciu jest nie tylko niebezpieczna, ale także bardzo surowo karana. Raczej nikt nie ma wątpliwości, że nie może wsiąść za kółko tuż po zakrapianej imprezie. Skąd jednak wiedzieć, że wszystkie procenty po wypiciu alkoholu poprzedniego dnia zdążyły już ulecieć? Najbezpieczniej jest użyć do tego celu alkomatu. Jaki alkomat wybrać i o czym pamiętać przy zakupie alkomatu? Na te pytania odpowiemy poniżej.
  • Źródło: materiał partnera
Alkomaty - czy można im wierzyć?

Czym są i do czego służą alkomaty?

Każdy kierowca z pewnością choć raz słyszał o urządzeniach, jakimi są alkomaty. Służą one do mierzenia stężenia alkoholu w wydychanym powietrzu. Co więcej, alkomat jest urządzeniem, które posiada policja podczas drogowej kontroli, ale możemy je także posiadać na użytek własny. Alkomat jest urządzeniem, które warto mieć, bo nawet niewielka w naszym mniemaniu ilość wypitego poprzedniego wieczoru alkoholu może spowodować wskazanie nietrzeźwości kolejnego poranka. To z kolei, w razie kontroli policyjnej, będzie wiązało się z bardzo nieprzyjemnymi konsekwencjami, a przede wszystkim, będzie to miało wpływ na bezpieczeństwo na drodze, zarówno nasze, jak i innych użytkowników ruchu drogowego. 

 

Jak działają alkomaty i w jakich rodzajach występują?

Alkomaty posiadają wbudowany sensor, który mierzy stężenie alkoholu w powietrzu. Wyróżniamy alkomaty elektrochemiczne, alkomaty półprzewodnikowe oraz spektrofotometryczne. W przypadku alkomatów elektrochemicznych mamy do czynienia z sensorem elektrochemicznym, który Jest stosowany przede wszystkim w alkomatach policyjnych. Tego rodzaju urządzenie jest bardzo precyzyjne, mierzy stężenie alkoholu w procesie utleniania etanolu przez związki chemiczne. Ważne jest, że sensor elektrochemiczny wykrywa tylko i wyłącznie alkohol, a na wynik nie mają wpływu żadne inne substancje. O wiele bardziej popularnym i tańszym rozwiązaniem są alkomaty półprzewodnikowe, których działanie opiera się na zmianie rezystencji po wykryciu alkoholu. Warto jednak wiedzieć, że w przeciwieństwie do alkomatów elektrochemicznych, urządzenia półprzewodnikowe reagują nie tylko na alkohol, ale także na inne substancje, m.in. na nikotynę, aceton czy węglowodory. Co ciekawe, na wynik wpływ może mieć nawet spożywanie danych produktów czy poziom wilgotności. Najbardziej zaawansowane, choć stosowane tylko w celach specjalistycznych przez policje, sądy czy szpitale, są alkomaty spektrofotometryczne, wykorzystujące spektrum podczerwieni. Są niesamowicie precyzyjne i są urządzeniami głównie stacjonarnymi, co zastosowań specjalistycznych. Są także bardzo kosztowne, dlatego nie są używane prywatnie. 

Czy alkomaty są wiarygodne?

Wiarygodność alkomatu jest zależna od jego rodzaju. Jeżeli mamy na myśli dobry alkomat elektrochemiczny, możemy być w zasadzie pewni wyniku, o ile pomiar zostanie wykonany w prawidłowy sposób. Alkomaty policyjne rzadko się mylą, a wszelkie nieścisłości można łatwo rozwiązać, wykonując test z krwi. Dokładny alkomat z pewnością będzie posiadał wymienny czujnik, który z biegiem czasu, a zwłaszcza przy intensywnej eksploatacji, po prostu się zużywa. Większość alkomatów elektrochemicznych jest zdecydowanie godna zaufania. Nieco inaczej kwestia wygląda w przypadku alkomatów półprzewodnikowych. Tutaj wybierać trzeba naprawdę najlepsze alkomaty, które zapewnią dokładne pomiary. Wybierając alkomat, warto przede wszystkim zwrócić uwagę na jego kalibrację - każdy alkomat powinien być regularnie kalibrowany, by zapewnić maksymalnie dokładne wyniki zawartości alkoholu.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Świetny artykuł, ale osobiście zacząłbym tak, uzupełniając niejako: Kędzierzyńskie Azoty powstały na przełomie lat 40/50 zeszłego wieku na kompletnej ruinie poniemieckich zakładów koncernu Interessen Gemeinschaft Farbenindustrie AG (pupularnie: IG Farben) w dzisiejszym Kędzierzynie-Koźlu (ów. niem.: Heydebreck O.S.; amer.: Blechhammer South) produkujących w czasie II Wojny Światowej głównie benzynę syntetyczną, materiały smarne, kauczuki syntetyczne, kwasy tłuszczowe, glicerynę i formaldehyd wykorzystywane w produkcji militarnej. Była to produkcja ówcześnie strategiczna dla Niemców szczególnie po utracie złóż naftowych w Rumunii. Zakłady te ulokowano właśnie tutaj, czyli w ówczesnych Wschodnich Niemczech jako terenie nieosiągalnym dla uderzeń dalekiego zasięgu drugiej strony konfliktu wojennego. Z tych samych powodów zakłady o podobnym profilu produkcji ulokowano po sąsiedzku – Oberschlesische Hydrierwerke Aktien Gesellschaft Blechhammer (ów. niem.: Blechhammer, amer.: Blechhammer North, obecnie pol.: Blachownia ) oraz Schaffgotsch Benzin Werke GmbH (ów. niem.: Odertal, obecnie pol.: Zdzieszowice). Ta produkcja to był jedynie epizod czasowy i tonażowy - nigdy nie osiągnięto tu założonych przez Niemców i tak nikłych zdolności produkcyjnych, gdyż układ sił zmienił się w momencie, w którym 15 Armia Powietrzna Stanów Zjednoczonych Ameryki uzyskała możliwość operowania z terenu Włoch omijając silną obronę przeciwlotniczą na terenie Niemiec z dotychczasowego kierunku hipotetycznego uderzenia z Wielkiej Brytanii. Od tego czasu zakłady te były systematycznie niszczone w formie intensywnych bombowych nalotów lotniczych, szczątkowo odbudowywane przez ówczesnych gospodarzy (Niemców) rękami niewolników, czyli jeńców wojennych a ostatecznie zniszczone. Nasze Azoty przyjęły największy ciężar uderzenia – trzynaście bombardowań, łącznie 4000t bomb. To były bardzo złe dni, również dla mieszkańców okolicznych wiosek, gdyż często zdarzyły się uchybienia celności bombardowań. Po zakończeniu działań wojennych pozostałości ówczesnych IG Farben (dzisiejsze Azoty) zostały kompletnie rozebrane i wywiezione przez Rosjan do ówczesnego Związku Radzieckiego. Został tu tylko gruz. Dzisiejsze Zakłady Azotowe Kędzierzyn, będące obecnie elementem Grupy Kapitałowej Azoty zbudowali od podstaw Polacy. Dla osób zainteresowanych szczególnie polecam klepnięcie w okienko frazy „wojna o benzynę”. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 21:16 Źródło komentarza: Zakłady Azotowe Kędzierzyn na starych fotografiach. Niektóre są niesamowite Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Potwierdzam i zgadzam się. Moim zdaniem najlepsza aranżacja kozielskiego Rynku, to stan z fontanną-muszlą, żywopłotami, drzewami, rozległymi nasadzeniami kwiatowymi i wolnostojącymi kwietnikami. Jest to tutaj na jednej z widokówek. Wcześniejszych aranżacji nie pamiętam. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:52 Źródło komentarza: Tak prezentowało się nasze miasto na kartkach pocztowych Autor komentarza: wieśniak z miasta Treść komentarza: Pięć pytań: 1) Kto kogo zmusił do zakupu czegokolwiek - przykłady? 2) Kto kogo okradł skoro już mowa o złodziejstwie - przykłady? 3) Dlaczego dzisiaj cena litra PB95 w detalu u naszego narodowego paliwowego czempiona wynosi 7,02PLN w Brzesku a w Polanicy – Zdrój 7,34PLN? 4) Gdzie można kupić Izerę (polski samochód osobowy)? 5) Kto jest wieśniakiem, a kto niedoukiem podstaw ekonomii? Z góry dziękuję. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:24 Źródło komentarza: Świerkot z karą blisko 12,5 mln zł od UOKiK. Spółka odwołała się do sądu Autor komentarza: tw Treść komentarza: No dzieciarnia dała czadu Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:58 Źródło komentarza: Zamiast tradycyjnego „Biegaj z Koziołkiem” postawili na dwa kółka! ZDJĘCIA Autor komentarza: Nina Treść komentarza: Przecież można od drugiej strony wejść bez bramy.. więc poco takie zamieszanie. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:40 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Marudne głupoty frustrata. W kozielskim parku ławek jest na tyle, że jeszcze nie zdarzyło mi się, aby nie było gdzie usiąść. Pokrzywy oczywiście są jako element ekosystemu, ale raczej w mikrej mniejszości, za to są nowe nasadzenia roślin niskopiennych – cały ten tydzień jeżdżą tam goście z paletopojemnikiem na pace i pompą spalinową, którzy podlewają te rośliny. Drzewa nie usychają, bo drzew się nie podlewa, co najwyżej walą się ze starości, bo mają po kilkaset lat, czyli więcej, niż ty komórek mózgowych, zdaje się. Nie marudź, ceń co jest, bo takie miejskie planty to luksus i ewenement i w dodatku bez biletowania (na razie?). Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:16 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna